radca
02.01.04, 05:44
" ŚRÓDMIEŚCIE. Czy to tylko niesmaczny żart?
W "Krematorium"
Przy Warszawskiej powstał pub "Krematorium". Nazwy lokalu, zdaniem wielu
osób, nie można nawet określić mianem "kontrowersyjnej".
Nie wiadomo dokładnie, dlaczego właściciele pubu nadali mu tak
odpychającą nazwę. Na to pytanie nie potrafiła odpowiedzieć nam kelnerka,
która twierdziła, że nie jest upoważniona da udzielania informacji. Z szefami
lokalu nie udało się, pomimo wielu prób, skontaktować. Nieoficjalnie
dowiedzieliśmy się, że mają oni dużo wspólnego z firmą "Prosektor i UM",
znaną z odzyskiwania długów. Nie ma wątpliwości, że obie nazwy pasują do
siebie jak ulał.
Kości i...
Wiele do myślenia daje już sam napis przed wejściem. Litery są bowiem
stylizowane na kości. W podobnym "klimacie" (?) utrzymane jest wnętrze.
Największe oburzenie mogą wzbudzać metalowe drzwiczki na ścianach. W jednych,
na metalowych noszach, usytuowany jest grzejnik. Jeśli już ktoś zdecyduje się
zostać w knajpce, może zostawić kurtkę na wieszaku przypominającym kości -
tym razem z metalu. Należy dodać, że lokal jest czysty (dobrym określeniem
byłoby raczej "wysprzątany") i serwuje dobrą muzykę i trunki w
konkurencyjnych cenach. Można się ich napić, siedząc przy drewnianych
stolikach przy świetle lamp, przypominających lampy więzienne, krematoryjne,
czy jak kto woli - piwniczne.
Paskudnie i dyplomatycznie
Wróćmy do wejścia do "Krematorium". Piotr Domżała, dyrektor Browaru
Union Polska Browarów "Kujawiak" SA, uważa, że umieszczenie obok nazwy lokalu
reklamy "Kujawiaka" jest nieporozumieniem.
- Na pewno wyjaśnię tę sprawę i dowiem się, dlaczego tak się stało. A
prywatnie uważam, że to paskudne - mówi Domżała.
Problemy ze skomentowaniem nazwy pubu ma Mariusz Krupa, szef wydziału
kultury i promocji bydgoskiego ratusza. Jest raczej ostrożny w swoich
ocenach. Można powiedzieć, że do sprawy podchodzi dyplomatycznie.
- Na pewno źle mi się to kojarzy. Z drugiej strony nie mam żadnych
możliwości, żeby wpłynąć na przykład na zmianę nazwy. Demokracja pozwala nas
zadziwiać tego typu historiami. Bardzo trudno jest mi cokolwiek powiedzieć na
ten temat, bo może to być przecież przyjazny lokal. Pozostaje jednak ocena
moralna, która na pewno nie będzie najlepsza - peroruje Krupa.
Żadnych wątpliwości nie ma Stanisław Gapiński, prezes bydgoskiego
oddziału Polskiego Związku Byłych Więźniów Hitlerowskich Więzień i Obozów
Koncentracyjnych.
- Żyje jeszcze sporo ludzi, których rodziny zginęły w piecach
krematoryjnych. Wielu z nich na pewno oburzy ta nazwa. To przygnębiające, że
ktoś może w ten sposób nazwać lokal. Nie można się z tym pogodzić - zasmuca
się Gapiński.
W ciemno
O tym, że urzędnicy wydający pozwolenia na prowadzenie lokali
rozrywkowych powinni mieć możliwość opiniowania ich nazw mówiliśmy głośno już
wcześniej. Przypomnijmy, że "Pomorska" wywołała dyskusję na temat
kontrowersyjnej nazwy pubu "Bromberg". Tymczasem w tej sprawie nadal nic się
nie zmieniło.
- Jesteśmy referatem typowo ewidencyjnym. Nie zajmujemy się nazwami.
Może wydział administracji budowlanej tym się zajmuje - zastanawia się Irena
Juchniak, kierownik referatu działalności gospodarczej Urzędu Miasta.
Maciej Głuszkowski, zastępca dyrektora wydziału, twierdzi, że jego
podwładni także nie mają nic wspólnego z opiniowaniem nazw.
- Podpisujemy decyzje, ale nie sprawdzamy, czy nazwa jest poprawna, czy
nie - tłumaczy Głuszkowski.
---