IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 10:12
GAZETA POMORSKA:


Ciepło, coraz cieplej

Bydgoskie władze sprzedały niemieckiej firmie upadającą spółkę, która -
okazało się - prosperowała świetnie. Dziś wielu pyta: kto podał Niemcom na
tacy ten smaczny tort?



Jeszcze przed dwoma laty bydgoski Zarząd Miasta i prezes Komunalnego
Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej bili na alarm. Według nich firmie
zaglądało w oczy widmo bankructwa, a jedynym ratunkiem miał być nowy
wspólnik, który by pospłacał wszystkie długi. Tak też i zrobiono. Dziś
wychodzi na jaw, że gdy bydgoscy radni uchwalali sprzedaż udziałów KPEC,
zatajono przed nimi wiele faktów, a niektóre informacje były wręcz
nieprawdziwe!
Kłopoty KPEC zaczęły się od 1997 roku, który zamknięto ponad 11-
milionowymi stratami. W trzy lata później osiągnęły one już zawrotną sumę 40
mln zł. W tym czasie władzę w bydgoskim ratuszu przejęła już lewica.
Zarządzono wymianę zarządu spółki. Od lipca 1999 roku na jego czele stanął
Jerzy Żemojcin. Wcześniej rządził w "Formecie", "Romecie", "Bydgoskich
Cegielniach". Nowy prezes niezwłocznie wstąpił do SLD.
Kwiatek do kożucha
Żemojcin od początku nie krył, że jedyną szansą dla KPEC jest pozyskanie
inwestora strategicznego z zastrzykiem gotówki, który uzdrowi finanse firmy.
Plany te podzielali członkowie Zarządu Miasta. Uradzono, że trzeba podwyższyć
kapitał zakładowy spółki, a nowe udziały sprzedać. W styczniu 2000 roku
w "Rzeczypospolitej" opublikowano ogłoszenia zapraszające potencjalnych
nabywców do negocjacji. Zgłosiło się ich aż 9.
Pierwszej selekcji dokonano na podstawie... telefonicznych rozmów. Tylko
kilku chętnych zaproszono do KPEC, ale pełen wgląd do dokumentów spółki
otrzymały jedynie dwie niemieckie firmy. Ostatecznie na placu boju ostała się
spółka MVV ESCO z Mannheim.
Można się zastanawiać, po co zadawano sobie tyle trudu? Już w lutym 1999
roku ówczesna wiceprezydent Grażyna Ciemniak rozmawiała z przedstawicielami
MVV o współpracy dotyczącej eksploatacji i rozbudowy bydgoskiego
ciepłownictwa. W miesiąc później spółka przesłała do ratusza projekt umowy
koncesyjnej. W listopadzie 1999 roku MVV i władze Bydgoszczy podpisały list
intencyjny dotyczący przyszłej współpracy. Na jego podstawie specjaliści MVV
opracowali techniczną i ekonomiczną analizę KPEC. W listopadzie i grudniu
prezes Żemojcin wiele razy kursował do stolicy odwiedzając warszawskie
przedstawicielstwo MVV.
Prezes negocjuje
W minionych trzech latach, na podobną skalę, sprzedano udziały w
komunalnych spółkach ciepłowniczych m.in. w Gdańsku, Poznaniu i Szczecinie. W
tych dwóch ostatnich miastach do negocjacji powołano specjalne zespoły z
udziałem niezależnych specjalistów, zaś w Gdańsku zarządzono przetarg. W
Bydgoszczy główny ciężar rokowań z potencjalnymi nabywcami wziął na siebie
prezes Żemojcin. W ratuszu na próżno by dziś szukać ofert przesłanych przez
ośmiu odrzuconych inwestorów czy owego listu intencyjnego podpisanego przez
były Zarząd Miasta i MVV.
Wiodącą rolę KPEC w negocjacjach usankcjonowała uchwała Zarządu Miasta z
czerwca 2000 roku upoważniająca szefostwo spółki do określenia "szczegółowych
warunków podwyższenia kapitału" i podjęcia niezbędnych działań do wyboru
inwestora strategicznego. W 4 miesiące później władze Bydgoszczy udzieliły
prezesowi Żemojcinowi wyłącznych pełnomocnictw do negocjacji z MVV.
Efekty tych rokowań krytycznie zaopiniowały zainteresowane wydziały i
prawnicy Urzędu Miasta. W projektach umowy wskazano wiele zagrożeń dla
interesów miasta. Bydgoski zarząd przyjął te zastrzeżenia "do wiadomości" i
polecił Żemojcinowi robić swoje. W lipcu 2001 roku bydgoscy radni uchwalili
sprzedaż MVV udziałów na warunkach wynegocjowanych przez Żemojcina. Może
przekonały ich materiały dołączone do projektu uchwały przez Zarząd Miasta.
Jest w nich sporo przekłamań, a niewygodne fakty przemilczano.
Milioner, ale bankrut
Największym przekłamaniem jest stwierdzenie, że "spółka wyczerpała
możliwości pokrycia strat kapitałami własnymi". A naprawdę, w momencie
podejmowania uchwały, KPEC znajdował się w doskonałej kondycji ekonomicznej,
a perspektywy rysowały się jeszcze lepiej. Przypomnijmy: w 1997 roku firma
zanotowała 11 milionów strat, w 1998 - aż 20 milionów, w 1999 - 9,7 miliona.
Faktycznie w tym ostatnim roku KPEC jechał na stratach tylko do czerwca. W
lipcu, gdy powołano Żemojcina, weszły już w życie nowe podwyższone taryfy
opłat za ciepło i drugie półrocze skończyło się na małym plusie. Wtedy prezes
wdrożył drakoński program oszczędnościowy: na początek zwolnił 30 proc.
załogi i przerwał inwestycje, drastycznie ograniczył remonty.
Ponieważ jednak firma za 1999 rok przyniosła straty, po raz kolejny
zatwierdzono jej znaczne podwyżki cen ciepła. W połączeniu z programem
oszczędnościowym zaowocowało to w 2000 roku zyskiem w wysokości 6,7 mln zł.
Gdy w lipcu 2001 roku radni uchwalali sprzedaż udziałów KPEC, długi firmy
zmniejszyły się już z 40 do 30 milionów. Rok 2001 zamknięto zyskiem 10,2 mln
zł, a 2002 - 15,4 mln zł. Można więc zapytać, dlaczego mydlono radnym oczy,
że KPEC może uratować jedynie zastrzyk kapitału wniesiony przez nowego
wspólnika?
Jak okpić fiskusa
Owocem tej transakcji jest m.in. utrata przez miasto kontroli nad
spółką. Ratusz postawił prezesowi KPEC jeden twardy warunek: Bydgoszcz musi
dysponować większościowym pakietem w wysokości 51 proc. Żemojcin oddał jednak
Niemcom 55 proc. udziałów, a Zarząd Miasta i radni to zaakceptowali. Prezes
wyjaśnia mi, że był to zabieg "prawno-księgowy", by miasto mogło uniknąć
zapłaty 8-milionowego podatku. W zamian wynegocjował, że udziały Bydgoszczy
będą uprzywilejowane. Każdy otrzymał bowiem wartość 1,83 głosu, co łącznie
daje miastu 51 proc. głosów.
Zapis ten jest iluzją
Niemcy zagwarantowali sobie bowiem, że na 14 spraw wpisanych do
kompetencji zgromadzenia wspólników aż 12 musi zapaść większością dwóch
trzecich głosów. Dotyczy to m.in. zmiany umowy spółki, uchwalania rocznych
planów, podziału zysku czy odwołania członków zarządu. Może więc Bydgoszcz i
ma te 51 proc. głosów, ale bez zgody Niemców niczego nie przeforsuje. Przed
tymi właśnie zapisami przestrzegały podczas negocjacji wydziały i prawnicy
ratusza.
Podobnych pułapek jest znacznie więcej. Pod groźbą słonych odszkodowań
Bydgoszcz nie może sprzedać swoich udziałów, chyba że wcześniej zrobi to MVV.
Niemiecka firma zapewniła sobie też prawo do wyłącznego opiniowania,
zatwierdzania i nadzoru nad wykonaniem planów inwestycyjnych. Wbrew tym i
innym zapisom, w materiałach na sesję, z całą powagą zapewniono radnych, że
nowa umowa spółki zapewnia miastu ochronę jego praw.
Prezes Żemojcin też tak uważa. Wszystkie postanowienia projektu umowy
zatwierdził bowiem Zarząd Miasta, a także zgromadzenie wspólników, czyli
najwyższy organ spółki. Gdyby zaś uwzględniać wszystkie zgłaszane -
nieprzerwanie - uwagi urzędników i prawników z ratusza, negocjacje nigdy by
się nie zakończyły.
Kto się przeliczył
Na największy skandal zakrawa jednak wycena KPEC. Zadanie to powierzono
zagrożonej upadłością Kujawsko-Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w
Bydgoszczy. Wysoki działacz SLD nie kryje, że była to "próba ratowania
Agencji". Cóż miała w sobie ta firma, że trzeba ją było ratować? Ano to, że
zarabiało w niej na chleb z masłem paru ludzi związanych z SLD. Prezes
Żemojcin, świeżo upieczony członek tej partii, machnął ręką na przetarg.
KPARR nie miała żadnych doświadczeń ani kadr, by wykonać to zlecenie.
Wystąpiła jedynie w roli pośrednika i, oczywiście, pobrała marżę.
Ostatecznej wyceny firmy dokonali w maju 2001 roku pracownicy Akademii
Ekonomicznej w Poznaniu. Doliczyli się 84 mln zł. Choć w kolejnych latach
systematycznie malały straty, a w 2000 roku firma osiągnęła prawie
siedmiomilionowy
Obserwuj wątek
    • Gość: zonc Re: KPEC IP: *.awacom.pl 18.04.03, 12:13
      Yo ispan!!

      Już nic mnie nieździwi w Bydzi... poprostu brak słów na to co się stało.
      Bardziej wkurza mnie to że tak mało offsetu do nas popłynie... w WZL żadnej
      rewolucji pewnie nie będzie... troche kasu dadzą bo większość już mamy
      sprzętu... nie moge się doczkeać czasów kiedy nie przelatujący S22 lecz F16
      będzie mnie budził... heh.. mieszkam blisko lotniska i zawsze jakaś latająca
      rura mnie budzi... ;-) DZiwnie na Bydgoskim forum ostatnio, nowi się pojawiają
      a w górze postów prawie żadnego od starych forumowiczów... czyżby nowe
      pokolenie przejmowało władze... mam nadzieje że to tylko święta i potem wróci
      do normy... Wiesz mozę coś o kanale bydgoskim?? chcą go do UNESO ale czy coś
      przy nim zrobia??? Albo co z PL. Teatralnym?? Miaął być inwestycja i nagle
      głucho...


      cze pozdr i Wesołego Jajka ;-)
      • Gość: ispan Re: KPEC IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 22:36
        Gość portalu: zonc napisał(a):

        > Yo ispan!!
        >
        > Już nic mnie nieździwi w Bydzi... poprostu brak słów na to co się stało.
        > Bardziej wkurza mnie to że tak mało offsetu do nas popłynie...

        Też wydaje mi się, że moglo być lepiej. 270 mln z 7,5 mld. Toż to naprawdę
        niewiele! Ale zawsze coś.
        Trochę się dziwę, że ATR coś się tym wszystkim nie zainteresowała. Tak samo
        dziwię się LT. Chyba, że nie o wszystkim się jeszcze mówi. Oby.


        >DZiwnie na Bydgoskim forum ostatnio, nowi się pojawiają
        > a w górze postów prawie żadnego od starych forumowiczów... czyżby nowe
        > pokolenie przejmowało władze... mam nadzieje że to tylko święta i potem wróci
        > do normy...

        Starzy się pożarli i leczą czkawkę:-))))

        >Wiesz mozę coś o kanale bydgoskim?? chcą go do UNESO ale czy coś
        > przy nim zrobia??? Albo co z PL. Teatralnym?? Miaął być inwestycja i nagle
        > głucho...


        Oj głucho, głucho...
        >
        >
        > cze pozdr i Wesołego Jajka ;-)

        Pozdrawiam i życzę wszystkim Wesołych Świąt!
    • Gość: ispan Re: KPEC - cd artykułu IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 22:30
      .
      Kto się przeliczył
      Na największy skandal zakrawa jednak wycena KPEC. Zadanie to powierzono
      zagrożonej upadłością Kujawsko-Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w
      Bydgoszczy. Wysoki działacz SLD nie kryje, że była to "próba ratowania
      Agencji". Cóż miała w sobie ta firma, że trzeba ją było ratować? Ano to, że
      zarabiało w niej na chleb z masłem paru ludzi związanych z SLD. Prezes
      Żemojcin, świeżo upieczony członek tej partii, machnął ręką na przetarg. KPARR
      nie miała żadnych doświadczeń ani kadr, by wykonać to zlecenie. Wystąpiła
      jedynie w roli pośrednika i, oczywiście, pobrała marżę.
      Ostatecznej wyceny firmy dokonali w maju 2001 roku pracownicy Akademii
      Ekonomicznej w Poznaniu. Doliczyli się 84 mln zł. Choć w kolejnych latach
      systematycznie malały straty, a w 2000 roku firma osiągnęła prawie
      siedmiomilionowy zysk, naukowcy uznali to za zjawisko przejściowe. Stwierdzili
      bowiem, że kierownictwo firmy wyczerpało już wszystkie proste rezerwy i w
      kolejnych latach, jeśli będą zyski to nie przekroczą miliona zł. Przypomnijmy
      jeszcze raz: w 2001 roku zysk wyniósł 10,2 mln zł, zaś w ubiegłym - aż 15,4
      miliona.
      Za 55 proc. udziałów w spółce MVV zapłaciła 56 mln zł. Dla porównania: w
      tym samym mniej więcej okresie Szczecin sprzedał 49,9 proc. udziałów w
      komunalnej spółce ciepłowniczej za 108 mln zł, Poznań za 51 proc. udziałów
      dostał 161,8 mln zł, zaś Gdańsk - 184 miliony za 75 proc. udziałów. Mój
      konsultant z dziedziny ciepłownictwa podkreśla, że Bydgoszcz można śmiało
      porównywać z tymi trzema miastami. Straty KPEC wzięły się głównie stąd, że w
      latach 1994-1999 inwestowano ogromne sumy w modernizację i przebudowę sieci.
      Jest ona obecnie jedną z najnowocześniejszych, najbardziej zautomatyzowanych i
      energooszczędnych w kraju.
      - Proszę mi znaleźć dokument kwestionujący tę wycenę - stwierdza prezes
      Żemojcin, podkreślając, że każdy jest mądry po czasie.
      Najlepszy zarząd Europy
      Ludzie z ekipy nowego prezydenta Konstantego Dombrowicza już w pierwszych
      tygodniach urzędowania przekonali się w praktyce, że ratusz nie ma w KPEC wiele
      do powiedzenia. Zaczęto przeglądać dokumenty, które także w teorii
      potwierdziły, że w nowej umowie spółki, podpisanej z MVV w 2001 roku, interesy
      miasta doznały poważnego uszczerbku. Nieoficjalnie wiemy, że prezydent
      Dombrowicz rozważał złożenie doniesienia karnego. Okazało się jednak, że
      prokuratura Bydgoszcz Południe kilka miesięcy temu, z urzędu wszczęła w tej
      sprawie postępowanie.
      Owe 56 mln zł, które MVV zapłaciło za swe udziały do dziś leży na
      wydzielonym koncie zapisanym na KPEC i niemieckiego wspólnika. Okazało się, że
      już w czasie negocjacji postanowiono przeznaczyć całą sumę na inwestycje.
      Dzięki intensywnym lokatom zdążyła się już ona znacznie powiększyć. Nowa umowa
      spółki przewiduje, że bez zgody Niemców nie wolno ruszyć z tej kwoty ani
      złotówki. Podobnie jak rosnących stale zysków, które do 2005 roku mogą być
      przeznaczone wyłącznie na potrzeby KPEC.
      Prezes Żemojcin podkreśla, że w przyszłym roku przewidziana jest
      prywatyzacja Zespołu Elektrociepłowni Bydgoszcz. Nie ukrywa, że jego firma chce
      wziąć w niej "jakiś znaczący udział". I tak w Bydgoszczy zamiast ciepłowniczego
      monopolu powstanie monopol do kwadratu.
      Prezydent Dombrowicz chciał odwołać Jerzego Żemojcina. Okazało się, że w
      umowie spółki MVV zastrzegła prawo mianowania prezesów do swej wyłącznej
      kompetencji. W czasie spotkania z prezydentem Dombrowiczem prezes spółki matki,
      MVV Energie A.G. Roland Hartung stwierdził, że kierowany przez Żemojcina zarząd
      jest świetny pod względem ekonomicznym.
      Najlepszy w Europie.



      Dariusz Knapik

      18 Kwietnia 2003



      • Gość: zonc Re: KPEC - cd artykułu IP: *.awacom.pl 18.04.03, 23:06
        Widze że tylko w inwestycjach siedisz.. chyba ja też do tego powróce i dam
        sobie spokój z resztą.. bo nie dość że nudno to czasu brak na pisanie na każdy
        temat... po 9 maja zaczne znów nadrabiać a narazie przelotem bywam ;-) O jak o
        lataniu mowa to co z portem lotniczym ;-) Pokrąże bo Bydgoskich portalach...
        powkurzam redakcje kilku gazet i może coś dostane w zamian ;-) Może nasza akcje
        powtórzymy ?? ;-) Przynajmiej forum by się rozruszało bo my mieli na kogo
        naskakiwać ;-)


        cze pozdr

        PS. Co to offsetu to gdy pisałem ten post nie wiedziałem że to będzie aż 270
        mln $$, nawet sporo bo myślałem że miej... ale Świdnik i tak 700 dostanie...
    • Gość: tycat Kolejne złodziejstwo bydgoskiego SLD IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.03, 23:20
      Kolejny przewał SLD nie ma co ciekawe co na to właśnie prokuratura. Nie ma
      odpowiedzialnych? Dlaczego byłe władze Bydgoszczy do tej pory nie są rozliczone?
      Proste pytania -trudne odpowiedzi, Chyba łatwe -prokuratura jest zależna od
      rządu, a rząd to SLD więc jak na razie cisza, tylko w gazetach czasem coś się
      wymkinie.

      Gość portalu: ispan napisał(a):

      ) GAZETA POMORSKA:
      )
      )
      ) Ciepło, coraz cieplej
      )
      ) Bydgoskie władze sprzedały niemieckiej firmie upadającą spółkę, która -
      ) okazało się - prosperowała świetnie. Dziś wielu pyta: kto podał Niemcom na
      ) tacy ten smaczny tort?
      )
      )
      )
      ) Jeszcze przed dwoma laty bydgoski Zarząd Miasta i prezes Komunalnego
      ) Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej bili na alarm. Według nich firmie
      ) zaglądało w oczy widmo bankructwa, a jedynym ratunkiem miał być nowy
      ) wspólnik, który by pospłacał wszystkie długi. Tak też i zrobiono. Dziś
      ) wychodzi na jaw, że gdy bydgoscy radni uchwalali sprzedaż udziałów KPEC,
      ) zatajono przed nimi wiele faktów, a niektóre informacje były wręcz
      ) nieprawdziwe!
      ) Kłopoty KPEC zaczęły się od 1997 roku, który zamknięto ponad 11-
      ) milionowymi stratami. W trzy lata później osiągnęły one już zawrotną sumę 40
      ) mln zł. W tym czasie władzę w bydgoskim ratuszu przejęła już lewica.
      ) Zarządzono wymianę zarządu spółki. Od lipca 1999 roku na jego czele stanął
      ) Jerzy Żemojcin. Wcześniej rządził w "Formecie", "Romecie", "Bydgoskich
      ) Cegielniach". Nowy prezes niezwłocznie wstąpił do SLD.
      ) Kwiatek do kożucha
      ) Żemojcin od początku nie krył, że jedyną szansą dla KPEC jest pozyskanie
      ) inwestora strategicznego z zastrzykiem gotówki, który uzdrowi finanse firmy.
      ) Plany te podzielali członkowie Zarządu Miasta. Uradzono, że trzeba podwyższyć
      ) kapitał zakładowy spółki, a nowe udziały sprzedać. W styczniu 2000 roku
      ) w "Rzeczypospolitej" opublikowano ogłoszenia zapraszające potencjalnych
      ) nabywców do negocjacji. Zgłosiło się ich aż 9.
      ) Pierwszej selekcji dokonano na podstawie... telefonicznych rozmów. Tylko
      ) kilku chętnych zaproszono do KPEC, ale pełen wgląd do dokumentów spółki
      ) otrzymały jedynie dwie niemieckie firmy. Ostatecznie na placu boju ostała się
      ) spółka MVV ESCO z Mannheim.
      ) Można się zastanawiać, po co zadawano sobie tyle trudu? Już w lutym 1999
      ) roku ówczesna wiceprezydent Grażyna Ciemniak rozmawiała z przedstawicielami
      ) MVV o współpracy dotyczącej eksploatacji i rozbudowy bydgoskiego
      ) ciepłownictwa. W miesiąc później spółka przesłała do ratusza projekt umowy
      ) koncesyjnej. W listopadzie 1999 roku MVV i władze Bydgoszczy podpisały list
      ) intencyjny dotyczący przyszłej współpracy. Na jego podstawie specjaliści MVV
      ) opracowali techniczną i ekonomiczną analizę KPEC. W listopadzie i grudniu
      ) prezes Żemojcin wiele razy kursował do stolicy odwiedzając warszawskie
      ) przedstawicielstwo MVV.
      ) Prezes negocjuje
      ) W minionych trzech latach, na podobną skalę, sprzedano udziały w
      ) komunalnych spółkach ciepłowniczych m.in. w Gdańsku, Poznaniu i Szczecinie. W
      ) tych dwóch ostatnich miastach do negocjacji powołano specjalne zespoły z
      ) udziałem niezależnych specjalistów, zaś w Gdańsku zarządzono przetarg. W
      ) Bydgoszczy główny ciężar rokowań z potencjalnymi nabywcami wziął na siebie
      ) prezes Żemojcin. W ratuszu na próżno by dziś szukać ofert przesłanych przez
      ) ośmiu odrzuconych inwestorów czy owego listu intencyjnego podpisanego przez
      ) były Zarząd Miasta i MVV.
      ) Wiodącą rolę KPEC w negocjacjach usankcjonowała uchwała Zarządu Miasta z
      ) czerwca 2000 roku upoważniająca szefostwo spółki do określenia "szczegółowych
      ) warunków podwyższenia kapitału" i podjęcia niezbędnych działań do wyboru
      ) inwestora strategicznego. W 4 miesiące później władze Bydgoszczy udzieliły
      ) prezesowi Żemojcinowi wyłącznych pełnomocnictw do negocjacji z MVV.
      ) Efekty tych rokowań krytycznie zaopiniowały zainteresowane wydziały i
      ) prawnicy Urzędu Miasta. W projektach umowy wskazano wiele zagrożeń dla
      ) interesów miasta. Bydgoski zarząd przyjął te zastrzeżenia "do wiadomości" i
      ) polecił Żemojcinowi robić swoje. W lipcu 2001 roku bydgoscy radni uchwalili
      ) sprzedaż MVV udziałów na warunkach wynegocjowanych przez Żemojcina. Może
      ) przekonały ich materiały dołączone do projektu uchwały przez Zarząd Miasta.
      ) Jest w nich sporo przekłamań, a niewygodne fakty przemilczano.
      ) Milioner, ale bankrut
      ) Największym przekłamaniem jest stwierdzenie, że "spółka wyczerpała
      ) możliwości pokrycia strat kapitałami własnymi". A naprawdę, w momencie
      ) podejmowania uchwały, KPEC znajdował się w doskonałej kondycji ekonomicznej,
      ) a perspektywy rysowały się jeszcze lepiej. Przypomnijmy: w 1997 roku firma
      ) zanotowała 11 milionów strat, w 1998 - aż 20 milionów, w 1999 - 9,7 miliona.
      ) Faktycznie w tym ostatnim roku KPEC jechał na stratach tylko do czerwca. W
      ) lipcu, gdy powołano Żemojcina, weszły już w życie nowe podwyższone taryfy
      ) opłat za ciepło i drugie półrocze skończyło się na małym plusie. Wtedy prezes
      ) wdrożył drakoński program oszczędnościowy: na początek zwolnił 30 proc.
      ) załogi i przerwał inwestycje, drastycznie ograniczył remonty.
      ) Ponieważ jednak firma za 1999 rok przyniosła straty, po raz kolejny
      ) zatwierdzono jej znaczne podwyżki cen ciepła. W połączeniu z programem
      ) oszczędnościowym zaowocowało to w 2000 roku zyskiem w wysokości 6,7 mln zł.
      ) Gdy w lipcu 2001 roku radni uchwalali sprzedaż udziałów KPEC, długi firmy
      ) zmniejszyły się już z 40 do 30 milionów. Rok 2001 zamknięto zyskiem 10,2 mln
      ) zł, a 2002 - 15,4 mln zł. Można więc zapytać, dlaczego mydlono radnym oczy,
      ) że KPEC może uratować jedynie zastrzyk kapitału wniesiony przez nowego
      ) wspólnika?
      ) Jak okpić fiskusa
      ) Owocem tej transakcji jest m.in. utrata przez miasto kontroli nad
      ) spółką. Ratusz postawił prezesowi KPEC jeden twardy warunek: Bydgoszcz musi
      ) dysponować większościowym pakietem w wysokości 51 proc. Żemojcin oddał jednak
      ) Niemcom 55 proc. udziałów, a Zarząd Miasta i radni to zaakceptowali. Prezes
      ) wyjaśnia mi, że był to zabieg "prawno-księgowy", by miasto mogło uniknąć
      ) zapłaty 8-milionowego podatku. W zamian wynegocjował, że udziały Bydgoszczy
      ) będą uprzywilejowane. Każdy otrzymał bowiem wartość 1,83 głosu, co łącznie
      ) daje miastu 51 proc. głosów.
      ) Zapis ten jest iluzją
      ) Niemcy zagwarantowali sobie bowiem, że na 14 spraw wpisanych do
      ) kompetencji zgromadzenia wspólników aż 12 musi zapaść większością dwóch
      ) trzecich głosów. Dotyczy to m.in. zmiany umowy spółki, uchwalania rocznych
      ) planów, podziału zysku czy odwołania członków zarządu. Może więc Bydgoszcz i
      ) ma te 51 proc. głosów, ale bez zgody Niemców niczego nie przeforsuje. Przed
      ) tymi właśnie zapisami przestrzegały podczas negocjacji wydziały i prawnicy
      ) ratusza.
      ) Podobnych pułapek jest znacznie więcej. Pod groźbą słonych odszkodowań
      ) Bydgoszcz nie może sprzedać swoich udziałów, chyba że wcześniej zrobi to MVV.
      ) Niemiecka firma zapewniła sobie też prawo do wyłącznego opiniowania,
      ) zatwierdzania i nadzoru nad wykonaniem planów inwestycyjnych. Wbrew tym i
      ) innym zapisom, w materiałach na sesję, z całą powagą zapewniono radnych, że
      ) nowa umowa spółki zapewnia miastu ochronę jego praw.
      ) Prezes Żemojcin też tak uważa. Wszystkie postanowienia projektu umowy
      ) zatwierdził bowiem Zarząd Miasta, a także zgromadzenie wspólników, czyli
      ) najwyższy organ spółki. Gdyby zaś uwzględniać wszystkie zgłaszane -
      ) nieprzerwanie - uwagi urzędników i prawników z ratusza, negocjacje nigdy by
      ) się nie zakończyły.
      ) Kto się przeliczył
      ) Na największy skandal zakrawa jednak wycena KPEC. Zadanie to powierzono
      ) zagrożonej upadłością Kujawsko-Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w
      ) Bydgoszczy. Wysoki działacz SLD nie kryje, że była to "próba ratowania
      ) Agenc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka
Wersja mobilna