eeemkooo
16.04.07, 21:15
Podziękowań nie przyjmuję - a naiwnym, czatującym pod Radiem serdecznie
współczuję!
W moim przekonaniu obrona życia od poczęcia to nie jest zupełnie chybiony
pomysł. Każdy ma prawo do życia, aż do swej śmierci... ALE jeśli wydanie na
świat dziecka ma mieć niekorzystny wpływ na zdrowie matki [może nawet jej
śmierć] to nie widzę tu sprawiedliwości ani sensu:
- bronimy życia poczętego, zakazujemy matce aborcji, jedynej szansy, by żyć
- matka to też życie [kiedyś poczęte] i żeby żyła należy jej się prawo do aborcji
Nie wiem, czy jasno opisuję ten problem, ale już prawie zasypiam...
Emil, 13 lat [pozdrawiam wszystkich!]