niebieski.kapturek
26.05.09, 13:16
Jestem wyborcą PO i już od pewnego czasu wiem, że te wybory będą
pierwszymi od 1989., w których nie wezmę udziału. Platforma związana
z Pawełkiem to kpina, związana z Całbeckim i Dombrowiczami, to już
szyderstwo. Do tego listy wyborcze: miejsca pierwsze spadochroniarze
(z popłuczynami po Jędrku Lepieju włącznie), miejsca drugie:
torunianie, często jawnie szowinistyczni i antybydgoscy. Pozostałe
miejsca na interesującej mnie liście PO zmilczę - ze wstydu.
W dzisiejsze toruńskiej Wyborczej komentarze do wczorajszego błysku
intelektu fundacji kopernikańskiej, w tym wywiad z "łaciatą" (jak
słusznie ktoś stwierdził) panią Anną Olejarczyk. Pani Ania łagodzi
(?!):
" jesteśmy fundacją toruńską, ściśle związaną z tym miastem. Nie
ukrywamy, że zależałoby nam na tym, żeby do Parlamentu Europejskiego
wszedł kandydat z naszego miasta. To oczywiste."
I dalej, szlachetnie i inteligencko:
"Wymyśliliśmy hasło kontrowersyjne i dzięki tej burzy data 7 czerwca
zaczyna być w regionie kojarzona. Wciąż liczymy na dowcipną ripostę
Bydgoszczy."
Riposta jest oczywista: kto z Bydgoszczy, ten nie głosuje.
Jest realna szansa, że dzięki niskiej frekwencji uda się uniknąc
wstydu i nie wprowadzac nikogo z tego województwa (i tych list) do
całkiem poważnej przecież instytucji.
Nie sądziłem, że kiedykolwiek coś takiego napiszę. Po prostu doszedł
mi jeszcze jeden powód, by na te wybory nie pójśc.