Dodaj do ulubionych

drugie dziecko

12.02.04, 13:55
Wlasnie jestem w ciazy, planowanej i chcianej. Mimo to mam wiele watpliwosci
czy dam rade z dwojka dzieciaczkow. Mieszkam na czwartym pietrze, bez windy i
pomocy.Maz wraca z pracy o 19.00, a wychodzi przed siodma. Coreczka w chwili
narodzin maluszka miec bedzie dwa latka. Chetnie skorzystam z Waszych
doswiadczen i podpowiedzi jak przygotowac dziecko na rodzenstwo, jak sobie
potem radzic z dwojka.
Pozdr...TrAnik
Obserwuj wątek
    • marzek2 Re: drugie dziecko 13.02.04, 09:21
      Gratulacje! A teraz nasze doświadczenia z dwójką: chcieliśmy mieć szybko
      następne dziecko i druga córeczka urodziła się kiedy pierwsza miała 22 m-ce
      (czyli podobnie jak będzie u Ciebie). Uważam, że to dobry odstęp, choć na
      początku było trudno, bo starsza właśnie wtedy wychodziła z pampersów co przy
      przewróceniu wszystkiego przez drugiego dzidziusia stworzyło bardzo stresującą
      sytuację i dla mnie i dla dzieci. Ale teraz jest już dobrze, nawet bardzo
      dobrze. Dziewczynki bardzo szybko bawiły się razem, starsza była raczej
      opiekuńcza niż zaborcz (ale to wynika chyba po prostu z jej charakteru). Teraz
      ciągle się tłuką smile) ale kiedy coś się dzieje stoją za sobą murem, dostrzegłam
      nawet próby frontu przeciwko mamiewink)! Co do przygotowywania rodzeństwa - bardzo
      ważne moim zdaniem jest by to robić jak najwcześniej. My mówiliśmy Zuzi, że u
      mamy w brzuszku jest dziedziuś, rozmawiała z nim, staraliśmy się, żeby była jak
      najbardziej świadoma tego, co będzie (na ile jest to możliwe w jej wieku). Kiedy
      mała się urodziła było ok, ale... w dniu mojego powrotu ze szpitala kiedy
      byliśmy już w czwórkę, Zuzia poszła z tatą do sklepu i bez wyraźnego powodu wpad
      ła tam w histerię. Płakała i nie umiała powiedzieć dlaczego. Wydaje się nam, że
      było to jakieś odreagowanie, więc bądźcie przygotowani na różne reakcje, może
      nie zdarzyć się nic, ale mogą być różne sceny. Zuzia oczywiście raczkowała z
      młodszą, nagle płakała pod drzwiami kiedy ja szłam do łazienki. Trzeba dużo
      cierpliwości i mądrości kiedy wszyscy aklimatyzują się do nowej sytuacji.
      Starajcie się poświęcać czasem choć chwilkę starszemu dzieku, żeby nie czuło się
      odrzucone. Narodziny rodzeństwa choć są pewną atrakcją to jednak dla takiego
      dziecka wywrócenie dotychczasowego porządku i jakieś "zdetronizowanie" jego
      pozycji w rodzinie. Co do spacerów z dwójką - faktycznie może być trudno
      zwłaszcza w okresie połogu, kiedy lepiej nie nosić wózka- dla mnie było to
      okropne 6 tygodni... My na początku mieliśmy taki wózek dla dwójki, bo nie
      wyobrażałam sobie co zrobię kiedy będę musiała nakarmić młodsze (piersią) a
      starsze sobie gdzieś wywędruje... Potem wózek się popsuł (bo był już wiekowy) a
      Zuzia zaczęła używać nóżek (miała wtedy ok 2,5 roku) i grzecznie chodziła przy
      parasolce z siostrą. Ale to też zależy od konretnego dziecka. Jeśli masz jeszcze
      jakieś pytania, chętnie odpowiem pisz tutaj albo na priv.
      pozdrawiam, marzek
      • sugar_mama_danielcia Re: drugie dziecko 13.02.04, 09:40
        Z checia poczytam wypowiedzi innych mam. Ciesze sie marzek, ze wszystko tak
        dobrze sie ulozylo. Moje drugie dziecko tez jest w drodze i narodzi sie gdy
        synek bedzie mial 21 miesiecy. POdobnie jak autorka postu pomocy moge oczekiwac
        niewiele. Maz wychodzi do pracy o 7-8 i wraca do domu 19-20. POza tym nikogo z
        rodziny w poblizu nie mamy. Ciesze sie strasznie na mysl o malenstwie, ale
        takze bardzo sie boje jak to na pocztku bedzie. Zwlaszcza jesli chodzi o strone
        emocjonalna mojego (mami)synka.

        pozdrawiam
        sugar
        • marzek2 Re: drugie dziecko 13.02.04, 10:13
          To to trzymaj sie! Co do strony emocjonalnej Twojego chlopczyka, bedzie jak
          bedzie, duzo naprawde zalezy od Waszego podejscia. Mysle, ze trzeba sie starac
          zeby nie odczuwal calej tej sytuacji jako zagrozenia, czy zmiany w uczuciach
          rodzicow (zwlaszcza mamy) do niego. Wiec np nie mowic mu ciagle tego nie wolno,
          badz cicho to maluch spi, teraz nie mam czasu itp. Jasne, ze takie sytuacje bada
          sie zdarzac, ale mozna mu powiedziec np: teraz nie moge bo karmie, ale za
          chwilke cos z toba poczytam - oczywiscie TRZEBA potem dotrzymac slowa! Albo
          prosic go by cos przyniosl, pampersa, grzechotke, chwalic ze taki madry, ze tak
          pomaga, opiekuje sie itp. Zycze madrosci, cierpliwosci i sily.
          Moze napisze kiedys "odkrycia matki dwojki dzieci" to tez bylby niezly ubaw!
          • tranik Re: drugie dziecko 13.02.04, 11:21
            Ojej, wielkie dzieki za slowa, ktore naprawde poki co pocieszjasmile)
            Oczywiscie wszystko okaze sie "w praniu" i pewnie nie bedzie az tak strasznie.
            Najbardziej boje sie reakcji mojej coreczki na nowego czlonka rodziny.
            Przy obowiazkach w stosunku do maluszka nie chcialabym aby poczula sie
            odtracona. Jest to nie lada wyzwanie dla mojej cierpliwosci i umiejetnosci
            wychowawczych....
            Pozdr...TrAnik
    • tranik Re: do sugar 13.02.04, 11:25
      A kiedy spodziewasz sie dzidziusia?
      • sugar_mama_danielcia Re: do sugar 13.02.04, 12:25
        okolo polowy wrzesnia.
        sugar
    • donatta Re: drugie dziecko... i trzecie 13.02.04, 12:56
      Mieszkam na trzecim piętrze bez windy, najbliższa rodzina 50 km stąd. Mąż w tej
      chwili wraca do domu już 18-19, ale bywało gorzej. Mam troje dzieci. Pracuję w
      domu, bywa że bardzo dużo. Nie jest lekko, ale nie narzekam. Można, i na pewno
      dasz sobie świetnie radę.
      Co do reakcji dziecka na rodzeństwo, to musisz się po prostu sama przekonać -
      tego się nie da przewidzieć. Kiedy urodził się mój synek, Inga miała 2 lata i 4
      miesiące. Pokochała brata od pierwszego dnia i dzielnie mi we wszystkim
      pomagała. Wcześniej przygotowywałam ją do pojawienia się rodzeństwa, czytaliśmy
      książeczki typu "Mis Remiś jest zazdrosny" (Oczywiście o nowonarodzoną
      siostrzyczkę), nie było specjalnych problemów. Gdzieś po 2-3 miesiącach - kiedy
      Jeremi stał się bardziej absorbujący - wpadła w jakiś taki dziwny stan. Na
      ofiarę swoim frustracji i emocji, z którymi nie mogła sobie poradzić, wybrała
      tatę. Nie pamiętam już dokładnie, jak to wszystko wyglądało, ale generalnie
      odpychała go, ignorowała. Na szczęście nie trwało to długo. I szczęśliwie
      oszczędziła brata - najbardziej się bałam, że skieruje swoją złość ku niemu i
      kiedyś zrobi mu krzywdę.
      To był ogólnie trudny okres, bo mój mąż pracował do późna, w domu był dopiero
      20-22.
      Pół roku temu urodziłam córeczkę. I dopiero zaczęły się schody!!
      Inga - rozsądna i zrównoważona - przyjęła siostrę ze zrozumieniem i spokojem.
      Ale Jeremi zmienił się nie do poznania. Kocha siostrę całym swoim serduszkiem,
      ale ze słodkiego spokojnego pieszczocha przerodził się w kłębek nerwów, w jeża
      z nieustannie wysuniętymi kolcami. Trudno do niego dotrzeć, teraz jest już ciut
      lepiej, ale to nie to samo dziecko. I to wszystko mimo wielu rozmów na temat
      dzidziusia, który się pojawi, mimo oglądania zdjęć z jego niemowlęctwa,
      wspominania, i tak dalej.
      Tak więc wiek nie wpływa tak bardzo na odczucia i reakcje dziecka, jak jego
      charakter. Zresztą może młodszemu byśmy nie przygotowały dziecka na narodziny
      brata lub siostry, to niestety jest to jakiś tam dramat w życiu małego
      człowieczka. Oby jak najmnijeszy w Waszym przypadku,
      pozdrawiam
    • fiszko Re: drugie dziecko 13.02.04, 13:02
      Myślę,że dobrze jak najwcześniej powiedzieć dziecku o rodzeństwie, może znajomi
      mają maluszka i można "pooglądać" ?
      Przez pewien czas specjalnie kupowaliśmy pieluchy,które miały dołączone
      zabawki. Synek cieszył się,że ma prezent od siostry.
      Ja starałam się nie mówić: cicho,bo mała śpi;teraz nie, bo mała...itd.Bałam się
      że zacznie ją kojarzyć głównie z ograniczeniami. Zamiast mówić teraz nie bo
      karmię maluszka, mówiłam poprostu to idż przygotuj zabawki,a ja zaraz przyjdę.
      No i właśnie zabawa...Dobrze mieć jakiś plan co można robić,samemu nie ruszając
      się zbyt wiele (niedość, że człowiek obolały to jeszcze ciągle karmi). U nas
      sprawdziły się książeczki,plastelina i zabawy ruchowe w celu zmęczenia
      starszaka i wynagrodzenia strat.Numer jeden to były tańce, energiczna muzyka
      mama na środku (niczym słup soli smile)i trzymając szkraba za rękę można go okręcać
      podskakiwać (samemu nie trzeba). Druga zabawa "w pieska": siadałam sobie na
      podłodze, synek był pieskiem...,zeby pieska zmęczyć rzucałam mu szmacianą
      piłeczkę, taka dla niemowląt, a piesek aportował. A i jeszcze sklep namiętnie
      chodziłam po zakupy do mojego dziecka, szczególnie w czasie karmienia. Kasa
      była prawdziwa,ale towar na niby więc mogłam karmić bez żadnych zakłóceń.
      Polecam też masaż na pleckach dziecka,te różne biegające zwierzaczki, padający
      deszcz itp...(Mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi).Wspaniale pomagał na
      skołatane nerwy i dziecku i mamie.
      U nas przez jakiś czas najważniejszym meblem było duże łóżko (przez jakieś 2
      tyg. mogłam tylko leżeć albo stać).
      No i oczywiście polecam zamrozić jak najwięcej obiadów, z pewnością się nie
      zmarnują.
      Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka