Urząd Pracy - Wielka Fikcja

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.03, 13:48
Czy ktoś z forumowiczów otrzymał kiedykolwiek zakąś ofertę zatrudnienia z
Urzędu Pracy? Od marca byłem zarejestrowany jako bezrobotny (w Bydgoszczy). W
tym czasie Urząd nie zaproponował mi nic ze swej strony. Nie żebym miał
podejście roszczeniowe, ale pracuje tam masa urzędników, która za coś w końcu
bierze pieniądze, a są opłacani z naszych podatków. Miesiąc temu straciłem
prawo do zasiłku i okazało się, że żeby nie stracić statusu osoby bezrobotnej
muszę co miesiąc stawiać się w Urzędzie "aby potwierdzić gotowość
zatrudnienia". Totalna bzdura!!! Po pierwsze: mają moje dane, z których ani
razu nie skorzystali (chyba tylko do statystyk aby wykazać jak bardzo są
oblegani przez petentów i zapracowani), a po drugie: żeby stracić status
bezrobotnego trzeba dostać pracę. Mam mocne wrażenie, że cały ten cyrk z co
miesięcznymi wizytami w Urzędzie słuzy tylko stworzeniu sztucznego tłoku,
który ma wykazać sens istnienia tej instytucji "użyteczności publicznej".
Żeby wypłacać zasiłek dla bezrobotnych nie potrzeba całej armi urzędasów!
Moim zdaniem jedynymi osobami, które dostały pracę dzięki Urzędom Pracy są
sami urzędnicy. Po prostu perpetum mobile! Zamiast marnować nasze wspólne
pieniądze w ten sposób lepiej byłoby przeznaczyć jej np. na tanie kredyty dla
osób tworzących nowe miejsca pracy. Napiszcie co o tym sądzicie.



    • rhemek Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja 18.11.03, 13:53
      Masz calkowita racje.
      po prostu musza zmuszac ludzi co comiesiecznego stawiania sie, bo inaczej siedzieliby w pustych gabinetach.....
      Co za paranoja...
    • t.king Re: Urząd Pracy - Urząd Zjadania Moich Podatków!!! 18.11.03, 14:13
      ZLIKWIDOWAĆ BUDŻETÓWKĘ !!!
      PRECZ Z KOMUNĄ !!!


      • Gość: Jur Re: Urząd Pracy - Urząd Zjadania Moich Podatków!! IP: 212.122.214.* 19.11.03, 18:03
        Czyś Ty chłopie zachorował. Jeszcze 100 lat po komunie będziesz wrzeszczał to
        samo. Rusz łepetyną i zobacz kto zawala dzisiaj sprawę. I nie pakuj wszystkich
        do jednego wora. Najtrudniej jest wskazać konkretnych ludzi czy to będą biali
        czy czerwoni którzy knocą oraz konkretne sprawy które są zawalane ale i wskazać
        jak zrobić aby było dobrze. Wizjonerów z hasłami już dawno mamy dosyć. A jak
        nie wiesz jak to zrobić, do szkoły bracie do szkoły.
    • unsatisfied6 Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja 18.11.03, 17:02
      Gość portalu: Szymon napisał(a):

      > Czy ktoś z forumowiczów otrzymał kiedykolwiek zakąś ofertę zatrudnienia z
      > Urzędu Pracy? Od marca byłem zarejestrowany jako bezrobotny (w Bydgoszczy). W
      > tym czasie Urząd nie zaproponował mi nic ze swej strony. Nie żebym miał
      > podejście roszczeniowe, ale pracuje tam masa urzędników, która za coś w końcu
      > bierze pieniądze, a są opłacani z naszych podatków. Miesiąc temu straciłem
      > prawo do zasiłku i okazało się, że żeby nie stracić statusu osoby bezrobotnej
      > muszę co miesiąc stawiać się w Urzędzie "aby potwierdzić gotowość
      > zatrudnienia". Totalna bzdura!!! Po pierwsze: mają moje dane, z których ani
      > razu nie skorzystali (chyba tylko do statystyk aby wykazać jak bardzo są
      > oblegani przez petentów i zapracowani), a po drugie: żeby stracić status
      > bezrobotnego trzeba dostać pracę. Mam mocne wrażenie, że cały ten cyrk z co
      > miesięcznymi wizytami w Urzędzie słuzy tylko stworzeniu sztucznego tłoku,
      > który ma wykazać sens istnienia tej instytucji "użyteczności publicznej".
      > Żeby wypłacać zasiłek dla bezrobotnych nie potrzeba całej armi urzędasów!
      > Moim zdaniem jedynymi osobami, które dostały pracę dzięki Urzędom Pracy są
      > sami urzędnicy. Po prostu perpetum mobile! Zamiast marnować nasze wspólne
      > pieniądze w ten sposób lepiej byłoby przeznaczyć jej np. na tanie kredyty dla
      > osób tworzących nowe miejsca pracy. Napiszcie co o tym sądzicie.
      >
      >
      >
      to ty nie wiedziałeś , że urząd pracy to miejsca pracy dla zasiadających tam
      urzedników - gdzie oni by pracę znaleźli ?
      • Gość: bonifacy ZUS - II Wielka Fikcja i fajne windy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 02:01
        o ZUSie bede mówil.
        ja z kolei spędziłem na zwolnieniu od doktora jakies 45 dni, albowiem w lipcu
        mialem nieprzyjemność poddać się operacji. W związku z tym moj Ulubiony Zakład
        Ubezpieczeń Społecznych (pozdrawiam) został zobowiązany do wypłacenia mi
        zasiłku chorobowego za jakieś 13 dni chyba. Jak na razie wymienia
        korespondencję z moja firmą (listy polecone,za potwierdzeniem odbioru, 5 zł
        sztuka) - a bo to pieczątka zamazana, a bo to zabrakło jakiejś deklaracji
        (czyt. zgubiła się z ZUS, bo na kopii jest potwierdzenie). Trwa to już trzeci
        miesiąc.
        Drogi ZUSIE, prawde mowiąc wali mnie ile jeszcze czasu będę czekał na pieniądze
        od was, daje radę bez nich. Ale co mają zrobić ludkowie, którzy nie mogą sobie
        na to pozwolić, a muszą np. leki nabyć? Umrzeć z głodu? Błagać was na kolanach
        żebyście dzałali mniej opieszale?

        Następnym razem napiszę o US w Bydgoszczy, 11 wezwaniach celem zwrotu podatku i
        jak to się dla US zakończyło :]]
        • unsatisfied6 Re: ZUS - II Wielka Fikcja i fajne windy 19.11.03, 08:29
          Gość portalu: bonifacy napisał(a):

          > o ZUSie bede mówil.
          > ja z kolei spędziłem na zwolnieniu od doktora jakies 45 dni, albowiem w lipcu
          > mialem nieprzyjemność poddać się operacji. W związku z tym moj Ulubiony
          Zakład
          > Ubezpieczeń Społecznych (pozdrawiam) został zobowiązany do wypłacenia mi
          > zasiłku chorobowego za jakieś 13 dni chyba. Jak na razie wymienia
          > korespondencję z moja firmą (listy polecone,za potwierdzeniem odbioru, 5 zł
          > sztuka) - a bo to pieczątka zamazana, a bo to zabrakło jakiejś deklaracji
          > (czyt. zgubiła się z ZUS, bo na kopii jest potwierdzenie). Trwa to już trzeci
          > miesiąc.
          > Drogi ZUSIE, prawde mowiąc wali mnie ile jeszcze czasu będę czekał na
          pieniądze
          >
          > od was, daje radę bez nich. Ale co mają zrobić ludkowie, którzy nie mogą
          sobie
          > na to pozwolić, a muszą np. leki nabyć? Umrzeć z głodu? Błagać was na
          kolanach
          > żebyście dzałali mniej opieszale?
          >
          > Następnym razem napiszę o US w Bydgoszczy, 11 wezwaniach celem zwrotu podatku
          i
          >
          > jak to się dla US zakończyło :]]

          i ja tu być satisfied?
      • Gość: Jur Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: 212.122.214.* 19.11.03, 18:13
        Masz rację że comiesięczne stawianie się w Urzędzie Pracy (Urzędzie Bezpracy)
        jest durne i służy wyłącznie wytworzeniu wrażenia że Urząd działa. Powoduje to
        tylko zbędne zajęcie dla urzędników. Czas ten urzędnicy powinni przeznaczyć na
        wyszukiwanie miejsc pracy a nie robotę "perpetum mobile". Ale w tym warjactwie
        jest metoda. Przerób spraw niezły a i premie na pewno na Świeta czy Nowy Rok
        też będą niezłe.
    • ispan Fikcja jest tez aktywnosc Polakow. 19.11.03, 02:33
      Moja kumpela dostala dwie oferty praktyk w administracji i jako handlowiec. Co
      prawda to nie prawdziwa praca, ale wzbogaci nie tylko jej CV ale i
      doswiadczenie oraz wiedze. Na razie jest zadowolona.
      Jak sie chce cos znalexc, to sie znajdzie. Nie koniecznie w Bydzi i
      niekoniecznie superplatne. Wielu mlodych Polakow niestety nie rozumie, ze aby
      cos osiagnac trzeba sie najpierw poswiecic chocby pracujac kilka miesiecy za
      darmo lub za poldarmo byle przezyc. Mentalnosc roszczeniowa nadal kwitnie.
      Zamiast wziac sie do roboty nad soba tylko biadola i czekaja na manne z UP.

      pozdr
      • elodia Re: Fikcja jest tez aktywnosc Polakow. 19.11.03, 04:27
        Powiadasz, że sami powinni znaleźć, owszem też racja tylko... po co w takim
        razie UP? Chyba faktycznie tylko dla urzędników tam pracujących. A o ZUS to nie
        chce nawet słuchać - nóż mi się w kieszeni otwiera, jakiś czas temu mój mąż
        musiał im zanosić papiery i udowadniać, że płaci bo... oni nie wiedzieli -
        szczyt debilizmu:(((
        • unsatisfied6 Re: Fikcja jest tez aktywnosc Polakow. 19.11.03, 08:34
          elodia napisała:

          > Powiadasz, że sami powinni znaleźć, owszem też racja tylko... po co w takim
          > razie UP? Chyba faktycznie tylko dla urzędników tam pracujących. A o ZUS to
          nie
          >
          > chce nawet słuchać - nóż mi się w kieszeni otwiera, jakiś czas temu mój mąż
          > musiał im zanosić papiery i udowadniać, że płaci bo... oni nie wiedzieli -
          > szczyt debilizmu:(((
          to nie jest jeszcze szczyt. może dojść do tego , że banki zarządają od klientów
          dowodów wpłat na konta
          • rhemek Re: Fikcja jest tez aktywnosc Polakow. 19.11.03, 08:59
            unsatisfied6 napisał:

            > elodia napisała:
            >
            > > Powiadasz, że sami powinni znaleźć, owszem też racja tylko... po co w taki
            > m
            > > razie UP? Chyba faktycznie tylko dla urzędników tam pracujących. A o ZUS t
            > o
            > nie
            > >
            > > chce nawet słuchać - nóż mi się w kieszeni otwiera, jakiś czas temu mój mą
            > ż
            > > musiał im zanosić papiery i udowadniać, że płaci bo... oni nie wiedzieli -
            >
            > > szczyt debilizmu:(((
            > to nie jest jeszcze szczyt. może dojść do tego , że banki zarządają od klientów
            > dowodów wpłat na konta
            >
            > A jezeli placisz przelewami przez siec :)))??
        • ispan Re: Fikcja jest tez aktywnosc Polakow. 19.11.03, 18:28
          elodia napisała:

          > Powiadasz, że sami powinni znaleźć, owszem też racja tylko... po co w takim
          > razie UP?

          Nie, nie powiadam. Jest to Twoja interpretacja. Powiadam, ze nie mozna pokladac
          nadziei w UP i czekac z zalozonymi rekami na manne z nieba, co robi wiele
          tysiecy mlodych ludzi.
      • unsatisfied6 Re: Fikcja jest tez aktywnosc Polakow. 19.11.03, 08:32
        ispan napisał:

        > Moja kumpela dostala dwie oferty praktyk w administracji i jako handlowiec.
        Co
        > prawda to nie prawdziwa praca, ale wzbogaci nie tylko jej CV ale i
        > doswiadczenie oraz wiedze. Na razie jest zadowolona.
        > Jak sie chce cos znalexc, to sie znajdzie. Nie koniecznie w Bydzi i
        > niekoniecznie superplatne. Wielu mlodych Polakow niestety nie rozumie, ze aby
        > cos osiagnac trzeba sie najpierw poswiecic chocby pracujac kilka miesiecy za
        > darmo lub za poldarmo byle przezyc. Mentalnosc roszczeniowa nadal kwitnie.
        > Zamiast wziac sie do roboty nad soba tylko biadola i czekaja na manne z UP.
        >
        > pozdr
        patrząc na sprawy kompleksowo , zawsze ok. 30% będzie bez pracy i masy
        z byle jaką pensją , bo taka jest gospodarka .
        Kowalski , który narzeka może posłucha twoich rad i znajdzie pracę
        dającą mu satysfakcję - będzie narzekał Malinowski - 30 % tych Malinoswkich .
        • thornmann1 cytat 19.11.03, 09:58
          Re: STRASZNE RZECZY - PORNO W BIAŁYMSTOKU!!! IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl
          Gość: 111 17.11.2003 15:11 odpowiedz na list


          Smętne obserwacje przyniósł miniony tydzień. Najpierw utkwił nam w oczach
          włościanin z Żelazna, wioseczki na Dolnym Śląsku, gdzie Monar umyślił sobie
          ośrodek dla dzieci, którym trzeba pomóc. Dzieci z rodzin patologicznych,
          rozbitych, z marginesu, takie, które jeśli im dziś nie podać ręki, pójdą na
          zmarnowanie. Żelazno, to samo, które odmawia majowe nabożeństwo przy kapliczce
          na rozstaju dróg i płacze, widząc polskiego papieża, powiedziało głośno: Nie!
          Żadnych dzieci, żadnego Monaru. – Niech se gdzie indziej szukają miejsca dla
          dzieciaków, czemu u nas? – syczały parafianki. A bitny tamtejszy włościanin, z
          pewnością nie mormon, napina się do kamery i obiecuje: – Niech no tylko ktoś z
          Monaru się pokaże, po gębach bić będziemy. A jak kto spróbuje wejść na moją
          ziemię – zabiję!
          Tego samego dnia telewizja pokazuje staruszkę Irenę Sendler, która podczas II
          wojny uratowała z warszawskiego getta 2500 żydowskich dzieciaków przed
          śmiercią. Uratowała ich więcej, niż słynny pan Schindler z Krakowa, o którym
          Spielberg z Rywinem nakręcili oscarowy film. Wtedy, za Niemca, trzeba było
          okazać więcej odwagi, niż dziś, wymachując kułakami na żelaźnieńskim gumnie.
          Sendlerowa, odznaczona za to przez prezydenta jakimś ważnym orderem, powiada
          krótko: – Wielka mi zasługa... Po prostu, starałam się żyć po ludzku. Co z
          tego faktu wyciągną dla siebie włościanie z Żelazna? Pewnie nic, bo niby
          dlaczego mieliby cokolwiek wyciągać poza sztachetą z płotu?
          Czyż nie jest dziwadłem kraj, w którym urodzona, wyuczona i popularna
          piosenkarka dopiero w pięćdziesiątej wiośnie swego życia otrzymuje polskie
          obywatelstwo, mimo że byle zrywny osiłek kopiący piłkę futbolową otrzymuje
          nasze obywatelstwo z łatwością, z jaką pobiera się na poczcie kwitek na list
          priorytetowy. Jaki pożytek mamy z futbolisty Olisadebe, polskiego do szpiku
          kości jak najbardziej? Pewnie jakiś mamy, warto zapytać o to włościan z
          Żelazna, ale jak zestawić jego nożny dorobek z latami pracy twórczej Eleni?
          Czy nie jest Polska ostoją pure nonsense, skoro jeden z sensowniejszych
          naszych polityków, Bronisław Komorowski, publicznie powiada, z niczym
          nieuzasadnioną wyższością, o Jolancie Kwaśniewskiej, która nie wykluczyła
          swego kandydowania do urzędu prezydenckiego, że kierować państwem to co innego
          niż kierować mężem? Jaki enzym sprawia, że cywilizowany, mogący być bez wstydu
          pokazywany za granicą polityk, popisuje się taką „klasą”. Urodził się w
          Żelaźnie, czy gdzieś w pobliżu... Dziwię się, że nasze feministki nie
          rozszarpały przystojnego Bronka na strzępki skąpe jak stringi, ale widocznie
          akurat gotowały zupę albo pucowały okna i nie miały głowy do ideologii.
          Wyczyn dla Polaka więcej znaczy niż dla Czecha sumienność. Właśnie podano
          wieść o bohaterskim łodzianinie, któremu omal nie pękły płuca podczas konkursu
          w dyskotece na długość gwizdania. Ledwie lekarze uratowali nieboraka, który
          nadął się tak, jakby chciał całą parę puścić w koła. Tymczasem strajk na PKP
          zawieszono i tradycyjnie wszystko poszło w gwizd.
          Stary generał de Gaulle żalił się kiedyś, że trudno jest rządzić państwem, w
          którym jest 265 gatunków sera. Co zrobiłby biedaczyna, mając rządzić Polakami?
          Narodem mającym zagwarantowane świętych obcowanie, uwielbiającym kremówki z
          Wadowic i tłustą golonkę z półżywej, niedobitej świni? Pewnie nie dożyłby
          swego pięknego wieku.Tak widzi nas Polaków Martenka w Angorze. nic dodać.
          • rhemek Re: cytat 19.11.03, 10:09
            thornmann1 napisała:

            > Re: STRASZNE RZECZY - PORNO W BIAŁYMSTOKU!!! IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl
            > Gość: 111 17.11.2003 15:11 odpowiedz na list
            >
            >
            > Smętne obserwacje przyniósł miniony tydzień. Najpierw utkwił nam w oczach
            > włościanin z Żelazna, wioseczki na Dolnym Śląsku, gdzie Monar umyślił sobie
            > ośrodek dla dzieci, którym trzeba pomóc. Dzieci z rodzin patologicznych,
            > rozbitych, z marginesu, takie, które jeśli im dziś nie podać ręki, pójdą na
            > zmarnowanie. Żelazno, to samo, które odmawia majowe nabożeństwo przy
            kapliczce
            > na rozstaju dróg i płacze, widząc polskiego papieża, powiedziało głośno:
            Nie!
            > Żadnych dzieci, żadnego Monaru. – Niech se gdzie indziej szukają miejsca
            > dla
            > dzieciaków, czemu u nas? – syczały parafianki. A bitny tamtejszy włościan
            > in, z
            > pewnością nie mormon, napina się do kamery i obiecuje: – Niech no tylko k
            > toś z
            > Monaru się pokaże, po gębach bić będziemy. A jak kto spróbuje wejść na moją
            > ziemię – zabiję!
            > Tego samego dnia telewizja pokazuje staruszkę Irenę Sendler, która podczas
            II
            > wojny uratowała z warszawskiego getta 2500 żydowskich dzieciaków przed
            > śmiercią. Uratowała ich więcej, niż słynny pan Schindler z Krakowa, o którym
            > Spielberg z Rywinem nakręcili oscarowy film. Wtedy, za Niemca, trzeba było
            > okazać więcej odwagi, niż dziś, wymachując kułakami na żelaźnieńskim gumnie.
            > Sendlerowa, odznaczona za to przez prezydenta jakimś ważnym orderem, powiada
            > krótko: – Wielka mi zasługa... Po prostu, starałam się żyć po ludzku. Co
            > z
            > tego faktu wyciągną dla siebie włościanie z Żelazna? Pewnie nic, bo niby
            > dlaczego mieliby cokolwiek wyciągać poza sztachetą z płotu?
            > Czyż nie jest dziwadłem kraj, w którym urodzona, wyuczona i popularna
            > piosenkarka dopiero w pięćdziesiątej wiośnie swego życia otrzymuje polskie
            > obywatelstwo, mimo że byle zrywny osiłek kopiący piłkę futbolową otrzymuje
            > nasze obywatelstwo z łatwością, z jaką pobiera się na poczcie kwitek na list
            > priorytetowy. Jaki pożytek mamy z futbolisty Olisadebe, polskiego do szpiku
            > kości jak najbardziej? Pewnie jakiś mamy, warto zapytać o to włościan z
            > Żelazna, ale jak zestawić jego nożny dorobek z latami pracy twórczej Eleni?
            > Czy nie jest Polska ostoją pure nonsense, skoro jeden z sensowniejszych
            > naszych polityków, Bronisław Komorowski, publicznie powiada, z niczym
            > nieuzasadnioną wyższością, o Jolancie Kwaśniewskiej, która nie wykluczyła
            > swego kandydowania do urzędu prezydenckiego, że kierować państwem to co
            innego
            > niż kierować mężem? Jaki enzym sprawia, że cywilizowany, mogący być bez
            wstydu
            > pokazywany za granicą polityk, popisuje się taką „klasą”. Urodził s
            > ię w
            > Żelaźnie, czy gdzieś w pobliżu... Dziwię się, że nasze feministki nie
            > rozszarpały przystojnego Bronka na strzępki skąpe jak stringi, ale widocznie
            > akurat gotowały zupę albo pucowały okna i nie miały głowy do ideologii.
            > Wyczyn dla Polaka więcej znaczy niż dla Czecha sumienność. Właśnie podano
            > wieść o bohaterskim łodzianinie, któremu omal nie pękły płuca podczas
            konkursu
            > w dyskotece na długość gwizdania. Ledwie lekarze uratowali nieboraka, który
            > nadął się tak, jakby chciał całą parę puścić w koła. Tymczasem strajk na PKP
            > zawieszono i tradycyjnie wszystko poszło w gwizd.
            > Stary generał de Gaulle żalił się kiedyś, że trudno jest rządzić państwem, w
            > którym jest 265 gatunków sera. Co zrobiłby biedaczyna, mając rządzić
            Polakami?
            > Narodem mającym zagwarantowane świętych obcowanie, uwielbiającym kremówki z
            > Wadowic i tłustą golonkę z półżywej, niedobitej świni? Pewnie nie dożyłby
            > swego pięknego wieku.Tak widzi nas Polaków Martenka w Angorze. nic dodać.



            Dobre:))
            • unsatisfied6 Re: cytat 19.11.03, 13:33
              rhemek napisał:

              > thornmann1 napisała:
              >
              > > Re: STRASZNE RZECZY - PORNO W BIAŁYMSTOKU!!! IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl
              > > Gość: 111 17.11.2003 15:11 odpowiedz na list
              > >
              > >
              > > Smętne obserwacje przyniósł miniony tydzień. Najpierw utkwił nam w oczach
              > > włościanin z Żelazna, wioseczki na Dolnym Śląsku, gdzie Monar umyślił sobi
              > e
              > > ośrodek dla dzieci, którym trzeba pomóc. Dzieci z rodzin patologicznych,
              > > rozbitych, z marginesu, takie, które jeśli im dziś nie podać ręki, pójdą n
              > a
              > > zmarnowanie. Żelazno, to samo, które odmawia majowe nabożeństwo przy
              > kapliczce
              > > na rozstaju dróg i płacze, widząc polskiego papieża, powiedziało głośno:
              > Nie!
              > > Żadnych dzieci, żadnego Monaru. – Niech se gdzie indziej szukają mie
              > jsca
              > > dla
              > > dzieciaków, czemu u nas? – syczały parafianki. A bitny tamtejszy wło
              > ścian
              > > in, z
              > > pewnością nie mormon, napina się do kamery i obiecuje: – Niech no ty
              > lko k
              > > toś z
              > > Monaru się pokaże, po gębach bić będziemy. A jak kto spróbuje wejść na moj
              > ą
              > > ziemię – zabiję!
              > > Tego samego dnia telewizja pokazuje staruszkę Irenę Sendler, która podczas
              >
              > II
              > > wojny uratowała z warszawskiego getta 2500 żydowskich dzieciaków przed
              > > śmiercią. Uratowała ich więcej, niż słynny pan Schindler z Krakowa, o któr
              > ym
              > > Spielberg z Rywinem nakręcili oscarowy film. Wtedy, za Niemca, trzeba było
              >
              > > okazać więcej odwagi, niż dziś, wymachując kułakami na żelaźnieńskim gumni
              > e.
              > > Sendlerowa, odznaczona za to przez prezydenta jakimś ważnym orderem, powia
              > da
              > > krótko: – Wielka mi zasługa... Po prostu, starałam się żyć po ludzku
              > . Co
              > > z
              > > tego faktu wyciągną dla siebie włościanie z Żelazna? Pewnie nic, bo niby
              > > dlaczego mieliby cokolwiek wyciągać poza sztachetą z płotu?
              > > Czyż nie jest dziwadłem kraj, w którym urodzona, wyuczona i popularna
              > > piosenkarka dopiero w pięćdziesiątej wiośnie swego życia otrzymuje polskie
              >
              > > obywatelstwo, mimo że byle zrywny osiłek kopiący piłkę futbolową otrzymuje
              >
              > > nasze obywatelstwo z łatwością, z jaką pobiera się na poczcie kwitek na li
              > st
              > > priorytetowy. Jaki pożytek mamy z futbolisty Olisadebe, polskiego do szpik
              > u
              > > kości jak najbardziej? Pewnie jakiś mamy, warto zapytać o to włościan z
              > > Żelazna, ale jak zestawić jego nożny dorobek z latami pracy twórczej Eleni
              > ?
              > > Czy nie jest Polska ostoją pure nonsense, skoro jeden z sensowniejszych
              > > naszych polityków, Bronisław Komorowski, publicznie powiada, z niczym
              > > nieuzasadnioną wyższością, o Jolancie Kwaśniewskiej, która nie wykluczyła
              > > swego kandydowania do urzędu prezydenckiego, że kierować państwem to co
              > innego
              > > niż kierować mężem? Jaki enzym sprawia, że cywilizowany, mogący być bez
              > wstydu
              > > pokazywany za granicą polityk, popisuje się taką „klasą”. Urod
              > ził s
              > > ię w
              > > Żelaźnie, czy gdzieś w pobliżu... Dziwię się, że nasze feministki nie
              > > rozszarpały przystojnego Bronka na strzępki skąpe jak stringi, ale widoczn
              > ie
              > > akurat gotowały zupę albo pucowały okna i nie miały głowy do ideologii.
              > > Wyczyn dla Polaka więcej znaczy niż dla Czecha sumienność. Właśnie podano
              > > wieść o bohaterskim łodzianinie, któremu omal nie pękły płuca podczas
              > konkursu
              > > w dyskotece na długość gwizdania. Ledwie lekarze uratowali nieboraka, któr
              > y
              > > nadął się tak, jakby chciał całą parę puścić w koła. Tymczasem strajk na P
              > KP
              > > zawieszono i tradycyjnie wszystko poszło w gwizd.
              > > Stary generał de Gaulle żalił się kiedyś, że trudno jest rządzić państwem,
              > w
              > > którym jest 265 gatunków sera. Co zrobiłby biedaczyna, mając rządzić
              > Polakami?
              > > Narodem mającym zagwarantowane świętych obcowanie, uwielbiającym kremówki
              > z
              > > Wadowic i tłustą golonkę z półżywej, niedobitej świni? Pewnie nie dożyłby
              > > swego pięknego wieku.Tak widzi nas Polaków Martenka w Angorze. nic dodać.
              >
              >
              >
              > Dobre:))
              bardzo dobre .
              należą się pochwały od SLD a szczególnie JK .

              jak dziecko czegoś nie zje , zmieszać to z inną potrawką - polubi .
    • Gość: mackwacz Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: *.visp.energis.pl 19.11.03, 20:53
      cześć szymon czy to ty? bo to ja mac kwacz.
      • Gość: Szymon Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 19:57
        Tak to ja
Pełna wersja