Pozwą do sądu Agro Visbek

04.05.07, 20:13
Witam chcialbym napisac cos natemt pracy w Niemczech przez firme Agro Visbek
pracowalem przez okres od grudnia 2005 roku do wrzesinia 2006 roku wraz z
moja nazyczona ktora dojechala do mnie w lutym 2006 roku.Bylem bardzo
zdziwiony warunakim mieszkalnymi jakie tam panowaly brud,grzyby na
scianach,robactwo i ciasnota w szejsc osob na malym pokoju.Badania ktory niby
robia przed wyjazdem to fikcja poniewaz lekarz jest podstawiny.Zarobki mialy
byc duzo wysze niz byly mam nato dowody moge przedstawic wyciagi z konta.Tak
jak juz wczesnij pisano opiekunowie na miejscu mieli wszystko gdzies w
szzegulnosc pan Adam Horst swojim zachowaniem traktowaniem ludzi zgory.
Odzywal sie do ludzi w sposob wulgarny i poniazajcy.Bardzo chetnie pomoge
przy zezniacha w sadzie.Pozdrawaim serdecznie Maciej.B. z Bydgoszczy
    • jamnik.szorstkowlosy Re: Pozwą do sądu Agro Visbek 04.05.07, 21:04
      Z tego co wiem do oni maja swoja siedzibe gdzies w bydgoskim Starym Fordonie
      Moj znajomy z osiedla pracowal przez ta firme w Niemczech jakies 4 m-ce,
      zarabial mniej niz bylo mowione, warunki bytowe byly skandaliczne
      Zrezygnowal
    • 1a40 DROGA z Poznania do Bydgoczczy powstanie 05.05.07, 09:05
      GW Poznan podaje na ten temat nowe wiadomosci!
    • lonley2006 Pozwą do sądu Agro Visbek 05.05.07, 13:37
      Ponizej przekleilem moja wypowiedz z innego forum na temat artykulow GW.

      Witam,

      Jestem bydgoszczaninem, ktory kilkanascie lat przebywa za granica w pracy (praca
      roznego rodzaju).

      W firmie Agro-Visbek pracowalem 2 lata (z wymagana przerwa). Nie moge powiedziec
      nic zlego (o samej pracy). Pracowalem wlasnie na pakowaniu miesa. Mialem
      wczesniej praktyke w innych pracach "na saksach", wiec w Agro nie bylo tak zle.
      Zarobki tez byly znosne no i placili za nocleg i dojazd. Dzieki pracy w agro
      stanalem na nogi.

      Ale mam wiele zastrzezen sot. ludzi z ktorymi wspolpracowalem. Firma Agro
      popelnia taki blad, ze w WIEKSZOSCI zatrudnia ludzi bez wyksztalcenia,
      doswiadczenia i fachu. Za czasow mojej mlodosci nazywano ich BLUEBIRDami.
      Nasluchali sie tacy o markach lezacyhc na ul. w Niemczech i w momencie kiedy
      trzeba pracowac (nie raz bardzo ciezko)- tragedia. Wymyslaja wtedy choroby - a w
      tym czasie bawia w Polsce, urlopy, neiobecnosci z roznych powodow na ktorych
      cierpia rowniez inni pracownicy tej samej tasmy. Nie chce bronic firmy o ktorej
      tu pisza (chociaz ja nie mam im nic do zarzucenia - mialem na utrzymaniu
      rodzine, wiec pracowalem ciezko) ale chcialem usiwadomic ze to nie problem
      jednej czy drugiej firmy, to problem narodu. Ktos kto przebywal w Londynie czy
      Oslo widzial ilu polakow jest na ulicach - bo nie potrafili sie znalezc - ciezko
      pracowac. W zwiazku z latowscia dostepu do tej pracy - wielu takich laduje w
      firmie Agro Visbek czy tam IRC. Wielu (wiekszosc) z nim notorycznie naduzywalo
      alkoholu i innego gowna (ja mialem to juz za soba - wybronilem sie). Kobiety,
      ktore tam przebywaly rzadko kiedy dochowaly wiernosci swoim partnerom
      oczekujacym w PL, a teraz smią mówić (do dziennikarzy) o wykorzystywaniu??
      (gdzie s mi sie to przewinelo w poprzednich art.)

      Szanuje ta firme za to, ze przez CALY OKRES mojego pobytu w Niemczech placili mi
      ZUS oraz nalezne podatki (ktory mozna potem odzyskac przez specjalana firme z
      Niemiec). O tym juz nikt z dziennikarzy nie wspomnial.

      Nie moja to sprawa - ale na moje dziennikarzyny oczerniaja bez konsekwencji
      kolejne osoby. Przypomina mi sie sprawa nozownikow z Zakopanego (dwoch
      bydgoszczan). Najpierw we wszelkiej prasie widnialy ich zdjecia - osadzono ich
      zaocznie (dziennikarze). Ale nikt nie wiedzial - ze to oni zostali napadnieci i
      sie bronili nozem napastnikow (widzialem malutka wzmianke o tym w bydgoskiej
      prasie pozniej). Nikt ich nie "obmyl" tylko ich oczerniono. Do tego trzeba miec
      odwage.

      W chwili obecnej przebywam nadal poza granicami kraju - widze co polacy
      potrafia, w jakich warunkach zyja - i sie nie skarza - sa zatrudnieni
      bezposrednio za granica - ale sie nie skarza- nie ma swiadomosci ze ktos na nich
      zarabia... Tutaj nie maja odwrotu, przetrwali najlepsi/najtrwalsi.

      Swoja droga w pierwszym artukyle pokazywano chatke w ktorej robotnicy mieszkaja
      - chcialbym w takowej mieszkac..

      Mozliwe jest ze od czasu jak juz tam nie pracuje (w Agro) cos sie zmienilo - na
      gorsze. Ja nie mialem wiekszych zastrzezen. A z tego co wiem firma istnieje w
      tej samej branzy z 10-13 lat... Jesli padna to tylko bedzie gorzej.. Ludzi
      przybedzie na dworcach i w innych krajach (a tu gdzie wolno juz pracowac jako EU
      jest juz faktycznie ciasno).
      pozdrawiam
      ----------------------------------------------------------------------
      Teraz napisze pare slow dot. tego artykulu.

      Rzecza normalna w KAZDEJ firmie placacej za "akord" jest, ze jak przerywasz
      prace to nie masz placone za "postojowe"...

      Warunki jakie byly za "moich czasow" byly podobne. Lozka pietorwe - szafy.
      Zapewne Marcin tez tak mial, ale trzeba sie przestawic, albo przyjechalem na
      wczasy i potrzebuje pelnego wyposazenia pokoju, albo zarobic gorsza...
      W duzej mierze warunki w jakich mieszkalismy zalezaly od naszych poprzednikow
      (my za to zaskoczylismy naszych nbastepcow zostawiajac "blysk")

      A co do Pani ktora obecnie tam pracuje. W czasie kiedy i ja tam przebywalem -
      zdarzaly sie przestoje. Wszystko zalezalo od sezonu. Ale nie byly one tak
      dlugie, by nie miec za co sie wyzywic. Ale prawda byla taka, ze jesli chciales
      pracowac i zalezy Ci na tym - bez problemu mogles zostac "oddelegowany" do
      innych zajec w innym zakladzie.

      Co do Pani doktor - przeprowadza ona rutynowe badania, ktore sa wykonywane przed
      przyjeciem do pracy do KAZDEJ firmy.. Majac zaswiadczenie z Sanepidu nie trzeba
      juz wiele. Takie sa (byly?) w PL przepisy a nie inne. Mysle, ze to juz jest
      czepianie sie na sile GW. Ciekaw jestem tylko - co sie stanie z tym ogromem
      ludzi przebywajacym w Niemczech w momencie rezygncaji wlasciciela zakladu z
      prowadzenia dalszej dzialanosci ? No jestem ciekaw... Czy zajma sie nimi
      organizacje, ktore chca zniszczyc kolejne LEGALNE miejsca pracy? Czy zwiazki
      zawodowe (z tego co wyczytalem w poprzednich artykulach) dadza jakas pomoc
      "poszkodowanym", ktorzy zostana BEZ SRODKOW do zycia?

      w razie watpliwosci i posadzen dodam - nie jestem powiazany z zadna z tych firm.
      Moje powinowactwo wynika z tego, ze mielismy "stosunek pracy" (ladne okeslenie:)
      przez 2 roczne kotrakty...

      Mam nadzieje, ze redaktorzy GW wezma pod uwage to co napisalem zanim naskrobia
      podobne oszczerstwa.

      pozdrawiam serdecznie
      Norweg

      P.S.
      Pisze ten komentarz m.in. by znajomi przestali sie mnei pytac, czy pracowalem w
      tym "obozie pracy"... Robi sie czlowiekowi nie milo.
      • zdrajca1 Re: Norweg 05.05.07, 15:48
        Czemu podpisałeś Norweg a nie Volksdeutch.To smutne co 12 lat w Niemczech robi
        z Polaka.
Pełna wersja