Dodaj do ulubionych

Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek

16.12.07, 12:15
"Zdałem lekarski egzamin państwowy i nie chciałem bezczynnie czekać
na początek rezydentury, dlatego zacząłem pracę w karetce. Jestem
młodym człowiekiem, więc dla mnie takie zajęcie jest bardzo ciekawe,
bo mam do czynienia z różnymi chorymi. "

rewelacja.... jedno Ci powiem młody kolego z takim podejściem to
anestezjologii za 20 lat nie zdasz, a co ty umiesz po LEP-ie???
Potrafisz chociaż zaintubowac, założyc wkłucie centralne, odbarczyc
odmę opłucnową? osierdziową? Przeprowadzic kardiowersję? I czy
kiedykolwiek reanimowałeś człowieka a nie fantom? Będziesz się uczył
w karetce? Tyle że to już nie studia to żywi pacjenci a nie
preparat. Nie chcesz bezczynnie czekac na rezydenturę to zapychaj na
woluntariat na dowolny OIOM tam się może czegoś nauczysz. W karetce
nie da się uczyc medycyny bo jesteś sam i nikt nie kontroluje twych
błędów, a jedynie możesz je powielac. Odpowiedzialności trochę młody
człowieku
Obserwuj wątek
    • profanator Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 16.12.07, 22:07
      No to moze kilka słów wyjaśnienia do tekstu:
      1) Ustawa o Państwowym Systemie Ratowictwa Medycznego wymaga, by w zespole
      wyjazdowym specjalistycznym (dotychczasowa erka) były co najmniej 3 osoby
      uprawnione do wykonywania czynnosci medycznych, w tym lekarz systemu.
      2) Lekarz systemu to: specjalista medycyny ratunkowej, specjalista 2st
      chirurgii, anestezjologii, chor wewnętrznych, ortopedii. Ale to do czasu. Od
      2010 roku lekarzem systemu jest lekarz medycyny ratunkowej lub specjalizujący
      sie w tej dziedzinie po co najmniej 2 latach pracy.
      3) W zespołach podstawowych maja być co najmniej 2 osoby uprawnione do dzialań
      medycznych czyli ratownicy medyczni. Ratownik medyczny to zawód który nie wymaga
      kończenia studiów licencjackich czy magisterskich. Wymaganie tego typu jest
      tylko widzi mi się zarzadzajacego firmą. W karetce podstawowej nie ma lekarza.
      4) Traktowanie pracy w ratownictwie medycznym jako zabicia czasu albo okazji do
      nauczenia sie czegokolwiek to bzdura i brak odpowiedzialnosci - zarowno
      zatrudniajacego dyrektora jak i podejmujacego tę pracę lekarza. Jak słusznie
      powiedzial kzet69, nikt nie koryguje pracy takiego lekarza, a dla niego samego
      to poligon doswiadczalny: ciekawe czy mi sie uda dowieźć żywego, bo przecież
      nigdy tego nie robilem. Mysle ze adrenaliny mozna szukać gdzie indziej. Poza tym
      w ratownictwie medycznym nie ma w mysl przepisow miejsca dla lekarzy bez minimum
      2 letniego doświadczenia w szpitalnym oddziale ratunkowym gdzie pracuje pod
      nadzorem i nabiera umiejętnosci.
      5) Paniczne łatanie dziur w personelu to dziwna sprawa bo o wymaganiach tych
      wiedziano od kilku lat. I jakoś dziwnie nikt sie tym nie przejmowal. W bydgoskim
      pogotowiu jest kilkadziesiąt osob posiadajacych zawód ratownika medycznego.
      Przepisy pozwalały na tworzenie zespołow paramedycznych od roku. Nikt tego nie
      zrobil. A ludzie placili ciężżkie pieniadze za szkole i dalej pracuja jako
      sanitariusz noszowy. Nikt nie pomyslal o dodatkowym szkoleniu tych ludzi, o
      motywowaniu ich do podnoszenia kwalifikacji, a teraz wielkie zdziwienie.
      6) Ustawa wymaga by funkcjonowal lekarz koordynator w CPR. Ma słuzyc pomoca
      ratownikom, zezwalac na czynosci wymagajace zlecenia lekarskiego. W Bydgoszczy
      takiego lekarza nie ma. I koło sie zamyka.
      7) Mentalnosc ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie ratownictwa medycznego
      tkwi w czasach pogotowia w nysach i bałych fartuchach. Poki to sie nie zmieni
      bedziemy mieli ratownictwo z marzącym o okulistyce absolwentem medycyny albo
      dermatologiem na pokladzie.
      Wypowiedz p. dr. Stępnia, o planach stworzenia wykształconej kadry dla pogotowia
      jest co najmniej dziwna. Bo pogotowie nikogo niczego nie nauczyło jako
      instytucja. Specjalista ortopeda, chirurg, czy internista nie przyjdzie do pracy
      za psie pieniadze, bez perspektyw rozwoju bo ma swoja prace w szpitalu. Nie po
      to sie szkoli w chirurgii by jezdzic ambulansem po melinach.
      8) Doktryna dyrektora WSPR jest taka ze lekarze w tej firmie nie pracuja bo sa
      zatrudnieni na kontraktach. O jakiej kadrze mówimy? Lekarzy nikt nie pyta o
      zdanie, opinie dotyczace funkcjonowania WSPR.
      9) www.kujawsko-pomorskie.pl/files/zarzad/uchwaly/2007/uz-3-07-21-211-u.pdf

      W roku 2004 dr Rzepecki został skreślony z listy specjalizujących sie w
      medycynie ratunkowej. Nie podjął nauki.

      Zdrowia życze
      • whitececlor Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 16.12.07, 22:32
        brawo!!!wreszcie ktoś napisał coś mądrego na tym forum!!!
        kłaniam się i pozdrawiam!
        piętnujmy amatorszczyznę!!!
        • karolbatory Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 16.12.07, 23:38
          znam tego pana i wiem co sobą prezentuje jest ambitny i naprawde juz
          na studiach sie napracowal i nachodzic na oddział. a wy panowie sie
          strasznie na nim pastwicie, nie jest do konca tak jak piszecie,
          chlopak sie moze duzo nauczyc i chce wiec dlaczego nie?
          przypomnijcie sobie jak wy zaczynaliście i to nie po stażu ale już
          na stażu bo przecież lep był dopiero 7 raz wczesniej wszyscy pchali
          sie na karetki zaraz po studiach a teraz rżniecie wielkich doktorów
          i/lub znawców. ci którzy nie są lekarzami niech sie nie wypowiadają
          chyba że w kwestiach ogólnych jak radca. bo ma rację naprawdę rację.
          panowie wstydzcie sie. zresztą nie ma co się dziwić. walka z
          konkurencją ale nie widzicie tego zgorezkniali panowie ze to do
          niczego nie prowadzi jak tylko do starzenia sie kadry a młodzi
          wyyyyyyyyyyyyjeżdzają!!!. strasznie sie nad nim pastwicie i to jest
          właśnie ta solidarność zawodowa- tego nie ma. tak dokładnie nie ma
          tego chyba że broni się kolegi łapownika wtedy jest, a młodego
          zgnoić bo chce się nauczyć i ma potencjał i pacjenci go lubią i
          szanują a owas mają już zdanie odpowiednie. Zresztą trzeba przyznać
          że to środowisko jest strasznie zepsute nawet wśród młodych, ale cop
          się dziwić przykład idzie z góry. w tym przypadku od starszych
          kolegów którzy zamiast wspierać to drwią.Przykład na koniec taki: dr
          z jurasza do swojego kolegi chirurga młodego jeszcze stosunkowo: co
          ty konkurecje szkolisz po co ci to, potem ci miejsce zabiorą. tak
          tak doktorze cis...ski tak pan powiedził, do dra sz.....go,
          chirurga. na szczescie pan już tam nie pracuje. i to jest drodzy
          obywatele nasza solidarność lekarska- to fikcja, a to co panowie tu
          wypisujecie tylko zniechęci tego młodego i ambitnego człowieka do
          tego aby się starać, pozdrawiam
          • profanator Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 17.12.07, 00:48
            Nie neguje czyichkolwiek ambicji, chęci do pracy. Chodzi mi o sensowne tworzenie
            systemu opartego na strategii dzialania dłuzszej niz nastepny miesieczny grafik.
            Umowmy sie co do jednego: medycyna ratunkowa to dzial medycyny podobnie jak
            kazdy inny. Czy lekarz bez jakiegokolwiek doswiadczenia czy nadzoru moze
            dyzurowac na jakimkolwiek szpitalnym oddziale?! Chocby skonczyl studia z
            wyróznieniem. To nie sprawa izolowania "młodych" tylko dbania o poziom
            udzielanych usług. Czy ktokolwiek chcialby trafic na OIOM gdzie jedynym lekarzem
            jest młody, ambitny, ale z żadnym doswiadczeniem klinicznym doktor? Pewnie ze
            kazdy kiedys zaczyna. Sa miejsca bezpieczniejsze (dla pacjenta i lekarza)i
            sensowniejsze niz samodzielna praca w karetce.
      • wjbn Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 17.12.07, 00:21
        "Ratownik medyczny to zawód, który nie wymaga kończenia studiów licencjackich czy magisterskich. Wymaganie tego typu jest tylko widzi mi się zarządzającego firmą."
        ..."A ludzie płacili ciężkie pieniądze za szkole i dalej pracują jako sanitariusz noszowy."

        hehe... i bardzo dobrze, że wymaga. Nie chcę nikogo urazić, ale ratownicy po studium pozostawiają wiele do życzenia. Często są to osoby które trafiły tam przez przypadek, nie chcą być ratownikami. Skończyli studium dlatego, że "Pan Dyrektor" kazał. No właśnie, tylko skończyli! Wielu z nich ma tylko zaświadczenie o ukończeniu studium, bo nie zdali końcowego egzaminu! Nie mają dyplomów! Ratownicy medyczni po studiach są lepiej przygotowani. To nie dwa, ale trzy a czasem nawet i pięć lat nauki. Młodzi ludzie, którzy ukończyli te studia CHCĄ pracować w pogotowiu, w ratownictwie medycznym, to ich pasja i powołanie. Są gotowi przyjąć na siebie obowiązek kształcenia ustawicznego. Umożliwmy im to.
        • profanator Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 17.12.07, 00:52
          To kwestia stara jak swiat: lepszy magister bez doswiadczenia, czy doswiadczony
          po 2letnim studium. Ale takie rozwazania mysle ze mozna prowadzic w innym
          miejscu, które jak sądze oboje znamy ;-)
      • malerski Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 18.12.07, 17:35
        Znasz jakiś SOR w Polsce;)99% to fikcja. Piszesz o 2 latach pracy w
        SOR pod okiem doswiadczonych lekarzy, gdzie tacy są? Ja znam jeden-
        w serialu Ostry dyżur USA. W moim szpitalu jest łapanka na dyżury w
        SOR i przymusowe oddelegowania.Powodów tysiąc a główny to
        śreniowiecze w zarządzaniu szpitalami w wiekszości. Dyrektorzy z
        nadania politycznego, wieloletnie układy itp itd. mamy 21 wiek ale
        nie w polskiej słuzbie zdrowia.
        A tym co lubia młodych niedoświadczonych learzy proponuję, żeby
        pomyśleli ,że taki ratuje ich umierające dziecko ( po urazie,
        zachłyśnięciu, utonięciu, użądleniu itp sytuacjach odwracalnych po
        których, kiedy jeśli się wie co zrobić i jak zrobić to można zyć
        długo i szczęśliwie ( albo ....) życzę zdrowia.
        Tak jest wszędzie , to jest przerażające, negatywna selekcja i
        średniowiecze panuje.
      • obs2 Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 18.12.07, 23:37

        > od 2010 roku lekarzem systemu jest lekarz medycyny ratunkowej lub
        > specjalizujący sie w tej dziedzinie po co najmniej 2 latach pracy.

        a nie od 2020 roku przypadkiem?


    • obserwator1978 Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 17.12.07, 00:05
      Pogotowie poszukuje a lekarze czekaja...Na co??? Na Nowy
      Rok.Doskonale wiedzą co robic.Im mniej lekarzy obecnie przed
      południem w karetce tym łatwiejsze negocjacje odnośnie stawki na rok
      przyszły(a ta z tego co słyszałem juz jest "niezła"-bynajmniej
      oferty).A czy ktoś zapytał tych którzy pracuja tam na etacie ile oni
      zarabiaja?Ratowników,pielegniarki,kierowców? No pewnie,że nie bo po
      co. czy o tych ludziach ktos mówi w kontekście podwyżek?Lekarze
      sobie zastrajkują i nikt im nic nie zrobi a te "szare myszki" maja
      siedziec cicho i jeżdzic bo o jakimkolwiek strajku nie moze być
      mowy.No chyba ze chcą z prokuratorem sie spotkać.I wskazówka dla
      dyrekcji-dajcie ratownikom i pielegniarkom polowe stawki tej ktora
      chca lekarze a zespoly podstawowe na pewno bedziecie mieli obsadzone.
      • profanator Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 17.12.07, 08:26
        > Pogotowie poszukuje a lekarze czekaja...Na co??? Na Nowy
        > Rok.Doskonale wiedzą co robic.Im mniej lekarzy obecnie przed
        > południem w karetce tym łatwiejsze negocjacje odnośnie stawki na rok
        > przyszły

        Gdyby bylo normalnie (zespoły paramedyczne - bez lekarza) to dyskusja bylaby
        zamknieta: nie ma lekarzy, nie ma wydatku, wiecej dla ratowników.

        I wskazówka dla
        > dyrekcji-dajcie ratownikom i pielegniarkom polowe stawki tej ktora
        > chca lekarze a zespoly podstawowe na pewno bedziecie mieli obsadzone.

        To ja jeszcze dodam: niech ci ratownicy i pielęgniarki mają też przynajmniej
        połowe wiedzy i umiejętności, których się od nich powinno wymagać. A, że zarobki
        dla personelu są skandaliczne to oczywiste. Problem polega też na tym, że
        niewielu ratowników ma chęć jeździć w zespołach bez lekarza, i nie tylko ze
        wzgledu na zarobki...
        • obserwator1978 Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 17.12.07, 19:20
          > To ja jeszcze dodam: niech ci ratownicy i pielęgniarki mają też
          przynajmniej
          > połowe wiedzy i umiejętności, których się od nich powinno wymagać.
          to samo mógłbym powiedzic o lekarzach(nie wszystkich oczywiscie-nie
          generalizuje).
          Problem polega też na tym, że
          > niewielu ratowników ma chęć jeździć w zespołach bez lekarza, i nie
          tylko ze
          > wzgledu na zarobki...
          Profanator wybacz ale 7zl/h przy ok.30-35 lekarza to dla ciebie nie
          jest kwestia finansowa??A jeśli myslisz o tych ze srednia wiedza i
          umiejetnosciami to sami sie wykrusza lub w ogole sie tego nie
          podejmą.
          • profanator Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 17.12.07, 22:52
            7zl/h przy ok.30-35 lekarza to dla ciebie nie
            > jest kwestia finansowa?

            Hm... tylko ze ani ratownik nie zarabia 7 zlotych, ani lekarz 35. Ponadto
            ratownicy dostaja netto a lekarze brutto. I ani 7pln ani 35 tak na prawde nie
            jest duzo.
            I wiem, że brak checi do pracy wynika GŁÓWNIE z poczucia braku wiedzy. Choćby
            mowa oficjalnie byla tylko o pieniadzach.
            Na marginesie: propozycja dla lekarza koordynatora w CPR: 10pln netto na godzine.
    • dr_pitcher Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 18.12.07, 21:19
      a po co lekarze w karetkach? To strata ich cennego czasu
      Wystarcza dobrze przeszkoleni sanituriusze i system pozwalajacy na szybki
      transport do szpitala
      • radca Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 18.12.07, 21:47
        dr_pitcher napisał:

        > a po co lekarze w karetkach? To strata ich cennego czasu
        > Wystarcza dobrze przeszkoleni sanituriusze i system pozwalajacy
        > na szybki transport do szpitala

        - no wlasnie, tak jest np. w innych krajach EU

        radca
      • obserwator1978 Re: Pogotowie pilnie poszukuje lekarzy do karetek 19.12.07, 00:25
        > a po co lekarze w karetkach? To strata ich cennego czasu
        Jak po co?Zeby recepte wypisac,cewnik wymienic,poradzic cos na
        bolesne miesiaczki i bóle zeba,temp 38 st i sraczke od 5
        dni.Ciemnota,ciemnota i jeszcze raz ciemnota tak wlasnie mozna
        okreslic spoleczenstwo ktore w ten sposob wykorzystuje PR.a
        bydgoskie to juz jest chyba poza wszystkimi normami.zero
        odpowiedzialnosci i wstydu.Jedno na co pozostaje czekac to na 2010
        rok,gdzie znikna na dobre przychodnie na kólkach a zespoly
        podstawowe i specjalistyczne zaczna robic to co do nich nalezy-
        ratowac ludzi w STANACH ZAGROZENIA ZYCIA
    • plafar A po co w karetce lekarz? 18.12.07, 22:01
      6 lat studiow aby jezdzic w pogotowiu? to kosmiczna Polska bzdura i nie tylko
      Polska, w normalnych krajach w pogotowiu jezdzi dwoch sanitariuszy (najczesciej
      sa to strazacy) i to jakos wystarcza. pogotowie sluzy do dowiezienia pacjenta do
      szpitala i niedpuszczenie aby zmarl po drodze.. wiec moze w koncu po rozum do
      glowy, dobrze przeszkolony strazak robi to z powodzenie w najbardziej
      rozwinietych krajach swiata.
      • radca Re: A po co w karetce lekarz? 18.12.07, 22:41
        plafar napisał:

        > 6 lat studiow aby jezdzic w pogotowiu? to kosmiczna Polska bzdura
        > i nie tylko Polska, w normalnych krajach w pogotowiu jezdzi dwoch
        > sanitariuszy (najczesciejsa to strazacy) i to jakos wystarcza.

        - masz racje, ale nie do konca. Otoz jezdzi dwoch " sanitariuszy "
        ale napewno nie strazacy.Strazacy - jak sama nazwa wskazuje, sa
        zaangazowani w Strazy Pozarnej i przy wszelkich zabezpieczeniach
        ppoz. Przy okazji - w ramach obowiazujacych przepisow sa szkoleni
        do udzielania pierwszej pomocy medycznej...bo bywa,ze biora udzial
        w zabezpieczaniu miejsca wypadkow drogowych itd..... ale zespol
        ratunkowy - to zw. zespol udzielajacy pierwszej pomocy i w razie
        koniecznosci - transportuje corych i rannych do szpitala.
        Zespol taki ocenia na miejscu stan zagrozenia i konssultuje sie
        z zespolem ratunkowych - czyli lekarzem posiadajacym dyzur zw.erki


        radca
        • obserwator1978 Re: A po co w karetce lekarz? 19.12.07, 00:40
          panie radca-mniej wiecej-z jednym sie zgadzam-ratownicy maja za
          zadanie ocenic stan pacjenta-zabezpieczyc podstawowe czynnosci
          zyciowe,podac leki i przetransportowac do SOR.jesli wymagane bedzie
          podjecie jakichkolwiek czynnosci ktorych nie moga wykonac a sa
          konieczne wtedy kontaktuja sie z lekarzem koordynatotem przy CPR i
          czekaja na jego zgode lub wzywaja na pomoc zespol specjlistyczny
          (dzisiejsza R). i jeszcze cos-w normalnych cywilizowanych krajach
          jest cos takiego jak standardy postepowania ktorych ucza sie
          sanitariusze na kilkumiesiecznych kursach co w zupelnosci wystarcza-
          szkoda tylko ze u nas nikt na ustalenie takich standardow nie wpadl
          lub nie chcial wpasc-a kto to chyba wszyscy zainteresowani
          wiedza.panowie jedna zasada-POGOTOWIE NIE LECZY-wiec chyba jasne
          jest ze gdyby cos takiego istnialo(standarty) to lekarzy z pogotowia
          mozna by bylo spokojnie zatrudnic w SOR
    • osmiol Nocna pomoc wyjazdowa 18.12.07, 22:35
      lekarzy poz powinna zlikwidowac kwestie jazdy lekarzy w pogotowiu.
      Tylko jak daja 1 zl za pacjenta na miesiac a w poz 70% to dziadki i
      babcie to wiadomo, ze za 100 lat nie bedzie tej nocnej pomocy i
      bedzie musialo na sygnale pogotowie jechac leczyc 38 stopni goraczki
      u siedemnastolatki o 3 w nocy w niedziele. Nie wiem po co ta
      histeria u komentatorow omawianego lekarza - na ulicy dosc ciezko
      wykonac jakiekolwiek wklucie, zaintubowac itp nie mowiac o bardziej
      skomplikowanych zabiegach przede wszystkim zaczynajac od
      diagnozy...w nocy, na sniegu itp. Wiec lepiej nie wymadrzac sie i
      zyczyc mlodemu czlowiekowi sukcesow. W praktyce 90% wezwan pogotowia
      to wlasnie przeziebienia, bol brzucha ,zlamane zeberka, bole
      zamostkowe - mlody lekarz uczy sie rutyny i schematu - a od tego
      trzeba zaczac.
      • radca mlodzi i ambitni Ratownicy Medyczni 18.12.07, 22:49
        jestem jak najbardziej za tym,aby dac szanse mlodym i ambitnym
        lekarzom przy pracy w pogotowiach ratunkowych.Moim zdaniem trzeba
        dokonac przestrojenia tych calych Sluzb Ratowniczych .. i co jak co-
        ale siegnac troche do doswiadczen z krajow zachodnich UE.

        Mlodosc,ambicje i szczytne cele oraz satysfakcja z wykonywanej pracy-
        oraz radosc,ze mialo sie znowu okazje uratowac czyjes zycie i
        zdrowie..... to zasluguje na pelen szacunek i uznanie.... oraz
        na wielkie spoleczne podziekowanie

        mlodzi i ambitni Ratownicy Medyczni - trzymajcie sie :)

        radca
        • radca Re: mlodzi i ambitni Ratownicy Medyczni 18.12.07, 23:05
          kiedys juz o tym wspominalem na tym Forum ( moze przypomne )otoz
          w Austri zglosilem sie na Kurs Udzielania Pierwszej Pomocy.Po
          zakonczeniu - zglosilem sie jeszcze raz w innym miescie,aby jeszcze
          powtorzyc szkolenie i miec szanse porownania " mentalnosci " i zw.
          " podejscia " do problemow i sposobu ratownia zycia i zdrowia
          czlowieka w chwili zagrozenia.

          Otz zauwazylem ogromne zaangazowanie ratownikow medycznych w tym
          temacie. Z ak wielka radoscia i satysfakcja podkreslali - ile to
          tysiecy ludzi udalo sie im uratowac.Bylem naprawde pod wielkim
          wrazeniem i z podziwiem na nich patrzylem.

          Oczywiscie zapytalem sie rowniez na obu Kursach o tym - czy sie
          tleruje picie alkoholu na dyzurach medycznych i jak sie traktuje -
          takie osoby, ktore wykonuja dyury po spozyciu alkoholu ?

          .. a poczatku bylo wielkie zdziwienie....bylo to cos bardzo nie
          zrozumialego i niepojetego..... odpoedz padla : " zero tolerancji "
          oraz to,ze taka osoba nie ma co absolutnie szukac w Sluzbach
          Ratowniczych - zostaje natychmiast wykluczona i posiada zakaz wstepu.

          Dzialaja rowniez Wolontariusze - wspierajac swymi dzialaniami Sluzby
          Ratownicze

          radca
      • obs2 Re: Nocna pomoc wyjazdowa 18.12.07, 23:44
        > to wiadomo, ze za 100 lat nie bedzie tej nocnej pomocy

        najśmieszniejsze jest to, ze ona działa od 8 lat!!!
        To że ty tego nie wiesz, to można zrozumiec, ale nie wiedzą tego
        również niektórzy w ministerstwie (np. latem jakiś tam bardzo mądry
        decydent mówił o sprawowaniu nocnej i świątecznej opieki przez
        POZety, jako o .... NOWOŚCI do wprowadzenia w 2008 roku. Myślałem że
        z krzesła spadnę. Od 2001 roku prowadzę takie dyżury z kolegą dla
        jednego z POZetów, a wokół jest 10 innych POZetów które takie dyżury
        pełnią. Jest tez kilka firm, które pełnią takie dyzury masowo dla
        kilunastu czy kilkudziesięciu POZetów- mowa o Krakowie).
        Ciekawe czy jutro się dowiem, że planowana jest - oczywiście jako
        nowość - elektryfikacja Polski. Mniej więcej porównywalny poziom
        aktualności.
        • osmiol Ironia nie na miejscu 19.12.07, 11:48
          Z prostego powodu.To, ze cos gdzies istnieje, nie oznacza, ze ma
          charakter powszechny. I akurat powoc nocna wyjazdowa takiego
          charakteru nie ma. Prosze zadzwonic do oddzialow NFZ we Wroclawiu, w
          Olsztynie, w Szczecinie, w Poznaniu, w Zielonej Gorze i zapytac, czy
          mozna wezwac lekarza rodzinnego w nocy. Te protezy , ktore istnieja
          najczesciej polegaja na przesypywaniu pieniedzy do kieszeni
          pogotowia ratunkowego lub dla oddzialow szpitalnych, wiec dziala to
          tak samo. Jedyne chlubne wyjatki to najczesciej prywatne firmy
          oferujace ponadstandardowa opieke zdrowotna oczywiscie dodatkowo
          platna. A wiec...elektryfikacja jest nadal potrzebna , bo jednak
          wielu ludzi na swiecie(wiekszosc?) nie ma pradu, tak jak wiekszosc
          Polakow nie jest objeta opieka poz cala dobe. Nie zmieni tego zaden
          mily sercu przypadek.
          • obs2 Re: Ironia nie na miejscu 19.12.07, 15:22
            > To, ze cos gdzies istnieje, nie oznacza, ze ma
            > charakter powszechny.

            Zapewne, tyle że regulacje dla opieki POZ są akurat DOKŁADNIE
            jednakowe w całym kraju! W NFZ a dawniej kasie chorych małopolskim i
            wielkopolskim, pomorskim i podlaskim.

            > Prosze zadzwonic do oddzialow NFZ we Wroclawiu, w
            > Olsztynie, w Szczecinie, w Poznaniu, w Zielonej Gorze i zapytac,
            > czy mozna wezwac lekarza rodzinnego w nocy.

            oczywiście nic nie rozumiesz (nie ty jeden). Nie rodzinnego, tylko
            dyżurnego sprawującego opiekę dla pacjentów POZ. To MOŻE być
            rodzinny, ale na ogół te dyżury obstawiają interniści. Bo
            mają "dryg" dyżurowy. Większość rodzinnych po to m.in. zostawała
            rodzinnymi by za Boga nie pracować nocą, w weekendy i święta. Nie
            zmusisz ich do tego żadnymi realnie dostępnymi obecnie pieniędzmi.
            Zresztą tak jest nie tylko u nas. W Szkocji nie znaleziono na dyżur
            bożonarodzeniowy lekarza za 150 funtów za godzinę!

            Możesz więc wezwać lekarza pełniącego dyżur dla danego POZ w ramach
            nocnej i świątecznej opieki. Jeśli gdzieś jest to lekarz pogotowia,
            to jest to tylko sprawa zawartego kontraktu. Oczywiście to źle.
            Ale KAŻDY PACJENT W POLSCE ubezpiecznony i zdeklarowany do
            JAKIEGOKOLWIEK POZ ma ZAPEWNIONĄ ambulatoryjną i wyjazdową nocną,
            świąteczną i weekendową opiekę lekarską!!!!!!!!!!!!!!!

            >Te protezy , ktore istnieja
            > najczesciej polegaja na przesypywaniu pieniedzy do kieszeni
            > pogotowia ratunkowego lub dla oddzialow szpitalnych

            Masz rację. Słyszałem o takich egzotycznych rozwiązaniach, mogę
            nawet uwierzyć że tak się gdzieś zdarza. W sumie w organizacji
            dyżurów wyjazdowych przez pogotowie nie ma nic złego O ILE stworzy
            ono odrębny zespół wizytowy (i tak się robi) - wtedy tak naprawdę
            jest to najlepsze rozwiązanie (można dowezwać łatwo "prawdziwą"
            karetkę w ramach jednolitego systemu).


            > Jedyne chlubne wyjatki to najczesciej prywatne firmy
            > oferujace ponadstandardowa opieke zdrowotna oczywiscie dodatkowo
            > platna.

            Chlubne? Buhahahahahaha. Sorry, nie mogę.
            Toż te firmy wprost na rzęsach stają, by odmawiać wizyt (i mają
            rację, wizyty mają być ze wskazań medycznych- co zresztą jest
            słuszne, no i zapisane w warunkach usług). Wiem dobrze, bo pracuję w
            jednej z takich firm i znam pracujących w innych.
            Powód? Taka firma płaci całkiem niezłe pieniądze lekarzowi za każdą
            wizytę. I generalnie unika tych wizyt!!! Człowieku, to chodzi o to,
            by dobrze marketingowo wyglądało (wizyta domowa w pakiecie). Tyle że
            rzadko się je realizuje (powtórzę kolejny raz- najzupełniej
            SŁUSZNIE!!!!).

            > A wiec...elektryfikacja jest nadal potrzebna , bo jednak
            > wielu ludzi na swiecie(wiekszosc?) nie ma pradu, tak jak wiekszosc
            > Polakow nie jest objeta opieka poz cala dobe.

            NIE. Nie dlatego, że nie, tylko po prostu od lat sprawowanie tej
            opieki (samodzielnie bądź przez podwykonawcę) jest to czarno na
            białym spisany, jednoznaczny i niepodważalny warunek zawierania umów
            z POZ przez NFZ. W KAŻDYM MIEJSCU W POLSCE. DLA KAŻDEGO PACJENTA.
            Dobrze znam NFZ. Nie wierzę, by przez tyle lat zawierał kontrakty
            nie dbając o ich realizowanie! Nie NFZ.
            Zresztą, przykładów znam dziesiątki, a nie jeden, jak to ty
            próbujesz interpretować.

      • kzet69 do "ośmiol" 19.12.07, 11:14
        drogi panie zbulwersowała mnie pańska wypowiedź:
        "Nie wiem po co ta
        histeria u komentatorow omawianego lekarza - na ulicy dosc ciezko
        wykonac jakiekolwiek wklucie, zaintubowac itp nie mowiac o bardziej
        skomplikowanych zabiegach przede wszystkim zaczynajac od
        diagnozy...w nocy, na sniegu itp. Wiec lepiej nie wymadrzac sie i
        zyczyc mlodemu czlowiekowi sukcesow. W praktyce 90% wezwan pogotowia
        to wlasnie przeziebienia, bol brzucha ,zlamane zeberka, bole
        zamostkowe - mlody lekarz uczy sie rutyny i schematu - a od tego
        trzeba zaczac."
        Nie wiem czy jest pan lekarzem, ratownikiem czy laikiem ale jak to
        mawiał ekspremier to co pan twierdzi wręcz poraż!
        Po kolei jeśli komuś na miejscu zdarzenia (w ambulansie a nie na
        ulicy!) jest ciężko wykonac wkłucie, intubacje czy odbarczenie odmy
        to NIE MA PRAWA wsiąśc do R-ki niezależnie czy jest lekarzem czy
        ratownikiem. Drogi panie tyo są zabiegi ratujące wielokrotnie życie
        na miejscu zdarzenia, bez ich wykonania dowieziesz pan na SOR zwłoki
        a nie pacjenta! Bez umiejętności zapewnienia dostępu żylnego do
        dużego naczynia (chocby szyjna wewnetrzna czy udo) nie wypełniasz
        pan łożyska naczyniowego u klienta we w pourazowym wstrząsie
        hipowolemicznym, intubacja jest jedynym sposobem profesjonalnego
        udrożnienia dróg oddechowych, tak samo klient z obustronną odmą
        opłucnową jest trupem bez jej natychmiastowego odbarczenia, i potem
        tacy "taksówkarze" co im było dośc ciężko przywożą zwłoki, bo się
        klient skrwawił, bo się zadławił własną krwią, rzygowinami albo
        sztuczną szczęką!
        A super jest stwierdzenie że 90 % to bzdety wobec tego niech
        pozostałe 10% jest nieważne człowieku jesteś kretynem, fajna logika
        skoro 90% to bzdety to niech jeżdżą amatorzy a 10 pozostałych %
        najwyżej zemrze po drodze!
        I jeszcze jedno nie wymądrzam się tylko zaapelowałem do tego młodego
        doktoras o odpowiedzialnośc i pokorę, bo medycyna drogi panie uczy
        pokory! Coś o tym wiem po 12 latach pracy na OIOM-ie SOR-rz i R-kach
        • osmiol No i wpadl Pan w taka sama histerie jak wszyscy 19.12.07, 11:42
          Tylko po co? Wszystkie wspaniale zabiegi , ktore Pan opisuje sa mimo
          wszystko niezwykla rzadkoscia w zwyczajnym pogotowiu. Tak sie
          sklada , ze tez dyzurowalem w pogotowiu, w szpitalu, na izbie
          przyjec i jeszcze w paru miejscach i to po kilkanascie dyzurow
          miesiecznie przez kilka lat. Tak nauczylem sie zawodu, tak pomoglem
          wielu ludziom i mam prawo do wlasnej oceny rzeczywistosci. I nie
          wyglada ona tak jak w filmie Ostry Dyzur gdzie w ciagu jednego
          dyzuru masuja bezposrednio serce, diagnozuja rzadka forme chloniaka
          w pol godziny i ratuja na raz 5 osob poparzonych gazem. Typowa
          rutyna pogotowia to umierajaca babcia 87 lat , ktora rodzina chce
          wygonic do szpitala, 5-dniowa biegunka u 7-latka , ktora rodzice
          postanowili zaczac leczyc w srodku nocy itp. Wszystkich czynnosci
          anestezjologicznych nalezy nauczyc sie zaraz po rozpoczeciu pracy ,
          a potem... no coz - zostaje trening! Widzialem wielu doswiadczonych
          lekarzy , ktorzy nie mogli zaintubowac, wkluc sie do naczynia
          itp.Odrobine mniej aroganckiej pewnosci siebie i wiecej pokory - to
          w tym zawodzie przydaje sie bardzo! No i przede wszystkim -
          zapomnial wol jak cieleciem byl? Szanowny Pan urodzil sie z
          umiejetnoscia intubacji? I na koniec - nie napisalem , ze 10% moze
          umrzec - napisalem , ze 90% to sprawy banalne. Nauka czytania ze
          zrozumieniem obejmuje zakres szkoly podstawowej. Zawsze rozczulaja
          mnie goscie, ktorzy najpierw wsadza mi w usta niewypowiedziane
          poglady , a potem je krytykuja...
          • kzet69 jeszcze raz 19.12.07, 17:47
            nie rozumiemy się drogi panie, odnoszę wrażenie że pan sam piszesz
            nie kumajac własnego tekstu... Przy tych wszystkich "wspaniałych"
            zabiegach nie jest ważne jak są częste, 10%, raz w tygodniu w
            miesiącu czy na ruski rok... ważne że ich znajomośc jest konieczna
            by skutecznie ratowac pacjenta inaczej jesteś pan taksówkarz a nie
            ratownik, nie wiem gdzieś pan jeździł, ale ja jestem 400 km od
            Bydgoszczy i w moim mieście nikt kto takich umiejetności nie posiadł
            w R-ke nie wsiadzie, nie jest to sprawa arogancji tylko
            odpowiedzialności... już pisałem że medycyna, zwłaszcza OIOM uczy
            pokory...
      • wjbn Re: Nocna pomoc wyjazdowa 19.12.07, 15:53
        "...38 stopni gorączki u siedemnastolatki o 3 w nocy w niedziele."

        hehehehehehehehehehehehehehe dobre:)) umieram ze śmiechu :)))))

        P.S. Niestety to prawda.
      • wjbn Re: Nocna pomoc wyjazdowa 19.12.07, 16:06
        "...leczyć 38 stopni gorączki u siedemnastolatki o 3 w nocy w niedziele."
        hehehehehehehehehehehehehehehehehehehe dobre!!! :)))) uśmiałem sie do łez... ale to prawda :)))
    • anders76 pilnie poszukuje lekarzy do karetek, a po co ? 19.12.07, 00:37
      Przejezdzilem w Pogotowiu pare tysiecy godzin w dwu miastach, poczawszy od tzw.
      "zespolu wyjazdowego" a skonczywszy na "R".
      Moja opinia, ze istniejaca organizacja jest niczym innym jak tylko listkiem
      figowym i rodzajem atrapy majacej utrzymac pozory pomocy medycznej przy
      permanentnej niewydolnosci "sluzby zdrowia". W skomplikowanym lancuchu pierwszej
      pomocy w stanach naglych najmniejszy wplyw na ostateczny, pozytywny rezultat ma
      lekarz. Z tego tez powodu wszedzie tam gdzie pogotowia dzialaja skutecznie
      lekarzy sie nie zatrudnia, natomiast nacisk kladzie sie na selekcje wyjazdow ze
      wskazan medycznych, wlasciwa ilosc karetek i ich wlasciwe rozmieszczenie w
      populacji i wlasciwe, wysokie wyksztalcenie medyczne ratownikow jezdzacych do
      stanow naglych. Naturalnie, jest zawsze mozliwosc wzmocnienia takiego zespolu
      lekarzem w miare autentycznych potrzeb, jezeli dyspozytor uzna to za stosowne.
      Wysylanie lekarza "sztuk 1" , byle sie nazywal lekarz, to tylko mydlenie oczu
      spoleczenstwu. Pierwsza pomoc, ratownictwo to spory kawalek wiedzy, ktorej nie
      posiada przecietny dr "na karetce" nawet jezeli jest dobrym chirurgiem,
      internista itp. Jedynie specjalista "Anestezjologi i reanimacji" ma wiadomosci
      przydatne w tym wzgledzie z natury swojej specjalizacji. Tak samo etatowy lekarz
      pogotowia to medyczna bzdura, bo pogotowie nie zabezpiecza podtrzymania
      kompetencji, nawet na "Rce" wiekszosc wyjazdow to bzdety i transporty. Nawet na
      "R" miewalem jednego chorego na 10 wyjazdow, a w jednym z tych dwu miast
      wszelkie wezwania nazywaly sie "umiera na serce" "bo inaczej nie przyjedziecie".
      Tam gdzie lekarz jest potrzebny powinien byc to lekarz chocby z oslawionych
      "oddzialow ratowniczych" ktory ma wystarczajace kompetencje zawodowe a zostanie
      dowieziony na miejsce innym transportem, wyjatkowo juz pierwsza karetka.
      No ale jak to ladnie brzmi, ze "przyjechal lekarz".
      W ten sposob w dalszym ciagu mami sie spoleczenstwo "pogotowiem" i meczy nas
      wszystkich nieustajacym wyciem sygnalow alarmowych. Kazdy taki sygnal to znak,
      ze w karetce nie potrafia udzielic pomocy i staraja sie dotrzec gdziekolwiek,
      gdzie to bedzie mozliwe.
      Dla mlodego lekarza praca w pogotowiu jest interesujaca ale musimy sobie zdawac
      sprawe, ze jest on tam na zasadzie samouka ze wszystkimi z tego wynikajacymi
      konsekwencjami.
      Naturalnie wyprowadzenie lekarza z karetki dyscyplinuje takze caly proces 1-szej
      pomocy, dyscyplinuje tez pacjenta. Znaczna czesc wezwan zniknie jak "pogotowie"
      nie wypisze recepty, nie poda banalnego leku na przejedzenie, nie da
      zaswiadczenia o niezdolnosci do pracy itp.
      Jezeli chcemy miec dobrze funkcjonujaca opieke zdrowotna, w tym efektywna
      pierwsza pomoc, zamiast "sluzby zdrowia" to lekarze z karetek powinni zniknac.
      • malerski Re: pilnie poszukuje lekarzy do karetek, a po co 19.12.07, 08:31
        NIc dodać nic ująć. Z tego co Pan pisze wynika doskonałaznajomość
        tematu,byłby Pan doskonałym kandydatem na koordynatora w CPR ale
        jakie ma Pan sznse żeby nim zostać?pewnie 0, a jakie chęci ? pewnie
        takie same:). Ktoś wczesniej pisał o alkoholu w pracy, skąd to się
        wzięło? W Pogotowiu sie nie pracowało, w Pogotowiu sie dorabiało i
        tak jest nadal. Trafiali tam wszyscy wyrzuceni z pracy gdzie
        indziej, alkoholicy, nieudacznicy itp. ( przepraszam wszystkich
        lekarzy których to nie dotyczy), jestem lekarzem i pracowałem w
        Pogotowiu, wiem co mówię. Dzisiaj sie to zmieniło bo zmienił się
        rynek pracy i okulista czy radiolog nie muszą pracować w Pogotowiu
        chyba, że patrz wyżej. Dzisiaj doświadczony lekarz "dorabiający" w
        Pogotowiu zawozi pacjenta do SOR w którym dużuruje lekarz z łapanki
        po rocznym stażu pracy i to jest ok. Hipopkryzja i obłuda i niewiele
        sie zmienia.
        • radca Rada Spoleczna CPR - Rada Spoleczna Pogotowia Rat 19.12.07, 17:30
          czy istnieje cos takiego jak Spoleczna Rada CPR ? lub Rada Spoleczna
          Pogotowia Ratunkowego ?

          w szpitalach taka Rada istnieje ....

          Jesli np. nie istnieje taka Rada w CPR i Pogotowiach Ratunkowych -
          to bylbym za ty,aby taka Rada powstala

          radca
          • kzet69 Re: Rada Spoleczna CPR - Rada Spoleczna Pogotowi 19.12.07, 17:53
            panie radco odnoszę wrażenie iż pomimo ze nie jest pan doświadczonym
            anestezjologiem to jest pan sam odrobinę nietrzeźwy... jaka rada
            społeczna w CPR???? to są jednostki podlegające bezpośrednio
            administracji państwowej lub samorządowej, równie dobrze mógłbyś pan
            chciec rady społecznej w policji czy straży pożarnej!
            • radca Re: Rada Spoleczna CPR - Rada Spoleczna Pogotowi 19.12.07, 17:59
              kzet69 napisał:

              > panie radco odnoszę wrażenie iż pomimo ze nie jest pan
              doświadczonym
              > anestezjologiem to jest pan sam odrobinę nietrzeźwy...

              - pisze swiadomie i przy kawie :)


              > jaka rada społeczna w CPR???? to są jednostki podlegające
              > bezpośrednio administracji państwowej lub samorządowej, równie
              > dobrze mógłbyś pan chciec rady społecznej w policji czy straży
              > pożarnej!

              - a jednak - wcale nie widze w tym nic niestosownego i niewskazanego
              wrecz przeciwnie..... byloby to pewne Spoleczne wsparcie - ktore
              mogloby zaowocowac ulepszeniem i lepsza organizacja tych placowek

              nadasl jestem za powstaniem takiej Rady Spolecznej.... i chetnie
              bym sie podjal ,aby wspolpracowac wlasnie w Radzie CPR lub Pogotowiu
              Ratunkowym

              radca
              • kzet69 Re: Rada Spoleczna CPR - Rada Spoleczna Pogotowi 20.12.07, 00:29
                tak panie radco system rad to już mieliśmy ... do 1989 a ja bym
                wolał by fachowcami zarządzał fachowiec a nie tzw. czynnik
                społeczny...
    • krisp_2007 Re: wole tego mlodego ,ale trzezwego lekarza w ka 19.12.07, 13:03
      No, drogi Radco, nieźle pojechałeś - wpis pełen emocji, z podaniem
      nazwisk. Pasja - jednym słowem. Jeśli to, co napisałeś jest prawdą i
      masz na to dowody - pędź do prokuratora. Jeśli dowodów nie masz - to
      jest to jedynie Twoja opinia i to co zrobiłeś jest klasycznym
      przykładem "ziobryzacji" - przenoszenia własnych frustracji i
      agresji na świat wokół. A prawda jest gdzieś pośrodku - medycyny
      praktycznej uczy się w praktyce, to jednak wiąże się z popełnianiem
      błędów. A błędy kosztują i są bolesne. Skąd założenie, że
      anestezjolog z drugim stopniem specjalizacji nieuchronnie będzie w
      stanie upojenia alkoholowego - znów ziobryzacja ? Skąd założenie, że
      anestezjolog z drugim stopniem specjalizacji nie będzie się starał ?
      To, że mniej mu się trzesą ręce ze strachu jest dowodem na brak
      starania się ? Bzdura. A koledze, który chce jeździć w karetce życzę
      powodzenia. Wyjeździłem swoje - w moich czasach było to PRZYMUSOWYM
      warunkiem zrobienia specjalizacji. A jeździło się za gó..ane grosze
      w najmarniejszych stacjach pogotowia. Pogotowie jest dla młodych -
      takich, co to lubią styczniową nocą sześć razy zrywać się spod
      brudnego koca i jechać do pacjenta. A skąd koc ? - ano próba
      zmrużenia oka w zbiorowej sali z sanitariuszami i kierowcami z dwóch
      czy trzech zespołów, po dziesięciu wcześniejszych wyjazdach. Bardzo
      polecam, zwłaszcza wszelkiej maści krytykantom. Zróbcie próbę,
      styczeń za pasem. Zakwaterujcie się na noc w tanim hotelu, połóżcie
      się pod kocykiem w ubraniu na leżance. Co godzinę załóżcie kapotę,
      pójdzie na parking, pojedźcie samochodem ze dwa kilometry dalej i
      tam po prostu porozwiązujcie sobie krzyżówkę przez dwadzieścia minut
      (nikt nie oczekuje od was reanimacji, intubacji, wkłuć dożylnych
      itp). Potem z powrotem do hotelu i tak co godzina do siódmej rano
      (czyli do końca dyżuru). A o siódmej rano kapota na plecy i do pracy
      na ośmiogodzinną szychtę. Nie trzeba alkoholu, żeby o siódmej rano
      wyglądać jak po kilku głębszych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka