panpolityk
03.04.07, 22:04
Poczet posłów rozrzutnych
Premier Kaczyński należy do najbardziej rozrzutnych parlamentarzystów (Fot.
PAP) Premier Kaczyński należy do najbardziej rozrzutnych parlamentarzystów
(Fot. PAP)
...no i oszczędnych też publikuje tygodnik "Wprost". Wynika z niego, że
najmniej publicznych pieniędzy wydaje Przemysław Gosiewski z PiS, a do
najhojniejszych należą premier Jarosław Kaczyński i szef CBA Mariusz Kamiński.
"Wprost" dotarł do sprawozdania z wykorzystania publicznych pieniędzy. A w nim
same ciekawe rzeczy.
Najhojniejszy dla swoich współpracowników okazał się być nieznany szerszej
publice poseł SLD Tadeusz Motowidło, który w ciągu pierwszych 14 miesięcy
obecnej kadencji wydał na ich uposażenia aż 86 tys. zł. Ale zaledwie tysiąc
mniej przeznaczył na wynagrodzenia szef CBA, Mariusz Kamiński. A tuż za nim, z
sumą 81 tys. złotych wypłaconych swoim ludziom, znalazł się premier Jarosław
Kaczyński.
Poselskie małżeństwo Wanda i Stanisław Łyżwińscy mają pewną, nieznaną dotąd
narodowi, charakterystyczną cechę -lubią jeździć. I to nie od dziś. Jak pisze
"Wprost", w poprzedniej kadencji wydali z publicznych pieniędzy na benzynę aż
300 tys. Zł. W ciągu 14 miesięcy, które obejmuje zdobyte przez "Wprost"
sprawozdanie, udało im się "spalić" już 82 tysiące.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że akurat w przypadku paliwa posłowie nie
muszą pokazywać Kancelarii Sejmu rachunków. Wystarczy deklaracja, że wydało
się taką a taką sumę. Możemy tylko się domyślać, w jakim stopniu ta procedura
rozszerza słownikowe rozumienie paliwa.
Pogadać przez telefon najbardziej lubi poseł Platformy Sławomir Nitras,
którego rozmowy telefoniczne kosztowały podatników 45 tys. zł. Tuż za nim
poseł PiS Tomasz Markowski kwotą 40 tysięcy. Sądząc po tych liczbach obaj
panowie przez kilka godzin dziennie omawiają ważne dla Polski sprawy z jakimiś
prominentami zagranicznymi. Albo z mamusią w Australii.
Pozytywnie nas zaskoczył tym razem Przemysław Edgar Gosiewski (aż nazbyt
pozytywnie!) - okazał się on być oszczędny, a nawet skąpy. Na wynagrodzenia
dla swoich współpracowników wydał do tej pory jedynie 293 zł. Dziennikarze
"Wprost" tak się zdziwili, że aż zadzwonili spytać posła, jak to możliwe. –
Większość osób w moim biurze pracuje społecznie – odpowiedział Gosiewski.
Ale parlamentarzysta oszczędza nie tylko na swoich ludziach - równie surowy
jest dla siebie! Ma mianowicie zwyczaj tankować z własnej kieszeni, w związku
z czym jego przejazdy kosztowały podatników jedynie 1,4 tys. zł. Gosiewski tym
samym zajął zaszczytne pierwsze miejsce w poczcie posłów oszczędnych, czym
zdobył serca redaktorów "Pardonu".
Marta Wawrzyn