tropikalna
18.05.06, 08:08
Mmala mnie zabije jako psycholożka ale wygląda na to że moje dziecko jest
zestresowane.
Jak ktoś dzwoni do drzwi to podskakuje ze strachu i ewidentnie się boi.
Chodzić nie chce bo się boi, choć sama stoi jak się zapomni.
Poza tym jedynym sposobem na nieprzycinanie palców szufladami i niezdzieranie
tapety jest straszak w postaci mikołaja na baterie. Stawiam go w róznych
miejscach, w których ona próbuje coś nabroić i wtedy grzecznie odchodzi.
No i jako ze jestem nerwowa często krzyczę i na nią i ogólnie.
I oczywiście wyrzuty sumienia mam z tego powodu.
I mąż mnie zrypał. I sama siebie zrypałam.
Ale dziecko z problemem zostało.
I co ja mam zrobić?
Jestem po prostu beznadziejna.