Dodaj do ulubionych

czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszczy ?

05.08.06, 22:49
czy byl lub bywal w naszym miescie ?

radca
Obserwuj wątek
    • mozilla.org Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 05.08.06, 23:09
      ot zagadka! a jesli byl to ile razy puscil bąka? w ktora strone spojrzal, co
      zapamietal i wlasciwie to po ile wtedy byla cebula?

      • radca Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 05.08.06, 23:12
        mozilla.org napisał:

        > ot zagadka! a jesli byl to ile razy puscil bąka? w ktora strone spojrzal, co
        > zapamietal i wlasciwie to po ile wtedy byla cebula?

        - wiem,ze sobie zartujesz... ale moje pytanie nie jest takie bezpodstawne...
        a napewno nie postawilem sobie ot tak dla zartu

        radca
        • mozilla.org Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 05.08.06, 23:13
          > - wiem,ze sobie zartujesz... ale moje pytanie nie jest takie bezpodstawne...
          > a napewno nie postawilem sobie ot tak dla zartu

          nie, nie zartuje. mdli mnie od ogolnonarodowej podniety
          • radca Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 05.08.06, 23:15
            mozilla.org napisał:

            > > - wiem,ze sobie zartujesz... ale moje pytanie nie jest takie bezpodstawne
            > ...
            > > a napewno nie postawilem sobie ot tak dla zartu
            >
            > nie, nie zartuje. mdli mnie od ogolnonarodowej podniety

            - a byles kiedys na SB ?

            radca
            • mozilla.org Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 05.08.06, 23:24
              > - a byles kiedys na SB ?

              nie, nie bylem. poza tym uwazam, ze ci, ktorzy w przeciwienstwie do mnie, mieli
              do czynienia z tymi panami, wcale nie musza miec we wszystkim racji. co ty na to?
              • radca Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 05.08.06, 23:42
                mozilla.org napisał:

                > > - a byles kiedys na SB ?
                >
                > nie, nie bylem. poza tym uwazam, ze ci, ktorzy w przeciwienstwie do mnie,
                >mieli do czynienia z tymi panami, wcale nie musza miec we wszystkim racji. co
                >ty na to?

                - ja bylem na SB ,przezylem tamte czasy i to kilka razy oficjalnie mialem do
                czynienia z tymi " panami " - jak to okreslasz

                Nieoficjalnie - to nie wiem,ale dzisiaj to moge sie tylko domyslac,ze krecili
                sie kolo mnie konfidencji SB.... byly donosy na mnie i SB dysponowala roznymi
                informacjami na moj temat

                Nie twierdze natomiast,ze Ci - ktorzy przezyli koszmary,klopoty i mieli wiele
                nieprzyjemnosci oraz szykan - "musza miec we wszystkim racje " { jak to sie
                obawiasz i dajesz pod watpliwosc }. Otoz ja nie stawiam sobie za pewnik i
                fakt,ze mam we wszystkim racje.Racje we we wszystkim moze tylko miec i ma
                sam PAN BOG..... my jestesmy tylko ludzmi.

                Ja pisze o tym co jest ludZie przezyli, o tragediach i klopatach spolecznych.
                O cierpieniach zwyklych i pospolitych ludzi - spowodowanych przez zbrodnicza
                organizacje sluzaca komunistycznym zbrodniarzom - na wzor nazistow.

                pomysl o Tych , ktorzy dzisiaj wolaja o sprawiedliwosc - Tam gdzies u Gory z
                samych Niebios .Tych bitych i maltretowanych,skatowanych na smierc - a Ich
                rodziny skazanych na " wilczy bilet "

                radca
                • mozilla.org Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 05.08.06, 23:49
                  tak dlugo jak archiwa ipnu beda odbierane jako skarbnica prawdy a swiadectwa
                  moralnosci beda wystawiac byli esbecy (ostatni przyklad-proces gilowskiej) tak
                  dlugo lustracja (wstep do lustracji?) bedzie zenujacym, miernym widowiskiem,
                  ktore owszem, zaciekawi jednym, czy drugim tytulem w gazecie, ale nie spelni
                  celu jaki jej przyswieca
                  • radca Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 05.08.06, 23:52
                    mozilla.org napisał:

                    > tak dlugo jak archiwa ipnu beda odbierane jako skarbnica prawdy a swiadectwa
                    > moralnosci beda wystawiac byli esbecy (ostatni przyklad-proces gilowskiej) tak
                    > dlugo lustracja (wstep do lustracji?) bedzie zenujacym, miernym widowiskiem,
                    > ktore owszem, zaciekawi jednym, czy drugim tytulem w gazecie, ale nie spelni
                    > celu jaki jej przyswieca

                    - zgadzam sie z Toba

                    radca
                    • historykii Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 06.08.06, 15:49
                      radca napisał:

                      > mozilla.org napisał:
                      >
                      > > tak dlugo jak archiwa ipnu beda odbierane jako skarbnica prawdy a swiadec
                      > twa
                      > > moralnosci beda wystawiac byli esbecy (ostatni przyklad-proces gilowskiej
                      > ) tak
                      > > dlugo lustracja (wstep do lustracji?) bedzie zenujacym, miernym widowiski
                      > em,
                      > > ktore owszem, zaciekawi jednym, czy drugim tytulem w gazecie, ale nie s
                      > pelni
                      > > celu jaki jej przyswieca
                      >
                      > - zgadzam sie z Toba
                      Obiema rękami się podpiszę pod tym, ale jest jedno ale.
                      Powiedz radco co uczyniłeś w czerwcu 1992 r. Nie wydaję się zebyś był wówczas
                      Pośłem, więc nie głosowałeś za lub przeciw Rządowi Olszewskiego. Byłeś jednak
                      juz dorosły i napisz nam o swoich wówczas( w Noc zamachu, jak i po NOCY -hańby-
                      4 czerwca '92 r) podjętych dzialaniach.
                      PS
                      Ja, jako już były pretorianin Wałęsy, w niecałą godzinę po głosowaniu( ok, 01
                      w nocy) wypowiedziałem Mu swoją lojalność(...)
                      i wysłałem Mu list, dnia następnego z Poczty Głownej w Bydgoszczy!
                      • radca Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 06.08.06, 16:20
                        historykii napisał:

                        > Obiema rękami się podpiszę pod tym, ale jest jedno ale.
                        > Powiedz radco co uczyniłeś w czerwcu 1992 r. Nie wydaję się zebyś był
                        > wówczas Pośłem, więc nie głosowałeś za lub przeciw Rządowi Olszewskiego.

                        - w czerwcu 1992 roku przebywalem za granica.Tak wiec nie bylem i nie moglem
                        byc poslem { zreszta... nigdy nim nie bylem :}

                        > Byłeś jednak juz dorosły i napisz nam o swoich wówczas( w Noc zamachu, jak i
                        >po NOCY -hańby- 4 czerwca '92 r) podjętych dzialaniach.

                        - jak juz wczesniej wspomnialem,nie mialem w tym okresie zadnego wplywu na
                        polityke.... nie bylo mnie w kraju

                        > PS
                        > Ja, jako już były pretorianin Wałęsy, w niecałą godzinę po głosowaniu( ok,
                        > 01 w nocy) wypowiedziałem Mu swoją lojalność(...)
                        > i wysłałem Mu list, dnia następnego z Poczty Głownej w Bydgoszczy!

                        - rozumiem

                        radca
                • tytt Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 08.08.06, 12:04
                  > Nie twierdze natomiast,ze Ci - ktorzy przezyli koszmary,klopoty i mieli wiele
                  > nieprzyjemnosci oraz szykan - "musza miec we wszystkim racje " { jak to sie
                  > obawiasz i dajesz pod watpliwosc }. Otoz ja nie stawiam sobie za pewnik i
                  > fakt,ze mam we wszystkim racje.Racje we we wszystkim moze tylko miec i ma
                  > sam PAN BOG..... my jestesmy tylko ludzmi.

                  LOL

                  ale neistety nie ma nic do powiedzenia stąd ten caly bajzel na swiecie :D
    • mozilla.org Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 06.08.06, 00:21
      radca napisał:

      > czy byl lub bywal w naszym miescie ?

      a jakze. nawet w tym roku ;)
      • syriusz_wielki Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 06.08.06, 00:38
        tak, bywał wiele razy. Proszę państwa to przykra wiadomość, ale wszystko
        wskazuje na to że "Delegat " to profesor Romuald Kukołowicz. Ci na górze w
        "solidarności " już to wiedzą. Zresztą i tak czas to pokaże ( na szczęcie ) i
        to w bliskim czasie.
    • o.jarocin Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 06.08.06, 11:39
      Bywał, nawet w tym roku. Był tu też 19.03.1981 i przy wszyskich ważniejszych
      wydarzeniach z udziałem "S" i Kościoła. To nietrudna zagadka...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46449174&a=46452356
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46449174&a=46449929
      • o.jarocin Re: czy informator SB "delegat " - byl w Bydgoszc 06.08.06, 11:47
        o.jarocin napisał:

        > Bywał, nawet w tym roku. Był tu też 19.03.1981 i przy wszyskich ważniejszych
        > wydarzeniach z udziałem "S" i Kościoła. To nietrudna zagadka...
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46449174&a=46452356
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46449174&a=46449929
        Niewątpliwie znakomicie ulokowany agent - szara eminencja:
        Pierwsze spotkanie Wałęsy z Księdzem Prymasem opisał Arkadiusz Rybicki: „Po
        obiedzie Wałęsa rozmawiał z Prymasem w cztery oczy (...)”. Czy pragnie Pan coś
        dodać do tego opisu?

        - (...) Po części oficjalnej doszło do rozmowy nie w cztery oczy, jak pisze
        p. Rybicki, a w sześć - tzn. Ksiądz Prymas, Wałęsa oraz ja. Ksiądz Prymas nie
        poprosił na tę rozmowę ani ks. biskupa Dąbrowskiego, ani ks. dyrektora
        Orszulika, choć ten ostatni bardzo chciał w niej uczestniczyć, ani nikogo z
        otoczenia Wałęsy. Z wiadomych przyczyn nie mogę podać szczegółowych treści tej
        rozmowy.

        Romuald Kukołowicz - ur. w 1921 r. w Wilnie, prof. KUL. W czasie wojny
        działał w ruchu oporu, od końca lat 40. współpracował z kard. Stefanem
        Wyszyńskim. W latach 1980-81 doradca „Solidarności”, członek Zarządu Regionu
        Mazowsze. W podziemiu związany z „Solidarnością Walczącą”. W 1992 r.
        wiceminister pracy w rządzie Olszewskiego.

        • rokoman Agent "Delegat " 06.08.06, 20:26
          Jesli okaże się prawdą, że prof. Romuald Kukołowicz, jak na to wszystko
          wskazuje był agentem SB o kryptonimie " Delegat ", to wyjaśnia jego pokrętne
          wypowiedzi na temat wydarzeń 19 marca w Bydgoszczy na ostatniej Konferencji w
          Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy. Byłem i jak inni, byłem zaskoczony relacją
          prof. Kukołowicza. Poczekajmy na podanie oficjalne prawdy. Jednak wynika z
          całości sprawy, że " Delegat ", to wyjątkowy drań i kanalia. I jak tu mówić o
          wybaczeniu i zapomnieniu nawet w relacjach czysto chrześcijańskich !!!
          • o.jarocin Re: Agent "Delegat " 06.08.06, 21:22
            rokoman napisał:

            > Jesli okaże się prawdą, że prof. Romuald Kukołowicz, jak na to wszystko
            > wskazuje był agentem SB o kryptonimie " Delegat ", to wyjaśnia jego pokrętne
            > wypowiedzi na temat wydarzeń 19 marca w Bydgoszczy na ostatniej Konferencji w
            > Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy. Byłem i jak inni, byłem zaskoczony relacją
            > prof. Kukołowicza. Poczekajmy na podanie oficjalne prawdy. Jednak wynika z
            > całości sprawy, że " Delegat ", to wyjątkowy drań i kanalia. I jak tu mówić o
            > wybaczeniu i zapomnieniu nawet w relacjach czysto chrześcijańskich

            No właśnie, a skąd ta "wiedza", którą profesor - doradca prymasa - wykazał się
            na wspomnianej konferencji w Bydgoszczy? Zaskoczył nią uczestników:

            "Czy w marcu 1981 roku do Polski mieli wkroczyć Rosjanie? Nieznany rozdział
            wydarzeń bydgoskich. Jest jeszcze wiele dokumentów do odnalezienia i wiele osób
            do wysłuchania - stwierdzili uczestnicy sobotniej sesji naukowej w Urzędzie
            Wojewódzkim, zorganizowanej w 25. rocznicę wydarzeń bydgoskich. Dyskusję o
            znaczeniu i tle tzw. wydarzeń bydgoskich poprowadził Tomasz Chinciński z IPN.
            Obok Jana Rulewskiego i Antoniego Tokarczuka - bohaterów marca 1981 roku,
            wzięli w niej udział: Ludwik Skowronek, ówczesny zastępca dyrektora wydziału
            rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego, profesor Romuald Kukołowicz oraz prokurator
            Andrzej Kiedrowicz. Według prof. Kukołowicza, ówczesnego doradcy prymasa
            Wyszyńskiego, w nocy z 23 na 24 marca 1981 miało dojść do interwencji wojsk
            radzieckich w Polsce". Gazeta Wyborcza Bydgoszcz 18-19.03.2006 r.
            • deltalima Krzysztof Wyszkowski: 06.08.06, 21:57
              W sobotę 5 sierpnia od samego rana, w mieszkaniach gdańskich
              działaczy „Solidarności”, rozdzwoniły się telefony. Z całej Polski pytano, kim
              jest, opisany w sobotniej „Rzeczypospolitej”, agent „Delegat”. Wielu rozmówców
              chciało tylko upewnić się, że mają rację w domyślaniu się, że chodzi o księdza
              Henryka Jankowskiego. Ja również odebrałem kilkanaście takich telefonów.
              Jest oczywistością, że redakcja „Rzeczypospolitej”, formalnie nie podając
              nazwiska „Delegata”, zrobiła wiele, żeby wskazać czytelnikowi, kogo podejrzewa,
              jak napisano: “na 90%”. Podała, że chodzi o księdza z Gdańska (prowadził go
              Wydział IV gdańskiej SB); szczegółowo omówiła sprawę bursztynowego krzyża (a
              wszyscy wiedzą, który z gdańskich księży bardzo ceni bursztyn) oraz sprawę
              zachowania Bożeny Rybickiej (Piotr Adamowicz, jako gdańszczanin, musi wiedzieć
              o znanym konflikcie pomiędzy nią, a ks. Janowskim); na pierwszej stronie
              umieściła zdjęcie z ks. Jankowskim, jako pierwszym z lewej; z wypowiedzi
              Tadeusza Mazowieckiego wyłuskała precyzyjne wskazanie, że chodzi o „proboszcza”
              i z wielkim wyczuciem zauważyła, że ks. Jankowski potępił „macki bezpieki”
              dopiero „po chwili”. Wszyscy wiedzą, że w najbliższym otoczeniu Lecha Wałęsy
              był tylko jeden proboszcz, który miał dostęp do prymasów, uczestniczył w
              spotkaniu z papieżem w styczniu 1981 roku i był aktywny na
              zjeździe „Solidarności”. Należy więc uznać, że „Rzeczpospolita” w pełni
              świadomie i z premedytacją opisała ks. Jankowskiego, jako groźnego konfidenta
              Służby Bezpieczeństwa, a tylko obłudnie udaje, że go nie wskazuje palcem.
              Nie jestem w stanie takiemu oskarżeniu ani zaprzeczyć, ani go potwierdzić.
              Jednak pojawienie się tak niezwykłego artykułu właśnie w tym czasie i właśnie
              w „Rzeczypospolitej” zmusza do postawienia kilku pytań. Pierwsze pytanie
              dotyczy daty publikacji. Nad artykułem redaktorzy pracowali od kilku miesięcy,
              ale uznali, że najlepszym momentem na rozpoczęcie druku serialu o agentach
              wśród ludzi Kościoła jest właśnie sierpień. Dotychczas na
              łamach „Rzeczpospolitej” zamieszczano raczej teksty, w których oskarżano
              innych, że wypowiadając się o agentach donoszących na ludzi „Solidarności”
              szkodzi się nie tylko dobru narodowemu, jakim jest legenda ruchu, ale również
              samym uroczystościom rocznicowym. I nagle, w przededniu kolejnych obchodów, gdy
              za chwilę prezydent RP będzie działaczy „Solidarności” dekorował
              orderami, „Rzeczpospolita” rzuca w to środowisko agenturalny granat, tworząc
              atmosferę podejrzeń i pomówień. Pisząc w nadtytule: „Agenci Służby
              Bezpieczeństwa między prymasami Polski a „Solidarnością”. SB otrzymywała
              informacje od ludzi, którzy mieli bezpośredni dostęp do najwyższych hierarchów
              Kościoła, Lecha Wałęsy oraz najważniejszych spraw opozycji w latach 80.” gazeta
              stwierdza, że wie o całej grupie agentów obracających się w najwyższych kręgach
              wtajemniczenia. Czy jednocześnie uprzedziła prezydenta komu ma medalu odmówić?
              Następna wątpliwość wynika z faktu, że oto redakcja, dotychczas wielce
              zasłużona w walce przeciwko ujawnianiu komunistycznej agentury, publikuje
              pojedynczy donos z archiwum IPN i taki, jak to zwykł określać znany
              antylustracyjny publicysta „Rzeczpospolitej” abp Józef Życiński, „esbecki
              świstek” traktuje jako w pełni wiarygodny dokument. Dlaczego meldunek
              k.o. „Delegat” jest prawdziwy, a meldunki np. t.w. „Beata” uznawane są za
              fikcyjne?

              całość:
              www.glos.com.pl/strona/dodatek_1.html
              • o.jarocin Re: Krzysztof Wyszkowski: 06.08.06, 22:57
                Panu Wyszkowskiemu szwankuje wzrok albo umysł. Zauważył w tekście "Rz", że jako
                agenta wskazano księdza i to z Gdańska. Chyba miał inną gazetę, bo takich
                sugestii tam nie było. Zanim podda się materiał analizie - należy go uważnie
                obejrzeć /przeczytać/.
                Wpływy zacnego proboszcza kościoła św. Brygidy w Episkopacie były bardzo
                ograniczone, a oddziaływanie na Prymasa Tysiąclecia - wręcz żadne. Emocje to
                marny doradca, panie Krzysztofie.
                "Szukajcie, a znajdziecie" - głosi Ewangelia....
                • deltalima Re: Krzysztof Wyszkowski: 07.08.06, 14:38
                  naprawdę nie dopuszczasz myśli, że delegatem może być jankowski? jesteś widzę
                  przekonany, że to kukołowicz - łatwo możesz skrzywdzić człowieka. a co do
                  jankowskiego - niczego nie przesądzam ale jest to postać moim zdaniem podatna
                  na przekupstwo i szantż: lubi otaczać się przepychem, do tego niejasne
                  posądzenia o seksualne sprawy. to wszystko mogło być dla esbecji łakomym
                  kąskiem.
                  • rokoman Re: Krzysztof Wyszkowski: 07.08.06, 14:58
                    Przez szacunek i zasad pisowni polskiej,nazwiska piszemy z dużej litery.Więc
                    Jankowski i Kukołowicz. A robienie z ks.Jankowskiego współpracownika SB jest
                    równie pewne, jak Jaruzelskiego " obrońcą Ojczyzny ", no, chyba, że tej ze
                    Wschodu ze stolicą z Kremlem
                    • deltalima Re: Krzysztof Wyszkowski: 07.08.06, 15:39
                      to taka internetowa maniera przyjęta w globalnej sieci gdzie nawet loginy są
                      zawsze pisane małą literą. a skoro już chcesz mnie pouczać to pragnę zauważyć,
                      że litery w języku polskim dzielimy na małe i wielkie. duża może być
                      ewentualnie czcionka.

                      nie ma za co.
                • deltalima Czy Kukołowicz ma status pokrzywdzonego? 07.08.06, 16:42

                  wiadomosci.onet.pl/1367615,11,item.html
                  • o.jarocin Re: Czy Kukołowicz ma status pokrzywdzonego? 07.08.06, 17:49
                    Przyjmuję założenie, że opis faktów w "Rz" jest prawdziwy. Jeśli tak to musi
                    dotyczyć osoby znacznie bardziej wpływowej niż proboszcz kościoła św. Brygidy.
                    Wszystko wskazuje nie na osobę wręcz symboliczną lecz szarą eminencję o
                    ogromnych, wieloletnich wpływach wśród najwyższych hierarchów Kościoła i
                    kierowniczych gremiach "S". Chodzi o kogoś, kogo aktywność w kuluarach wielkich
                    wydarzeń była nadzwyczaj wysoka.
                    Suplement sprawy mamy w dzisiejszej "RZ":
                    "Dawna opozycjonistka Bożena Grzywaczewska, od której dostaliśmy raport SB o
                    wizycie w Watykanie delegacji "Solidarności", domyśla się, kto mógł przekazywać
                    informacje bezpiece. - Ta osoba i inne podobne powinny zachować choć trochę
                    pokory i uważać na to, co teraz robią i mówią - uważa Grzywaczewska.

                    Oprócz relacji z Watykanu zachował się też inny archiwalny ślad działalności
                    "Delegata". To kilkustronicowy dokument SB - materiał uzyskany od tego kontaktu
                    operacyjnego zimą 1981 roku. Dotyczy spotkań u prymasa Polski Stefana
                    Wyszyńskiego oraz w Sekretariacie Episkopatu Polski. Mówi o przygotowaniu
                    zamiany ekspertów prymasa delegowanych przez niego do współpracy z
                    "Solidarnością" oraz o sprawie mało znanego działacza związkowego ze Stoczni
                    Gdańskiej. Dokument ten potwierdza zarówno istnienie "Delegata", jak i jego
                    umocowanie oraz zakres działalności. "
                    Kto - spośród "delegatów" do Watykanu w styczniu tego samego roku - mógł
                    przygotować wspomniany wyżej dokument? Jankowski??? Wolne żarty!
    • conkret To wy tez dajecie się wpuszczać w maliny 06.08.06, 23:58
      z tym Delegatem - przeczytajcie to:
      "Sensacja, rewelacja, niesamowita sprawa. Media odkryły że wśród
      osób "Solidarności" na audiencji u Papieża był, nie byle kto - szpieg, agent,
      donosiciel, o pseudonimie "Delegat". Piszą i mówią o tym wszystkie media, ale
      czy naprawdę to taka sensacja."
      • rokoman prof Romuald Kukołowicz a 19 marca 81r. 07.08.06, 04:39
        Przypominam rewelacje tego pana z Konferencji w Urzędzie Wojewódzkim w
        Bydgoszczy nt. wypadków 19 marca 1981r w WRN:
        "...widziałem stojące pod Bydgoszczą wojska radzieckie i czołgi /chyba pomylił
        mu się rok 1944 lub miał omamy jak Jaruzelski w 1981r. /.,...znaczenie tzw
        wypadków bydgoskich było małe/ sic /...Wypowiedzi Kukołowicza wzburzyły
        pozostałych uczestników obrad.Przypomnę pełne zdenerwowania wypowiedzi
        Rulewskiego, Tokarczuka, Wenderlicha, Chincińskiego i innych dyskutantów.
        Ja sam w pewnym momencie nie wytrzymałem i wyszedłem. A teraz, po kilku
        miesiącach wychodzi na jaw TW Delegat. Przy tych rewelacjach należy zupełnie
        inaczej spojrzeć na całość wydarzeń prowokowanych, kierowanych i kamuflowanych
        posunięć komunistycznych władz, Jaruzelskiego, Rakowskiego, trzymanych na
        sznurku Moskwy. Następna nasza Konferencja w przyszłym 2007r. będzie mogła mieć
        zupełnie inny przebieg, dyskusję, oceny faktów itd.Mam także nadzieję, że
        będzie w niej uczestniczył ówczesny Przywódca Solidarności Prezydent Lech
        Wałęsa. Nie omieszkałem już Go o to poprosić. Bo, niestety w tym roku nie mógł
        przyjechać. Sprawa jest rozwojowa. Aż strach pomyśleć, ile jeszcze wokół nas
        draństwa, zdrady, fałszu i obłudy!!!
        • radca doprowadzenie do wyboru Lecha Wałęsy ............. 07.08.06, 15:42
          Według dzisiejszego "Życia Warszawy" opisany w sobotę przez "Rzeczpospolitą"
          kontakt operacyjny SB "Delegat" był jednym z najważniejszych ludzi bezpieki w
          Trójmieście.

          Co ciekawe - z dokumentów, które znajdują się w IPN, wynika, że jednym z zadań,
          jakie SB postawiła "Delegatowi", było doprowadzenie do wyboru Lecha Wałęsy na
          przewodniczącego Solidarności na zjeździe w 1981 r.

          wiadomosci.onet.pl/1367293,11,item.html
          Lech Wałęsa przypuszcza, że agent "Delegat", który znalazł się w składzie
          delegacji Solidarności do Watykanu w 1981 roku, to może być nie jedna, ale trzy
          osoby.
          Każdy był w innym miejscu i złożono z tego agenta - powiedział były prezydent w
          wywiadzie dla radiowej Trójki.

          radca
          • radca Delegacja do Rzymu 07.08.06, 15:56
            Delegacja do Rzymu
            -----------------------

            Andrzej Celiński

            Ks. Stanisław Dułak

            Andrzej Gwiazda

            Ks. Henryk Jankowski

            Ryszard Kalinowski

            Ks. Kazimierz Kluz

            Romuald Kukołowicz

            Tadeusz Mazowiecki

            Jan Mędrzak

            Karol Modzelewski


            Ryszard Kuś (zastąpił Piotra Musioła)

            Bożena Rybicka

            Kazimierz Świtoń

            Stanisław Tyszkiewicz

            Anna Walentynowicz

            Lech Wałęsa

            Danuta Wałęsa

            Stanisław Wądołowski
            • manstein6 Re: Delegacja do Rzymu - Oto Delegat 07.08.06, 18:53
              a więc to On :
              ww2.tvp.pl/tvppl/389,20060319317000.strona
              • rokoman Re: Delegacja do Rzymu - Oto Delegat 07.08.06, 19:00
                Wszystko na to wygląda, że to ten człowiek! Już same bzdety, które opowiadał
                na ostatniej Konferencji poświęconej wypadkom 19 marca w WRN w Bydgoszczy
                budziły sprzeciw i podejrzenia. Pod Bydgoszczą " widział " ponoć Kukołowicz
                czołgi i wojska radzieckie. Pewnie w 1944 r.! Czekamy na oficjalne
                potwierdzenie , kto był " Delegatem ". Drań na draniu i draniem pogania !
                • o.jarocin Glemp bagatelizuje... 07.08.06, 20:30
                  W wypowiedzi dla "Wiadomości" publicznej TV ksiądz prymas zapewnił, że wie kim
                  jest agent "Delegat", bagatelizując jednocześnie jego znaczenie. Co to oznacza?
                  Szok minął i przyszedł czas na chłodną kalkulację.
                  W istocie "Delegat" , usiłując izolować kierownictwo "S" od wpływów tzw. lewicy
                  laickiej /nazywanej wówczas poetycko "ekstremą"/, działał nie tylko w interesie
                  władzy komunistycznej, ale i kierownictwa Kościoła Katolickiego /może z
                  wyjątkiem "ośrodka krakowskiego"/. W interesie obu tych sił była marginalizacja
                  elementów korowskich, stąd też "Delegat" ma prawo pozostawać w przekonaniu, że
                  działał w imię wyższych celów i racji. Nie musi więc być nękany poczuciem winy.
                  www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=historia&nr=2005090418073
                  Logiczne?
                  • conkret Nowe !!! 07.08.06, 23:05
                    Gdy niedawno napisałem artykuł pt. "Dlaczego Delegat i dlaczego teraz?", daleki
                    byłem tak naprawdę od ustalania odpowiedzi na zawarte w tytule pytanie. Po
                    prostu wiedziałem że prędzej czy później sprawa sama sie wyjaśni. Bo przecież
                    dla uważnego obserwatora nie jest trudne wyłapanie sensu i celu tej gry. Gry
                    o "kapuchę" i umykającą władzę.
                    • conkret sory 07.08.06, 23:07
                      www.iskry.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=118
                  • o.jarocin Nie szkodził, a nawet pomagał 08.08.06, 08:08
                    Spytany, czy "Delegat" powinien sam się ujawnić, kard. Glemp powiedział: "To
                    człowiek dość znany w polityce, nie będę mu nic doradzał. [...] Sądzę jednak, że
                    byłoby dobrze powiedzieć prawdę".

                    Na pytanie czy ten agent był niebezpieczny dla Kościoła, prymas odparł: "Było
                    więcej ludzi bardziej niebezpiecznych. On nie chciał szkodzić Kościołowi".

                    Czyli są również dobrzy agenci. To ci, którzy donosząc, nie szkodzili, lecz
                    pomagali Kościołowi. Kategorię "dobrego agenta" należy więc uwzględnić w ustawie
                    lustracyjnej. A wówczas "Delegat" będzie już mógł chodzić z podniesionym czołem...
                    • historykii Re: Nie szkodził, a nawet pomagał 08.08.06, 09:15
                      o.jarocin napisał:
                      Czyli są również dobrzy agenci. To ci, którzy donosząc, nie szkodzili, lecz
                      > pomagali Kościołowi. Kategorię "dobrego agenta" należy więc uwzględnić w
                      ustawi
                      > e
                      > lustracyjnej. A wówczas "Delegat" będzie już mógł chodzić z podniesionym
                      czołem
                      Moje percepcyjne postrzeganie zawiłości tego świata, wyczytałem ( w wieku 5
                      lat...)z mojego I-szego szego elementarza-Pisma Swiętego.
                      Ileż w Nim gotowych odpowiedzi na złozoności wśród gatunku ludzkiego.
                      Od kiedy dostrzegac zaczałem różnicę pomiędzy dzielna żoną( np z "Chłopów "
                      Reymonta)-Hanką , a " internacjonalistyczną żoną"(...) powróciłem do Salomona i
                      wiem, że z Zydów należy brać przykłady na życie(...).
                      Zapytam więc na tym forum, człowieka,żydowskiego pochodzenia, który:
                      -po pierwsze wie( na pewno) kto to "delegat".
                      -po drugie-jeżeli nie wie, to dlaczego milczy?
                      -i wreszcie po trzecie, jeżeli milczy bo nie wie(...), to po jaką ch...ę
                      wścibiał swój nie-polski nos w nasze sprawy-po Sierpniu '80 r?
                      Czy ma to związek ze spotkaniami w Moskwie przed " okrągłym stołem"?
                      Panie Adamie Michnik,
                      larum podnoszą , rzucają cienie-na pański SALON( nie wierzę w to, ze ks.
                      Jankowski był "delegatem")-a Pan MILCZYSZ(...)???
                      PS
                      Sądzę Panie b. W.....o, że pański trop jest "pierwszorzędny", ale sugestie
                      Pana co do " delegata" -chyba są chybione(...).
                      • o.jarocin Re: Nie szkodził, a nawet pomagał 08.08.06, 11:55
                        Polecam głębszej uwadze poniższy fragment:
                        "W dniu następnym, 20 stycznia. Prymasa odwiedził ks. Henryk Jankowski, który
                        towarzyszył pielgrzymce do Rzymu. W rozmowie, pisze Prymas, odsłania mi próby
                        machinacji KOR, który chciał przeprowadzać swoje sprawy w czasie pielgrzymki,
                        m.in. p. Modzelewski, p. Mazowiecki i inni. Ale całość – u Ojca św. – wypadła
                        dobrze. Gdyby nie wmanewrowanie pielgrzymki w włoskie Z.Z. – nie byłoby
                        zastrzeżeń. Ale przedstawiciele trzech central włoskich Z.Z. usiłowali
                        wyciągnąć swoje kasztany z ognia polskiego. Pan Wałęsa przekonał się, że
                        ostrzeżenia, które mu dałem 5 I 81 były słuszne. Nabrał większego zaufania do
                        prof. Kukołowicza – i przeprosił go za rezerwę. Po południu do Prymasa
                        przyszedł Kukołowicz, by, notuje Prymas, zdać sprawę z pielgrzymki. Skład jej
                        nie był najszczęśliwiej dokonany – był wyrazem kompromisu – między KOR i
                        inteligentami (p. Mazowiecki) i przedstawicielami poszczególnych środowisk
                        (Gdańsk, Gdynia, Szczecin, Zielona Góra). Toteż zaznaczyły się tendencje. Ku
                        włoskim Z.Z. sterowali KOR-owcy i p. Mazowiecki. Sam p. Wałęsa raczej sterował
                        ku Watykanowi, ale musiał politykować. Osobną grupę stanowił Biskup Kluz z
                        dwoma księżmi gdańskimi. Ks. Jankowski trzymał się raczej p. Wałęsy. Był
                        moment, gdy specjalny mandat od p. Wałęsy otrzymał p. Cywiński. Ks. Dziwisz
                        oświadczył panu Kukołowiczowi, że jest niepotrzebny, gdyż reprezentantem jest
                        p. Cywiński. Wtedy p. Kukołowicz oświadczył, że się wycofuje. Jeśli relacja
                        jest ścisła, to znaczyłoby, że "krakowska otoka" nie chce nikogo dopuścić do
                        Ojca św. i stara się innych relatorów odgrodzić. Ale Papież otrzymał bardzo
                        dokładną ocenę sytuacji, w moim ostatnim liście. Zdaje się, że Ks. Dziwisz
                        prowadzi politykę własną, odgradzania. Albo też jest zbyt słaby, by oprzeć się
                        naciskowi Krakowa.

                        Ksiądz Prymas prosił Kukołowicza, by napisał szczegółową relację z tej
                        pielgrzymki."

                        Peter Raina, „Kardynał Wyszyński i Solidarność”, Wyd. von borowiecky, Warszawa
                        2005, ss. 278

                        Pytanie: w ilu egzemplarzach doradca prymasa napisał tę relację?


                        • o.jarocin Re: Prymas wreszcie wykrztusił 08.08.06, 14:17
                          wiadomosci.onet.pl/1368080,11,item.html
                          Już więcej nie trzeba. Chociaż profesor - w kościelnym rozumieniu - był "dobrym
                          agentem". Na pewno będzie rozgrzeszony.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka