Zróbmy to wspólnie

19.01.03, 20:50
By zmniejszyć liczebność naruszania praw ucznia , zwiększyć efektywność
nauczania w szkołach , stworzyć godne warunki pracy dla naszch dzieci ,
zwiększyć możliwości zatrudnienia dla naszych pociech w przyszłości

proponujemy co następuje :

1 . Układ partnerski w tworzeniu szkoły

Partnerami w tworzeniu szkoły powinni być przede wszystkim rodzice ,
jako , że są bezpośrednimi pracodawcami pracowników szkoły i
szkolnictwa .
Rada rodziców powinna mieć większe uprawnienia jako reprezentująca
pracodawców .
Rada rodziców powinna mieć bezpośredni wpływ na nagradzanie
nauczycieli włącznie z możliwością wprowadzenia swoich
środków własnych do tego celu , by zwiększyć efektywność
nauczania .

2. Rewizje praw nauczyciela w kontekście praw ucznia .

Głównym celem szkoły jest wykształcenie ucznia , toteż szkoła
nie może być miejscem pracy dla ludzi , którzy nie
akceptują powyższego .

Prawa nauczyciela będąc niejednokrotnie w kolizji z prawami ucznia
powinny być ograniczone . Nie można gwarantować pracy osobie ,
której powierzono pieczę nad dzieckiem , a która ewentualnie może bez
konsekwencji znęcać się psychcznie nad dzieckiem . Nie można
gwarantować pracy osobie , które wbrew przyjętym obwiązkom
ich nie wypełnia , bo jej się nie opłaca .

Złe wypełnianie obowiązków nauczania , to dla ucznia duża i
niepowetowana strata . Często zdarza się , że cała klasa przedstawia
wielce mierny poziom znajomości języka obcego w porównaniu z innymi
klasami tego samego szczebla , mimo dużej pracy włożonej przez
uczniów pod kierunkiem złego nauczyciela . Tak też bywa w przypadku
innych przedmiotów .

Prawa do nauczania powinny być również nadawane osobom z licencjatem
z tego przedmiotu niekoniecznie o wykształceniu pedagogicznym ,
o ile ta osoba chce i potrafi uczyć , co może być weryfikowane
w trakcie jej studiów na praktykach w szkole i podczas dodatkowych
warsztatów na uczelniach . Taka metoda jest skuteczna i sprawdzona
w USA .


3. Rewizja pragramu nauczania

Program szkoły jest przeładowany i jego realizacja jest wielce
niewspolmierna z efektami nauczania . Szkoły wzorując się
na szkołach europejskich czy amerykańskich powinny
tworzyć blokowy system nauczania .

Powinno stworzyć się minimum edukacyjne , a pozostałe
przedmioty powinny powstawać w razie możliwość i potrzeb
szkół . Tworzenie klas języka angielskiego z nauczycielem ,
który ledwo co mówi w tym języku jest tworzeniem fikcji
nauczania . Tworzenie wielu przedmiotów różnych języków
obcych , to tworzenie miejsc pracy dla nauczyciela , a
nie efektywne nauczanie jezyka obcego .

Powinno się ograniczyć zestaw lektur obowiązkowych ,
kosztem lektur dodatkowych wybranych przez nauczyciela
dla jego uczniów .

Należy dać większą swobodę programową szkołom , tak
by nauczyciel z powołania mógł realizować swoje wizje
dla dobra dzieci .

Program realizacji jednego przedmiotu nie może być
w kolizji z innym przedmiotem . Uczeń nie może mieć
zadane tego samego tygodnia do przerobienia lektury
z polskiego , angielskiego i być może obszernych tekstów
z innych przedmiotów .

Program realizacji na dany rok powinien być znany uczniom
na początku roku , włącznie z terminami klasówek i testów .
Z programu powinny zniknąć niezapowiedziane klasówki
i testy .

4. Rewizja oceny ucznia

Ocena powinna być czytelna i odzwierciedlająca pracę ucznia .
Istnieją znane i sprawdzone metody oceniania w Europie i
USA . Można wzorować się na nich .

Klasa to nie bazar , w której uczeń targuje się o podwyższenie
oceny . Szkoła nie może tolerować ściągania , bo to nie kuźnia
spekulantów a przyszłych mężów stanu , menadżerów i fachowców .

Matura powinna być na wzór amerykański lub angielski prowadzona
przez szkoły wyższe lub inne niezależne od szkół instytucje .

5. Stworzenie ośrodków konsultacyjnych przy uczelniach wyższych dla
maturzystów
dokonujących wyboru studiów .

Uczeń podejmujący studia musi być rzetelnie poinformowany o
przyszłych możliwościach zatrudnienia , jako że ma zainwestować
pieć swoich następnych lat w edukację . Powinien znać
ewentualne możliwość zatrudnienia i swoją przewidywaną
pensję na przyszłość .

To wielka strata potencjału i wysiłku uczniów , jak i strata dla
naszej gospodarki , gdy masy absolwentów uczelni wyższych
nie znajdują pracy a czesto gdy ją znajdują , to za żenująco niską
stawkę przy kasie w supermarkecie lub jako sprzątaczka w
hotelu .

Proponujemy stworzenie ośrodków testujących powyższe zmiany systemowe ,
by ewentualnie wprowadzić jako system ogólnopolski .
    • da.killa Re: Zróbmy to wspólnie 19.01.03, 22:18
      Opowiem Ci o tym jak wygląda spełnienie Twojego postulatu
      o większej roli rodziców.

      Mam kilku znajomych pracujących w szkołach (mnie na
      szczęscie to ominęło, ale praktyki zaliczyłem). W jednej
      z tych szkół (w Bydgoszczy, ale nie napiszę której, nie
      chcę nikomu robić problemów), dyrektorka najwyraźniej
      realizuje Twój program. Dla niej najważniejsi są rodzice,
      każda ich zachcianka jest spełniana. Jakie są tego
      efekty? Porażka za porażką.

      Rodzice wymyślają bzdury bo nie mają do tego
      przygotowania... Rodzice dzieciaków z 1-3 zażyczyli sobie
      by dzieci nie mały regularnych przerw, tylko kiedy się
      zmęczą. No i teraz w czasie lekcji uczniowie ze starszych
      klas mają problemy ze skupieniem, gdy za drzwiami kursują
      rozrabiające dzieciaki.

      Inny pomysł - raz w tygodniu nauczyciel musi obowiązkowo
      odsiedzieć godzinę _za_darmo_ bo może przyjdzie jakiś
      rodzic pogadać. Jeszcze żaden nie przyszedł, ale siedzieć
      trzeba...

      Inni rodzice mają za to pomysły czego należy wymagać od
      ich dzieci, itd. Efekt tego jest taki, że dzieci nie
      wynoszą z domu szacunku do szkoły i nauczyciela. Nie
      wiedzą po co tam idą.

      A jeśli nauczyciel spróbuje dzieciakowi postawić lacza na
      koniec to jest tragedia. Przede wszystkim musi się z tego
      tłumaczyć przed dyrekcją, która zaleca że przepuszcza się
      wszystkich. Tyle jest problemów po oblaniu, że
      nauczyciele wolą takiego głąba przepuścić...

      Mógłbym pisać jeszcze, ale mi się już po prostu nie
      chce... Do napisania tego zbierałem się od dawana, bo gdy
      widziałem Twoje posty o szkole to mi się niedobrze
      robiło. Powiem Ci krótko, bo nie mam ochoty na dyskusję,
      a tym bardziej flame'a. Może i cele masz szczytne, ale
      gdy przychodzi do konretów to bredzisz. Tego typu pomysły
      tylko rozpieprzą szkoły do końca.

      Kiedyś dzieciaki wiedziały po co idą do szkoły i się
      uczyłyly. Sam miewałem problemy z różnymi rzeczami, ale
      skończyłem podstawówkę, średnią i studia bez papierów na
      dysortografię, dysleksję, dyskalkulię i dysmózgię.
      Wszyscy się uczyli, jak się ktoś nie nadawał to kończył
      na np. zawodówce. A teraz słyszałem o dzieciaku, który ma
      problemy z podpisaniem i tabliczką mnożenia, ale rodzice
      wybrali mu już liceum.

      Rodzice nie dają sobie rady z własnymi dzicmi, nic z nimi
      nie robią, a potem gdy takie coś przyłazi do szkoły i
      okazuje się, że szkoła ma z nim problemy, to winna jest
      szkoła i trzeba ją przestawić pod rodziców, by ich
      ukochana pociecha mogła jednak ją skończyć, a potem kupić
      pracę magisterską czy dyplomową.

      A tam...
      • Gość: polonus wrocmy do starch zasad IP: 198.138.227.* 20.01.03, 18:40
        da.killa napisał:

        >
        > Inny pomysł - raz w tygodniu nauczyciel musi obowiązkowo
        > odsiedzieć godzinę _za_darmo_ bo może przyjdzie jakiś
        > rodzic pogadać. Jeszcze żaden nie przyszedł, ale siedzieć
        > trzeba...
        tragedia
        >
        > A jeśli nauczyciel spróbuje dzieciakowi postawić lacza na
        > koniec to jest tragedia. Przede wszystkim musi się z tego
        > tłumaczyć przed dyrekcją, która zaleca że przepuszcza się
        > wszystkich. Tyle jest problemów po oblaniu, że
        > nauczyciele wolą takiego głąba przepuścić...
        ozesz kurna Ameryka w Polsce

        >
        > Kiedyś dzieciaki wiedziały po co idą do szkoły i się
        > uczyłyly. Sam miewałem problemy z różnymi rzeczami, ale
        > skończyłem podstawówkę, średnią i studia bez papierów na
        > dysortografię, dysleksję, dyskalkulię i dysmózgię.
        to fkt w moim pokoleniu robiles orty, to na dupsku przysiadles w domu i po
        ortach, ktos nie przysiadl byl len i debil teraz dyslekcja z moich mlodszych
        kuzynow wszyscy to juz maj po co uczyc sie ortografi, dizs 50% gowniazy ma dy*,
        przeciez to kpina
        dobrze piszesz!!!!!


        > Rodzice nie dają sobie rady z własnymi dzicmi, nic z nimi
        > nie robią, a potem gdy takie coś przyłazi do szkoły i
        > okazuje się, że szkoła ma z nim problemy, to winna jest
        > szkoła i trzeba ją przestawić pod rodziców, by ich
        > ukochana pociecha mogła jednak ją skończyć, a potem kupić
        > pracę magisterską czy dyplomową.

        bardzo dobrze piszesz szkoda ze skonczyles...
        • unsatisfied6 Re: wrocmy do starch zasad 20.01.03, 19:39
          Gość portalu: polonus napisał(a):

          > da.killa napisał:
          >

          > > Rodzice nie dają sobie rady z własnymi dzicmi, nic z nimi
          > > nie robią, a potem gdy takie coś przyłazi do szkoły i
          > > okazuje się, że szkoła ma z nim problemy, to winna jest
          > > szkoła i trzeba ją przestawić pod rodziców, by ich
          > > ukochana pociecha mogła jednak ją skończyć, a potem kupić
          > > pracę magisterską czy dyplomową.
          >
          O tym też pisałem .
          O ściąganiu , plagiaryźmie ,
          usuwaniu elementu przestępczego ze szkoły tworząc dla nich miejsca
          w szkołach specjalnie do tego przystosowanych .

          Zachwalasz przeszłość , a ja myślę o przyszłości

          Ja też dobrych kilka lat temu chodziłem do szkoły .
          Gdyby nie przypadek , zapewne skończyłbym na zawodówce .

          Wiem jak dostawało się oceny w szkole . W mojej wszyscy ode mnie
          rżnęli a ja z mat , fiz i chem miałem trójczyny do 7 klasy .

          W jakimś tam teście okazało się , że powinienem spróbować
          sił na konkursach mat . Dalej ?

          Targowali się jak baby na bazarze o ocenę ( też sie targowałeś ,
          też rżnąłeś ) . I czego taka szkoła nauczyła - spekulacji
          kumoterstwa plagaryzmu , powierzchowności , dorabiania
          wyników do testów itd . Skąd możesz wiedzieć jak ma wyglądać
          dobra szkoła , jak takiej nie ukończyłeś ( chyba , że byłeś
          wyjątkiem ) .


          • Gość: polonus Re: wrocmy do starch zasad IP: 198.138.227.* 20.01.03, 20:12
            unsatisfied6 napisał:

            > Zachwalasz przeszłość , a ja myślę o przyszłości
            ja rowniez ale nie wszystko co bylo w przeszlosci bylo zle niektore rzeczy
            wartoby bylo dalej aplikowac a nie na sile "unowoczesniac"

            > Wiem jak dostawało się oceny w szkole . W mojej wszyscy ode mnie
            > rżnęli a ja z mat , fiz i chem miałem trójczyny do 7 klasy .
            to dziwne ze mnie tez "rznieto" cale lata ale jakos nigdy kopie nie byly wyzej
            ocenion eod "oryginalu"
            >

            > Targowali się jak baby na bazarze o ocenę ( też sie targowałeś ,
            > też rżnąłeś ) . I czego taka szkoła nauczyła - spekulacji
            > kumoterstwa plagaryzmu , powierzchowności , dorabiania
            > wyników do testów itd . Skąd możesz wiedzieć jak ma wyglądać
            > dobra szkoła , jak takiej nie ukończyłeś ( chyba , że byłeś
            > wyjątkiem ) .
            bardzo dobrze wspominam zarowno moja szkole podst i srednia pelna byla bardzo
            przykladowych nauczycieli ktorych do dzis szanuje i mile wspominam, wiec moze
            stad cie nie rozumiem ? za to co dzis sie dzieje z winy rodzicow i chorow patrz
            wszelkie dy* jest zalosne.
            • unsatisfied6 Re: wrocmy do starch zasad 20.01.03, 20:53
              Moje uwagi dotyczą postu da.killa ,

              Dzieciństwo sie zawsze mile wspomina .
              Było klawo . Ale czy nie było rżnięcia
              na taką skalę , jak korupcja dzisiaj ,
              nie było politycznych nacisków na
              "lepszą ocenę " przyszłej elity politycznej ,
              nie było "prezencików" dla nauczycieli
              w postaci schabiku ( zwróć uwagę , jak
              dzieci pracowników rzeźni dobrze pokończyli
              szkoły ) , nie było pochodów majowych ( nie cierpiałem
              tego ) , zbiórek ziemniaków ( a co ja mogłem temu
              chłopu na polu pomóc )
      • unsatisfied6 Re: Zróbmy to wspólnie 20.01.03, 19:24
        Wyobraź sobie , że też byłem nauczycielem i znam te argumenty ,
        bo te same problemy były w szkołach , których uczyłem .

        Dziwne , lecz do mnie żaden rodzic nie przychodził
        z dziwnymi pomysłami . A czułem i satysfakcję i
        zazdrość , gdy po wystawieniu ocen końcowych , uczniowie
        wyciągali mnie z pokoju nauczycielskiego , gdy reszta
        nauczycieli mogła już sobie odpoczywać w swoim gronie .

        I , moi uczniowie bez strachów i lęków stanowili
        grupę używającą tego języka bieglej i poprawniej
        od starszych klas . Dyrektor jednak stwierdził , że
        to nie moja zasługa , lecz że trafiłem na uzdolnioną
        językowo młodzież .


        Czy masz rodziców za tłuków . Są wśród nich też wykształceni
        ludzie i to najczęściej oni sprawiają kłopoty w szkole
        bo szczególnie oni dbają o edukację swoich dzieci .

        nie twierdzę , że byłby to natychmiastowy sukces ,
        ale nie widzę szkoły bez partnerstwa z rodzicami .
Pełna wersja