Dodaj do ulubionych

edukacja w domu? co ty na to misio112?

02.12.03, 15:40
to może byc niegłupi pomysł
www.edukacja.domowa.pl/
Obserwuj wątek
    • unsatisfied6 Re: edukacja w domu? co ty na to misio112? 02.12.03, 15:45
      unsatisfied6 napisał:

      > to może byc niegłupi pomysł
      > www.edukacja.domowa.pl/

      zacząłbym swoje dzieciaki w końcu uczyć angielskiego -
      co nie znaczy , że narzekam na nauczycielkę od niemca -
      jest super .
      • misiu112 Re: edukacja w domu? co ty na to misio112? 03.12.03, 09:13
        unsatisfied6 napisał:

        > unsatisfied6 napisał:
        >
        > > to może byc niegłupi pomysł
        > > www.edukacja.domowa.pl/
        >
        > zacząłbym swoje dzieciaki w końcu uczyć angielskiego -
        > co nie znaczy , że narzekam na nauczycielkę od niemca -
        > jest super .
        >
        >Popatrz na nasze społeczeństwo, niestety niewyedukowane, biedne!!!To wiec kto
        mialby uczyc i kto bedzie placil.Dla wielu osob to swietna alternatywa, jestem
        za tylko jakie to beda koszty?Pytanie czy rodzic moze ksztalcic na kazdym
        szczeblu nauczania, czy jego wiedza jest wystarczająca.Raczej na poziomie
        szkoly sredniej czy tez gimnazjum nalezaloby juz organizowac
        specjalistow.Jezeli kogos na to stac jestem za.Ale szkola to nie tylko wymiar
        dydaktyczny, wazne sa tez stosunki spoleczne.Uczen poznaje rozne osobowosci,
        nie jest wyalienowany ze spoleczenstwa.Jezeli kogos na to stac jak najbardziej.
        • unsatisfied6 Re: edukacja w domu? co ty na to misio112? 03.12.03, 09:33
          misiu112 napisał:

          > unsatisfied6 napisał:
          >
          > > unsatisfied6 napisał:
          > >
          > > > to może byc niegłupi pomysł
          > > > www.edukacja.domowa.pl/
          > >
          > > zacząłbym swoje dzieciaki w końcu uczyć angielskiego -
          > > co nie znaczy , że narzekam na nauczycielkę od niemca -
          > > jest super .
          > >
          > >Popatrz na nasze społeczeństwo, niestety niewyedukowane, biedne!!!To wiec k
          > to
          > mialby uczyc i kto bedzie placil.Dla wielu osob to swietna alternatywa,
          jestem
          > za tylko jakie to beda koszty?Pytanie czy rodzic moze ksztalcic na kazdym
          > szczeblu nauczania, czy jego wiedza jest wystarczająca.Raczej na poziomie
          > szkoly sredniej czy tez gimnazjum nalezaloby juz organizowac
          > specjalistow.Jezeli kogos na to stac jestem za.
          ciekawe , czy jednak możliwe do zrealizowania ?


          Ale szkola to nie tylko wymiar
          > dydaktyczny, wazne sa tez stosunki spoleczne.Uczen poznaje rozne osobowosci,
          > nie jest wyalienowany ze spoleczenstwa.Jezeli kogos na to stac jak
          najbardziej.
          z tym się w 100% zgadzam

          zakladając że rodzice są wykształceni i mogą podołać zadaniu , pytanie
          jest jak to zorganizować i im pomóc - przecież to nie może być
          tylko praca w domu , musi być to jakoś zorganizowane , dzieciaki
          musząod czasu do czasu się spotykać w grupach , muszą porównać
          swoją wiedzę z innymi i muszą mieć bodźce zewnętrzene do
          ksztłacenia .

          Myślę , że jest to do zrealizowania ale obawiam się żeby
          znowu coś nie zostało spartaczone i odrzucone jako
          utopia .
          • misiu112 Re: edukacja w domu? co ty na to misio112? 03.12.03, 18:48
            Tylko Ci wyksztalceni rodzice nie maja czsu bo z reguly gonia za kasa!Wole aby
            dziecko mialo zapewnionego fachowca.W tym wlasnie widze plus, mozliwosc doboru
            odpowiedniej jakosci pedagogow do pracy z moim dzieckiem.Place wiec wymagam!
            Tylko niestety wiekszosc spoleczenstwa nie stac na taki luksus, a przygotowanie
            ich merytoryczne moze byc bardzo kiepskie, gorzej jeszcze bedzie z odpowiednim
            przekazywaniem wiedzy!Jest to pewna alternatywa, w okresie miedzywojennym
            zamozni ludzie tak ksztalcili swoje pociechy, ale tylko do pewnego
            poziomu.Pomysl godny polecenia tylko dla bardzo waskiej grupy ludzi.A tak
            mowiac szczerze to nie chcialbym uczyc swojej corki!Przy zamoznosci
            spoleczenstwa i ich wyedukowaniu to dla znacznej wiekszosci sa szkoly
            panstwowe.Pytanie juz takie kiedys postawilem co zmienic, aby przewietrzyc to
            towarzystwo szczegolnie skostniale? ja zaczalbym od zniesienia karty
            nauczyciela!!!I za to moge dostac w ryja!!!
            • unsatisfied6 Re: edukacja w domu? co ty na to misio112? 03.12.03, 19:03
              misiu112 napisał:

              > Tylko Ci wyksztalceni rodzice nie maja czsu bo z reguly gonia za kasa!Wole
              aby
              > dziecko mialo zapewnionego fachowca.W tym wlasnie widze plus, mozliwosc
              doboru
              > odpowiedniej jakosci pedagogow do pracy z moim dzieckiem.Place wiec wymagam!
              > Tylko niestety wiekszosc spoleczenstwa nie stac na taki luksus, a
              przygotowanie
              >
              > ich merytoryczne moze byc bardzo kiepskie, gorzej jeszcze bedzie z
              odpowiednim
              > przekazywaniem wiedzy!Jest to pewna alternatywa, w okresie miedzywojennym
              > zamozni ludzie tak ksztalcili swoje pociechy, ale tylko do pewnego
              > poziomu.Pomysl godny polecenia tylko dla bardzo waskiej grupy ludzi.A tak
              > mowiac szczerze to nie chcialbym uczyc swojej corki!Przy zamoznosci
              > spoleczenstwa i ich wyedukowaniu to dla znacznej wiekszosci sa szkoly
              > panstwowe.Pytanie juz takie kiedys postawilem co zmienic, aby przewietrzyc to
              > towarzystwo szczegolnie skostniale? ja zaczalbym od zniesienia karty
              > nauczyciela!!!I za to moge dostac w ryja!!!
              od grona nauczycielskiego zapewne za takie pomysły można "dostać w ryja"
              gwarancją pracy powinien być moim zdaniem autorytet nauczyciela ,
              jego doświadczenie i skuteczność jak i w przypadku długoletnich nauczycieli
              pewne poważne niedogodności uniemożliwiajace zbyt łatwe zwolnienia .

              homeschooling po przemyślenu też wydaje mi się to utopią , ale
              sama idea i próby realizacji mogą przynieść pewne pozytywne doświadczenia dla
              szkolnictwa .
              • misiu112 Re: edukacja w domu? co ty na to misio112? 03.12.03, 19:13
                U6 poczytaj wątki o lekarzach, to przeciez elita intelektualna, tez praktycznie
                nie sa do ruszenia.Uwazam, ze nauczyciel powinien byc ciagle poddawany ocenie
                pracy.Zapewne wiesz o stopniach awansu zawodowego.nauczyciele mianowani
                ubiegaja sie o tytuł nauczyciela dyplomowanego.W zamierzeniach ministerstwa
                miała to byc elita oswitowa (ludzie kreatywni poszukujacy nowych form przekazu,
                pracujacy zawsze na wysokim poziomie)), ale oczywiscie ludzie to wypaczyli.Nie
                masz pojecia co sie dzieje przy tym idiotycznym kompletowaniu papierkow,
                znakomita wiekszosc tworzy fikcje, a co jeszcze gorsze dyrektorzy takie teczki
                opiniuja i posylaja je do kuratorium.czysta paranoja!!!Bo przeciez prestiż
                szkoly rosnie im wiecej tych dyplomowanych.Polowa z nich po otrzymaniu stopnia
                nauczyciela dyplomowanego siada na laurach i ma wszystko w glebokim
                powazaniu.Nie uwazasz, ze cos tutaj jest nie tak.Wlasnie pierwsza przeszkoda to
                ta archiczna karta nauczyciela!!!Tak jak lekarze tworza pewny kamienny krag
                niedo przebicia tak i nauczyciele walcza o karte aby im zapewnila praktycznie
                nienaruszalnosc!!!Sorry, ale szkoda pisac!!!
                • unsatisfied6 porównanie na miejscu 04.12.03, 08:16
                  misiu112 napisał:

                  > U6 poczytaj wątki o lekarzach, to przeciez elita intelektualna, tez
                  praktycznie
                  >
                  > nie sa do ruszenia.Uwazam, ze nauczyciel powinien byc ciagle poddawany ocenie
                  > pracy.Zapewne wiesz o stopniach awansu zawodowego.nauczyciele mianowani
                  > ubiegaja sie o tytuł nauczyciela dyplomowanego.W zamierzeniach ministerstwa
                  > miała to byc elita oswitowa (ludzie kreatywni poszukujacy nowych form
                  przekazu,
                  >
                  > pracujacy zawsze na wysokim poziomie)), ale oczywiscie ludzie to
                  wypaczyli.Nie
                  > masz pojecia co sie dzieje przy tym idiotycznym kompletowaniu papierkow,
                  > znakomita wiekszosc tworzy fikcje, a co jeszcze gorsze dyrektorzy takie
                  teczki
                  > opiniuja i posylaja je do kuratorium.czysta paranoja!!!Bo przeciez prestiż
                  > szkoly rosnie im wiecej tych dyplomowanych.Polowa z nich po otrzymaniu
                  stopnia
                  > nauczyciela dyplomowanego siada na laurach i ma wszystko w glebokim
                  > powazaniu.Nie uwazasz, ze cos tutaj jest nie tak.Wlasnie pierwsza przeszkoda
                  to
                  >
                  > ta archiczna karta nauczyciela!!!Tak jak lekarze tworza pewny kamienny krag
                  > niedo przebicia tak i nauczyciele walcza o karte aby im zapewnila praktycznie
                  > nienaruszalnosc!!!Sorry, ale szkoda pisac!!!
                  Porównanie do innych zawodów jest na miejscu .
                  Zamierzenia promowania dobrych lekarzy i nauczycieli wydają
                  się słuszne . W praktyce widzimy co się dzieje . Ale
                  wystarczy spojrzeć na pracę niektórych dyrektorów szkół
                  ( nie wiem jak jest w służbie zdrowia ) i możemy mieć
                  odpowiedź na te występujące patologie .

                  Pisałem o sukcesach pewnej nauczycielki szkoły muzycznej .
                  Jej uczniowie prezentowali w szkole najwyższą jakość .
                  Na zakończenie roku dyrekcja nawet o niej ni wspomniała ,
                  a kilkoma zdań pochwały skierowała do nauczyciela wdrażającego
                  "francuskie metody" . Wchodząc do szkoły i spoglądając
                  na tablice sukcesów szkoły , ulega się wrażeniu , że głównym
                  talentem i gwiazdą tej szkoły jest dyrekcja i że bez niej
                  szkoła by się kompletnie zmarnowała . Polecam książkę
                  Wiesława Trzeciakowskiego "Śmierć w kwitnącym sadzie"
                  i spotkanie z tym pisarzem .

                  Spotkałem się z podobnymi praktykami w innych szkołach .
                  To o czym pisałem w "Dom wariatów , czy szkoła" to
                  własne doświadczenia ze szkoły - nie pisałem o innych
                  gorszych patologiach bo to mogłoby być "pomówieniem" .

                  Jeszcze w innej szkole , dyrektor myśląc żem "równiacha" bez
                  skrempowania przy mnie przyjął łapówę - 1000 zł za
                  przyjęcie dziecka do szkoły - ten dyrektor jest podobnie
                  jak ja "spoza branży" pedagogicznej , lecz takiego
                  nie wykopią ze stanowiska , bo jest "swój" i "równiacha".

                  Można się zastanowić , kto głównie awansuje na wyższe stołki .
                  Uczciwy , rzetelny i pracowity nauczyciel/lekarz czy
                  osoby pojawiające się "niewiadomo skąd i nie wiadomo
                  za jakie zasługi" . Nie spotkałem się , by rzetelny
                  i uczciwy pracownik o odpowiednich kwalifikacjach
                  został przez swoją firmę awanswany na zwalniające się
                  stanowisko dyr czy kierownika - przyjmują kogoś
                  spoza firmy . Dyrekcja nie ponosi żadnych odpowiedzialności
                  za niedociągnięcia firmy ( szkoły ) . Winą obarczani są
                  pracownicy i bywa że klienci ( bo nie znają prawa i
                  nie przeczytali dokładnie umowy ) .
                  • misiu112 Re: porównanie na miejscu 04.12.03, 13:16
                    W szkole sa konkursy na dyrektorow.Nie sa juz przynoszeni w teczkach, z reguly
                    wywodza sie z danego srodowiska szkolnego.Sorry ale juz nawet nie chce mi sie
                    pisac bo wiele spraw mnie wkurza, mowie otwarcie na radach pedagogicznych i jak
                    grochem o sciane.Robie swoje staram sie robic to jak najlepiej, nie spoczywam
                    na laurach, poszukuje roznych drog aby moc byc jak najbardziej komunikatywny i
                    efektywne.W taki srodowisku najlepiej postepowac zgodnie ze slowami
                    piosenki "robmy swoje"!!!
                    • rhemek Re: porównanie na miejscu 04.12.03, 13:20
                      Naprawde dyrektorzy w szkolach nie sa przynoszeni do szkol z zewnatrz? ja
                      widze wokolo zupelnie inne przypadki...
                      • misiu112 Re: porównanie na miejscu 04.12.03, 13:59
                        A co Ty rhemku widzisz dookola.Jest normalne, ze najpierw wydzial oswiaty
                        oglasza konkurs na stanowisko dyrektora w danej placowce, potem sklada sie
                        dokumenty i nastepnie jest konkurs.Wierz mi, ze jest bardzo malo chetnych na
                        takie stanowiska.Pieniadze zadne a odpowiedzialnosc ogromna!!!Prosze nie wierz
                        w teorie spisku, to juz dawno sie zmienilo.posada dyrektora szkoly to nie ta
                        sama posada co prezesa banku czy jakiejs spolki!!!
                        • unsatisfied6 możesz podać przykład ? 04.12.03, 15:56
                          misiu112 napisał:

                          > A co Ty rhemku widzisz dookola.Jest normalne, ze najpierw wydzial oswiaty
                          > oglasza konkurs na stanowisko dyrektora w danej placowce, potem sklada sie
                          > dokumenty i nastepnie jest konkurs.Wierz mi, ze jest bardzo malo chetnych na
                          > takie stanowiska.Pieniadze zadne a odpowiedzialnosc ogromna!!!Prosze nie
                          wierz
                          > w teorie spisku, to juz dawno sie zmienilo.posada dyrektora szkoly to nie ta
                          > sama posada co prezesa banku czy jakiejs spolki!!!

                          kto by uwierzył w jakieś bzdurne teorie spisku ?
                          tak absurdalne tłumaczenie absurdów i patologii jest absurdalne
                          i patologiczne .

                          zapewne posada dyrektora szkoły to nie posada prezesa banku .

                          co do odpowiedzialności jednakże mam wątpliwości . nie słyszłem
                          o zwolnionym dyrektorze z powodu złej pracy szkoły i nadużyć
                          w szkole . możesz podać konkretny przykład ?
                          • misiu112 Re: możesz podać przykład ? 04.12.03, 22:53
                            unsatisfied6 napisał:

                            > misiu112 napisał:
                            >
                            > > A co Ty rhemku widzisz dookola.Jest normalne, ze najpierw wydzial oswiaty
                            >
                            > > oglasza konkurs na stanowisko dyrektora w danej placowce, potem sklada sie
                            >
                            > > dokumenty i nastepnie jest konkurs.Wierz mi, ze jest bardzo malo chetnych
                            > na
                            > > takie stanowiska.Pieniadze zadne a odpowiedzialnosc ogromna!!!Prosze nie
                            > wierz
                            > > w teorie spisku, to juz dawno sie zmienilo.posada dyrektora szkoly to nie
                            > ta
                            > > sama posada co prezesa banku czy jakiejs spolki!!!
                            >
                            > kto by uwierzył w jakieś bzdurne teorie spisku ?
                            > tak absurdalne tłumaczenie absurdów i patologii jest absurdalne
                            > i patologiczne .
                            >
                            > zapewne posada dyrektora szkoły to nie posada prezesa banku .
                            >
                            > co do odpowiedzialności jednakże mam wątpliwości . nie słyszłem
                            > o zwolnionym dyrektorze z powodu złej pracy szkoły i nadużyć
                            > w szkole . możesz podać konkretny przykład ?
                            >
                            > Nie pamietam jak zakonczyla sie afera w Toruniu z tym anglistą.A co rozumiesz
                            przez złą pracę szkoły?Nadużycia jakie?Finansowe?A tak wracajac do prezesow to
                            oj wielu powinno byc zwolnionych, a jeszcze niezle premie dostaja np. górnictwo!
                            A ilu prezesow spolek mialo wyniki bardzo slabe i nikt ich nie zwolnil bo
                            ukladziki przeszkadzaly.Mozna mnozyc te przyklady.
                            Piszesz zła praca szkoły, a jak to zmierzyc, przeciez nie wyznajesz teorii
                            pomiaru. Podam taki przykład:
                            Otrzymujesz w szkole sredniej klase w ktorej to srednia ze swiadectwa (po
                            szkole podstawowej)26 uczniow jest powyzej 4,75, 10 od 4,25 do 4,6. 20 z nich
                            jest laureatami roznych olimpiad od szczebla miejskiego po ogólnopolskiego
                            (szkola podstawowa).Klasa konczy praktycznie w komplecie, a srednia z matury
                            jest 4,2. 80% z nich dostaje sie na renomowane uczelnie w Polsce!Jak według
                            Ciebie dobrze pracuje szkola czy zle?Czy zwolnilbys dyrektora i wymienil czesc
                            nauczycieli czy nie?Bo ja bym zwolnil i dyrektora i nauczycieli!Pytanie
                            dlaczego?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka