Dodaj do ulubionych

ANNO........... tak sie ciesze

22.02.05, 15:36
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2564935.html

" 70 tys. zł odszkodowania dla Anny Walentynowicz


Toruński sąd okręgowy przyznał we wtorek Annie Walentynowicz 70 tys. złotych
odszkodowania za niesłuszny wyrok więzienia wydany w 1983 r. przez sąd w
Grudziądzu. Walentynowicz nie pojawiła się na ogłoszeniu wyroku z powodu
złego stanu zdrowia; wcześniej zapowiedziała, że nie odwoła się od decyzji
sądu, gdyż jest bardzo zmęczona procesem.

Legendarna opozycjonistka domagała się od Skarbu Państwa 120 tysięcy złotych
odszkodowania za represje ze strony komunistycznych tajnych służb oraz za
skazanie jej na karę roku i trzech miesięcy więzienia za działalność
opozycyjną.

Sąd uznał, że Walentynowicz należy się odszkodowanie za wyrok i niesłuszne
uwięzienie w 1983 roku. Odrzucił jednak jej pozostałe roszczenia dotyczące
bezprawnych zatrzymań na 48 godzin dokonywanych przez SB. "Brak jest
obiektywnego przelicznika krzywdy na sumę wyrażoną w pieniądzach" -
powiedziała, uzasadniając wyrok, prowadząca proces sędzia Barbara Bogaczewicz-
Jul.

Walentynowicz przebywała w obozach internowania i więzieniach od grudnia 1981
do września 1983. W lipcu 1982 wypuszczono ją z obozu w Gołdapi. "Po powrocie
zastała mieszkanie doszczętnie ograbione. Nie mogła nigdzie dostać pracy bo
była na +czarnej liście+ SB" - uzasadniała wyrok Bogaczewicz-Jul.

Opozycjonistka została aresztowana ponownie rok po wyjściu z obozu i
oskarżona o złamanie przepisów o stanie wojennym, poprzez organizowanie i
uczestnictwo w strajku w Stoczni Gdańskiej 14 i 15 grudnia 1982 r. Po 7
miesiącach, które spędziła w areszcie, sąd w Grudziądzu wydał wyrok skazujący
ją na rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu.

Zdaniem toruńskiego sądu, cierpienia i poniżenie, jakich doznała
Walentynowicz w czasie internowania i uwięzienia, wymagają zadośćuczynienia
ze strony państwa.

"Pobyt w obozie zrujnował jej zdrowie i naraził na ciężkie przeżycia
psychiczne" - powiedziała sędzia Bogaczewicz-Jul. Opozycjonistka nabawiła się
w więzieniu choroby woreczka żółciowego, stosowano wobec niej także
przemoc. "Gdy usłyszała odgłosy bicia więźniów, zaczęła krzyczeć, wtedy do
jej celi wrzucono gaz łzawiący i zamknięto drzwi" - mówiła sędzia.

Walentynowicz próbowano złamać psychicznie i fizycznie także po aresztowaniu
w 1983 roku. "Trafiła do celi na męskim oddziale. Osadzono ją z kobietą
skazaną za zabójstwo, ale jej stan powodował, że Walentynowicz nie wiedziała,
czy osoba z którą mieszka, w ogóle jeszcze żyje" - powiedziała Bogaczewicz-
Jul.

Sąd podkreślił też, że odszkodowanie należy się opozycjonistce również z
innych przyczyn. "Jej wyrok został skasowany w 2003 r., a każdemu obywatelowi
RP należy się odszkodowanie za niesłuszny wyrok. Kasacja jest zaś uznaniem,
iż wyrok słusznym nie był" - mówiła Bogaczewicz-Jul.

Wyrok sądu w Toruniu jest nieprawomocny. "Jestem pewna, że Anna nie będzie
się już odwoływać od tego wyroku, bo jest bardzo zmęczona tym procesem. To
radosna wiadomość i biegnę, żeby do niej zadzwonić" - powiedziała obecna na
sali sądowej przyjaciółka Anny Walentynowicz, Wanda Borowy.

Walentynowicz pracowała w Stoczni Gdańskiej od 1950 roku. Zawsze aktywnie
krytykowała posunięcia władz godzące w swobody obywatelskiej robotników. Po
raz pierwszy została zatrzymana na 48 godzin w 1978 roku, po włączeniu się w
działalność Wolnych Związków Zawodowych.

W sierpniu 1980 r. bezpodstawnie zwolniono ją z pracy w stoczni, co wywołało
strajk, który doprowadził do powstania "Solidarności". Walentynowicz była
szczególnie pilnowana przez służby specjalne. Już na dzień przed ogłoszeniem
stanu wojennego wydano decyzję o jej internowaniu. Zatrzymano ją 18 grudnia
1980 i przewieziono do aresztu w Fordonie, zaś potem do obozu w Gołdapi.

Wtorkowy wyrok toruńskiego sądu to koniec trwającej ponad trzy lata walki
Anny Walentynowicz o odszkodowanie za represje, jakich doznała w latach 1978-
1983. Wyrok jest zaskoczeniem gdyż, tydzień temu te same roszczenia z
powództwa cywilnego odrzucił gdański Sąd Apelacyjny. "


- wiem, ze cierpienia, ponizenie, odbieranie godnosci ludzkiej, utrata
zdrowia i represje...... nie sa dosc wyliczone na pieniadze - bo tego
nie da sie wyliczyc... ale.......

nikt Cie ANNO Nie zlamal i nie odebral SILY WOLI w dazeniach do lepszego
jutra oraz walki o WOLNOSC I NIEPODLEGLOSC....

ale sam FAKT, ze jednak SAD zasadzil pewna kwote....to zawsze chociaz cos

ZYJ nam ANNO 200 lat , a nawet jeszcze dluzej - jestes naszym SYMBOLEM
i AUTORTYTEM

radca
Obserwuj wątek
    • Gość: Kserkses Re: ANNO........... tak sie ciesze IP: *.man.bydgoszcz.pl 22.02.05, 18:01

      Dr Bolesław Osiński
      02-795 Warszawa, ul. Kazury 4/10,
      tel. (022) 648-88-89
      Zadbajmy o lepsze trutnie w naszych pasiekach

      W wielu pasiekach niedoceniany jest wpływ strony ojcowskiej na jakość populacji
      pszczół. Jeżeli wpływ rasowych matek na jakość pogłowia jest już powszechnie
      uznany, to w przypadku naturalnego unasieniania oddziaływanie trutni pozostaje
      niedocenione. Wiąże się to z brakiem możliwości kontrolowania naturalnego
      unasieniania matek. Tylko w ośrodkach hodowli matek i w niektórych pasiekach
      reprodukcyjnych, gdzie wykonuje się sztuczne unasienianie, dobiera się trutnie o
      sprawdzonym pochodzeniu. W pozostałych pasiekach unasienianie matek w sposób
      naturalny odbywa się z udziałem trutni zupełnie przypadkowych. Należy więc
      podjąć wysiłek w kierunku większego nasycenia terenu trutniami dobrymi, może
      nawet bez znanego pochodzenia, które odegrałyby większą rolę w przekazywaniu
      pożądanych cech matkom z pasieki własnej jak i pasiekom okolicznym. Chodzi o to,
      aby w miejscach gromadzenia się trutni wartościowe stanowiły przewagę nad
      przypadkowymi. W tym celu do najlepszych rodzin w pasiece, silnych i zdrowych,
      wyróżniających się wysoką wydajnością miodową, łagodnością i ograniczoną
      rojliwością, trzeba dodać wiosną plaster z węzą trutową (do 2 dm2) albo ramkę z
      plastrem z częściową zabudową trutową. Ramkę wstawia się w środek gniazda,
      blisko czerwiu otwartego. Wiosną matki chętnie zaczerwiają komórki trutowe.

      W pasiekach, gdzie wychowuje się matki na własne potrzeby, umieszczenie ramki w
      gnieździe lub w gniazdowej ramce pracy powinno być ściśle powiązane z terminem
      chowu trutni. Chodzi o otrzymanie dojrzałych płciowo trutni na czas lotów
      weselnych matek. Plastry trutowe należy dodać trzy tygodnie przed rozpoczęciem
      wychowu matek do 2 lub 3 rodzin. Trzeba uwzględnić zróżnicowane cykle rozwoju
      obu płci (16 dni matka, 24 dni truteń) oraz dwutygodniowy okres dojrzewania
      płciowego trutni. Z 2 dm2 obustronnie zabudowanego plastra otrzymuje się około
      800 trutni, a podwojona lub potrojona ich liczba w pełni zaspokoi potrzeby
      pasieki własnej i będzie miała wpływ na pasieki rozmieszczone w promieniu kilku
      kilometrów. Konieczne jest natomiast ograniczenie liczby trutni w pniach, które
      nie powinny brać udziału w unasienianiu matek.

      Ramki po wygryzieniu się trutni powinny być usunięte, aby nie dochodziło do
      tworzenia niepotrzebnych już kolejnych pokoleń. Jeżeli jest w nich czerw
      pszczeli, przenosi się je do nadstawek, gdzie po wyjściu pszczół pełni rolę
      ramek magazynowych. Za kratą odgrodową matki nie mają do nich dostępu.

      Na pnie ojcowskie najlepiej nadają się linie kończące 2-3 letni okres
      funkcjonowania w pasiece i zostały w tym czasie sprawdzone pod względem
      korzystnych cech, pożądanych w kojarzeniu z nową linią wprowadzaną do pasieki.
      Potrzeba zwiększenia liczby wartościowych trutni odnosi się szczególnie do
      pasiek, w których nie ma cyklicznej wymiany matek, a przez dobór trutni można
      nieco poprawić jakość swoich pszczół. Dla nich naturalne unasienianie matek
      lepszymi trutniami jeszcze długo będzie podstawowym zabiegiem poprawiającym
      jakość rodzin pszczelich. Coroczne wykonanie tego zabiegu przez liczniejszą
      grupę pszczelarzy mogłoby się przyczynić do ciągłej wymiany genów na lepsze w
      danej okolicy. Dodać można, że w gospodarce rolnej niemal wyłącznie poprzez
      stronę ojcowską poprawia się pogłowie zwierząt gospodarskich.
    • Gość: szeregowiec Re: ANNO........... tak sie ciesze IP: *.tvgawex.pl 22.02.05, 20:33
      Dobre bakterie


      Któż z nas w okresie przesilenia jesienno- zimowego nie był zmuszony do wizyty
      u lekarza z powodu ostrego przeziębienia. Wtedy też bardzo często z gabinetu
      lekarskiego wychodzimy z receptą na antybiotyk. Wiele z nich posiada szerokie
      spektrum działania, pozbawiając życia bakterii wywołujących chorobę. Niestety,
      niejako przy okazji, antybiotyki zabijają naturalnie bytującą w organizmie
      człowieka dobrą mikroflorę. Po kuracji antybiotykowej jelito jest wyjałowione,
      a tuż za rogiem czyhają na nasze komórki okrutne bakterie z rodzaju Clostridium
      difficile, czy drożdże Candida albicans, które tylko marzą o tym, żeby się
      namnożyć i wywołać biegunkę poantybiotykową. Okazuje się jednak, że jest jakieś
      wyjście z tej dramatycznej sytuacji. Z pomocną dłonią wyjdą nam naprzeciw
      probiotyki.

      Czym jest probiotyk?
      Probiotyki (z greckiego: pro bios - dla życia) to drobnoustroje, najczęściej
      bakterie, które wywierają korzystny wpływ na organizm człowieka. Do najbardziej
      popularnych szczepów probiotycznych należą bakterie z rodzaju Lactobacillus,
      Bifidobacterium i Streptococcus.

      Nie każda bakteria, która trafi do naszego organizmu, zasiedli go. I całe
      szczęście - inaczej bardzo szybko doszłoby do rozwoju licznych chorób. Bakteria
      probiotyczna, zanim osiedli się w jelicie, musi stoczyć walkę z wieloma
      przeciwnikami. Najpierw z lizozymem zawartym w ślinie, który wykazuje działanie
      bakteriobójcze, potem z kwasem solnym w żołądku i solami żółciowymi w
      dwunastnicy. Jeśli szczęśliwie przebrnie przez ten kawałek przewodu pokarmowego
      i udowodni, że jest silniejsza od napotkanych w jelicie innych gatunków
      mikroorganizmów, będzie musiała z nimi konkurować o składniki odżywcze
      oraz „domek” w śluzówce jelita, etc. Jeśli "dobra bakteria" przejdzie
      szczęśliwie przez tę drogę, to dopiero wówczas można ją uznać za probiotyk.

      Jak działają probiotyki?
      Probiotyki pełnią wielorakie funkcje w organizmie, w tym:

      Łagodzą objawy nietolerancji laktozy, która występuje na skutek braku
      rozkładającego laktozę enzymu ß-galaktozydazy; niektóre probiotyki produkują
      ten enzym, dlatego dodaje się je do jogurtów dla osób ze słabą tolerancją.
      Zapobiegają powstawaniu nowotworów. Bakterie gnilne i fekalne znajdujące się w
      jelicie grubym wytwarzają substancje toksyczne, w tym kancerogenne. Badania
      wykazały, że podczas regularnego spożywania jogurtów i kefirów rakotwórcze
      działanie tych “złych” bakterii w jelicie grubym zostaje zahamowane.
      Są bezpośrednim producentem witamin z grupy B, dlatego ich niedobór można
      niwelować odżywiając i dbając o „dobrą” florę bakteryjną.
      Obniżają poziom „złego” cholesterolu frakcji LDL we krwi.
      Wpływają na utrzymanie odpowiedniej kwasowości jelita, co hamuje rozwój
      niekorzystnej mikroflory oraz następuje lepsze wchłanianie Wapnia, Żelaza i
      Cynku.
      Poprawiają ruchy robaczkowe jelit, a w konsekwencji polepszają przemianę
      materii.
      Regularne spożywanie zapobiega tzw. biegunkom podróżnych.
      Pomagają w zwalczaniu wrzodów żołądka.
      Uśmierzają ból podczas ataku grzybicy pochwowej, spowodowanej stosowaniem serii
      antybiotyków - zaleca się tu szczególnie stosowanie jogurtu naturalnego.
      Stymulują układ immunologiczny poprzez zdolność adhezji (przylegania) do
      śluzówki jelita, co zmniejsza zdolność oddziaływania na śluzówkę patogenów.

      Kiedy stosować, a kiedy nie stosować probiotyków?
      Probiotyki mogą być spożywane na co dzień, a jeśli nie, to chociaż raz w
      tygodniu. Przede wszystkim trzeba je jednak przyjmować po przebyciu kuracji
      antybiotykowej w celu odbudowania naturalnie bytującej w organizmie ludzkim
      mikroflory. Natomiast nie powinno się spożywać probiotyków w czasie kuracji
      antybiotykoterapii, gdyż wtedy zostaną one zabite i nie ma z nich żadnej
      korzyści.

      Gdzie szukać probiotyków?
      Otóż występują one w nabiale, tj. bio-jogurtach, kefirze, maślance, mleku
      acydofilnym i niektórych napojach mlecznych. Probiotyki mogą też być namnożone
      w naszym organizmie. Ostatnio na rynku pojawiły się soki, płatki kukurydziane a
      nawet cukierki zawierające oligofruktozę i/lub inulinę, które po spożyciu i
      dostaniu się do jelita stają się tam pokarmem dla bakterii probiotycznych,
      stymulując ich wzrost i rozwój. Ceny jednak takich jogurtów, czy też innych
      produktów na rynku są dość wysokie, dlatego też zapraszam do uruchomienia
      własnej produkcji bio- jogurtów.

      Wyśmienity przepis na wytworzenie żywności bogatej w probiotyki
      Składniki: 0,4 l mleka o temp. 65-70°C, 30g mleka w proszku (nie granulat), 40
      g biojogurtu.
      Sposób przyrządzania: Do mleka (65-70°C) dosypujemy mleko w proszku i
      schładzamy do temp. ok. 45°C, dodajemy bio-jogurt i dokładnie mieszamy. Całość
      umieszczamy w termostacie lub innym urządzeniu, gdzie możemy stale utrzymywać
      temperaturę, w tym przypadku 44°C. Po 2-4 godzinach jogurt schładzamy,
      przekładamy do pojemników i wkładamy do lodówki na 24 godziny. Po tym czasie
      możemy przeprowadzić już degustację. Polecam podawanie jogurtu ze słodkimi
      owocami. Smacznego!

      • incognitto Dziś dzien poezji na FB 22.02.05, 20:46

        No to ja wam tak:
        (radco to nie do ciebie:)


        Wiec wariatów


        Raz wiec się odbywał u Jana Bożego,
        A było to dnia trzydziestego lutego.
        Wariaci mówili, wariaci słuchali
        I było wesoło i gwarno na sali.

        Więc pierwszy z wariatów na podium wszedł blondyn
        I mówił, że radio, że prasa, że Londyn,
        Że wariat, kto tyra, bo fakt znany światu,
        Że takich pakują do domu wariatów,
        A tam, choć ktoś nawet jest w móżdżek kopnięty,
        Jest przy tym męczennik i Rejtan, i święty,
        I nikt nie wymyśla tym głupkom od głupków,
        I nikt takich bubków nie wsadza do "Czubków".

        Blondyna, gdy skończył, spotkała owacja,
        I wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

        Gdy blondyn zszedł z podium, na podium wszedł łysy
        I mówił: "Poznaliśmy wszystkie kulisy.
        Starajmy się objąć to zdrowym rozumem,
        Że Rzym to jest fiume, i Krym to jest fiume,
        A Fiume to Rjeka, a Rjeka to rzeka,
        A rzeka to Odra, co płynie z daleka,
        A odra, panowie, to zwykła choroba,
        Na którą choruje niejedna osoba.
        Stąd w Jałcie, gdzie ważył się właśnie los świata,
        Nie było dosłownie żadnego wariata.
        I gdzież tu jest równość? I gdzież demokracja?
        A wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

        Po łysym wartacie na podium wszedł rudy.
        "Już dość mamy - wołał - tych kłamst i obłudy!
        Wystarczy z mej głowy wyzwolić atomy,
        A bomba wybuchnie i skutek - wiadomy.
        Po prostu od woli jednego wariata
        Zależny jest niebyt lub byt tego świata.
        Dlatego też z nami niech partie się liczą,
        Bo my dzisiaj górą! I dobrze! I byczo!"

        Rudego, gdy skończył, spotkała owacja
        I wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

        Na ręce prezydium, ku wielkiej uciesze,
        Nadeszły od innych wariatów depesze,
        Następnie powzięto na wiecu uchwałę,
        Że białe jest czarne, a czarne jest białe,
        A gdy już wariaci skończyli obrady,
        Wrócili z powrotem na swoje posady.

        A gdy już obrady skończyły się z rana
        Wysłano telegram do Harry Trumana.

        :)


    • Gość: Bydgoszczanka Re: ANNO........... tak sie ciesze IP: 65.38.217.* 22.02.05, 21:17
      Radco, niestety nie zgadzam sie z Toba. Widze to czarno. Nie ma sie z czego
      cieszyc.
      • radca Re: ANNO........... tak sie ciesze 22.02.05, 21:26
        Gość portalu: Bydgoszczanka napisał(a):

        > Radco, niestety nie zgadzam sie z Toba. Widze to czarno. Nie ma sie z czego
        > cieszyc.

        - nie wiem czy Cie dobrze rozumie Bydgoszczanko , ale czy takie sprawy masz
        na mysli ? jak np. ta ?...;




        " PROCES. Sto tysięcy złotych za "godzinę ciężkiej próby"

        Stan odszkodowania


        Marek M. - mieszkający w Kanadzie bydgoszczanin, wystąpił do sądu o
        odszkodowanie za niesłuszne skazanie go i pobyt w więzieniu podczas stanu
        wojennego. Od skarbu państwa żąda stu tysięcy złotych.


        Marek M. był działaczem "Solidarności". W październiku 1982 roku,
        na podstawie dekretu
        o stanie wojennym, ówczesny Sąd Wojewódzki skazał go na dwa lata
        więzienia. Zza krat bydgoszczanin wyszedł rok później. W 1994 roku Sąd
        Najwyższy uznał, że został on nieprawnie skazany. Marek M. nie wiedział jednak
        o tym, bo od 1995 roku przebywał w Kanadzie. Do kraju przyjechał dopiero w
        ubiegłym roku.
        M. żąda od skarbu państwa stu tysięcy złotych odszkodowania za pobyt w
        więzieniu.
        - Twierdzi, że w zakładzie karnym w Inowrocławiu
        dotkliwie go pobito
        Skutki urazu odczuwa do tej pory - mówi sędzia Ewa Kujawska-Loroch,
        przewodnicząca składu sędziowskiego.
        Tymczasem w aktach sprawy znaleziono sporządzoną w więzieniu notatkę, z
        której wynika, że działacz "Solidarności" spadł w inowrocławskim zakładzie
        karnym ze schodów. Doznał wtedy potłuczeń i wstrząsu mózgu.
        Marek M. dowodzi także, że przez pobyt za kratami
        stracił pracę
        Po wyjściu na wolność miał także problemy ze znalezieniem zajęcia.
        Wielokrotnie też był zatrzymywany przez milicję.
        Podczas rozpraw przesłuchiwani są członkowie rodziny mężczyzny. Na
        następnym posiedzeniu być może (jeśli uda się go odnaleźć) zeznania będzie
        składał lekarz, który badał M. w więzieniu.


        gp (my)
        22 Lutego 2005 "

        • Gość: szeregowiec To jest lepsze !!! IP: *.tvgawex.pl 22.02.05, 22:39
          Alojz trafił do sądu za pobicie kobiety w tramwaju.
          Sędzia pyta:
          - Czy oskarżony miał powód?
          Na co Alojz:
          - Ja panie sędzio, to było tak:
          Jada się sztrasbankom i wsiado tako hrubo baba.
          Siedła się kole mnie i się zaczło.
          Baba otwiero tasza, wyciągo bajtlik, zawiero tasza,
          otwiero bajtlik i wyciągo z niego złotówka. Potem
          zawiero bajtlik, otwiero tasza, wcisko do niej bajtlik,
          zawiero tasza i dowo piniondze konduktorowi, kiery
          jej dowo bilet. Baba otwiero tasza, wyciago bajtlik,
          zawiero tasza, otwiero bajtlik i wrażo do niego bilet.
          Potem zawiero bajtlik, otwiero tasza, wcisko do niej
          bajtlik i zawiero tasza.
          Konduktor wydaje jej dwadzieścia groszy.
          Baba otwiero tasza, wyciago bajtlik, zawiero tasza,
          otwiero bajtlik i wrazo do niego te kotloki. Potem
          zawiero bajtlik, otwiero tasza, wcisko do niej bajtlik i
          zawiero tasza.
          Wtem wsiada kontrol i woła o bilety.
          Baba otwiero tasza, wyciago bajtlik, zawiero tasza,
          otwiero bajtlik i wyciago bilet. Potem zawiero bajtlik,
          otwiero tasza, wcisko do niej bajtlik, zawiero tasza i
          dowo bilet konduktorowi. Konduktor robi w bilecie
          dziurka i oddaje go babie. Baba otwiero tasza,
          wyciago bajtlik, zawiero tasza, otwiero bajtlik i wrazo
          do niego bilet. Potem zawiero bajtlik, otwiero ....
          - Człowieku - wrzeszczy sędzia - przestońcie, bo
          ogłupieja!!!
          - Widzicie panie sędzio, jo tyż - mom trójka dzieci,
          cienżko pracuja na grubie, a ten pieron z baby, ta
          staro murchla... To żech nie wytrzymoł i piznoł jom w
          pysk. I niech pan sędzia powie: był powód, czy nie?
          • incognitto Re: To jest lepsze !!! 23.02.05, 18:14
            Gość portalu: szeregowiec napisał(a):

            > Alojz trafił do sądu za pobicie kobiety w tramwaju.
            > Sędzia pyta:
            > - Czy oskarżony miał powód?
            > Na co Alojz:
            > - Ja panie sędzio, to było tak:
            > Jada się sztrasbankom i wsiado tako hrubo baba.
            > Siedła się kole mnie i się zaczło.
            > Baba otwiero tasza, wyciągo bajtlik, zawiero tasza,
            > otwiero bajtlik i wyciągo z niego złotówka. Potem
            > zawiero bajtlik, otwiero tasza, wcisko do niej bajtlik,
            > zawiero tasza i dowo piniondze konduktorowi, kiery
            > jej dowo bilet. Baba otwiero tasza, wyciago bajtlik,
            > zawiero tasza, otwiero bajtlik i wrażo do niego bilet.
            > Potem zawiero bajtlik, otwiero tasza, wcisko do niej
            > bajtlik i zawiero tasza.
            > Konduktor wydaje jej dwadzieścia groszy.
            > Baba otwiero tasza, wyciago bajtlik, zawiero tasza,
            > otwiero bajtlik i wrazo do niego te kotloki. Potem
            > zawiero bajtlik, otwiero tasza, wcisko do niej bajtlik i
            > zawiero tasza.
            > Wtem wsiada kontrol i woła o bilety.
            > Baba otwiero tasza, wyciago bajtlik, zawiero tasza,
            > otwiero bajtlik i wyciago bilet. Potem zawiero bajtlik,
            > otwiero tasza, wcisko do niej bajtlik, zawiero tasza i
            > dowo bilet konduktorowi. Konduktor robi w bilecie
            > dziurka i oddaje go babie. Baba otwiero tasza,
            > wyciago bajtlik, zawiero tasza, otwiero bajtlik i wrazo
            > do niego bilet. Potem zawiero bajtlik, otwiero ....
            > - Człowieku - wrzeszczy sędzia - przestońcie, bo
            > ogłupieja!!!
            > - Widzicie panie sędzio, jo tyż - mom trójka dzieci,
            > cienżko pracuja na grubie, a ten pieron z baby, ta
            > staro murchla... To żech nie wytrzymoł i piznoł jom w
            > pysk. I niech pan sędzia powie: był powód, czy nie?

            :))))))
            nawet smieszne, ale moje było z innej beczki, dla kogos innego:)
            • Gość: szeregowiec A może to? IP: *.tvgawex.pl 05.03.05, 22:05
              Przypadek ?

              Abraham Lincoln zostal wybrany do Kongresu w 1846
              John F. Kennedy zostal wybrany do Kongresu w 1946

              Abraham Lincoln zostal prezydentem w 1860
              John F. Kennedy zostal prezydentem w 1960

              Zarowno nazwiska Lincoln jak i Kennedy zawieraja po 7 liter.

              Obydwaj mieli na uwadze prawa obywatelskie

              Zony obu stracily stracily dzieci w okresie mieszkania w Bialym Domu.

              Obydwaj prezydenci byli zastrzeleni w piatek
              Obydwaj prezydenci byli zabici strzalem w glowe.

              Sekretarka Lincolna nazywala sie Kennedy
              Sekretarka Kennediego nazywala sie Lincoln.

              Obydwaj byli zgladzeni przez mieszkanca Poludnia
              Obydwaj nastepcy nazywali sie Johnson

              Andrew Johnson, ktory zastapil Lincolna urodzil sie w 1808
              Lyndon Johnson,ktory zastapil Kennediego urodzil sie w 1908.

              John Wilkes Booth,zamachowiec Lincolna ur.1839
              Lee Harvey Oswald, zamachowiec Kennediego ur.1939

              Obydwaj zamachowcy uzywali trojczlonowych nazwisk skladajacych sie z 15 liter.

              Lincoln zostal zastrzelony w teatrze pod nazwa "Kennedy".
              Kennedy zostal zastrzelony w samochodzie "Lincoln".

              Booth uciekal z teatru a zostal zlapany w magazynie.
              Oswald uciekal z magazynu a zostal zlapany w teatrze.

              Booth i Oswald zostali zgladzeni zanim rozpoczely sie ich procesy sadowe.

              Tydzien przed zamachem Lincoln byl w Monroe, Maryland.
              Tydzien przed zamachem Kennedy byl w Marilyn Monroe.
              • Gość: :) Re: A może to? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 00:03
                Tydzien przed zamachem Lincoln byl w Monroe, Maryland.
                > Tydzien przed zamachem Kennedy byl w Marilyn Monroe.

                ee tam z duchem, to nieetycznie
                • Gość: szeregowiec Re: A może to? IP: *.tvgawex.pl 06.03.05, 09:13
                  Rzeczywiście! Tu jest "walnięte". Może nie tydzień a rok? Ale przyznasz,że
                  ogólnie ciekawa sprawa.
                  • incognitto Re: A może to? 06.03.05, 12:17
                    Gość portalu: szeregowiec napisał(a):

                    > Rzeczywiście! Tu jest "walnięte". Może nie tydzień a rok? Ale przyznasz,że
                    > ogólnie ciekawa sprawa.

                    nie sprawdzałam, na 'oko' ten ostatni zbieg okoliczności:)
                    wydał mi się niezgodny
                    ale mnie interesuje raczej dlaczego akurat ten watek upodobałes sobie do
                    zamieszczania dowcipów?
                    ze względu na treśc, czy autora?
                    • Gość: szeregowiec Re: A może to? IP: *.tvgawex.pl 06.03.05, 13:49
                      Tak. Monroe zmarła w 1962 r. a Kennedy w 1963 r.
                      A powód? Żeby urozmaicić treściowo czytanie wątków radcy. Zresztą nie mój to
                      pomysł. Podczepiłem się. Ktoś w wątki radcy wtrącił coś z życia pszczół i to mi
                      się spodobało.
                      Pozdrawiam! radcę też!
              • Gość: balum Re: A może to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 00:28
                jeżeli to prawda to bardzo ciekawe ? Opatrzność lubi takie zabawy, lecz mi ich
                odczytać nie potrafimy
        • Gość: Bydgoszczanka Re: ANNO........... tak sie ciesze IP: 65.38.217.* 23.02.05, 13:06
          Dla mnie jest niezrozumiale, dlaczego wytacza sie proces panstwu polskiemu,
          nowej formacji, za ktora Ci ludzie walczyli.Przeciez to wlasnie Ci ludzie dali
          nas Polske ,jaka obecnie mamy.
          Moze bardziej wlasciwe byloby skazenie tych urzednikow policji czy UB , ktorzy
          zle traktowali ludzie przetrzymywanych. Co obecne panstwo polskie ma do tamtych
          zdarzen? To mi wszystko niepasuje.
          • radca ANNO.......tak sie ciesze - poraz kolejny 05.03.05, 21:36
            info.onet.pl/1063678,11,item.html
            " Podarował 50 tys. zł Annie Walentynowicz


            Legendarna opozycjonistka Anna Walentynowicz otrzymała w sobotę 50 tys. zł od
            zamieszkałego w USA polskiego biznesmena i naukowca prof. Piotra Chomczyńskiego.

            Prof. Chomczyński, który mieszka w Cincinnati w stanie Ohio, jest ekspertem o
            międzynarodowej renomie w dziedzinie biotechnologii, biologii molekularnej i
            farmakologii.

            "Te pieniądze to nagroda dla Anny Walentynowicz za jej wkład w budowę
            niepodległej Polski i walkę z komunizmem. Przyjęła je ze wzruszeniem" -
            powiedział PAP pełnomocnik prof. Chomczyńskiego, Piotr Barełkowski, który
            wręczył b. działaczce "Solidarności" w jej mieszkaniu w Gdańsku kopię przelewu
            bankowego wraz z dyplomem.

            W latach 70. Walentynowicz była działaczką Wolnych Związków Zawodowych. Przez
            kilkadziesiąt lat pracowała w Stoczni Gdańskiej jako spawacz i operator
            urządzeń dźwigowych.

            Na początku sierpnia 1980 r. została zwolniona z pracy na pięć miesięcy przed
            przejściem na emeryturę. Żądanie przywrócenia jej do pracy było pierwszym
            postulatem strajku, który 14 sierpnia wybuchł w gdańskiej stoczni.

            W lutym toruński sąd okręgowy przyznał Walentynowicz 70 tys. złotych
            odszkodowania za niesłuszny wyrok więzienia wydany w 1983 r. przez sąd w
            Grudziądzu. Domagała się ona od Skarbu Państwa 120 tys. zł odszkodowania za
            represje ze strony komunistycznych tajnych służb oraz za skazanie jej na karę
            roku i trzech miesięcy więzienia za działalność opozycyjną. "


            - wspaniale
            radca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka