Dodaj do ulubionych

Podręczniki i prezenciki

IP: 10.10.70.* 01.08.01, 11:32
Co sądzicie o bezpośredniej sprzedaży książek przez nauczycieli, którzy chcą sobie dorobić do pensji.
Czy grozi nam, że nauczycieli będzie zamawiał te książki, które wskaże mu wydawca, chcąc się np pozbyć
zalegającej magazyny makulatury?
Jak powszechne jest to zjawisko w bydgoskich szkołach?
Obserwuj wątek
    • Gość: vika Re: Podręczniki i prezenciki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.08.01, 12:49
      Hej, pisalam na ten temat na forum juz tydzien temu i bylam zdziwiona, ze nie
      bylo zadnego odzewu. Oto moje przemyslenia sprzed tygodnia:

      Właśnie przeczytałam tekst o nauczycielach sprzedających podręczniki i
      otrzymujących za to prezenty od wydawnictw oraz ich przedstawicieli handlowych.
      Prezenty te to prowizja w formie procentów od sprzedanych podręczników,
      wycieczki zagraniczne, telefony komórkowe lub sprzęt elektroniczny. Jak to
      nazwać? ŁAPÓWKARSTWO? NIEOPODATKOWANE DOCHODY (bo przecież nie płacą podatku od
      dodatkowego dochodu jakim jest prowizja od sprzedanych podręczników) czyli
      SZARA STREFA. Czyż nie jest to w Polsce karalne? Nie mogę tego zrozumieć jak
      nauczyciele, którzy powinni być ostoją, przykładem, opoką etyczną dla swoich
      wychowanków tak po prostu na nich zarabiają, nie wspominając już o tym że
      tworzą nieuczciwą konkurencję dla księgarń, które jak wiadomo przy dziesiejszym
      czytelnictwie beletrystyki nie będą w stanie przetrwać na rynku. A to oznacza,
      że za kilka lat księgarnie znikną z naszego krajobrazu i książki będziemy
      kupowali na kilogramy w supermarketach. Mnie taka wizja przeraża. Wróćmy do
      nauczycieli. Szczytem jest, że prowizje, które otrzymują naliczane są od kwoty
      zamówienia, co oznacza, że im droższy podręcznik tym więcej zarobią. Czyż nie
      jest to sprzeczny interes ucznia (a tak naprawdę kieszeni rodzica)
      i "zaradnego" nauczyciela? Nie wspominam już o tym, że przy wyborze
      podręczników nauczyciele kierują się korzyściami jakie otrzyymają od
      wydawnictwa a nie wartościami merytorycznymi podręcznika(zagraniczna wycieczka
      jest w końcu bardziej interesująca od telefonu komórkowego). Przykre jest to,
      że często cierpią na tym uczniowie, ucząc sie z kiepskich podręczników, ale za
      to przy zadowoleniu nauczyciela.
    • mcbet Re: Podręczniki i prezenciki 01.08.01, 16:08
      A moze do takiego postepowania zmusza nauczycieli ich sytuacja materialna? bo
      jaka ona jest w tym kraju , to kazdy wie - fatalna. Niech zamiast (juz
      wieloletnich niestety) obietnic, nauczyciele dostana godziwe wynagrodzenia, a
      zadnemu nie bedzie sie chcialo tyle starac o glupie 200zl.
      • Gość: Thomek Re: Podręczniki i prezenciki IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 21:15
        W zasadzie nie dziwie sie zbytnio nauczycielom. Zarabiaja grosze a sprzedaz
        ksiazek do dla nich niezły interes. Uczniowie tez moga byc zadowoleni bo kupują
        podreczniki czesto taniej niz w ksiegarniach. Dla niektorych te kilka zlotych
        to duza kasa.


        Swoja droga fajna minę robią belfry, gdy chcesz od nich fakture za ksiazki . :)
        • Gość: vika Re: Podręczniki i prezenciki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 02.08.01, 09:04
          Gość portalu: Thomek napisał(a):

          > W zasadzie nie dziwie sie zbytnio nauczycielom. Zarabiaja grosze a sprzedaz
          > ksiazek do dla nich niezły interes. Uczniowie tez moga byc zadowoleni bo kupują
          >
          > podreczniki czesto taniej niz w ksiegarniach. Dla niektorych te kilka zlotych
          > to duza kasa.
          >
          >
          > Swoja droga fajna minę robią belfry, gdy chcesz od nich fakture za ksiazki . :)

          Nie moge sie z Toba zgodzic. Mam sprawdzone informacje i wiem, ze ksiazki
          sprzedawane przez nauczycieli sa w tych samych o ile nie wyzszych cenach jakie
          oferuja ksiegarnie. Wiekszy zarobek maja wydawnictwa, ktorym czesciowo dziela sie
          z nauczycielami.

          Poza tym to, ze nauczyciele nie sa zadowoleni ze swoich pensji, ktore tak apropos
          nie sa wcale takie niskie nie upoważnia ich do tworzenia szarej strefy.
          Nauczyciel wf 2-go stopnia za 16 godzin pracy tygodniowo dostaje 2200 zl brutto
          (+ 3 miesiące wakacji (2 miesiace letnich, 2 tyg. zimowych + przerwy świąteczne)
          to chyba nie jest tak malo! Proponuje przeliczyc godziny spedzone we wlasnej
          pracy i jak wypadaja nasze pensje? Ciekawe jak urzad skarbowy przyjalby
          tlumaczenie osoby prowadzacej dzialalnosc godpodarcza, ze nie zamierza placic
          podatkow od czesci swoich dochodow, bo jest niezadowolona z pensji?:)


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka