Gość: basia444
IP: *.toya.net.pl
31.01.06, 12:02
a zawsze jak mam gdzies jechac(narazie z asekuracją mojego pana)to nerwy mnie
biorą,robi mi się dziwne samopoczucie,boję się aby mi ktoś nie wybiegł na
drogę,a duzy ruch i znaki pierwszenstwa z tymi kiełbaskami doprowadzają mnie
do szału,kompletnie nie mogę się połapać kto pierwszy jedzie,niby moja asysta
podpowiada mi trochę ale gdyby mi przyszło jechać samej,pewnie bym
zdziczała.Te tramwaje w duzym miescie,pedzący kierowcy którym ciągle się
spieszy i wyprzedzają mnie nawet na wąskiej uliczce.Zakręty na kazdym
kroku,szybka zmiana z trójki na dwójki,ostatnio pokonałam zakręty dwa na
trójce(asysta widział i mnie upomniał)a przecież sama powinnam działać
błyskawicznie.Generalnie wiekszy ruch,trudniejsze skrzyzowanie,dluzsza trasa
a ja ginę jak "ciotka w Czechach" czy jak kto woli jak "Józek w Monachium".