Gość: semeon
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.11.05, 00:27
Oglądam debatę w TVP i okropnie się bulwersuję. Zdecydowana większość
dyskutantów ma na uwadze tylko jedno, czyli: co powie Bruksela? Taka postawa
jest drogą donikąd. Tak nawiasem mówiąc to dyżurni "wypowiadacze" w TV,
praktycznie jak jeden mąż /żona/ pochodzą lub są uczniami ludzi z jednego
środowiska, które kształtowało się na początku lat dziewięćdziesiątych. Mam
na myśli UD i KLD. Na przykład Instytut Badań Nad Gospodarką Rynkową,
Krajowa Izba Gospodarcza, Mały Balcerowicz /R. Petru/, dyżurni socjologowie,
szefowie instytutów badań opinii publicznej i wielu innych. Nie sposób
jednak ich zrozumieć. Jak może istnieć, kwitnąć i rozwijać się rodzina,
która co roku wydaje znacznie więcej niż zarabia. Przecież prędzej, czy
później zaintertesuje się taką rodziną komornik. A nasze państwo tak czyni i
słyszymy tylko jedno: "tak chce, żąda, nakzuje, sugeruje, itd. Bruksela". A
co z naszy bilansem płatniczym. Co roku mamy z krajami UE kilkadziesiąt
miliardów EURO deficytu, czyli oni się bogacą, a my biedniejemy. To jak my
mamy ich gonić? A co z długiem wewnętrznym? A co z długiem zagranicznym? A
co z dziurą budżetową? Pytania można mnożyć. Niestety o tym nie dyskutują w
programach telewizyjnych. A jak już się to zdarzy to dyskusje są ogólnikowe
i zawsze wszystko wraca do Brukseli.