Gość: pielegniarka radcy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.09.05, 13:17
To ja będę miły i wkleję:
"Kraj PAP, jkl /12:08
Szokujące zeznania lekarki: Jeździli, żeby mieć pieniądze za zgony
Od końca lat 90. do 2001 roku w łódzkim pogotowiu nie rządził ówczesny
dyrektor tej placówki Ryszard Lewandowski, ale dyspozytor Tomasz S. - wynika
z zeznań lekarki łódzkiego pogotowia, która w środę zeznawała w kolejnym dniu
procesu tzw. łowców skór.
Prokuratura nie wyklucza przedstawienia b. dyrektorowi zarzutu w tej sprawie.
W procesie toczącym się przed Sądem Okręgowym w Łodzi na ławie oskarżonych
zasiada dwóch byłych sanitariuszy i dwóch byłych lekarzy pogotowia
ratunkowego.
Według prokuratury, lekarka to jeden z kluczowych świadków oskarżenia.
Z zeznań lekarki Renaty W.-K. wynika, że ówczesny dyrektor placówki wiedział
o procederze handlu informacjami o zgonach pacjentów. Wiedział również o
zwiększonym zużyciu pavulonu w dwóch zespołach pogotowia. Świadek zeznała, że
to właśnie od dyrektora Lewandowskiego dowiedziała się o zwiększonym zużyciu
leków zwiotczających.
Według niej, w 2001 r. atmosfera z powodu korupcji w pogotowiu stała się nie
do zniesienia i związki zawodowe pielęgniarek i lekarzy zaczęły protestować
przeciwko dyrektorowi, który w końcu musiał odejść z pogotowia.
Jak relacjonowała lekarka, Tomasz S. wielokrotnie mówił, że "ma coś" na
ówczesnego dyrektora pogotowia, a wszystkie restrukturyzacje przeprowadzone w
placówce pod koniec lat 90. były pomysłami Tomasza S. i
służyły "destabilizacji tego, co dzieje się w pogotowiu i uniemożliwieniu
przeprowadzenia kontroli".
Jej zdaniem, zjawisko handlu informacjami o zgonach było wygodne dla
dyrektora pogotowia, "bo nie musiał dawać podwyżek przez wiele lat".
Lekarka dodała, że "część zespołu jeździła w pogotowiu, żeby mieć pieniądze
za zgony"."