Gość: Fan
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.02.05, 23:50
Nareszcie!
Marian Filar 31-01-2005 , ostatnia aktualizacja 31-01-2005 11:28
Uff!!! Po długich i ciężkich cierpieniach - jak to się kiedyś mawiało przy
innej nieco okazji - telewizyjna regionalna "trójka" znalazła stosowne
pomieszczenia dla siedziby swej redakcji w Toruniu. No i bardzo dobrze, bo
już niektórzy w Toruniu zaczynali powątpiewać czy biblijne hasło "szukajcie,
a znajdziecie" nie przemieniło się tu "przypadkiem" w zgoła nie biblijne -
tak szukajcie, by nie znaleźć. No i bardzo dobrze, bo szukanie nowych
obszarów dla bydgosko-toruńskich dąsików i kwasów byłoby zwykłym głupstwem.
No to, by zakończyć biblijne cytaty - umówmy się, że ten etap owej sławnej
Iliady podsumować możemy hasłem "pukajcie, a będzie wam otworzone". No ale
teraz powiedzmy sobie jasno, to że otwarto drzwi do pięterka na św. Ducha,
nie oznacza bynajmniej końca całej historii, lecz zaledwie jej początek. Nie
oszukujmy się, bowiem o funkcjonowaniu takiej czy innej telewizji lokalnej
bynajmniej nie decydują jakieś tam chałupy, a już tym bardziej ilość
znajdujących się tam pokoi, czy nawet ich wielkość i wysokość. Dobrze
pamiętam czasy, gdy bydgoska telewizja funkcjonowała w skromnych kilku
pokojach jednego z ostatnich pięter wieżowca przy Wybickiego, zaś studio
miało może "góra" 50 m kw., jego wysokość bynajmniej nie przypominała
gotyckiej katedry, a programy stamtąd jakoś "szły". Znam trochę telewizyjną
kuchnię i telewizyjne kulisy. Oczywiście lepiej mieć stosowne pomieszczenia,
ale o wszystkim decyduje głównie koncepcja i zespół redakcyjno-techniczny,
który będzie ją realizował. I żeby po prostu toruński oddział miał jakiś
sens, a nie był tylko powodem do wyrzucenia w błoto pieniędzy "dla świętego
spokoju", zanim do nowych pomieszczeń wstawimy telewizyjne kamery,
reflektory, no i tę całą elektroniczną maszynerię, bez której nowoczesna
telewizja po prostu nie istnieje, trzeba spokojnie siąść w kompetentnym i
rzeczowym gronie przy stole i ustalić rzeczy naprawdę ważne. A więc to, co na
prawdę w telewizyjnej kuchni na św. Ducha będzie się pichcić. Czy faktycznie
my być to oddział telewizji lokalnej z prawdziwego zdarzenia, zajmujący się
na co dzień sprawami Torunia i regionu, czy jedynie miejsce, gdzie od czasu
do czasu nakręci się kilka okolicznościowych obrazków i następnie "po kablu"
wyekspediuje się je do bydgoskiej "centrali", by wrzucić je do wspólnego
garnka "po uważaniju". I jak ma być określony krąg odbiorców takiej
telewizji? No i rzecz najważniejsza - kto, tak w sensie technicznym (z tym
problem troszeczkę mniejszy), jak i zwłaszcza redakcyjnym (tu może
być "nieletko") będzie to robił. Bo tego nie załatwi żadna lotna brygada
tygrysa, tylko ktoś, kto siedzi na miejscu i trzyma rękę na lokalnym pulsie.
I zanim ruszymy uroczyście z całym kramem, sprawy te trzeba do końca dogadać,
bo inaczej na całe przedsięwzięcie szkoda czasu i atłasu.