ipswich1
07.05.08, 11:08
A gdzie bedzie mozna te ksiazke dostac?
Ja to po szneki z glancem chodzilem do Sikory, a jak tylko zjadlem
jedna, to moja babcia "echte Vorpommern" szmajsnela mi szmata w
sznupe ino mi sie ta lepetyna gzuba ufaflotanego obrocila! A tak po
prawdze to w Bydgoszczy mieszkaly gzuby, lumpy i luje. Luje byly ze
Szwederowa, lumpy ze Srodmiescia a gzuby (niewarte i ufaflotane) z
Bielawek i Sielanki. Frusztik nosilo sie w tutkach, zgadza sie,
kartofle natomiast, staly w antrejce w TYTCE, na ryczce. Do szkoly
musialem zawsze ubrac pulower albo dzomperek, jak bylo zimno to
cweterek.
Jak przeprowadzilismy sie do miasta Odzi, to byl dla mnie szok
kulturowy: nie moglem sie dogadac w najprostrzych sprawach w
sklepie: nikt nie wiedzial co to "szneka z glancem", "kajzerka" nie
mowiac o "zauerkraucie". Padaka! Jakbym trafil na Marsa!
Teraz mieszkam w UK i jest juz lepiej :-))))))))))))
Prosze o informacje gdzie mozna nabyc slownik, prosze o dwa
egzemplarze! Moj adres: ipswich1@gazeta.pl To bardzo wazne dla mnie,
dziekuje!