radca
09.12.03, 21:06
www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Regiony/KrakNews/kraknews_3.shtml
" Zniszczyli zdrowie naszej Magdy
- Zmarnowali dzieciaka, a taka była żywa, kochana - mówi załamany Franciszek
Cieszyński, dziadek 5-letniej Magdy. Dziecko trafiło do szpitala z bólem
gardła, a opuściło go całkowicie upośledzone. Prokuratura oskarżyła 6 lekarzy
z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie o narażenie dziecka na
utratę życia.
Kraków
Drobna 5-latka nieruchomo leży na łóżku, na jej twarzy widoczny grymas,
powoli rusza oczami.
- Magda miała zapalenie krtani i oskrzeli, potem były duszności, kłopoty z
oddychaniem. Wezwaliśmy pogotowie i przewieźliśmy dziecko na ostry dyżur do
szpitala - opowiada pani Bogumiła, mama dziewczynki.
Odmówili przyjęcia...
19 stycznia 1999 r. Lekarka w szpitalu potwierdziła poważny stan niespełna
rocznej wtedy Magdy, i chciała wysłać ją na jeden z trzech oddziałów
intensywnej terapii. Wszystkie odmówiły przyjęcia pacjentki z powodu braku
miejsc.
Umieszczono ją na zwykłym oddziale, na łóżku z namiotem. Następnego dnia
Magda nagle przestała oddychać, ustała akcja serca. Potem nastąpiło
niedotlenienie mózgu, porażenie rąk i nóg.
- Wtedy znalazło się szybko miejsce na intensywnej terapii, ale było już za
późno - wspomina dziadek Magdy. Wyjaśnianie sprawy w szpitalu zakończono
stwierdzeniem, że "personel nie popełnił błędu, leczenie było prawidłowe, a
do ustania akcji serca doszło z przyczyn trudnych do ustalenia".
Innego zdania byli jednak biegli lekarze z Wrocławia. W swojej opinii
wykazali błąd organizacyjny szpitala w Krakowie, który będąc na ostrym
dyżurze powinien przyjąć Magdę, która wymagała stałej, intensywnej terapii.
... choć było miejsce
- Było tam jednak miejsce, skoro chora trafiła na taki oddział następnego
dnia. Jest bezpośredni związek między brakiem opieki a uszczerbkiem na
zdrowiu dziecka - napisali biegli.
Teraz za swoje błędy stanie przed sądem sześcioro lekarzy.
- Grozi im do 5 lat więzienia - mówi rzecznik krakowskiej prokuratury,
Mirosława Kalinowska-Zajdak. - Jeden z oskarżonych przeszedł na emeryturę,
pozostali nadal są zatrudnieni w szpitalu.
Artur Drożdżak"
- bestie nie lekarze
radca