Dodaj do ulubionych

shitlist vol. 2

15.02.03, 19:52
Justin - "Cry me a river"

Szkoda, że chłopak zdecydował się na solowe występy.
W chórze pozostałych bezadziejniaków nie brzmiał tak
idiotycznie, co więcej - był jak najbardziej na
miejscu. Niestety - "śpiewa" teraz sam, a mimo
kolejnych singli pojawiających się w radio nadal jego
największym atutem pozostaje nie dający spać
gimnazjalistką wygląd i opisywany przez wszystkie pisma
dla pan domu romans z Britney Spears. Ale i tak jest
dobrze dopóki nie zobaczy się jego teledysku, w którym
próbuje tańcować jak Jamiroquai. Niestety efekty są tak
komiczne jak w teledyskach Missy Elliot. U Missy komizm
jest jednak zamierzony, a tu wręcz przeciwnie.

Ocena: 4 rolki
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka