nierealny program szkół

10.06.05, 18:40
program szkół

można go scharakteryzować jednym słowem - DUŻO .
słyszy się , że w wielu klasach gimnazjalnych , a jest już
prawie koniec roku , nie zrealizowano ok 1/5 programu
z wielu przedmiotów .

skoro praktyka pokazuje , że program nie jest zrealizowany ,
program jest nierealny .
    • unsatisfied6 konsekwencje 10.06.05, 18:42
      konsekwencje powyższego stanu ponosi uczeń . narzuca
      mu się tempo , któremu nie jest w stanie podołać .
      widać duże zmęczenie i zniechęcenie ucznia do pracy .
      statystyczny uczeń chwyta się sposobów nieetycznych
      i ewentualnie zamiast podejmować próby zrozumienia
      masy programu , stosuje metody zapamiątania i
      wkucia . kształcenie przybiera patologiczną formę -
      następuje nieprawidłowy proces kształcenia wiedzy i
      kryteriów wartości ucznia . ogólnie rzecz biorąc
      wartość u tak wykształconego ucznia zaczyna stanowić
      masa a jakość jakość staje się bezwartościowa .

      ewidentnie 1/5 programu nie da się zrealizować
      w dwóch tygodniach nauki - próba jego realizacji
      to klasyczna przypadek mobbingu . ten mobbing
      będzie kontynuowany w następnych latach kształcenia
      ucznia , bo niezrealizowany program tego roku
      trzeba będzie upchnąć w następnym . presja
      wywierana na uczniu w konsekwencji kształci
      osobę niedowartościowaną o nieprawidłowych
      kryteriach wartości .
      • ethanak Re: konsekwencje 10.06.05, 18:46
        Właśnie taki rodzaj kształcenia przeszedł każdy z nas (może oprócz
        ciebie).Jedynym sposobem na pozostanie normalnym jest bycie na tyle zdolnym by
        dać sobie radę nie ślęcząc od rana do nocy nad książkami...:)
        • unsatisfied6 co tłumaczy takie ksztalcenie teraz ? 10.06.05, 21:15
          ethanak napisał:

          > Właśnie taki rodzaj kształcenia przeszedł każdy z nas (może oprócz
          > ciebie).Jedynym sposobem na pozostanie normalnym jest bycie na tyle zdolnym
          by
          > dać sobie radę nie ślęcząc od rana do nocy nad książkami...:)

          uczyliśmy się w komunie - to tłumaczy nasze ( z wyjątkiem być może
          mojego :)) wykształcenia . co tłumaczy takie kształcenie teraz ?
          • ethanak Re: co tłumaczy takie ksztalcenie teraz ? 18.06.05, 10:52
            Brak ludzi z wizją?Może zamiast uderzać w nauczanie powinieneś zająć się
            kreowaniem nowego nauczania w Polsce?Może stańdo jakiegoś konkursu w
            Ministerstwie , stwórz projekt programu nauczania , załóż stowarzyszenie które
            zajęłoby się zmienianiem modelu edukacji w Polsce...
    • unsatisfied6 przyczyny 10.06.05, 18:44
      powyższy stan niekomfortowych warunków psychicznych
      dla szkoły ( ucznia i nauczyciela ) jest wynikiem programu
      ustalonego przez czynniki centralne ( MEN ) bez właściwego
      dialogu podległych podmiotów edukacji . jest to wynik
      zakodowanych w społeczeństwie komunistycznych
      praktyk rozwiązywania probelmów społecznych - bez
      właściwych konsultacji z podmiotami mającymi bezpośredni
      wpływ na kształcenie tworzy się nierealny i szkodliwy dla
      ucznia program . realizuje się bezkrytycznie program przez
      niższe podmioty edukacji z powodów źle rozumianego respektu
      decyzji i czynników wydających decyzje . decyzja ma taką wartość
      jaką przypisuje się jej uznając domyślnie wzajemne respektowanie
      ze strony czynników decydujących i czynników podległych decyzjom .
      ewidentnie jednak kontynuowane są praktyki komunistycznego
      zarządzania , w których nie respektuje się podległych zarządzaniu
      podmiotów . szacunek do władzy nie ma fundamentów we
      wzajemnym repektowaniu jak to ma miejsce w krajach obywatelskich .
      ten respekt w naszych realiach wypływa z zakodowanego z lat komuny
      lęku przed krytyczną oceną czynników decydujących jak i z faktu , że proces
      podejmowania decyzji następuje warunkach ciągle isniejącego
      ubezpodmiotowienia czynników podległych decyzjom .
      • ewatu Re: przyczyny 10.06.05, 22:11
        Ty też byłeś chyba poddawany mobbingowi w procesie kształcenia. Niespójna
        wypowiedź, słowotok którego nie sposób zrozumieć, brak sensownych znaków
        przestankowych.......... Ale , tak na serio, to masz racje. Programy są
        koszmarnie przeładowane i niemożliwa jest ich realizacja.
        • Gość: byzydura Re: przyczyny IP: *.tvgawex.pl 10.06.05, 22:24
          nom to fajny wniosek: jest zle.
          i co z tego, skoro zapewne i tak nikt z tym nic nie zrobic?
          • unsatisfied6 co jest następnym argumentem ... 10.06.05, 23:09
            Gość portalu: byzydura napisał(a):

            > i co z tego, skoro zapewne i tak nikt z tym nic nie zrobic?

            co jest następnym argumentem , że nie żyjemy w demokracji i państwie
            w którym respektuje prawa obywatelskie skoro opinia obywatela
            werablizowana tysiąckrotnie w naszym życiu nie ma zadnego znaczenia w procesie
            podejmowania decyzji i nie znajduje swojego adkwatengo echa w madiach i sejmie -
            istnieje ja za czasów komuny niby_reprezentacja obywatela w ośrodakch
            decyzyjnych . faktycznie reprezedntuje ona interesy tzw lobbystów spychając na
            ostanią pozycje interes obywatela . media i sejm nie krytykują samych
            mechanizmów i systemu ale eksploatują zjawiska patologii genreowane przez
            system na własny użytek i wydaje się , że czerpią korzyści z takiego stanu
            rzeczy skoro nie podejmują żadnych prób zmian w tym zakresie .
        • unsatisfied6 przyznasz , że .. 10.06.05, 23:25
          ewatu napisała:

          > Ty też byłeś chyba poddawany mobbingowi w procesie kształcenia. Niespójna
          > wypowiedź, słowotok którego nie sposób zrozumieć, brak sensownych znaków
          > przestankowych.......... Ale , tak na serio, to masz racje. Programy są
          > koszmarnie przeładowane i niemożliwa jest ich realizacja.

          przyznasz , że łatwiej i czytelniej pisze się o "prawdach" werbalizowanych
          medialnie , wszystkim powszechnie znanym i łatwiej dotrzec do odiorcy
          jeśli odbiorca ma jakieś odniesienie w tekście do swojego pojmowania realiów na
          bazie swojej wiedzy .

          przedstwianie faktów inaczej , powoduje takiego typu styl -"brain storm" i
          możliwość odrzucenia tekstu- to tak jak z jedzeniem , kto nie nauczył
          się jeść kaszany , ten z głodu umrze jak nic innego nie będzie
          do żarcia a tylko kaszana .

          cieszę się , że mimo wszystko zrozumiałaś ten potok słów bez znaków
          interpunkcyjnych :)
    • Gość: Déjà vu zelazna logika... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 23:43
      ...to sobie cenie
      niezrealizowany = nierealny
      fakt

      ale pozwol, ze zaczne z innej beczki:
      latorosl ma konczy pierwsza klase szkoly podstawowej. przeszlam edukacje
      przedszkolna, zerowkowa i zaliczylam klase pierwsza. co budzi moje zdziwienie,
      w tej jakze krotkiej lekcji? ano, ze program napiety, wszyscy - lacznie z
      nauczycielami utyskuja na brak czasu na realizacje programu, ALE: urodziny
      szkoly-wolne, imienieny patrona-wolne, dzien nauczyciela-wolne, rekolekcje-
      wolne, rocznica X-wolne, egzaminy-wolne, odwolywanie 2 lekcji w co drugi
      poniedzialek standardowe i nagminne, wolne od zajec, wolne od zajec, wolne...
      no, to kiedyz ten program wyrobic skoro nauczyciele taka sobie wolnosc od zajec
      mnoza na peczki i przy okazji KAZDEJ?
      poki co, ja nie narzekam na mnogosc informacji do przyswojenia przez
      pierwszoklasiste podstawowkowego. uwazam, ze jest OK. rzucajac pamiecia w lata
      odlegle, przypominam sobie, ze w pierwszej klasie mialam juz ulamki(!), jezyk
      niemiecki, a wieczorem biegalam do szkoly muzycznej i czas na lazenie po
      drzewach tez posiadalam.

      gdzie tkwi zatem problem lub raczej rozwiazanie? ano w zlej organizacji czasu.
      w zle rozlozonych akcentach. wszystko da sie zrobic - trzeba tylko chciec.

      jezeli szkola nie chce, to rodzicu badz inteligentny i zrob to z dzieckiem sam.
      juz slysze glosy: a niby dlaczego??? odpowiadam: a dlaczegoz by nie?

      jesli szef wymaga od ciebie "x", ktore nie lezy w twych kompetencjach ani
      posiadanej wiedzy, to co? mowisz, ze to nie twoj zakres obowiazkow, ze nie
      potrafisz, bo to Y powinien zrobic? czy moze siegasz po literature fachowa i
      dodajesz sobie skrzydel wykonujac to, co wydawalo sie byc nierealnym =
      realizujesz program.

      rozgadalam sie ...sorry i znikam
      uklony,
      Déjà vu
      • ewatu Re: zelazna logika... 11.06.05, 00:27
        I słusznie. Bo tak naprawdę to my i tylko my-rodzice, jestesmy odpowiedzialni
        za nasze latorośle. Więc trzeba próbować coś zmienić w szkolnictwie
        powszechnym, ale też dawać coś z siebie. Bo to nasze dzieci są...
        • unsatisfied6 bzdura 11.06.05, 09:31
          ewatu napisała:

          > I słusznie. Bo tak naprawdę to my i tylko my-rodzice, jestesmy odpowiedzialni
          > za nasze latorośle. Więc trzeba próbować coś zmienić w szkolnictwie
          > powszechnym, ale też dawać coś z siebie. Bo to nasze dzieci są...

          ja uważam ten program za niedobry i twierdzę że mógłbym swoje dzieciaki
          uczyć więcej praktycznych rzeczy , które znam a nie ślęczyć z nimi nad
          wkuwaniem programu szkoły stworzonym prze ufolódów z MEN i kosztem tego co
          mógłbym im przekazać z matematyki , angielskiego i podstaw programowania .

          w samych podręcznikach zatwierdzonych przez MEN znajdują się poważne błędy
          merytoryczne - mam kazać dzieciakom to wkuć i nie robić problemów by
          się nie naraziły ? przykładowo za równania równoważne definiuje się
          w podręczniku takie które mają ten sam zbiór rozwiązań - co nie jest
          prawdą jeśli wziąć pod uwagę że zbory rozwiązań ograniczane są do
          liczb rzeczywistych . ( przykład - przekształć rówananie x^2+1=0
          na x+5=x+7 , a te wg podręcznika są równoważne )
          • unsatisfied6 ewatu i dejavu - myślałem ,że chcecie podyskutować 11.06.05, 22:59
            unsatisfied6 napisał:

            > ewatu napisała:
            >
            > > I słusznie. Bo tak naprawdę to my i tylko my-rodzice, jestesmy odpowiedzi
            > alni
            > > za nasze latorośle. Więc trzeba próbować coś zmienić w szkolnictwie
            > > powszechnym, ale też dawać coś z siebie. Bo to nasze dzieci są...
            >
            > ja uważam ten program za niedobry i twierdzę że mógłbym swoje dzieciaki
            > uczyć więcej praktycznych rzeczy , które znam a nie ślęczyć z nimi nad
            > wkuwaniem programu szkoły stworzonym prze ufolódów z MEN i kosztem tego co
            > mógłbym im przekazać z matematyki , angielskiego i podstaw programowania .
            >
            > w samych podręcznikach zatwierdzonych przez MEN znajdują się poważne błędy
            > merytoryczne - mam kazać dzieciakom to wkuć i nie robić problemów by
            > się nie naraziły ? przykładowo za równania równoważne definiuje się
            > w podręczniku takie które mają ten sam zbiór rozwiązań - co nie jest
            > prawdą jeśli wziąć pod uwagę że zbory rozwiązań ograniczane są do
            > liczb rzeczywistych . ( przykład - przekształć rówananie x^2+1=0
            > na x+5=x+7 , a te wg podręcznika są równoważne )
            >
            >
            widzę , że wolicie zachwalać niż krytykować .

            lubicie kaszankę - ja nie znoszę mimo , że podobna do czarnego kawioru
            w smaku przypomina zapewne asfalt ( asfaltu nie jadłem ) . wam się
            wszystko podoba , a nie podoba wam się to , że ktoś nie jada kaszanki
            bo mu nie smakuje i mówi , że kaszanka to nie kawior
            • unsatisfied6 myślałem ,że chcecie podyskutować 2 11.06.05, 23:07
              czy uważacie , że np powinno się wdrażać uniowi metody proporcji
              w zadaniach z procentów , czy może to mieć wpływ na ograniczenie
              jego/jej percepcji w rozwiązywaniu innych zadań z procentów ?

              skąd zrestą ktoś może wiedzieć skoro wszyscy stosują tę samą metodę
              w kazdej szkole .

              czy można by było wdrażać intuicje probabilistyczne w zadaniach
              z procentów ? skąd może ktoś wiedzieć , skoro jest jeden program
              nauczania i nikt poza niego nie może wyjść .

              a może by tak w matematyce wdrażać algebrę komputerową ?
              • unsatisfied6 myślałem ,że chcecie podyskutować 3 11.06.05, 23:12
                nie uważacie , że wkradła się w podręczniki i zadania matematyczne
                z procentów pewna nieścisłość związana z pragamtyką językową .

                w jednym zadaniu np 5+5% ma się równać 5,05 a w innym zadaniu
                5+5% ma się równać 5,25

                treść brzmi ile to jest 5 i 5% ? co takie zadanie sprawdza ?
                • unsatisfied6 więc może przejdźmy na inny temat 11.06.05, 23:16
                  lubicie kaszanę ?
                  • Gość: Déjà vu Re: więc może przejdźmy na inny temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 23:48
                    U6, kiedys lubilam z toba dyskutowac i wymieniac poglady. TERAZ juz nie. jak
                    tylko ktos ma odmienne zdanie od twojego jestes napastliwy, kpisz,
                    trywializujesz... szkoda. bywaj.
                    uklony,
                    Déjà vu - bez odbioru
            • Gość: Déjà vu Re: ewatu i dejavu - myślałem ,że chcecie podysku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 23:47
              U6, kiedys lubilam z toba dyskutowac i wymieniac poglady. TERAZ juz nie. jak
              tylko ktos ma odmienne zdanie od twojego jestes napastliwy, kpisz,
              trywializujesz... szkoda. bywaj.
              uklony,
              Déjà vu - bez odbioru
              • unsatisfied6 słuszny argument czy czkawka 12.06.05, 00:05
                Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                > U6, kiedys lubilam z toba dyskutowac i wymieniac poglady. TERAZ juz nie. jak
                > tylko ktos ma odmienne zdanie od twojego jestes napastliwy, kpisz,
                > trywializujesz... szkoda. bywaj.
                > uklony,
                > Déjà vu - bez odbioru
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=25046374&a=25093893
                złe i zbyt wczesne wdrażanie ułamków to koniec edukacji matematycznej ,
                a nie jej początek - chyba , że na potrzeby lekcji muzyki ułamki
                zredukowane do wartości rytmicznych nut - ale to nie jest o ułamkach
                operacjach na ułamkach i o rozszerzaniu liczb naturalnych do wymiernych -
                pojmowanie ucznia ciągle jest w zakresie liczb naturalnych o innym różnicy
                niż jeden ( zbiór ciągle dyskretny ) .
        • unsatisfied6 chciałbym swoje dzieciaki uczyć statystyki w angie 11.06.05, 09:45
          ewatu napisała:

          > I słusznie. Bo tak naprawdę to my i tylko my-rodzice, jestesmy odpowiedzialni
          > za nasze latorośle. Więc trzeba próbować coś zmienić w szkolnictwie
          > powszechnym, ale też dawać coś z siebie. Bo to nasze dzieci są...

          tylko powiedz mi po co i kiedy - gdybym poświęcił na nimi czas na zdobycie
          tej wiedzy kosztem programu , nie miałyby najmnijeszych szans dostania
          się do dobrego gimnazjum - muszę z nimi robić puzle konkursów matematycznych
          bo nawet średnia i wysoki wynik z testu kompetencji nie wystaczy by
          dostać się do dobrej klasy matematycznej .

          no chyba że pójdą gdziekolwiek , a całą edukacją zajmę się ja i ...
          w rezultacie będą miały tylko jeden wybór - emigracja z tego kraju
          bo brak kompetnecji na papierze .
          • unsatisfied6 ilu poslkich uczniow uczy się statystyki ? 11.06.05, 22:18
            unsatisfied6 napisał:

            > ewatu napisała:
            >
            > > I słusznie. Bo tak naprawdę to my i tylko my-rodzice, jestesmy odpowiedzi
            > alni
            > > za nasze latorośle. Więc trzeba próbować coś zmienić w szkolnictwie
            > > powszechnym, ale też dawać coś z siebie. Bo to nasze dzieci są...
            >
            > tylko powiedz mi po co i kiedy - gdybym poświęcił na nimi czas na zdobycie
            > tej wiedzy kosztem programu , nie miałyby najmnijeszych szans dostania
            > się do dobrego gimnazjum - muszę z nimi robić puzle konkursów matematycznych
            > bo nawet średnia i wysoki wynik z testu kompetencji nie wystaczy by
            > dostać się do dobrej klasy matematycznej .
            >
            > no chyba że pójdą gdziekolwiek , a całą edukacją zajmę się ja i ...
            > w rezultacie będą miały tylko jeden wybór - emigracja z tego kraju
            > bo brak kompetnecji na papierze .
            >
            >

            nie mają takich motywacji ani czasu - muszą realizować program i
            sprawdzać się w zakresie programu nakreślonego przez MEN - mogą
            być tylko brać ucział w olimpiadach matematycznych - nikt nie
            będzie weryfikował i zatwierdzał ich wiedzy ponad tej określonej
            przez MEN - stąd te statystyczne sukcesy polskich uczniów na olimpiadach
            przedmiotowych bo są tylko do takiego rozwoju ich wiedzy przez program
            ograniczani podczas gdy przykladowo uczeń szkoły amerykańskiej ma
            wybór - przygotowanie do olimpiady czy np calculus lub inny przedmiot
            na poziomie uniwesyteckim który zostanie mu zatwietrdzony na poczet
            jego wyższego wykształcenia - ja jako rodzic mając wybór dla swojego
            dziecka wolałbym by moje dziecko poznawało współczene metody poznawcze
            majac do tego odpowiednie motywacje i moąliowości zatwierdzenia
            takich , niż nieustanie eksloatowało wiedzę matematyczną w rozwiązywaniu
            zadań olimpijskich , tak jakby do czego innego ta metemtayka
            nie miała żadnych zastosowań .


            MEN ma monopol na wiedzę - definiuje jej zakres i zatwierdza kompetencje
            werbalizujące w dyskusjach społecznych "prawdy obiektywne" . próby
            tworzenia czegoś nowego ( na kształt dobrej szkoły amerykańskiej
            w ramach oczywiście naszych regulaminów , szkoły której absolwenci biorą udział
            w dyskusji społecznej doświadczając większych praw obywatelskich bo są w ten
            sposób kształceni ) są przez pewne bliżej mi jeszcze nieokreślone czynniki
            tłumione w zarodku .

            jak już wspomniałem próbowałem ok 10 lat temu stworzyć szkołę anglojęzyczną .
            teraz wiem , że nie zwolniono ( albo przesunięto ) kuratora , który
            dał mi swoje wspracie tej inicjatywy . zastraszono wszystkich nauczycieli,
            którzy mieli pracować w tej szkole , że stracą prawo wykonywania zawodu .
            dyrektor szkoły , który miał mi udostępnić część budynku prosił bym
            zapomniał o naszej uprzedniej rozmowie , bo jemu zagrożono , że
            wyleci z posady .

            doszedłem do źródla tego terroru sianego wśród potencjalnej kadry .
            zadzowniłem do niego - uważam , że facet był nienormalny albo
            z jakimś doświadczeniem agenturalnym , bo pierwsze słowa rzucone
            przez telefon brzmiały - "Pan mnie nagrywa , wiem że pan mnie
            nagrywa .... to i tak nieważne , nic mi pan nie może zrobić ..."

            nienormalny , czy agent ?- faktycznie nic mu nie mogłem zrobić ani
            nikt z terroryzowanej kadry . facio siedział razem ze mną i kuratorem
            gdy omawialiśmy projekt - wydawał się być przychylny całej sprawie .
            kto był menadżrem tego kuratium , ten facio , czy kurator .
            ten facio nigdy kuratorem nie został , ale zawsze był obecny
            w naszych spotkaniach z kuratorem .

            tworzy się anglojęzyczne klasy - wystarczy FC i wykształcenie
            pedagogiczne by nauczać przedmiot w angielskim - paranoja , a nie
            klasy anglojęzyczne . na to kuratorium daje zezwolenie? - jaka
            jest w tym logika , jakim interesom to ma słuzyć i jakiej
            ekonomii edukacji o której tak często mówią decydenci ?
      • unsatisfied6 całki w drugiej klasie czy trzeciej ? 11.06.05, 09:19
        Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

        > mnoza na peczki i przy okazji KAZDEJ?
        > poki co, ja nie narzekam na mnogosc informacji do przyswojenia przez
        > pierwszoklasiste podstawowkowego. uwazam, ze jest OK. rzucajac pamiecia w
        lata
        >
        > odlegle, przypominam sobie, ze w pierwszej klasie mialam juz ulamki(!), jezyk
        > niemiecki, a wieczorem biegalam do szkoly muzycznej i czas na lazenie po
        > drzewach tez posiadalam.
        >

        całki robiłaś w drugiej , czy trzeciej klasie szkoły podstawowej .
        wybacz ale to nie można nazwać edukacją , jeżeli zaczyna się
        uczyć matematyki od ułamków - to horror .

        > gdzie tkwi zatem problem lub raczej rozwiazanie? ano w zlej organizacji
        czasu.
        to tylko twoje zdanie - ja mam inne . uważam że taki program
        jest przyczyną tego , co już napisałem .

        winić rodziców za to , że im się po prostu nie chce kształcić
        swoich dzieciaków i stąd ten niedorobiony program i terror psychiczny ,
        to przesada - niektórym się nie chce a tym co się chce udziela
        się zmęczenie takiego stanu rzeczy .

        > w zle rozlozonych akcentach. wszystko da sie zrobic - trzeba tylko chciec.
        >
        > jezeli szkola nie chce, to rodzicu badz inteligentny i zrob to z dzieckiem
        sam.
        >

        to znaczy co robić wg twojego zdania ? zrealizować 1/5 programu z wszystkich
        przedmiotów ? kiedy ? w wakacje ?

        ja jako rodzic , jeśli dzieci mają jeszcze czas i chęć uczę rzeczy dodatkowych
        i głównie pozaszkolnych - angielski , bo w szkole mają niemiecki , a
        w gimnazjum nieznajomość angielskiego to zamykanie dziecku opcji wyboru
        szkoły , konkursy matematyczne - kółko matematyczne to za mało by ewentualnie
        uczeń osiągał sukcesy na konkursach matematycznych , podstawy programowania

        uczę ich ( i na to jest niezwykle mało czasu ) , co sam potrafię - nie
        jestem zadowolony z efektów i zrobiłbym znacznie więcej i skuteczniej
        gdyby nie miały takiej masy wiedzy w szkole pdst .

        nie wymagam od szkoły(faktycznie MEN) by zarzucała dzieciaków masą
        programu i by szkoła realizowała zamierzenie MEN-u . wręcz przeciwnie ,
        chciałbym żeby ten program był realny i dawał mie więcej czasu na
        uczenie swoich dzieci tego co ja im mogę przekazać - wtedy może
        i całki zrobiłbym z nimi w trzeciej klasie podstwówki :))

        > juz slysze glosy: a niby dlaczego??? odpowiadam: a dlaczegoz by nie?
        >
        > jesli szef wymaga od ciebie "x", ktore nie lezy w twych kompetencjach ani
        > posiadanej wiedzy, to co? mowisz, ze to nie twoj zakres obowiazkow, ze nie
        > potrafisz, bo to Y powinien zrobic? czy moze siegasz po literature fachowa i
        > dodajesz sobie skrzydel wykonujac to, co wydawalo sie byc nierealnym =
        > realizujesz program.
        >
        są granice możliwości i rozszerzania kompetencji - jeśli szef każe zrobić
        np. korespondencję w angielskim widzę jakie tego są wyniki - gorzej
        że szef często też nie ma zielonego pojęcia o profesjonaliźmie tej
        korespondencji i często bywa że odbiorca nie rozumie treści listu .

        > rozgadalam sie ...sorry i znikam
        > uklony,
        > Déjà vu
        • Gość: Déjà vu Re: całki w drugiej klasie czy trzeciej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 23:46
          unsatisfied6 napisał:

          > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
          >
          > > mnoza na peczki i przy okazji KAZDEJ?
          > > poki co, ja nie narzekam na mnogosc informacji do przyswojenia przez
          > > pierwszoklasiste podstawowkowego. uwazam, ze jest OK. rzucajac pamiecia
          > w
          > lata
          > >
          > > odlegle, przypominam sobie, ze w pierwszej klasie mialam juz ulamki(!), j
          > ezyk
          > > niemiecki, a wieczorem biegalam do szkoly muzycznej i czas na lazenie po
          > > drzewach tez posiadalam.
          > >
          >
          > całki robiłaś w drugiej , czy trzeciej klasie szkoły podstawowej .
          > wybacz ale to nie można nazwać edukacją , jeżeli zaczyna się
          > uczyć matematyki od ułamków - to horror .

          jak zwykle kpisz - a to konstruktywnosci dyskusji nie sluzy. ulamki mialam i
          kropka. moje dziecko tez juz mialo, choc w innej formie niz ja - vide osmeki na
          lekcjach z muzyki. moze cie dobije, ale moj syn jako 6-o latek rozwiazywal
          zadania matematyczne na liczbach ujemnych. DLACZEGO? bo zapytal, a ja mu
          odpowiedzialam TAK, ze zrozumial i mial frajde. i to zadna genialnosc z jego
          strony. po prostu pytal i dostal wyczerpujaca odpowiedz.
          >
          > > gdzie tkwi zatem problem lub raczej rozwiazanie? ano w zlej organizacji
          > czasu.
          > to tylko twoje zdanie - ja mam inne . uważam że taki program
          > jest przyczyną tego , co już napisałem .

          no tak: to Tylko moje zdnia, zas twoje to Wykladnia i Jedyny Sluszny Poglad W
          Tej Sprawie. znowu kpisz...

          > winić rodziców za to , że im się po prostu nie chce kształcić
          > swoich dzieciaków i stąd ten niedorobiony program i terror psychiczny ,
          > to przesada - niektórym się nie chce a tym co się chce udziela
          > się zmęczenie takiego stanu rzeczy .

          nie winie rodzicow.

          > > w zle rozlozonych akcentach. wszystko da sie zrobic - trzeba tylko chciec
          > .
          > >
          > > jezeli szkola nie chce, to rodzicu badz inteligentny i zrob to z dzieckie
          > m
          > sam.
          > >
          >
          > to znaczy co robić wg twojego zdania ? zrealizować 1/5 programu z wszystkich
          > przedmiotów ? kiedy ? w wakacje ?

          a dlaczego nie?

          > ja jako rodzic , jeśli dzieci mają jeszcze czas i chęć uczę rzeczy dodatkowych
          > i głównie pozaszkolnych - angielski , bo w szkole mają niemiecki , a
          > w gimnazjum nieznajomość angielskiego to zamykanie dziecku opcji wyboru
          > szkoły , konkursy matematyczne - kółko matematyczne to za mało by ewentualnie
          > uczeń osiągał sukcesy na konkursach matematycznych , podstawy programowania
          >
          > uczę ich ( i na to jest niezwykle mało czasu ) , co sam potrafię - nie
          > jestem zadowolony z efektów i zrobiłbym znacznie więcej i skuteczniej
          > gdyby nie miały takiej masy wiedzy w szkole pdst .
          >
          > nie wymagam od szkoły(faktycznie MEN) by zarzucała dzieciaków masą
          > programu i by szkoła realizowała zamierzenie MEN-u . wręcz przeciwnie ,
          > chciałbym żeby ten program był realny i dawał mie więcej czasu na
          > uczenie swoich dzieci tego co ja im mogę przekazać - wtedy może
          > i całki zrobiłbym z nimi w trzeciej klasie podstwówki :))
          >
          > > juz slysze glosy: a niby dlaczego??? odpowiadam: a dlaczegoz by nie?
          > >
          > > jesli szef wymaga od ciebie "x", ktore nie lezy w twych kompetencjach ani
          >
          > > posiadanej wiedzy, to co? mowisz, ze to nie twoj zakres obowiazkow, ze ni
          > e
          > > potrafisz, bo to Y powinien zrobic? czy moze siegasz po literature fachow
          > a i
          > > dodajesz sobie skrzydel wykonujac to, co wydawalo sie byc nierealnym =
          > > realizujesz program.
          > >
          > są granice możliwości i rozszerzania kompetencji - jeśli szef każe zrobić
          > np. korespondencję w angielskim widzę jakie tego są wyniki - gorzej
          > że szef często też nie ma zielonego pojęcia o profesjonaliźmie tej
          > korespondencji i często bywa że odbiorca nie rozumie treści listu .

          granice posiadaja ludzie ograniczeni (i nie mowie tu o skrajnych przypadkach
          pracy ponad sily fizyczne) ale jesli X nie porafi wykonac polecenia, niech
          szuka pomocy u profesjonalistow, u kolegow, doksztalca sie...

          U6, kiedys lubilam z toba dyskutowac i wymieniac poglady. TERAZ juz nie. jak
          tylko ktos ma odmienne zdanie od twojego jestes napastliwy, kpisz,
          trywializujesz... szkoda. bywaj.
          uklony,
          Déjà vu - bez odbioru
          • unsatisfied6 bywaj 11.06.05, 23:58
            Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

            > unsatisfied6 napisał:
            >
            > > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
            > >
            > > > mnoza na peczki i przy okazji KAZDEJ?
            > > > poki co, ja nie narzekam na mnogosc informacji do przyswojenia prze
            > z
            > > > pierwszoklasiste podstawowkowego. uwazam, ze jest OK. rzucajac pami
            > ecia
            > > w
            > > lata
            > > >
            > > > odlegle, przypominam sobie, ze w pierwszej klasie mialam juz ulamki
            > (!), j
            > > ezyk
            > > > niemiecki, a wieczorem biegalam do szkoly muzycznej i czas na lazen
            > ie po
            > > > drzewach tez posiadalam.
            > > >
            > >
            > > całki robiłaś w drugiej , czy trzeciej klasie szkoły podstawowej .
            > > wybacz ale to nie można nazwać edukacją , jeżeli zaczyna się
            > > uczyć matematyki od ułamków - to horror .
            >
            > jak zwykle kpisz - a to konstruktywnosci dyskusji nie sluzy. ulamki mialam i
            > kropka. moje dziecko tez juz mialo, choc w innej formie niz ja - vide osmeki
            na
            >
            > lekcjach z muzyki. moze cie dobije, ale moj syn jako 6-o latek rozwiazywal
            > zadania matematyczne na liczbach ujemnych. DLACZEGO? bo zapytal, a ja mu
            > odpowiedzialam TAK, ze zrozumial i mial frajde. i to zadna genialnosc z jego
            > strony. po prostu pytal i dostal wyczerpujaca odpowiedz.

            poznanie liczb ujemnych nie są tej rangi problemem co ułamki -
            liczy ujemne są znacznie prostsze i wytłumaczyć to każdemu dziecku
            które nauczyło się już liczyć , dodawać i odejmować .

            co do ósemek w muzyce , to pragmatyka , nie abstrakcja i nie
            zastosuje ósemki w innych problemach tylko w muzyce .

            jak ktoś wie co to ćwiartka , nie znaczy że poznał ułamki :))

            > >
            > > > gdzie tkwi zatem problem lub raczej rozwiazanie? ano w zlej organiz
            > acji
            > > czasu.
            > > to tylko twoje zdanie - ja mam inne . uważam że taki program
            > > jest przyczyną tego , co już napisałem .
            >
            > no tak: to Tylko moje zdnia, zas twoje to Wykladnia i Jedyny Sluszny Poglad W
            > Tej Sprawie. znowu kpisz...
            nie kpię - jak ty byś odczuwała to , że zadaje ci się pracę niemożliwą
            do zrealizowania - mówię o statystycznym uczniu , któremu się taką
            zadaje .
            >
            > > winić rodziców za to , że im się po prostu nie chce kształcić
            > > swoich dzieciaków i stąd ten niedorobiony program i terror psychiczny ,
            > > to przesada - niektórym się nie chce a tym co się chce udziela
            > > się zmęczenie takiego stanu rzeczy .
            >
            > nie winie rodzicow.

            a kogo ?
            >
            > > > w zle rozlozonych akcentach. wszystko da sie zrobic - trzeba tylko
            > chciec
            > > .
            > > >
            > > > jezeli szkola nie chce, to rodzicu badz inteligentny i zrob to z dz
            > ieckie
            > > m
            > > sam.
            > > >
            > >
            > > to znaczy co robić wg twojego zdania ? zrealizować 1/5 programu z wszystk
            > ich
            > > przedmiotów ? kiedy ? w wakacje ?
            >
            > a dlaczego nie?

            pisałaś coś o chodzeniu po drzewach - kiedy ?
            >
            > > ja jako rodzic , jeśli dzieci mają jeszcze czas i chęć uczę rzeczy dodatk
            > owych
            > > i głównie pozaszkolnych - angielski , bo w szkole mają niemiecki , a
            > > w gimnazjum nieznajomość angielskiego to zamykanie dziecku opcji wyboru
            > > szkoły , konkursy matematyczne - kółko matematyczne to za mało by ewentua
            > lnie
            > > uczeń osiągał sukcesy na konkursach matematycznych , podstawy programowan
            > ia
            > >
            > > uczę ich ( i na to jest niezwykle mało czasu ) , co sam potrafię - nie
            > > jestem zadowolony z efektów i zrobiłbym znacznie więcej i skuteczniej
            > > gdyby nie miały takiej masy wiedzy w szkole pdst .
            > >
            > > nie wymagam od szkoły(faktycznie MEN) by zarzucała dzieciaków masą
            > > programu i by szkoła realizowała zamierzenie MEN-u . wręcz przeciwnie ,
            > > chciałbym żeby ten program był realny i dawał mie więcej czasu na
            > > uczenie swoich dzieci tego co ja im mogę przekazać - wtedy może
            > > i całki zrobiłbym z nimi w trzeciej klasie podstwówki :))
            > >
            > > > juz slysze glosy: a niby dlaczego??? odpowiadam: a dlaczegoz by nie
            > ?
            > > >
            > > > jesli szef wymaga od ciebie "x", ktore nie lezy w twych kompetencja
            > ch ani
            > >
            > > > posiadanej wiedzy, to co? mowisz, ze to nie twoj zakres obowiazkow,
            > ze ni
            > > e
            > > > potrafisz, bo to Y powinien zrobic? czy moze siegasz po literature
            > fachow
            > > a i
            > > > dodajesz sobie skrzydel wykonujac to, co wydawalo sie byc nierealny
            > m =
            > > > realizujesz program.
            > > >
            > > są granice możliwości i rozszerzania kompetencji - jeśli szef każe zrobić
            > > np. korespondencję w angielskim widzę jakie tego są wyniki - gorzej
            > > że szef często też nie ma zielonego pojęcia o profesjonaliźmie tej
            > > korespondencji i często bywa że odbiorca nie rozumie treści listu .
            >
            > granice posiadaja ludzie ograniczeni (i nie mowie tu o skrajnych przypadkach
            > pracy ponad sily fizyczne) ale jesli X nie porafi wykonac polecenia, niech
            > szuka pomocy u profesjonalistow, u kolegow, doksztalca sie...
            >
            > U6, kiedys lubilam z toba dyskutowac i wymieniac poglady. TERAZ juz nie. jak
            > tylko ktos ma odmienne zdanie od twojego jestes napastliwy, kpisz,
            > trywializujesz... szkoda. bywaj.
            > uklony,
            > Déjà vu - bez odbioru
            bo piszesz bzdury - skoro przyjaźń wg ciebie ma polegać na tym ,
            że ja się zgodzę z tym co ty myślisz na ten temat , to bywaj .
            • unsatisfied6 ewidentnie z nas dwóch jeden pisze bzdury 12.06.05, 00:10
              unsatisfied6 napisał:

              > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
              >
              > > unsatisfied6 napisał:
              > >
              > > > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
              > > >
              > > > > mnoza na peczki i przy okazji KAZDEJ?
              > > > > poki co, ja nie narzekam na mnogosc informacji do przyswojeni
              > a prze
              > > z
              > > > > pierwszoklasiste podstawowkowego. uwazam, ze jest OK. rzucaja
              > c pami
              > > ecia
              > > > w
              > > > lata
              > > > >
              > > > > odlegle, przypominam sobie, ze w pierwszej klasie mialam juz
              > ulamki
              > > (!), j
              > > > ezyk
              > > > > niemiecki, a wieczorem biegalam do szkoly muzycznej i czas na
              > lazen
              > > ie po
              > > > > drzewach tez posiadalam.
              > > > >
              > > >
              > > > całki robiłaś w drugiej , czy trzeciej klasie szkoły podstawowej .
              > > > wybacz ale to nie można nazwać edukacją , jeżeli zaczyna się
              > > > uczyć matematyki od ułamków - to horror .
              > >
              > > jak zwykle kpisz - a to konstruktywnosci dyskusji nie sluzy. ulamki miala
              > m i
              > > kropka. moje dziecko tez juz mialo, choc w innej formie niz ja - vide osm
              > eki
              > na
              > >
              > > lekcjach z muzyki. moze cie dobije, ale moj syn jako 6-o latek rozwiazywa
              > l
              > > zadania matematyczne na liczbach ujemnych. DLACZEGO? bo zapytal, a ja mu
              > > odpowiedzialam TAK, ze zrozumial i mial frajde. i to zadna genialnosc z j
              > ego
              > > strony. po prostu pytal i dostal wyczerpujaca odpowiedz.
              >
              > poznanie liczb ujemnych nie są tej rangi problemem co ułamki -
              > liczy ujemne są znacznie prostsze i wytłumaczyć to każdemu dziecku
              > które nauczyło się już liczyć , dodawać i odejmować .
              >
              > co do ósemek w muzyce , to pragmatyka , nie abstrakcja i nie
              > zastosuje ósemki w innych problemach tylko w muzyce .
              >
              > jak ktoś wie co to ćwiartka , nie znaczy że poznał ułamki :))
              >
              > > >
              > > > > gdzie tkwi zatem problem lub raczej rozwiazanie? ano w zlej o
              > rganiz
              > > acji
              > > > czasu.
              > > > to tylko twoje zdanie - ja mam inne . uważam że taki program
              > > > jest przyczyną tego , co już napisałem .
              > >
              > > no tak: to Tylko moje zdnia, zas twoje to Wykladnia i Jedyny Sluszny Pogl
              > ad W
              > > Tej Sprawie. znowu kpisz...
              > nie kpię - jak ty byś odczuwała to , że zadaje ci się pracę niemożliwą
              > do zrealizowania - mówię o statystycznym uczniu , któremu się taką
              > zadaje .
              > >
              > > > winić rodziców za to , że im się po prostu nie chce kształcić
              > > > swoich dzieciaków i stąd ten niedorobiony program i terror psychicz
              > ny ,
              > > > to przesada - niektórym się nie chce a tym co się chce udziela
              > > > się zmęczenie takiego stanu rzeczy .
              > >
              > > nie winie rodzicow.
              >
              > a kogo ?
              > >
              > > > > w zle rozlozonych akcentach. wszystko da sie zrobic - trzeba
              > tylko
              > > chciec
              > > > .
              > > > >
              > > > > jezeli szkola nie chce, to rodzicu badz inteligentny i zrob t
              > o z dz
              > > ieckie
              > > > m
              > > > sam.
              > > > >
              > > >
              > > > to znaczy co robić wg twojego zdania ? zrealizować 1/5 programu z w
              > szystk
              > > ich
              > > > przedmiotów ? kiedy ? w wakacje ?
              > >
              > > a dlaczego nie?
              >
              > pisałaś coś o chodzeniu po drzewach - kiedy ?
              > >
              > > > ja jako rodzic , jeśli dzieci mają jeszcze czas i chęć uczę rzeczy
              > dodatk
              > > owych
              > > > i głównie pozaszkolnych - angielski , bo w szkole mają niemiecki ,
              > a
              > > > w gimnazjum nieznajomość angielskiego to zamykanie dziecku opcji wy
              > boru
              > > > szkoły , konkursy matematyczne - kółko matematyczne to za mało by e
              > wentua
              > > lnie
              > > > uczeń osiągał sukcesy na konkursach matematycznych , podstawy progr
              > amowan
              > > ia
              > > >
              > > > uczę ich ( i na to jest niezwykle mało czasu ) , co sam potrafię -
              > nie
              > > > jestem zadowolony z efektów i zrobiłbym znacznie więcej i skuteczni
              > ej
              > > > gdyby nie miały takiej masy wiedzy w szkole pdst .
              > > >
              > > > nie wymagam od szkoły(faktycznie MEN) by zarzucała dzieciaków masą
              > > > programu i by szkoła realizowała zamierzenie MEN-u . wręcz przeciwn
              > ie ,
              > > > chciałbym żeby ten program był realny i dawał mie więcej czasu na
              > > > uczenie swoich dzieci tego co ja im mogę przekazać - wtedy może
              > > > i całki zrobiłbym z nimi w trzeciej klasie podstwówki :))
              > > >
              > > > > juz slysze glosy: a niby dlaczego??? odpowiadam: a dlaczegoz
              > by nie
              > > ?
              > > > >
              > > > > jesli szef wymaga od ciebie "x", ktore nie lezy w twych kompe
              > tencja
              > > ch ani
              > > >
              > > > > posiadanej wiedzy, to co? mowisz, ze to nie twoj zakres obowi
              > azkow,
              > > ze ni
              > > > e
              > > > > potrafisz, bo to Y powinien zrobic? czy moze siegasz po liter
              > ature
              > > fachow
              > > > a i
              > > > > dodajesz sobie skrzydel wykonujac to, co wydawalo sie byc nie
              > realny
              > > m =
              > > > > realizujesz program.
              > > > >
              > > > są granice możliwości i rozszerzania kompetencji - jeśli szef każe
              > zrobić
              > > > np. korespondencję w angielskim widzę jakie tego są wyniki - gorzej
              > > > że szef często też nie ma zielonego pojęcia o profesjonaliźmie tej
              > > > korespondencji i często bywa że odbiorca nie rozumie treści listu .
              > >
              > > granice posiadaja ludzie ograniczeni (i nie mowie tu o skrajnych przypadk
              > ach
              > > pracy ponad sily fizyczne) ale jesli X nie porafi wykonac polecenia, niec
              > h
              > > szuka pomocy u profesjonalistow, u kolegow, doksztalca sie...
              > >
              > > U6, kiedys lubilam z toba dyskutowac i wymieniac poglady. TERAZ juz nie.
              > jak
              > > tylko ktos ma odmienne zdanie od twojego jestes napastliwy, kpisz,
              > > trywializujesz... szkoda. bywaj.
              > > uklony,
              > > Déjà vu - bez odbioru
              > bo piszesz bzdury - skoro przyjaźń wg ciebie ma polegać na tym ,
              > że ja się zgodzę z tym co ty myślisz na ten temat , to bywaj .
              >
              >
              skoro nasze wypowiedzi w tym temacie są diametralnie różne ,
              ktoś z nas w tym temacie pisze bzdury - ja nie widzę byś
              uzasadniła słuszość swoich tez - ty bronisz MEN i piszesz
              o braku odpowiedniego ( też bzdury ) wkładu rodziców w edukację -
              rodzice tyle dają co mogą .
              • unsatisfied6 rozpowszechnianie kłamst 12.06.05, 08:36
                twierdzi się , że edukacja jest darmowa i rozpowszechnia się opinię
                o kosztach edukacji , jakby była to darowizna - chyba tylko po to ,
                by "darowanemu koniu w zęby nie zaglądać" . że niby nasza edukacja
                jest tańsza i jedynym ewentualnym czynnikiem jej zacofania są
                uczniowie i ich rodzice .

                skąd zatem bierzee się największa w krajach europejskich ilość korepetycji
                i dlaczego ci rodzice , którzy są tacy niedobrzy i źle nastawieni do
                kształcenia swoich pociech bulą na te korki pieniądze - czyżby mieli
                ich zdecydowanie więcej od innych Europejczyków i wynikało to tylko
                z ich snobizmu i mody na korki ?
    • unsatisfied6 1>3 11.06.05, 22:29
      kto tworzy takie bzdury w zatwierdzaniu kompetnecji i komu to ma
      służyć ? jak jeden może być większe od przykładowo trzech .

      dlaczego nasze władze decydujące o kwalifikacjach stawiają
      wyżej kompetencje zdobyte na studiach zaocznych , których
      program to jakieś minimum i stawiają je wyżej od przykładowo
      licenjata dając uprawnienia mgr - nie służy to aby promocji
      członków politycznych partii . w jakim innym kraju oprócz
      postkomunistycznych i dyktatorskich 1>3 ?

      w stanach program przykładowo studiów wieczorowych jest dokładnie
      taki sam jak dziennych z dokładnie taką samą liczbą zajęć na uczelni .
      tam 1=1 , 5=5 i nieprawdą jest że 1>3 .
      • unsatisfied6 a bywa , że 1>>>>5 11.06.05, 22:49
        unsatisfied6 napisał:

        > kto tworzy takie bzdury w zatwierdzaniu kompetnecji i komu to ma
        > służyć ? jak jeden może być większe od przykładowo trzech .
        >
        > dlaczego nasze władze decydujące o kwalifikacjach stawiają
        > wyżej kompetencje zdobyte na studiach zaocznych , których
        > program to jakieś minimum i stawiają je wyżej od przykładowo
        > licenjata dając uprawnienia mgr - nie służy to aby promocji
        > członków politycznych partii . w jakim innym kraju oprócz
        > postkomunistycznych i dyktatorskich 1>3 ?
        >
        > w stanach program przykładowo studiów wieczorowych jest dokładnie
        > taki sam jak dziennych z dokładnie taką samą liczbą zajęć na uczelni .
        > tam 1=1 , 5=5 i nieprawdą jest że 1>3 .
        >

        a bywa , że jeden jest znacznie większe od pięciu .

        "dobrze sprząta" - mówi mi pani dyrekor . była dyrektorem zanim
        zaczęła zaoczne studia . "żadna praca nie hańbi" - dodaje .
        jej żadna praca pewnie dotąd nie shańbiła . kiedyś pytała
        się czy znam kogoś kto by jej maznął pracę mgr .
        sprzątająca w jej gabinecie pani był mgr studiów dziennych i
        sprzątała tam zanim pani dyrektor zdobyła tytuł mgr .

        dzisiaj byłem w geanie - widzę inteligtnie wyglądajacą kobietę
        za kasą - q... myślę , sp... stąd . przecież ja nie po to dzieciaki
        uczę by miały takie perpektywy w tym coraz to gorszej dla ludzi ojczyźnie.
        jak ja się będę czuł , gdy moje dzieciaki swoje ewentualne dyplomy
        będą mogły sobie tylko na ścianie wywiesić i lepiej będzie znaleźć
        zatrudnienie , jak o nich pracodawcy nie wspomną - dzisiaj moja
        szwgierka dostała propozycje pracy ( mgr ) przy sprzątaniu , za kilka
        lat może trafić na moje dzieciaki .
        • unsatisfied6 pani sprzątaczka jest prawnikiem z wykształcenia 11.06.05, 22:51
          unsatisfied6 napisał:

          > unsatisfied6 napisał:
          >
          > > kto tworzy takie bzdury w zatwierdzaniu kompetnecji i komu to ma
          > > służyć ? jak jeden może być większe od przykładowo trzech .
          > >
          > > dlaczego nasze władze decydujące o kwalifikacjach stawiają
          > > wyżej kompetencje zdobyte na studiach zaocznych , których
          > > program to jakieś minimum i stawiają je wyżej od przykładowo
          > > licenjata dając uprawnienia mgr - nie służy to aby promocji
          > > członków politycznych partii . w jakim innym kraju oprócz
          > > postkomunistycznych i dyktatorskich 1>3 ?
          > >
          > > w stanach program przykładowo studiów wieczorowych jest dokładnie
          > > taki sam jak dziennych z dokładnie taką samą liczbą zajęć na uczelni .
          > > tam 1=1 , 5=5 i nieprawdą jest że 1>3 .
          > >
          >
          > a bywa , że jeden jest znacznie większe od pięciu .
          >
          > "dobrze sprząta" - mówi mi pani dyrekor . była dyrektorem zanim
          > zaczęła zaoczne studia . "żadna praca nie hańbi" - dodaje .
          > jej żadna praca pewnie dotąd nie shańbiła . kiedyś pytała
          > się czy znam kogoś kto by jej maznął pracę mgr .
          > sprzątająca w jej gabinecie pani był mgr studiów dziennych i
          > sprzątała tam zanim pani dyrektor zdobyła tytuł mgr .
          >
          > dzisiaj byłem w geanie - widzę inteligtnie wyglądajacą kobietę
          > za kasą - q... myślę , sp... stąd . przecież ja nie po to dzieciaki
          > uczę by miały takie perpektywy w tym coraz to gorszej dla ludzi ojczyźnie.
          > jak ja się będę czuł , gdy moje dzieciaki swoje ewentualne dyplomy
          > będą mogły sobie tylko na ścianie wywiesić i lepiej będzie znaleźć
          > zatrudnienie , jak o nich pracodawcy nie wspomną - dzisiaj moja
          > szwgierka dostała propozycje pracy ( mgr ) przy sprzątaniu , za kilka
          > lat może trafić na moje dzieciaki .
          >
          >
          pani sprzątaczka jest prawnikiem z wykształcenia i wykonuje swoją
          pracę od kilku lat .
    • unsatisfied6 w analizie tego zjawiska przydałby się psycholog 14.06.05, 21:57
      ucząc w szkole średniej, gdzie uczyło kilku obcokrajowców ,
      zauważyłem że wszyscy z obcokrajowców zauważyli że
      ponad 90% uczniów ściąga a nierzadko wszyscy .

      czy na lekcjach polskich nauczycieli uczniowie nie
      ściągają w tak dużym zakresie czy ewentualnie zdają
      sobie sprawę z nierealności programu i przymykają na
      to oko .
      • unsatisfied6 jeżeli jednak widzą i przymykają oko 14.06.05, 22:03
        unsatisfied6 napisał:

        > ucząc w szkole średniej, gdzie uczyło kilku obcokrajowców ,
        > zauważyłem że wszyscy z obcokrajowców zauważyli że
        > ponad 90% uczniów ściąga a nierzadko wszyscy .
        >
        > czy na lekcjach polskich nauczycieli uczniowie nie
        > ściągają w tak dużym zakresie czy ewentualnie zdają
        > sobie sprawę z nierealności programu i przymykają na
        > to oko .

        jeżeli jednak widzą i przymykają oko
        to wolałbym nie podpaść w jakiś sposób nauczycielowi .

        a jak jest w życiu zawodowym ? najważniejsze by nie
        podpaść bo zawsze znajdzie się przyczyna , by pracownikowi
        dać naganę lub zwolnić a przynajmniej nastraszyć -
        absolwenta takiej szkoły łatwo nastraszyć bo te lęki
        ma zakodowane z takiej szkoły , w ktorej realizuje się
        nierealne programy .
      • unsatisfied6 język ojczysty 14.06.05, 22:18
        mamy taki przedmiot , nazywa się język polski .

        pewien emeryt powiedział mi coś co skloniło
        mnie do zastanowienia .

        zarecytował najpierw coś po angielsku z
        pierwszych lat swojej edukacji . później zmieniono
        mu język na rosyjski i ... miał 5 z rosyjskiego
        jak wielu innych uczniów choć nie wiele umiał , z polskiego ocena
        niższa jak u wielu innych uczniów - nie lubił
        polskiego , który był przedtem jego ulubionym
        przedmiotem - ta "reforma" szkolnictwa miała
        miejsce w latach 50-tych - czemu ta "reforama" służyła ?

        ja pamiętam swoje lektury - na przykład "Noce i
        Dnie" - mając naście lat dukałem tę lekturę
        bez zainteresowania , dla mnie wówczas był
        to jakiś koszmar , jakieś bezwartościowe wypociny .
        później po latach ( daleko przed 30 ) przez przypadek
        tafiła mi w ręce ta sama książka ( super lektura ) .
        tylko przypadek sprawił , że nie obrzydzono mi
        tego dzieła . ale do wielu innych dzieł polskiej literatury nie sięgam -
        wolę czytać klasyków w angielskim .
    • unsatisfied6 to się nazywa forumowa dyskusja ? 15.06.05, 09:03
      to jest argumenet i tylko to ?

      "jest dobrze , bo ja się uczyłam ułamków
      w pierwszej klasie szkoły podstwaowej , a mój syn poznaje ułamki
      mając sześć lat przez poznawanie wartości rytmiczych w muzyce ,
      i wyrosłam na aktywnego członka naszego społeczeństwa , mającego swój
      wkład w jego rozwój . " .

      SUPER dyskusja - w realu wygląda to inaczej . słyszy się negatywne opinie
      odnośnie programu szkoły i jego realizacji . żyjemy w demokracji w ktorej
      większość nia ma racji - liczy się ogólnie uksztaltowana opinia i inne
      podejście do sprawy nie jest tematem do dyskusji ?

      powiedz mi de javu odnośnie swojego przykladu z szefem " jak szef każe..."
      jesteś również szefem ?
    • unsatisfied6 nikogo nierealne programy nie obchodzą ? 15.06.05, 16:24
      unsatisfied6 napisał:

      > program szkół
      >
      > można go scharakteryzować jednym słowem - DUŻO .
      > słyszy się , że w wielu klasach gimnazjalnych , a jest już
      > prawie koniec roku , nie zrealizowano ok 1/5 programu
      > z wielu przedmiotów .
      >
      > skoro praktyka pokazuje , że program nie jest zrealizowany ,
      > program jest nierealny .
    • unsatisfied6 zastanawiające , że nikt nie dostrzega fatalnych s 16.06.05, 20:07
      zastanawiające , że nikt nie dostrzega fatalnych skutków realizacji jednego
      programu edukacji .

      a już grotekowym jest fakt , że obrońcy tego systemu nie doświadczając
      nic innego , bo też uczyli się na podstawie jednego programu i pełnej kontroli
      czynników politycznych jego realizacji , piszą o jego walorach w kategoriach
      osobistych doświadczeń , twierdząc że jest dobry , bo im nie zaszkodził -
      nawet nie dostrzegając konsekwencji w środowisku i w gospodarce - jakby
      to ich nie obchodziło . człowieka wykształconego to powinno odróżniać
      od niewykształconego , że dostrzega skutki i swojego wykształcenia i
      swojej działalności na środkowisko - te skutki są tragiczne , a inteligentny
      poslki forumowicz ich nie dostrzega - bolesne .
    • unsatisfied6 do admina 17.06.05, 22:00
      odnośnie programu szkoły i systemu szkolnictwa rozmawiałem z kilkoma
      nauczycielami - sami często zaczynali dyskusję , żadnego z nich nie
      znam osobiście , każdy wyrażał swoją złą ocenę istniejącego systemu
      edukacji i mieli uwagi do programu . żaden z rodziców , jeśli coś
      o edukacji mówił , nic pozytywnego na temat programu nie wspomniał .

      na tym forum tworzy się wypaczony obraz opinii publicznej - proszę
      o rzeczowy argument dotyczący wyjaśnień tego zjawiska .
      • unsatisfied6 do admina 24.06.05, 19:14
        proszę skasować powyższy wątek - nie stanowi on tematu do dyskusji .
    • unsatisfied6 co wie urzędnik pracujący przy komputerze? 30.06.05, 23:07
      zadawano mu pytania różnego typu -
      "ile osób pracuje w IBM?"
      "jaka jest różnica między funkcją wewnętrzną i zewnętrzną w dosie?"
      "jakie są stolice wszystkich państw na poszczególnych kontynentach"
      itp , itd ...

      a czego nie wie taki urzędnik - przypatrzcie się jego pracy- zapomniał , że ma
      10 palców do pisania na klawiaturze . pisze najczęściej dwoma palcami, wolniej
      lub szybciej - gdy szybciej oczy mu latają nerwowo po klawiaturze szukając
      właściwych klawiszów .
Pełna wersja