m_fasciszewski
28.09.07, 20:23
Idzie jesień – okres rozrachunków z upływającym rokiem. Również –
czas nominacji do hańbiącego tytułu dziennikarskiej „hieny roku”.
Oto moje typy, zawarte w liście skierowanym 27 bm. do corocznie
przyznającego to wyróżnienie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich:
Szanowni Państwo – Członkowie Kapituły przyznającej tytuł „Hieny
Roku”
Pragnę niniejszym zgłosić do tytułu „Hiena Roku” – jeśli regulamin
pozwala na nominacje zbiorowe – duet dziennikarzy TVP SA Oddziału w
Bydgoszczy, jeśli zaś konieczne są zgłoszenia indywidualne – dwoje
dziennikarzy tego ośrodka:
- red. Jarosława Lewandowskiego i
- red. Grażynę Rakowicz
którzy w marcu 2007 r. w jaskrawy sposób sprzeniewierzyli się
zasadom etyki dziennikarskiej, ogłaszając mnie w programie TVP3
Bydgoszcz tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL bez
jakiejkolwiek weryfikacji rzekomo o tym zaświadczających dokumentów,
dostarczonych im przez osobę trzecią spoza telewizji. Dziennikarze
zadowolili się przyniesionymi kserokopiami z zasobów IPN, nie
próbując dokonać elementarnej ich weryfikacji u źródła (czyli w
samym IPN), choćby już tylko pod kątem zbadania, czy oryginały
kserokopii rzeczywiście w archiwach IPN są przechowywane. Jak
wykazała później ekspertyza grafologiczna wykonana przez biegłego
sądowego na zlecenie Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi
Polskiemu, dokumenty, na podstawie kserokopii których wspomniani
dziennikarze dokonali tego haniebnego pomówienia – były sfałszowane,
co zresztą widoczne było na pierwszy rzut oka. Mimo to do dziś żadne
z nich, choć oboje weszli w posiadanie wiedzy o podrobieniu
dokumentów, nie podjęło jakichkolwiek działań w kierunku naprawienia
uczynionej mi krzywdy i publicznego odwołania wcześniejszych
oskarżeń.
Oboje redaktorzy ponadto, choć w marcu 2007 r. otrzymali informacje
na temat trzech byłych bydgoskich dziennikarzy rzekomo
współpracujących z SB, z imienia i nazwiska wskazali w swych
audycjach wyłącznie mnie. Red. J.Lewandowski o pozostałych dwóch
rzekomych agentach wzmiankował jedynie ich operacyjnymi
pseudonimami, zaś red. G.Rakowicz w ogóle już ich nie wspomniała.
Okoliczność potraktowania mnie w tak ekskluzywny sposób nabiera
szczególnego znaczenia w związku z faktem, iż z przełożonym obojga
dziennikarzy, ówczesnym dyrektorem Oddziału TVP SA w Bydgoszczy
Maciejem Grześkowiakiem, pozostawałem wówczas w głębokim konflikcie
osobistym, usiłując publicznie wyjaśnić jego rolę w sfałszowaniu
konkursu na dyrektora Oddziału TVP SA w Bydgoszczy w 2005 r., przy
pomocy którego to fałszerstwa objął swą funkcję. Osobiście twierdzę,
że publikacja nieprawdziwej informacji nt. mej agenturalnej
współpracy z SB nosi wszelkie cechy wykorzystania przez dyr.
M.Grześkowiaka – za pomocą świadomych tego, podległych mu
dziennikarzy – publicznej anteny do przeprowadzenia motywowanego
niskimi pobudkami, osobistego rozliczenia ze mną jako
bezkompromisowym przeciwnikiem procesowym. W sprawie fałszerstwa
konkursu postępowanie o sygnaturze Ko 497/07 prowadzi Prokuratura
Rejonowa Warszawa-Mokotów.
Na szczególną uwagę zasługuje również fakt, iż dziennikarz Radia RMF
Marcin Friedrich, który przybył do TVP3 Bydgoszcz z kserokopiami
dokumentów z IPN, tak w swym liście do mnie ocenił rolę
J.Lewandowskiego w całej sprawie:
„Nie jestem dumny z wystąpienia w informacji przygotowanej przez J.
Lewandowskiego. O ile sprawa TW Lipińskiego jest bezdyskusyjna
(oczywiście w mojej ocenie) o tyle Pańska sprawa nie zasługiwała na
najmniejszą wzmiankę. Owszem dokumenty przekazałem Lewandowskiemu,
jednak nie miałem właściwie innego wyjścia (i tak je widział - przez
moja nieuwagę). Liczyłem, że gdy przeczyta je w całości, wyciągnie
prawidłowe wnioski. Niestety przeliczyłem się.”
Dla pełniejszego zapoznania się Państwa z materiałami, w
których wspomniani redaktorzy Telewizji Bydgoszcz tak spektakularnie
sprzeniewierzyli się elementarnym zasadom etyki dziennikarskiej,
pozwalam sobie załączyć płytkę CD z zapisem inkryminowanych audycji
z 22 marca br. oraz najważniejsze fragmenty sądowej ekspertyzy
grafologicznej, zaświadczającej, iż dziennikarze posłużyli się
podrobionymi dokumentami.
Z poważaniem
Marek Faściszewski
Ps. Sprawą haniebnego pomówienia mnie przez dziennikarzy TVP3
Bydgoszcz o agenturalną współpracę z SB w oparciu o
niezweryfikowane, sfałszowane dokumenty, zajęła się Obywatelska
Komisja Dobrej Woli działająca przy Helsińskiej Fundacji Praw
Człowieka, po której – zgodnie ze złożonymi mi deklaracjami -
spodziewam się publicznych działań służących przywróceniu mi
utraconego dobrego imienia, czego w jakimkolwiek stopniu – i z sobie
tylko znanych przyczyn - nie podjęli się pseudodziennikarze
bydgoskiej telewizji, wcześniej tak chętnie i bez skrupułów sygnując
mnie piętnem agenta.