andzina
25.02.09, 15:37
idąc za ciosem zaproponuję wątek o sklepach/miejscach usługowych/urzędach
gdzie spotkałyście się z wyjątkowo niemiłą obsługą.
ja już nie pierwszy raz spotkałam się z nieprzyjemnym traktowaniem w aptece
alba w pawilonie przy billi. nawet nie jestem w stanie stwierdzić, czy ze
strony tej samej pani czy ogólnie całej obsługi. dziś podjechałam tam z
młodym, (koniecznie chciałam albę, bo wiem, że jeden z leków jest tam sporo
tańszy niż w innych aptekach, a miałam po drodze) kupiłam swoje leki plus mały
miał do zrobienia maść na uczulenie. pani najpierw z przekąsem poinformowała
mnie, że będzie dopiero na piątek, a w chwili, kiedy powiedziałam, że ok, nie
przeszkadza mi pani wymamrotała (na tyle wyraźnie, że świetnie słyszałam), że
mam tyyyle aptek dookoła mojego miejsca zamieszkania a musiałam wybrać tę! z
fochem wielkim!
aż mnie zatkało. a co paniusi do tego gdzie ja mam bliżej? skąd wie, że adres
na recepcie jest inny niż mój zamieszkania? a może pracuję w okolicy i mam
blisko? a może mam kaprycho jeżdżenia po całym mieście albo i za miasto i
dorabiania sobie leków?
nie wiem czy to wielki problem zamówić taką maść, czy może wypisanie jednego
kwitka ręcznie bez pomocy komputera panią przerosło...
a tak na marginesie, to w większości urzędów pocztowych pracują osoby niemiłe
i nieuprzejme, albo lodowato-zawodowo uprzejme. kiedyś na poczcie na leśnym
pracował taki młody chłopak, nieziemsko uprzejmy i miły, zawsze do niego była
kilometrowa kolejka, a on się zwijał jak w ukropie, uśmiechał się i nawet jak
się postało chwilę to człowiek nie narzekał. ale już tam nie pracuje. nie chce
urazić nikogo, kto pracuje na poczcie, ale takie mam akurat z pocztą nie miłe
doświadczenie...