Dodaj do ulubionych

" Pogromca pijanych lekarzy " - artykul

17.02.03, 17:01
www.superexpress.pl/iso/dzisiaj/index.shtml
radca
Obserwuj wątek
    • radca Re: ' Pogromca pijanych lekarzy ' - artykul 17.02.03, 22:18
      info.onet.pl/648528,11,item.html
      radca
      • radca Re: ' Pogromca pijanych lekarzy ' - artykul 18.02.03, 20:27
        Ten link,ktory wstawilem w pierwszym poscie,zmienia sie codziennie- o czym
        nie wiedzialem.Udalo sie jeszcze wyszukac w Archiwum - ten tekst.
        Pozwole sobie - Wam drodzy Forumowicze - ukazac w calosci- mysle ,ze warto
        to przeczytac - bo bohater artykuly jest godzien uznania i podziwu.

        ------------------------------------------------------------------------------

        "Pogromca pijanych lekarzy. Przez takich jak oni zginęła moja żona

        Andrzej Baczewski z Wieliczki chciał udowodnić, że w pogotowiu źle się dzieje.
        W sobotę przyłapał załogę karetki na gorącym uczynku.
        Żona mieszkańca Krakowa zmarła nagle przed rokiem. Jej mąż, Andrzej Baczewski,
        jest pewien, że była to wina pogotowia. Na przyjazd karetki czekał ponad
        godzinę. Wtedy za punkt honoru postawił sobie, by udowodnić, że pogotowie źle
        pracuje. Dopiął swego. W sobotę, jak prawdziwy detektyw, złapał pijaną obsługę
        karetki.
        Andrzej Baczewski, jak w każdą sobotę, jadł obiad z rodziną i przyjaciółmi w
        jednej z restauracji w Wieliczce. Nagle zobaczył podjeżdżającą karetkę
        pogotowia. Lekarka, sanitariusz i kierowca weszli do lokalu przez zaplecze.

        Wymknęli się
        - Poznałem ich - mówi Andrzej Baczewski. - Już wcześniej słyszałem, że lubią
        wypić. - Nie dalej jak w grudniu ubiegłego roku, tę samą obsługę karetki
        złapałem na gorącym uczynku, kiedy pili piwo w tej samej restauracji - dodaje.
        Wtedy nie udało mu się niczego udowodnić. Teraz jednak, kiedy zobaczył, jak
        sanitariusz własnoręcznie nalewa sobie piwo w restauracyjnym barze, a następnie
        wynosi je na zaplecze do pozostałych "biesiadników" - nie wytrzymał.
        - Poprosiłem kelnera, by w moim imieniu zareagował na to picie - relacjonuje. -
        Ten zniknął na dobrą chwilę, a ja zobaczyłem, jak obsługa karetki chyłkiem
        wymyka się z zaplecza restauracji - dodaje.
        Baczewski wraz z kolegą wyskoczył z lokalu za nimi. Szybko podbiegł do karetki.
        Wyciągnął komórkę, która ma wbudowany aparat fotograficzny i zaczął robić
        zdjęcia załodze karetki.
        - Już wcześniej w lokalu robiłem im zdjęcia - cieszy się pan Andrzej. -
        Specjalnie kupiłem tę komórkę, żeby w razie czego mieć niezbity dowód - dodaje
        triumfalnie.

        Chciał rozjechać
        Tłumaczył lekarzom, że nie powinni odjeżdżać przed przybyciem policji. Wtedy
        sanitariusz "wytoczył" się z samochodu i podszedł do przyjaciela Baczewskiego,
        który próbował zagrodzić drogę karetce.
        - Wyrwał mi komórkę z ręki i zniszczył ją - mówi ciągle jeszcze wzburzony
        Krzysztof Pietras. - Ale najgorsze przeżyłem później.
        Lekarka prosiła, by nie robił "afery". Ale on postanowił, że sprawy nie
        zatuszuje.
        - Wtedy kierowca włączył syrenę i ruszył prosto na Krzysztofa - Baczewski
        relacjonuje dramatyczne chwile.
        - W ostatniej chwili odskoczyłem - dodaje przyjaciel Baczewskiego.

        Ruszył w pościg
        Gdy karetka odjechała, swoim samochodem ruszyli w pościg.
        Tymczasem nadjechał wezwany patrol policji, który zatrzymał karetkę i odstawił
        jej załogę na komisariat.
        - O godzinie 15.30 zatrzymaliśmy załogę karetki - potwierdza Katarzyna Cisło z
        zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. - Lekarka miała 1,79
        promila, zaś sanitariusz 1,88 promila w wydychanym powietrzu. Kierowca karetki
        był trzeźwy.
        - Po pobycie w areszcie lekarka i sanitariusz zostali zwolnieni. Policja
        prowadzi śledztwo w tej sprawie - dodaje.

        Pogroził nam
        W sobotę i niedzielę w wielickim pogotowiu ratunkowym nikt nie chciał z nami
        rozmawiać, tłumacząc, że nie ma kierowniczki. Lekarz, który pełnił dyżur w
        niedzielę, zagroził nam i panu Andrzejowi, że jeśli całą sprawę nagłośnimy,
        to "zajmie się nami" prokuratura. Nie chciał się jednak przedstawić.
        - Może wtedy moja żona umarła, bo lekarz był na kacu - zastanawia się pan
        Andrzej. - Nie chcę, by innych spotkał podobny los. Teraz to ja wypowiedziałem
        im wojnę. Nie mają licencji na zabijanie - dodaje z naciskiem. .

        To nie bez powodu
        Rodzina Andrzeja Baczewskiego ma szczególne powody, by patrzeć pogotowiu
        ratunkowemu "na ręce". W marcu zeszłego roku zmarła żona pana Andrzeja -
        Elżbieta. Wtedy przez ponad godzinę jego córka czekała na przyjazd karetki, a
        gdy w końcu przyjechała, okazało się, że jest już za późno.
        - Córka błagała lekarkę, by ta udzieliła konającej Eli pomocy - nie kryje łez
        Andrzej Baczewski. - Do dziś sprawa wlecze się w prokuraturze - dodaje
        bezsilnie.
        Gdy pan Andrzej chował swoją ukochaną żonę, nad grobem przysiągł walczyć z
        nieudolnością lekarzy. .

        Wojciech Biedroń, KOŹ "

        -------------------------------------------------------------------------------

        Byc moze dzieki temu Panu - ktos bedzie mogl jeszcze zyc ?
        Byc moze .....

        radca

        ps.na KURSIE RATOWANIA ZYCIA LUDZKIEGO w Austrii ( ukonczylem dwa kursy)
        uslyszalem : "Zero tolerancji dla alkoholu "

        ps. bylem najbardziej aktywnym i dociekliwym uczestnikiem Kursu.
        Kiedy uslyszeli,ze lekarz ktory przyjechal do mego syna " erka" - mial
        2,2 promila alkoholu - byli zszokowani.Austriacy pytali sie "ile lat
        wiezienia dostal ten + morder+ " ? Gdy uslyszeli,ze Sad Wojskowy uznal to
        tylko jako WYKROCZENIE " i przedluzajac PROCES - by minely 2 lata -
        dokonal PRZEDAWNIENIA .... BYLI OBURZENI .
        • hiro Re: ' Pogromca pijanych lekarzy ' - artykul 18.02.03, 20:41
          radca napisał:

          > Ten link,ktory wstawilem w pierwszym poscie,zmienia sie codziennie- o czym
          > nie wiedzialem.Udalo sie jeszcze wyszukac w Archiwum - ten tekst.
          > Pozwole sobie - Wam drodzy Forumowicze - ukazac w calosci- mysle ,ze warto
          > to przeczytac - bo bohater artykuly jest godzien uznania i podziwu.
          >
          > ------------------------------------------------------------------------------
          >
          > "Pogromca pijanych lekarzy. Przez takich jak oni zginęła moja żona
          >
          > Andrzej Baczewski z Wieliczki chciał udowodnić, że w pogotowiu źle się
          dzieje.
          > W sobotę przyłapał załogę karetki na gorącym uczynku.
          > Żona mieszkańca Krakowa zmarła nagle przed rokiem. Jej mąż, Andrzej
          Baczewski,
          > jest pewien, że była to wina pogotowia. Na przyjazd karetki czekał ponad
          > godzinę. Wtedy za punkt honoru postawił sobie, by udowodnić, że pogotowie źle
          > pracuje. Dopiął swego. W sobotę, jak prawdziwy detektyw, złapał pijaną
          obsługę
          > karetki.
          > Andrzej Baczewski, jak w każdą sobotę, jadł obiad z rodziną i przyjaciółmi w
          > jednej z restauracji w Wieliczce. Nagle zobaczył podjeżdżającą karetkę
          > pogotowia. Lekarka, sanitariusz i kierowca weszli do lokalu przez zaplecze.
          >
          > Wymknęli się
          > - Poznałem ich - mówi Andrzej Baczewski. - Już wcześniej słyszałem, że lubią
          > wypić. - Nie dalej jak w grudniu ubiegłego roku, tę samą obsługę karetki
          > złapałem na gorącym uczynku, kiedy pili piwo w tej samej restauracji - dodaje.
          > Wtedy nie udało mu się niczego udowodnić. Teraz jednak, kiedy zobaczył, jak
          > sanitariusz własnoręcznie nalewa sobie piwo w restauracyjnym barze, a
          następnie
          >
          > wynosi je na zaplecze do pozostałych "biesiadników" - nie wytrzymał.
          > - Poprosiłem kelnera, by w moim imieniu zareagował na to picie -
          relacjonuje. -
          >
          > Ten zniknął na dobrą chwilę, a ja zobaczyłem, jak obsługa karetki chyłkiem
          > wymyka się z zaplecza restauracji - dodaje.
          > Baczewski wraz z kolegą wyskoczył z lokalu za nimi. Szybko podbiegł do
          karetki.
          >
          > Wyciągnął komórkę, która ma wbudowany aparat fotograficzny i zaczął robić
          > zdjęcia załodze karetki.
          > - Już wcześniej w lokalu robiłem im zdjęcia - cieszy się pan Andrzej. -
          > Specjalnie kupiłem tę komórkę, żeby w razie czego mieć niezbity dowód -
          dodaje
          > triumfalnie.
          >
          > Chciał rozjechać
          > Tłumaczył lekarzom, że nie powinni odjeżdżać przed przybyciem policji. Wtedy
          > sanitariusz "wytoczył" się z samochodu i podszedł do przyjaciela
          Baczewskiego,
          > który próbował zagrodzić drogę karetce.
          > - Wyrwał mi komórkę z ręki i zniszczył ją - mówi ciągle jeszcze wzburzony
          > Krzysztof Pietras. - Ale najgorsze przeżyłem później.
          > Lekarka prosiła, by nie robił "afery". Ale on postanowił, że sprawy nie
          > zatuszuje.
          > - Wtedy kierowca włączył syrenę i ruszył prosto na Krzysztofa - Baczewski
          > relacjonuje dramatyczne chwile.
          > - W ostatniej chwili odskoczyłem - dodaje przyjaciel Baczewskiego.
          >
          > Ruszył w pościg
          > Gdy karetka odjechała, swoim samochodem ruszyli w pościg.
          > Tymczasem nadjechał wezwany patrol policji, który zatrzymał karetkę i
          odstawił
          > jej załogę na komisariat.
          > - O godzinie 15.30 zatrzymaliśmy załogę karetki - potwierdza Katarzyna Cisło
          z
          > zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. - Lekarka miała
          1,79
          >
          > promila, zaś sanitariusz 1,88 promila w wydychanym powietrzu. Kierowca
          karetki
          > był trzeźwy.
          > - Po pobycie w areszcie lekarka i sanitariusz zostali zwolnieni. Policja
          > prowadzi śledztwo w tej sprawie - dodaje.
          >
          > Pogroził nam
          > W sobotę i niedzielę w wielickim pogotowiu ratunkowym nikt nie chciał z nami
          > rozmawiać, tłumacząc, że nie ma kierowniczki. Lekarz, który pełnił dyżur w
          > niedzielę, zagroził nam i panu Andrzejowi, że jeśli całą sprawę nagłośnimy,
          > to "zajmie się nami" prokuratura. Nie chciał się jednak przedstawić.
          > - Może wtedy moja żona umarła, bo lekarz był na kacu - zastanawia się pan
          > Andrzej. - Nie chcę, by innych spotkał podobny los. Teraz to ja
          wypowiedziałem
          > im wojnę. Nie mają licencji na zabijanie - dodaje z naciskiem. .
          >
          > To nie bez powodu
          > Rodzina Andrzeja Baczewskiego ma szczególne powody, by patrzeć pogotowiu
          > ratunkowemu "na ręce". W marcu zeszłego roku zmarła żona pana Andrzeja -
          > Elżbieta. Wtedy przez ponad godzinę jego córka czekała na przyjazd karetki, a
          > gdy w końcu przyjechała, okazało się, że jest już za późno.
          > - Córka błagała lekarkę, by ta udzieliła konającej Eli pomocy - nie kryje łez
          > Andrzej Baczewski. - Do dziś sprawa wlecze się w prokuraturze - dodaje
          > bezsilnie.
          > Gdy pan Andrzej chował swoją ukochaną żonę, nad grobem przysiągł walczyć z
          > nieudolnością lekarzy. .
          >
          > Wojciech Biedroń, KOŹ "
          >
          > ------------------------------------------------------------------------------
          -
          >
          > Byc moze dzieki temu Panu - ktos bedzie mogl jeszcze zyc ?
          > Byc moze .....
          >
          > radca
          >
          > ps.na KURSIE RATOWANIA ZYCIA LUDZKIEGO w Austrii ( ukonczylem dwa kursy)
          > uslyszalem : "Zero tolerancji dla alkoholu "
          >
          > ps. bylem najbardziej aktywnym i dociekliwym uczestnikiem Kursu.
          > Kiedy uslyszeli,ze lekarz ktory przyjechal do mego syna " erka" - mial
          > 2,2 promila alkoholu - byli zszokowani.Austriacy pytali sie "ile lat
          > wiezienia dostal ten + morder+ " ? Gdy uslyszeli,ze Sad Wojskowy uznal to
          > tylko jako WYKROCZENIE " i przedluzajac PROCES - by minely 2 lata -
          > dokonal PRZEDAWNIENIA .... BYLI OBURZENI .

          a może tak radca zechce zkomentować największe w kraju afery??
          no w końcu politykiem chciał .....mnieć .......był-:-))))))/być/:-))
      • hiro Re: ' Pogromca pijanych lekarzy ' - artykul 18.02.03, 21:31
        radca napisał:

        > <a
        href="http://info.onet.pl/648528,11,item.html"target="_blank">info.onet.pl/6
        > 48528,11,item.html</a>
        > radca
        sorki stary ale jesteś największym wsiokiem z jakim mam do czynienia-
        a te ciągłe pogróżki pod moim adresem to sobie w dupę wsadź
        uwież mi,że ten twój adwokat to mnie może nafiutać....
        hiro
        • Gość: ispan Kolejny atak mieszaczy forumowych:( IP: *.acn.waw.pl 18.02.03, 21:38
          hiro napisała:

          > radca napisał:
          >
          > > <a
          > href="http://info.onet.pl/648528,11,item.html"target="_blank">info.onet.pl/6
          > > 48528,11,item.html</a>
          > > radca
          > sorki stary ale jesteś największym wsiokiem z jakim mam do czynienia-
          > a te ciągłe pogróżki pod moim adresem to sobie w dupę wsadź
          > uwież mi,że ten twój adwokat to mnie może nafiutać....
          > hiro

          Nudzi się Wam?
          Wrzućcie na luz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka