Dodaj do ulubionych

Polacy okupują Irak

03.09.03, 13:10
"Do czasu stworzenia w Iraku niezależnego rządu obecność naszych wojsk w tym
kraju - z punktu widzenia międzynarodowych przepisów - jest okupacją –
twierdzi pułkownik Andrzej Ciupiński z katedry prawa i bezpieczeństwa
międzynarodowego Akademii Obrony Narodowej." źródło www.wp.pl/wiadomości.html

No wreszcie ktoś zaczyna nazywać rzeczy po imieniu. Może i znajdzie się
podstawa prawna, aby ukarać tą tłustą świnie z Belwederu.
Należy dodać, że Polacy nie pierwszy raz w historii biorą udział w podobnej,
moralnie podejrzanej awanturce. Za przykład może tu posłużyć "bratnia pomoc"
jakiej udzieliliśmy w 1968 Chechosłowacji.
Wstyd mi!

Polynomial-C
Obserwuj wątek
    • Gość: dervish Re: Polacy okupują Irak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.03, 13:14

      > Wstyd mi!
      >
      > Polynomial-C

      Nie badz taki samokrytyczny.
      Dostrzegaj pozytywy kazdej sytuacji.

    • ivica Re: Polacy okupują Irak 03.09.03, 13:25
      poly jest w tym lepszy od rhemka iz gdy prowokuje to sie nie obraza gdy go ktos opier.......
      • ivica Re: Polacy okupują Irak 03.09.03, 13:26

        a swoja droga poly boj sie Boga...

        czy twoje kalectow intelektualne jest uleczalne??

        czy juz zawsze bedziesz gadal takie glupoty??
        • polynomial Re: Polacy okupują Irak 03.09.03, 13:38
          ivica napisał:

          >
          > a swoja droga poly boj sie Boga...
          >
          > czy twoje kalectow intelektualne jest uleczalne??
          >
          > czy juz zawsze bedziesz gadal takie glupoty??
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >

          Konkrety nie epitety!

          Polynomial-C
          • ivica Re: Polacy okupują Irak 03.09.03, 13:42
            ale na ciebie juz nie dzialaja zadne konkrety.
    • genuine44 I BARDZO DOBRZE. 03.09.03, 15:38

    • unsatisfied6 Wstyd mi za 10.09.03, 22:09
      polynomial napisał:

      > "Do czasu stworzenia w Iraku niezależnego rządu obecność naszych wojsk w tym
      > kraju - z punktu widzenia międzynarodowych przepisów - jest okupacją –
      > twierdzi pułkownik Andrzej Ciupiński z katedry prawa i bezpieczeństwa
      > międzynarodowego Akademii Obrony Narodowej." źródło www.wp.pl/wiadomości.html
      >
      > No wreszcie ktoś zaczyna nazywać rzeczy po imieniu. Może i znajdzie się
      > podstawa prawna, aby ukarać tą tłustą świnie z Belwederu.
      > Należy dodać, że Polacy nie pierwszy raz w historii biorą udział w podobnej,
      > moralnie podejrzanej awanturce. Za przykład może tu posłużyć "bratnia pomoc"
      > jakiej udzieliliśmy w 1968 Chechosłowacji.
      > Wstyd mi!
      >
      > Polynomial-C


      Mi też wstyd . Wstydzę się , bo sami doświadczaliśmy okupacji . Wstydzę
      się za głos opini reprezentowany przez media . Za ich krótkowzroczność i
      stronniczość , za kompletny brak odwagi i służalczość polityczną .
      • polynomial Re: Wstyd mi za 10.09.03, 22:16
        "Fatalną w skutkach wadą okupacji amerykańskiej jest to, że Ameryka zjawiła
        się w Iraku nie po to, by ustanowić demokrację, przyspieszyć rozwój
        gospodarczy, skonfiskować broń masowego rażenia lub walczyć z terrorystami,
        lecz aby stworzyć na długie lata bazę wojskową i polityczną dla ochrony
        dostępu do bliskowschodniej ropy naftowej.
        W krajach Zatoki Perskiej dobrze zdają sobie z tego sprawę. Od stu lat
        najpierw Imperium Brytyjskie, a potem Stany Zjednoczone miały w pogardzie
        miejscową ludność. Przez całe dziesięciolecia te dwa mocarstwa występowały tam
        przeciwko rządom demokratycznym, obalały rządy cieszące się poparciem ogółu i
        popierały autokratycznych i skorumpowanych władców - zawsze mając na względzie
        ropę naftową".
        Amerykański ekonomista Jeffrey Sachs


        Polynomial-C
        • unsatisfied6 Re: Wstyd mi za 10.09.03, 22:21
          polynomial napisał:

          > "Fatalną w skutkach wadą okupacji amerykańskiej jest to, że Ameryka zjawiła
          > się w Iraku nie po to, by ustanowić demokrację, przyspieszyć rozwój
          > gospodarczy, skonfiskować broń masowego rażenia lub walczyć z terrorystami,
          > lecz aby stworzyć na długie lata bazę wojskową i polityczną dla ochrony
          > dostępu do bliskowschodniej ropy naftowej.
          > W krajach Zatoki Perskiej dobrze zdają sobie z tego sprawę. Od stu lat
          > najpierw Imperium Brytyjskie, a potem Stany Zjednoczone miały w pogardzie
          > miejscową ludność. Przez całe dziesięciolecia te dwa mocarstwa występowały
          tam
          > przeciwko rządom demokratycznym, obalały rządy cieszące się poparciem ogółu i
          > popierały autokratycznych i skorumpowanych władców - zawsze mając na
          względzie
          > ropę naftową".
          > Amerykański ekonomista Jeffrey Sachs
          >
          >
          > Polynomial-C


          Ameryka , to wspanialy kraj . Zyje sie tam bardzo dobrze .Tuż przed swoim
          wyjazdem śniła mi sie jednakże jako kupa śmiedzącego gnoju . Nie wierzę w sny ,
          lecz ten był tak wyraźny , ze zacząłem sie zastanawiać , co oznacza .Będąc tam
          doznałem przyjemnych chwil i pomyslałem , że to bzdurny sen.

          Teraz wiem , że sen był prawdziwy . nie snili mi się Amerykanie , lecz ich
          zachłanna polityka zagraniczna .
          • Gość: Krzemien Leokonserwatysci - "podarek" Hitlera dla USA IP: *.ipt.aol.com 11.09.03, 12:14
            Tajny krag "doradcow" Busha to klika syjonistow, ktorej idolem jest pseudofilozof zydowski
            Leo Strauss. "Straussowcy" spotykaja sie co roku w jednym z parkow Waszyngtonu w lipcu pod
            przykrywka pikniku, gry w base ball-a i gawedzenia o przeszlosci.

            Tego roku (2003) zeszlo sie wiecej niz 60 starozakonnych pociagaczy sznurkow z
            wewnetrznych i zewnetrznych kregow rzadu:
            -
            • Gość: Krzemien Re: Leokonserwatysci - "podarek" Hitlera dla USA IP: *.ipt.aol.com 11.09.03, 12:16
              - razem 180 wielkich inteligentow. Oni nazywali siebie sarkastycznie "podarkiem Hitlera dla
              Stanow Zjednoczonych".

              Strauss nie mial trudnosci z przystosowaniem sie w Ameryce, ktora byla jemu calkowicie obca.
              Mowil wieloma jezykami, jego angielski zachowal do konca lekki akcent. I - jakby ona byla
              rezultatem przebieglosci heglowskiej spekulacji - zagadkowa opatrznosc nim sie opiekowala: w
              1948 powolano go do Chicago uczyc politycznej filozofii.

              Chicago mialo poziom porownywalny z poziomem ktoregos dzisiejszego wyrozniajacego sie
              uniwersytetu. Zagadkowym jest jak autokratyczny rektor Robert M. Hutchins skupil talenty tak,
              ze krotko po wojnie nauczali u niego trzej profesorowie, ktorzy mieli wywrzec najwiekszy
              wplyw na rzady. Czyzby tylko mial nosa? Fundacja Rockefellera, ktorej pieniadze konsumowaly
              elitarne uniwersytety na wschodzie USA, zadbala wtedy o wyposazenie Chicaga.

              Zanalazl sie tam tez Hans. J. Morhenthau, rowniez emigrant z Niemiec, ale ukierunkowany
              inaczej niz Strauss, na myslowa przenikalnosc rzeczywistosci. On wywarl najwiekszy wplyw
              swoimi tezami o nowej, realistycznej polityce zagranicznej wobec Sowietow w zimnej wojnie,
              postawie bez zludzen, ktora stala sie niebawem polityka rzadu.

              Najbardziej wyuczonym studentem Morgenthaua byl emigrant z Fuerth, ktory dopial urzedu
              Radcy Bezpieczenstwa i Ministra Spraw Zagranicznych za Nixona, Henry Kissinger. Jego wariant
              polityki realnej - wspolistnienie takze z autokratami albo dyktatorami, kiedy tego wymaga
              interes wlasny - pozbawil neokonserwatystow dostepu do wladzy, jego wariant byl uwazany
              za malo moralny i zbyt uwiazany do status quo.

              Drugim profesorem chicagowskim o trwajacym znaczeniu byl Milton Friedman, ktory za swoja
              teorie monetaryzmu otrzymal w 1976 roku nagrode Nobla w zakresie ekonomii. Byl on uczniem
              Friedricha Augusta von Hayeck-a, ktory od roku 1950 rowniez uczyl w Chicago, ale ku swojemu
              rozczarowaniu zszedl w cien Johna Maynarda Keyenesa i jego nauki o interwencji panstwowej
              w czasach kryzysu rynku.

              Friedman jest podwojnie uzdolnionym, lubianym nauczycielem uniwersyteckim i poszukiwanym
              doradca powolywanym przez prezydentow od Johnsona poprzez Nixona po Reagana. On zalecal
              wycofanie sie panstwa z rynku, z czego powstala nauka o polityce gospodarczej zorientowanej
              na popyt: kapitalizm rozwija sie najlepiej wtedy, kiedy profit i spozycie rosna przez ukrocenie
              podatkow. Ta ryzykowna polityke gospodarcza, ktora za Reagana spowodowala galopujacy
              deficyt panstwowy, podjal urzedujacy wowczas prezydent z katastrofalnym skutkiem.

              Trzecim w tej paczce jest Leo Strauss, ktory nie mial wyczucia terazniejszosci Morgenthau-a,
              ani Friedmana umiejetnosci obchodzenia sie z wladcami. Wydaje sie paradoksem, ze on
              oddzialuje na polityke i politykow posmiertnie. Byl przecie konserwatysta, ktory nie wierzyl w
              odwrocenie sie rzecy na lepsze. Pozostal weimarczykiem i w liberalnej demokracji nie widzial
              dla siebie zadnego blogoslawienstwa. Wszystki swoj sceptycyzm kierowal on przeciwko
              pluralizmowi i relatywizmowi tego porzadku, malo ufal projektowi moderny.

              Leo Strauss chcial wlasciwie zostac tylko ideologiem-nauczycielem, zwracajacym uwage, ze u
              Platona, Sokratesa i Ksenofona mozna odpatrzyc wieczne pola sily, ktore uzalezniaja
              wszystkich ludzi takze w terazniejszosci ? co to jest sprawiedliwosc, dobre zycie, co stanowi o
              panstwie, gdzie leza granice naszej wiedzy?

              W terazniejszosci, uczyl Strauss, kwestie te pojawiaja sie w wirze wydarzen, gdzie sa malo
              przejrzyste, natomiast wielkie teksty przeszlosci rozpatruja je w kulturze rasowo czystej
              [Reinkultur]. Nauczanie Straussa zdawalo sie polowicznym, gdyz on poprzestawal na
              rozpatrywaniu problemow. Nie nalezy jednak pochopnie przypuszczac, ze on absolutnie nie
              wierzyl w ich rozwiazalnosc.

              Neider, jakby niepomny tego, przysporzyl wiele popularnosci starciem sie ze Straussem
              zarzutami, ze profesor filozofii politycznej najchetniej wykladal o starozytnosci bez
              wyciagania wnioskow co do teraxniejszosci, np. co do dwubiegunowego swiata, zimnej
              wwojny, nowej broni atomowej. Dziwil sie po co komu wieczne prawdy dowolnie wyciagniete z
              Platona, Ksenofona i Sokratesa, czy zbijanie Moderny zbijaniem Hobbesa. Przylgnely wowczas
              zarzuty o nihilizm, elityzm, ezoteryke, ktore takze w dzisiejszych debatach zahaczaja o
              Straussa.

              Ale on zdawal sobie dobrze sprawe z tego co robi, ze niektorych swoich uczni uskrzydla
              popedem dzialania. Oni chcieli zrozumiec, zby dzialac, aby z europejskiej teorii przejsc do
              praktyki w Ameryce.

              Seminaria i wyklady Straussa nabraly charakter kultowy. Naplywali do nich katoliccy ksieza i
              przestawiciele chicagowskiego establishmentu. Aby rosnaca publicznosc mogla slyszec go
              lepiej, profesor kazal zawieszac sobie mikrofon na szyji, co w tamtych czasach musialo byc
              wieksza procedura na poczatku kazdego wykladu. W latach 60-tych uczniowie nagrywali na
              tasme magnetofonowa to co Strauss wykladal w srody wciaz od 15.30, tak byli zafascynowani
              swiatem, ktory przed nimi otworzyl niby Mojzesz Morze Czerwone. Do niego sciagali wnet
              najlepsi i najmadrzejsi z ich rocznikow, wielu z nich Zydzi. Ci byli pod wplywem wojny, czesto
              nastawieni lewicowo, studenci Marksa i Freuda ? powiadaja Walter Berns i Werner Dannhauser,
              dwaj straussowcy pierwszych dni, ktorzy sami zostali profesorami. Zyd z Weimaru nauczyl ich
              myslenia jak wykorzystac pisma wielkich filozofow do podbicia gojow.

              Z pozoru bakalarski zydowski filozof zasklepiony w grzebaniu w pismach lepszych od siebie
              okazal sie szperaczem, szykujacym bron dla neokonserwatystow, ktorzy w polowie lat
              szescdziesiatych weszli w zawody z liberalami dyktatury demokracji krzyczacymi, ze tylko oni
              znalezli gruntowny sposob na ujarzmienie gojow. Godfatherami neoconsow jest rodzina Kristol.
              Irvinga Kristola charakteryzuje zdanie: "Neokonserwatysta jest lewicowiec, ktorego przemogla
              rzeczywistosc".

              Zona Kristola, Gertrude Himmelfarb, odkryla uzytecznosc Straussa w roku 1950. Od niej pochodzi
              klasyczne pismo polemiczne: "Ein Land, zwei Kulturen" ("Jeden kraj, dwie kultury"). Ona nie
              tylko krytykowala utrate obyczajnosci i protestanckiej etyki pracy, niemoralnosci i rewolucji
              seksualnej, ale widziala w nich przede wszystkim nastepstwa zaszczucia demokratycznej
              Ameryki liberalizmem. Jest to Strauss czystej wody, w kazdym aspekcie postawiony z glowy na
              nogi. Irving Kristol dopelnil ten zwrot przyjeciem mysli Straussa: religia jest niezbywalna
              gwarancja panstwowego porzadku.

              Profesor ganil zalozycieli Stanow Zjednoczonych, ze rozlaczyli panstwo uchodzcow religijnych
              od religii, zamiast uczynic religie w Amreyce obowiazujaca. Totez Kristol, olsniewajacy agitator
              jako publicysta, wpadl na pomysl jak to naprawic wykorzystaniem poboznosci zorganizowanej
              w niezliczonych sektach dla utworzenia podstawy wladzy konserwatywnie odnowionych
              Republikanow.

              Oryginalne w konserwatywnej ideologii bylo odkrycie, ze rozstrzygajace bitwy w Ameryce
              prowadzone sa o wartosci kulturalne. Lewica propagowala, ze prywatnosc jest polityczna,
              panstwo ma trzymac z dala od gospodarki, ale nie od sypialni jego obywateli.

              Dlatego w Ameryce prowadzi sie wielkie bitwy o aborcje i kare smierci, o homoseksualizm czy
              seks przed malzenstwem ? o moralne wartosci w chrzescijansko nastawionym kraju, ktoremu
              liberalnosc jako przekonanie jest podejrzana. Stad rozstrzygajace znaczenie ma ktorzy
              sedziowie beda wybrani do Supreme Court (Sadu Najwyzszego), gdyz oni orzekna w ostatniej
              instancji o stopniu liberalnosci w Ameryce. Wazniejsze przypadki sporow wczesniej czy pozniej
              wyladuja u nich. Sposrod nowych sedziow nawskros konserwatywny Clarence Thomas uwazany
              jest za straussowca.

              Pierwsza faza neokonserwatywnej rewolucji spelnila sie za Ronalda Reagana. Druga faza
              odbywa sie obecnie za Georga W. Busha, napowrot narodzonego chrzescijanina, kt
              • Gość: Krzemien Leokonserwatysci - "podarek" Hitlera dla USA IP: *.ipt.aol.com 11.09.03, 12:20

                Pierwsza faza neokonserwatywnej rewolucji spelnila sie za Ronalda Reagana. Druga faza
                odbywa sie obecnie za Georga W. Busha, napowrot narodzonego chrzescijanina, ktory zdaje
                sobie sprawe jak wazna jest religia ? dla patriotycznego spojenia kraju i jego powtornej
                elekcji, dla ktorej on potrzebuje glosy wyborcze dobrze zorganizowanych grup
                chrzescijanskich.

                W obecnej chwili polityka zagraniczna USA stoi w centrum rewolucji konserwatywnej. "Dla
                teoretykow konsporacji polityka zagraniczna Busha jest calkowicie tworem Straussa", napisal
                The New York Times, a wykonawcami w pierwszej linii sa Paul Wolfowitz i Richard Perle, ktorzy
                juz od zakonczenia sie komunizmu agitowali do pelnego rozwiniecia wladzy jednego regenta i
                wojny jako srodka polityki.

                Obaj ci neocons sa uczniami innego profesora o niemieckim nazwisku, uczacego takze w
                Chicago, ale ktory przybyl tam na krotko przed emerytowaniem Straussa: Albert Wohlstetter,
                urodzony w Nowym Jorku, nauczal teorii polityki bezpieczenstwa i mial trwaly wplyw na
                Wolfowitza (ktory zaliczyl jedynie dwa kursy u Straussa) i na Perle. Agresywnosc zamiast
                pasywnosci w polityce zagranicznej, zmiany zamiast starego status-quo-myslenia daja sie
                wytropic z zalozenia Wohlstettera o nowym Pax Americana.

                Strauss byl po emigracji tylko jeden raz w Niemczech na zaproszenie jego przyjaciela Karla
                Loewitha. Przy koncu zycia, powiada jego corka Jenny, jej ojciec czul sie izolowany. Mial
                trudnosci ze wznowieniem jego ksiazek - to obecnie sie zmienilo.

                ______________________________________________ ______
                Powyzsze jest tlumaczeniem i adaptacja artykulu zatytulowanego "Die Leo-Konservativen"
                (tygodnik "Der Spiegel" nr 32 z 4.8.2003, str. 142-145).


                P o s l o w i e:

                Kiedy sztucznej egzystencji komunizmu w Sowietach i "KDL-u" nie dalo sie dluzej utrzymac i
                potajemnie finansowac pieniedzmi amerykanskiego podatnika, tajna elita rzadzaca swiatem
                odwolala wielki eksperyment ustrojowy i w 1989 automatycznie nastapila implozja
                splajtowanego gigant-geszeftu.

                Podobnie jest w USA, po polwiekowym zniewalaniu Amerykanie wyrobili sobie mechanizmy
                obronne przeciwko liberalizmowi. Dlatego elita rzadzaca swiatem trabi na odwrot wielkiego
                eksperymentu ekspansji liberalizmem w Stanach Zjednoczonych i probuje podejsc gojow z
                innego winkla - neokonserwatyzmu straussowskiego. Spodziewac sie mozna, ze po jakims
                czasie plajtujaca elita znowu zmieni szyki, porzucajac straussowcow i oglupiajac gojow
                nowym chwytem, jak toreador byka czerwona plachta.

                Nasilenie ekspansji kazarskiego zydostwa trwa od Rewolucji Francuskiej. Chrzescijanie,
                muzulmanie, buddysci i inni ludzie wierzacy w Boga strzasali z siebie "pasozyda". Ostatnia
                proba wyzwolenia sie bylo Hitlera marzenie o germanskiej Europie. Ta szansa dla ludzkosci
                minela. Czy ona byla ostatnia szansa?

                Obecnie istnieja dwa mocarstwa swiatowe: ekspandujace zydowskie USA i chaotyczna opinia
                publiczna, ktora jest drzemiacym Goliatem. "Nikt nie moze powiedziec jak to wszystkie sie
                rozegra" - powiedzial francuski filozof Jean Baudrillard. Po II Wojnie Swiatowej zydostwo
                opanowalo wiekszosc rzadow. Jezeli masy nie zrzuca kajdanow dyktatury demokracji w
                nastepnych kilku latach, zydostwo ujarzmi ludzkosc w niewoli inzynierii socjalnej i
                elektronicznej kontroli na ziemi i z kosmosu.
                • Gość: Ted® 'podarek' Hitlera dla USA IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 11.09.03, 12:35
                  a nie mowilem?
                  pamietasz poly?
                  • Gość: Krzemien Re: 'podarek' Hitlera dla USA IP: *.ipt.aol.com 11.09.03, 12:51
                    Do: Ted

                    Co to jest: poly?
                    • genuine44 Re: 'podarek' Hitlera dla USA 11.09.03, 14:36

                      >
                      > Co to jest: poly?

                      Kto. To taki troche mniejszy cudak jak Krzemien. :)
        • Gość: Krzemien Re: Wstyd mi za polynomial IP: *.ipt.aol.com 11.09.03, 13:01
          Do: polynomial
          Powtarzasz blage Jeoffreya Sachsa, ze chodzi o nafte.
          W USA cena benzyny podskoczyla z $1,10 na 2,30 i tylko rosnie.

          Chodzi o stworzenie Erec Israhela (Wielkiego Izraela) za podatki amerykanskiego robotnika.

          NB: Sachs "zalatwil" polska ekonomie po zawaleniu sie zydobolszewii. Poczytaj witryny:
          codoh.com, PAPUREC jezeli nie znasz innych zrodel. To nie jest "amerykanski ekonomista", jak
          napisales tylko "pinczerek Szorosza" (jak go odpowiednio nazwal LaRouche).

          Przepros za macenie.
          • ivica Re: Wstyd mi za polynomial 11.09.03, 13:04
            o kur.. ale cudak.....
          • polynomial :/ 11.09.03, 14:33
            Wierz mi, że pomimo tego iż noszę wojskowe spodnie, nie jestem rewolucjonistą,
            ani tym bardziej nie trafia do mnie wizja spiskowej teorii świata.
            Zacytowałem Sachsa, bo mi się spodobał i zgadam się z jego poglądem w tej
            sprawie.
            Ludzie są zbyt niedoskonali, aby tworzyć spiski rozciągłe, już nie na
            stulecia, ale nawet na dziesięciolecia. Nawet najbardzie ideologiczne
            organizacje, takie jak waffen-ss, nie dają sobie rady z przetrwaniem dłuższym
            niż 20- 30 lat.
            Oczywiście zgodzę się z faktem istnienia różnych grup wpływu, i w
            Waszyngtonie, i w Moskwie. Na ogół są to jednak szybko bogacące się lobby
            przemysłowo-wojskowe.
            Wybacz mi, ale twierdzenie, że "Żydzi żądzą światem" pachnie mi paranoją!

            Polynomial-C

            • unsatisfied6 Re: :/ 11.09.03, 20:42
              polynomial napisał:

              > Wierz mi, że pomimo tego iż noszę wojskowe spodnie, nie jestem
              rewolucjonistą,
              > ani tym bardziej nie trafia do mnie wizja spiskowej teorii świata.
              > Zacytowałem Sachsa, bo mi się spodobał i zgadam się z jego poglądem w tej
              > sprawie.
              > Ludzie są zbyt niedoskonali, aby tworzyć spiski rozciągłe, już nie na
              > stulecia, ale nawet na dziesięciolecia. Nawet najbardzie ideologiczne
              > organizacje, takie jak waffen-ss, nie dają sobie rady z przetrwaniem
              dłuższym
              > niż 20- 30 lat.
              > Oczywiście zgodzę się z faktem istnienia różnych grup wpływu, i w
              > Waszyngtonie, i w Moskwie. Na ogół są to jednak szybko bogacące się lobby
              > przemysłowo-wojskowe.
              > Wybacz mi, ale twierdzenie, że "Żydzi żądzą światem" pachnie mi paranoją!
              >
              > Polynomial-C
              >
              że grupa ludzi rządzi swiatem , to fakt . Czy to Żydzi , czy nie , to mniej
              istotne .

              na dowód powyższej tezy odwołuję do czasopisma "American Opinion"- 1974
              October .

              Nie ze wzlędu na argument zawarty w artytkule ( nie pamietam tytułu ) jest
              to dowód na "spiskową teorie dziejów" , lecz opisane fakty -nie z przeszłości
              lecz teraźniejszości i bliskiej przeszłości ( jest o "wyborze"
              Wałęsy w 1991- bez nazwizka natomiast bardzo celna charakterystyka
              naszego "wodza" opisana przez Brzezińskiego ) .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka