Dodaj do ulubionych

Sikorski a NATO

23.03.09, 14:37
Minister Sikorski pochodzi z okolic Bydgoszczy, gdzie znajduje sie jednostka
NATO, ktorej od paru lat dowodcami sa Dunczycy - w Bydgoszczy miala tez
powstac szkola miedzynarodowa finansowana przez rzad polski (szkola powstala,
ale jest stan jest krytyczny - oficerowie zamiast przyjezdzac - wyjezdzaja, a
kraje NATO sugerujom swoim oficerowm, zeby przyjezdzali bez dzieci - jest to
bardzo stresujaca sytuacja dla jednostki w Bydgoszczy), ktory od paru lat nie
wywiazuje sie z umowy miedzynarodowej - szkole od wielu lat wizytuja rozni
generalowie z calego swiata, ktorzy bardzo dobrze orientuja sie w sytuacji
(tragicznej) szkoly. Osobisci nigdy bym nie poparl kandyta z kraju, ktory nie
potrafi zajac sie taka 'drobnostka' jak szkola - niesmak idzie na caly swiat.
Obserwuj wątek
    • kalifaktor Re: Sikorski a NATO 23.03.09, 14:38
      Parę tygodni temu gruchnęła wiadomość o kandydaturze min.
      Sikorskiego na funkcję Sekretarza Generalnego NATO. Reżimowe
      mediodajnie dostały w związku z tym obowiązkowego w takich razach
      euforycznego amoku i z miejsca przystąpiły do
      gigantycznego „lansu”, mającego wywołać wrażenie, jakby Sikorski
      był już pewniakiem, a „przyklepanie” jego kandydatury na
      najbliższym szczycie Sojuszu – prostą formalnością. Tymczasem,
      wkrótce okazało się, że ta cała propagandowa piana nie była warta
      funta kłaków, sekretarzem NATO zostanie najprawdopodobniej duński
      premier Anders Rasmussen, zaś Sikorski, tak ponoć chwalony w
      Europie za to, że nie jest Kaczyńskim, poklepywany po plecach i
      ogólnie cacany, może tylko sobie na natowskie smakołyki popatrzeć,
      niczym dziecko przyklejające nos do szyby wystawowej cukierni.
      Amerykanie (bo to głównie oni decydują o tego typu sprawach) i
      reszta sojuszników potraktowali naszego Radzia jak pętaka.

      Dlaczego tak się stało? Ano dlatego, że sam zainteresowany dał im
      do tego świetny powód swymi wcześniejszymi przejawami żałosnej,
      iście gó...arskiej nieodpowiedzialności, a wszystko to w
      prowincjonalno – cwaniackiej otoczce bydgoskiego doliniarza, który
      wszedł między prawdziwych macherów i od tej pory pielęgnuje
      snobistyczne rojenia o przynależności do ich ekskluzywnego grona.


      Tarcza, głupcze!


      Mówiąc krótko, uważam, że utrącenie kandydatury Sikorskiego to
      przede wszystkim pokłosie jego postawy w sprawie tarczy
      antyrakietowej.

      Sikorski wystawił Amerykanów do wiatru, miesiącami przeciągając
      pozorowane negocjacje i chwaląc się tym publicznie, jacy to
      jesteśmy teraz twardzi i „nie rozmawiamy z Ameryką na kolanach”.
      Pomyślmy. Takie teksty wygłaszane tylko dla medialnej klaki wobec
      jedynego poważnego militarnie sojusznika, którego obecność w Polsce
      sama z siebie wzmacniałaby nasze bezpieczeństwo. Czesi to
      rozumieli, nasi włodarze owładnięci manią, by za wszelką cenę być
      przeciwieństwem Kaczyńskich – ni w ząb. Gdyby nie „dywersyjny”
      wywiad Waszczykowskiego dla „Newsweeka” i wzmożony nacisk Lecha
      Kaczyńskiego, do tej pory pod umową nie było by nawet parafki. To
      był ze strony polskiego rządu i Sikorskiego osobiście, świadomy
      sabotaż, celowa próba utrącenia projektu. Amerykanie takie rzeczy
      mogą zapomnieć tylko Rosji, a i to nie zawsze.

      Sikorski, rzecz jasna, kalkulował „na Obamę”, sądząc, że po
      zwycięstwie Demokraty problem (no właśnie – dla Sikorskiego tarcza
      od początku była problemem, a nie szansą) tarczy rozwiąże się
      automatycznie. I tu właśnie wylazło z niego wspomniane wcześniej
      prowincjonalne cwaniactwo, którego najwyraźniej nie wytępił ani
      Oksford, ani waszyngtońsko – nowojorskie salony. Kombinując jak koń
      pod górę w sprawie tarczy, wyrobił sobie w oczach amerykańskiego
      establishmentu opinię faceta na którym nie można polegać.

      Amerykanie nie poprą gościa, któremu nie sposób zaufać. Nie poprą
      faceta, który próbował ich orżnąć. Tacy już są, ci Amerykanie, „z
      którymi przestaliśmy rozmawiać na kolanach”. Gdy ktoś usiłuje w
      najgorszym stylu zrobić z nich idiotów, to później jakoś go nie
      lubią.

      I guzik ma do rzeczy, że Obama też nie chce tarczy. W Stanach, jak
      wszędzie, są jeszcze zainteresowane nią grupy nacisku, jest również
      administracja działająca w myśl zasady „dłużej klasztora niż
      przeora”. Zasiadający w Gabinecie Owalnym napompowany medialnie
      fircyk pokroju Obamy jest w stanie prace nad tarczą co najwyżej
      spowolnić. Zbyt wiele już w ten projekt zainwestowano, by lekką
      ręką wyrzucać go do kosza. Poważne kraje kontynuują pewne
      strategiczne założenia, co najwyżej nieco inaczej rozkładając
      akcenty.

      Nasz głupio - mądry „minio” od spraw zagranicznych, najwyraźniej
      nie wziął tego pod uwagę i w efekcie żenująco wręcz przekombinował.

      Skutki są następujące:

      1) Nie będzie tarczy (tzn. prędzej czy później będzie, lecz nie u
      nas);

      2) Sikorski i tak nie zostanie szefem NATO;

      3) Na Kremlu rechoczą i odbijają szampanskoje.

      Na marginesie: przywracanie do łask skompromitowanych postaci
      związanych z WSI, co do którego w kwatera główna Sojuszu nie raz
      wysuwała zastrzeżenia i którego rozwiązanie przywitano w Brukseli z
      ulgą, też, delikatnie mówiąc, nie poprawiło w oczach sojuszników
      naszej wiarygodności.

      Moskwa i Europa Zachodnia.

      Sikorski zdaje sobie sprawę z tego, że obsada szefostwa NATO
      decyduje się również w Moskwie, tzn. sekretarz generalny musi
      być „strawny” dla Kremla. Stąd też jego beznadziejna polityka
      umizgów zarówno wobec Rosji, jak i epatowanie „bezkonfliktowością”
      i „konstruktywną postawą” zapatrzonej w Rosję, wykastrowanej
      Zachodniej Europy. Wszystko na nic. Ile medialnych pokłonów
      Sikorski by nie wybił, ile imprez w swoim dworku by nie wyprawił,
      jego kandydatura dla Rosji i posłusznego jej eunuchowatego Zachodu
      i tak byłaby nie do przyjęcia, podobnie jak każdego innego, choćby
      najbardziej spolegliwego Polaka. Dla Zachodu jako Polak i tak
      jest „genetycznie” obciążony antyrosyjskością, dla Rosji natomiast
      każde wywyższenie przedstawiciela narodu o którym świat ma
      zapomnieć było i jest nie na rękę. Co innego pochwalić, lub
      pogłaskać po główce, a co innego ofiarować tak eksponowany fotel.
      Jedyną siłą zdolną do przeforsowania takiej kandydatury są Stany
      Zjednoczone, z którymi Sikorski postąpił w opisany chwilę wcześniej
      sposób. Pętak i tyle.

      Sikorski najwyraźniej zapomniał, że pijarowskie sztuczki, to plewy
      dobre dla zmanipulowanej i medialnie urobionej lemingowatej masy. Z
      poważnymi partnerami trzeba rozmawiać poważnie i mieć do dyspozycji
      poważne argumenty.



      Zakończenie.


      Wbrew wylanym powyżej złośliwościom, porażkę Sikorskiego odbieram
      bez szczególnej satysfakcji. Polak na tak eksponowanym stanowisku,
      to zawsze nobilitacja i prestiż dla kraju. Co bym o Sikorskim nie
      sądził (a opinię na jego temat mam nie najlepszą – uważam go za
      faceta, który rozmienił się na drobne i dla kariery sprzeniewierzył
      się samemu sobie, zaprzepaszczając całkiem ładne karty swojej
      biografii), jego szefowanie w NATO siłą rzeczy przesunęłoby nieco
      ciężar zainteresowań Sojuszu w stronę Europy Środkowo – Wschodniej,
      zwiększając uwrażliwienie możnych tego świata na problemy naszego
      regionu. Tak, niestety, się nie stanie. Zmarnowano szansę na choćby
      częściowe zrównoważenie filorosyjskiej polityki Niemiec, Włoch,
      Francji i wyjątkowo szkodliwych prokremlowskich „gestów” nowej
      amerykańskiej administracji. Sikorski w swej nieskończonej pysze,
      zaślepieniu i ignorancji zachował się jak rosyjski agent wpływu.
      Doprawdy, jeszcze paru takich użytecznych idiotów a Rosja nie
      będzie musiała nikogo u nas werbować i przekupywać. Rozłożymy się
      sami.
      • swiniopas6 Re: Sikorski a NATO 23.03.09, 19:24
        Bardzo sie wysililes niczym ten stary dziadyga co walczyl
        z wiatrakami- Don Quixote czy jak mu tam bylo. Sikorski
        wielokrotnie oswiadczal ze nie chce tej posady w NATO.
        Im bardziej pp.Kaczynski i Tusk sie wysilaja aby p.Radka
        wypchnac na aut, tym jasniej widac o co chodzi. Obaj sie boja
        konkurenta w bliskim juz wyscigu do Palacu Prezydenckiego.
        • kalifaktor Re: Sikorski a NATO 23.03.09, 20:20
          Mozna by sie zastanawiac (teoretycznie) , na jakim stanowisku RS
          moglby narobic wiekszego smrodu i wiecej naszkodzic Polsce - jako
          szef NATO czy jako Prezydent RP ?
          W sumie, Polska przetrzymala jakos Walese, wiec zapewne i S cudow
          tu nie dokona/lby. Zreszta , ma marne szanse na ktorekowleik z tych
          stanowisk. Z NATO juz praktycznie wypadl a na prezydenta nie
          wystartuje, bo wtedy zaczna tak naprawde grzebac chocby w jego
          edukacji- i wyjada na jaw cuda- niewidy, jak chocby mgr.
          Kwasniewskiego, albo i lepeij.
          • swiniopas6 Re: Sikorski a NATO 23.03.09, 21:07
            Ty, kalifaktor, widac zes bywaly, po wiezieniach za funkcyjnego
            slugiwal. Ale Rona Asmusa nie znasz wiec zaszkodzic Panu Ministrowi
            nie mozesz. Byl taki, maly paranoik na kaczych nozkach, od samego
            poczatku Panu Ministrowi nieopodal dupy robil. I tez mu nie wyszlo.
            Wracaj pomiedzy trzode chlewna bo nic tu nie wskorasz.
    • odziadek Re: Sikorski a NATO 23.03.09, 21:46
      Przypuszczam, że pieniądze na natowską szkołę znalazłyby się
      niezwłocznie po przeniesieniu tej instytucji do Grodu Kopernika.
      Jak znam życie, natowska szkoła może mieć w Bydgoszczy jeszcze
      wiele poważnych kłopotów (są wpływowe osoby gotowe o to zadbać...).
      • lew131313 Re: Sikorski a NATO 23.03.09, 22:56
        odziadek napisał:

        > Przypuszczam, że pieniądze na natowską szkołę znalazłyby się
        > niezwłocznie po przeniesieniu tej instytucji do Grodu Kopernika.<

        Chodzi ci o Olsztyn czy o Frombork?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka