Dodaj do ulubionych

wróciłam....

26.04.10, 08:23

...wczoraj po czterodniowych warsztatach..super pogoda, odpoczęłam,
zrelaksowałam się.
Jeszcze miesiąc temu w planach było, że ja wracam w niedzielę, syn
wyjeżdza na zieloną szkołę w poniedziałek rano...plany sie zmieniły,
pojechał wczoraj- przez ostatni tydzień z kimkolwiek bym nie
rozmawiała( płeć piekna rzecz jasnawinkpadały pytania: " A kto go
wyszykuje/zawiezie/poprasuje mu ubrania, wypierze" itd. Tak jakby
dziecko miało tylko mnie, a tatusia nie. Szczytem wszystkiego był
pomysł mojej mamy, abym może zrezygnowała ze swojego wyjazdu, no bo
przecież...i tutaj argumenty rodem ze średniowiecza.

Najpierw mnie to bawiło, później drazniło a w końcu zastanowiłowink
Co się dzieje z tymi kobietami? Czy same maja w domu niezguły, więc
zakładaja, że inne też na stanie posiadają taki model? Czy też mamy
tutaj przykład typowego upupiania innej kobiety?

Przykre jest to, że na codzień sa to osoby przedsiebiorcze, zaradne
itp. Ale kiedy życie schodzi do rodzinnych podziałów ról to widać
jak niewiele się w tym naszym społeczeństwie zmienia.
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: wróciłam.... 26.04.10, 08:37

      > Co się dzieje z tymi kobietami? Czy same maja w domu niezguły,
      więc
      > zakładaja, że inne też na stanie posiadają taki model? Czy też
      mamy
      > tutaj przykład typowego upupiania innej kobiety?






      matka mojej kolezanki uwaza, ze taka jest dola kobiety i chociazby
      ona jej tlukla do glowy co innego, klocilaby sie z nia, ze tamta nie
      ma racji, ona i tak swoje.
      co najsmieszniejsze to nie jest kobieta, ktora ma w domu niezgule,
      jest obecnie wdowa, niezalezna, utrzymuje siebie i swoja 15 letnia
      uczaca sie corke.
    • 18_lipcowa1 Re: wróciłam.... 26.04.10, 08:44
      Czy same maja w domu niezguły, więc
      > zakładaja, że inne też na stanie posiadają taki model?

      TAK TAK i jeszcze raz TAK
    • kropkacom Re: wróciłam.... 26.04.10, 08:44
      > Przykre jest to, że na codzień sa to osoby przedsiebiorcze, zaradne
      > itp

      Co za zaskoczenie, co? big_grin

      A tak poważnie, widać kobiety nadal tak mają, że muszą same wszystkiego
      dopilnować. Wychodzą też z przeświadczenia że ojciec to gorszy rodzic. A dziecko
      na bank będzie płakać jak go mama osobiście nie wsadzi do autobusu.
      • el_jot Re: wróciłam.... 26.04.10, 10:06

        kropkacom napisała:

        A tak poważnie, widać kobiety nadal tak mają, że muszą same
        wszystkiego
        > dopilnować. Wychodzą też z przeświadczenia że ojciec to gorszy
        rodzic. A dzieck
        > o
        > na bank będzie płakać jak go mama osobiście nie wsadzi do
        autobusu.
        >
        I mnie i mojej córce byłoby przykro jak byśmy się nie pożegnały
        przed długim wyjazdem. I chyba zrobiłabym tak, żeby jednak etgo
        dzieciaka do autobusu wsadzić. Piszę tu tylko i wyłącznie o mnie i
        mojej córce, nie oceniam autorki wątku.
        • kali_pso Re: wróciłam.... 26.04.10, 19:19
          I chyba zrobiłabym tak, żeby jednak etgo
          > dzieciaka do autobusu wsadzić

          ....tzn.?
          Zrezygnowałabys z wyjazdu, czy też wstała o 3 nad ranem, pokonała
          180 km w jedna strone, wsadziła dziecko do autobusu i wróciła na
          zajęcia tak?winkp
          • el_jot Re: wróciłam.... 27.04.10, 09:07
            kali_pso napisała:
            ....tzn.?
            > Zrezygnowałabys z wyjazdu, czy też wstała o 3 nad ranem, pokonała
            > 180 km w jedna strone, wsadziła dziecko do autobusu i wróciła na
            > zajęcia tak?winkp

            Wiesz co, chyba jednak masz jakieś wyrzuty sumienia, bo moje słowa
            wywołały taką twoją reakcję. Przecież napisałam, że nie krytykuję
            cię, napisałam co ja bym zrobiła w mojej sytuacji i z moją córką.
            Nie wiem, może wróciłabym dzień wcześniej, może wstałabym jednak o
            tej trzeciej. No chyba żebym nie mogła, bo impreza szalona była w
            nocy, ale to inna sprawa.
            • kali_pso Re: wróciłam.... 27.04.10, 16:19
              Wiesz co, chyba jednak masz jakieś wyrzuty sumienia, bo moje słowa
              > wywołały taką twoją reakcję

              jaka reakcję?
              Zadałam pytanie zdaje się...

              może wstałabym jednak o
              > tej trzeciej.


              Tiaaaaaaaaa.....
              • el_jot Re: wróciłam.... 27.04.10, 16:29
                kali_pso napisała:

                > Wiesz co, chyba jednak masz jakieś wyrzuty sumienia, bo moje słowa
                > > wywołały taką twoją reakcję
                >
                > jaka reakcję?
                > Zadałam pytanie zdaje się...
                >
                > może wstałabym jednak o
                > > tej trzeciej.
                >
                >
                > Tiaaaaaaaaa.....
                Jeżeli imprezy nie było, to dla mnie nie było by problemu wstać o
                trzeciej w nocy. Wstawałam przez dwa lata o 4 nad ranem, bo miałam
                daleko do pracy, więc tym bardziej nie było by problemu żebym wstała
                ten jeden razsmile
    • kub-ma Re: wróciłam.... 26.04.10, 11:59
      Trochę nie na temat, ale czytając tytuły wątków napierw trafiłam
      na "zdradziłam, teraz chcę wrócić, jak?" i niemal zaraz
      Twój "wróciłam". smile

      A co do meritum: nie jestem pewna czy mój mąż dobrze wyprawiłby
      nasze dziecko, ale Tobie powiedziałabym: "Masz świetnego męża."

      • solejrolia Re: wróciłam.... 26.04.10, 15:31
        znając siebie, spakowałabym dziecko razem z dzieckiem zanim bym sama
        wyjechała.
        miałabym pewność, ze wszystko jest jak należy, i dziecko wiedziałoby co ma, i
        gdzie ma, i mężowi oszczędziłabym stresu (on nie lubi pakowania, a ja nawet to
        lubię!).
        ewentualnie przygotowałabym listę, co należy zabrać na taki wyjazd.
    • lilka69 cieszymy sie twoim szczesciem 26.04.10, 15:36
      ze masz takiego zorganizowanego meza , ktory dzieckiem sie zajmie
      podczas twojej nieobecnosci
      • kali_pso A ty jak zwykle nie zrozumiałaś istoty sprawy;) 26.04.10, 19:20

        nie chodziło o mojego męża, chłop jak chłop nie ma czym sie chwalić
        zbytnio- raczej idzie o stosunek kobiet do roli kobiety w rodzinie.
        • lilka69 wlasnie zrozumialam! 27.04.10, 09:35
          poprzez udawana troske o role kobiety w rodzinie zaznaczylas na
          jakiego masz wspanialego meza. zazdroooooooooszcze1
          • lilka69 poza tym... 27.04.10, 09:36
            a poza tym ilez to juz bylo wymiany zdan na temat roli kobiety w
            rodzinie? mnie polecasz korzystanie z wyszuiwarki i nie powielanie
            watkow. a sama dlaczego tego nie robisz? dla sztucznego tlumu na
            emamie?
            • kali_pso Re: poza tym... 28.04.10, 19:06

              hehehehe..coś ci się złotko pomerdało..przytocz takowy watek, w
              którym polecałam ci korzystanie z wyszukiwarki..twoja twórczośc
              forumowa jest źródłem mojego dobrego humoru, nie ryzykowałabym
              twojej obrazy- ktoby mnie tutaj rozbawiał?winkp
              • lilka69 Re: poza tym... 29.04.10, 21:51
                moze posmiej sie sama z siebie to nie bedziesz musiala nawet wlaczac komputera
    • karra-mia Re: wróciłam.... 26.04.10, 21:06
      Wiesz kalipso ja za chwilę mam termin porodu, już się pomału przygotowuję i zgadnij, co moja mama mi doradziła?
      Bo ja nie wiem, czy się śmiać czy płakać...
      Mam mężowi przygotowac pościel do łóżeczka, jakbym urodziła, to żeby wiedział co w łóżeczko wsadzić i mam przygotowac wszystko dla 3.5letniego syna, żeby i tutaj tatuś nie miał problemu, np. z ubraniem go, z nakarmieniem, no nie wiem z czym jeszcze. A najlepsze to to, że mój mąż do tych rozsądnych, zaradnych chłopów należy i nigdy nie zawiódł.
      • grzalka Re: wróciłam.... 26.04.10, 22:41
        coś w tym jest- większość znanych mi kobiet kupuje swoim facetom ubrania i
        pakuje ich na wyjazdy

        ja nie- mnie wykańcza kupowanie ubrań i pakowanie na wyjazdy siebie i dzieci
        • kubek0802 Re: wróciłam.... 27.04.10, 08:56
          Ja mam za sobą jeszcze lepsze teksty, jako że jestem świeżo po
          tygodniowym ciepłym urlopie z kumpelą to przed wyjazdem z reguły
          syszałam:
          a mąż cię puszcza?
          a kto się zajmie dzieckiem? (dziecko 8 lat)
          • deodyma Re: wróciłam.... 27.04.10, 09:20

            kubek0802 napisała:

            > Ja mam za sobą jeszcze lepsze teksty, jako że jestem świeżo po
            > tygodniowym ciepłym urlopie z kumpelą to przed wyjazdem z reguły
            > syszałam:
            > a mąż cię puszcza?
            > a kto się zajmie dzieckiem? (dziecko 8 lat)





            niedlugo wyjezdzam na tydzien w gory i moj maz zostaje w domu z
            dzieckiem, ktore nie ma jeszcze 3 latsmile
            takich tekstow co prawda nie slysze, ale uslyszalam inny od
            kolezanki, ktora rzekla " ale ci dobrze, ze sobie wyjezdzasz a P
            zostanie z malym. ja nawet na godzine wyjsc z domu nie moge, bo boje
            sie zostawic dzieci z ta swoja niedojda"big_grin
      • kali_pso Re: wróciłam.... 27.04.10, 16:27

        Jasne, jasne...podać do rączki, głaskać po główce, chwalić za
        wstawienie talerzy do zlewu...
    • kropkacom Re: wróciłam.... 27.04.10, 09:22
      Tak sobie myślę, że może problem jest w tej "przedsiębiorczości i zaradności".
      big_grin Takie to mogą wstać i o trzeciej w nocy, dojechać do domu, spakować dziecko i
      wsadzić do autobusu jeszcze. Widać Ty nie jesteś przedsiębiorcza i zaradna tongue_out
      • pchelka831 Re: wróciłam.... 27.04.10, 09:34
        E tam mamusie tak mają. No nie moja tak niema , bo daleko od nas już 20 lat i
        jakoś musieliśmy se radzić przez te 6 miesięcy w roku jak mamusi nie było w PL.
        No i mój brat zrobi wszystko w domu przy okazji coś utłucze, poplami podrze ale
        zrobi to sam.
        Przykład z domu teściów gdzie w domu zawsze jest mama lub babcia, które uważają
        że faceci to sieroty boże , które co najwyżej mogą obrać ziemniaki, pozmywać.
        Szwagier wyjeżdżał z domu na tydzień , zgadnijcie kto przygotował ubrania i
        inne graty go pakowania?
        Nosz myślałam, że padnę, pan już pełnoletni od 10 LAT.
      • el_jot Re: wróciłam.... 27.04.10, 09:56
        kropkacom napisała:

        > Tak sobie myślę, że może problem jest w tej "przedsiębiorczości i
        zaradności".
        > big_grin Takie to mogą wstać i o trzeciej w nocy, dojechać do domu,
        spakować dziecko
        > i
        > wsadzić do autobusu jeszcze. Widać Ty nie jesteś przedsiębiorcza i
        zaradna tongue_out
        Ale właśnie nie o tę przedsiębiorczość i zaradność chodzi. I po raz
        kolejny powtarzam - pisałam o sobie i swoim dziecku. Chodzi o to, że
        moje dziecko lepiej by się czuło gdyby się ze mną pożegnało i tyle.
        I mając tego świadomość wróciła bym wcześniej.W końcu to byłby
        pierwszy dłuższy wyjazd beze mnie. Ale to ja i to moje dziecko.
        Autorka wątku ma inne życie, inne dziecko, jest inną osobą.
      • kali_pso Re: wróciłam.... 27.04.10, 16:24
        Widać Ty nie jesteś przedsiębiorcza i zaradna tongue_out


        Bezapelacyjniewink
        Nawet siebie spakować nie potrafię dokładnie a co dopiero dziecka...
        I zegarka na 5.30 też nie nastawiłam coby się z małym pożegnać-
        spałam jak susełwink
        Wczoraj syn mi zakomunikował, że został królem dyskoteki i że
        dziewczyny były pod wrażeniem "jego ruchów" i że w ogóle to musi
        kończyć bo zabawa czeka..nowinkp
        • kropkacom Re: wróciłam.... 28.04.10, 19:33
          To był sarkazm kali_pso. big_grin Piszesz, że panie potraktowały cię takimi tekstami i
          że dziwi cię to bo są uważane za "zaradne, przedsiębiorcze". No właśnie takie
          osoby wstaną rano, dojadą, spakują i odstawią smile Co sobie będą psuły wizerunek
          nawet jak nie mają na to ochoty, prawda? A że gdybyś chciała też byś tak mogła
          to wiadomo tongue_out A kobiety lubią udupiać inne kobiety w każdej kombinacji.

          PS. No, w każdym razie nie chciałam cię obrazić.
          • el_jot Re: wróciłam.... 28.04.10, 19:48
            kropkacom napisała:

            > No właśnie takie
            > osoby wstaną rano, dojadą, spakują i odstawią smile Co sobie będą
            psuły wizerunek
            > nawet jak nie mają na to ochoty, prawda? A że gdybyś chciała też
            byś tak mogła
            > to wiadomo tongue_out A kobiety lubią udupiać inne kobiety w każdej
            kombinacji.
            >
            > Odpowiadam, bo to chyba o mnie, między innymi. Po raz kolejny
            przekonuję się, że sztuka czytania ze zrozumieniem jest przywilejem
            nielicznych. I wytłumacz mi o co chodzi z tym wizerunkiem, bo jest
            to argument od czapy.
            • kropkacom Re: wróciłam.... 28.04.10, 19:57
              Nie o tobie.
    • aniorek Re: wróciłam.... 27.04.10, 13:30
      Moim zdaniem problemem wcale nie sa faceci niedorajdy, tylko brak zaufania ze strony szanownych zon, ktore z gory zakladaja, ze mezowie nie dadza sobie rady i ze TYLKO MATKA potrafi prawidlowo zajac sie dzieckiem (coz za idiotyzm). Jesli facet ma choc troche godnosci i oleju w glowie, to rozwod jest tylko kwestia czasu w takim przypadku.
    • erin7 Re: wróciłam.... 27.04.10, 13:46
      Bo my sie lubimy same umartwiac i wmawiac sobie ze nic bez nas. I
      nawet chłopu nie damy nic ruszyc bo pewnie by zle zrobil. A pozniej
      placz i nerwowka. A troche wiecej luzu!!
    • dorota.alex Re: wróciłam.... 27.04.10, 14:56
      Maz pojechal z dzieciakami na dzialke pierwszy raz sam gdy dzieci
      mialy 2 i 4 latka. Moja babcia wpadala w absolutna histerie -
      najpierw, ze ona sama pojedzie im uslugiwac, a gdy sie nie zgodzilismy
      to chciala na wsi wynajmowac dziewczyne do pomocy! smile Ostatecznie byl
      sam, doskonale dal sobie rade, na plazy wzbudzal sensacje. Gdy po
      tygodniu dolaczylam do nich wyczuwalam w innych matkach wyrazna
      niechec - bylam ta wyrodna...
      • pchelka831 Re: wróciłam.... 27.04.10, 22:01
        Przypomniałam sobie jak moja babcia zareagowała na wieść ,że to mój mąż zajmuje
        się córką jak ja jestem na zajęciach. W tej swojej desperacji chciała nawet
        opłacać nianie, bo jak to mężczyzna zajmie się malutkim dzieckiem, toż on nie
        nakarmi nie przewinie.
    • a_gurk Re: wróciłam.... 28.04.10, 14:51
      Mój mąż dobrze zajmował się naszą córką i domem podczas moich
      pobytów z synem w szpitalu. Na codzień jednak, cóż .... . No ite
      pakowanie .... Wracając do wątku kobieta-kobiecie, to właśnie
      stwierdziłam, że pokolenie naszych mam (i nasze często też) cierpi
      na rozdwojenie jaźni. Widzi kobietę jako niezależną, wartościową
      istotę w służbie niedorajdom-mężczyznom. Wyjśniają owe zjawisko
      losem kobiety. Najgorsze jednak jest, że tak wielu przedstawicieli
      obydwu płci się z tym zgadza, nawet po cichu mój mąż (choć we
      własnych oczach widzi mnie jako równego sobie partnera, tylko szkoda
      że nie w dziedzinie robót domowych jak potwierdza życie).
    • wieczna-gosia Re: wróciłam.... 28.04.10, 14:59
      od 20 lat regularnie przerabiam "a dzieci z kim?" oraz "no i jak on
      sobie poradzi". Radzi sobie zdecydowanie inaczej ode mnie smile
      Poza tym od 20 lat gdy moj maz sie pakuje slysze te same
      pytanie "gdzie jest moja..." oraz "gdzie masz moje...." i naprawde
      zazwyczaj nie udzielam odpowiedzi innych niz "tam gdzie zwykle"
      oraz "tam gdzie ja polozyles" a on sie i tak pyta kurna no.... nie
      wiem o co chodzi- ja go nie pakuje (poza wyjatkami, ze nagle
      wyjezdza, wpadnie tylko po rzeczy, no wiadomo ze mu pomoge), on ma
      swoje polki w szafie, a mimo to coagle pyta sie mnie......
      • marianna72 Re: wróciłam.... 28.04.10, 19:59
        z tym pytaniem gdzie co jest mam podobnie .Ja za to dzien w dzien
        szukam moich kapci a cala rodzina ze mnawink))
    • wieczna-gosia Re: wróciłam.... 28.04.10, 15:02
      a co do merutum to ja tez sie wole porzegnac- sadze ze kalipso tez
      jak ma do wyboru- to tez lubi dziecko uscisnac. No ale byla na
      wyjezdzie przeciez sie nie rozerwie smile
    • marianna72 Re: wróciłam.... 28.04.10, 19:48
      A ja widze te niezaradnosc mojego meza w wielu sprawach .Moge mnozyc
      przyklady chociaz mezem jest swietnym i rownie swietnym ojcem ale...
      Kiedy zostal sam na sam z dziecmi na tydzien ubieral je dziwacznie
      tzn ubrania mlodszego zakladal starszemu i tak starszy chodzil w
      spodniach do pol lydkiwink))a jest miedzy dziecmi 2,5 roku roznicy.
      Czasami zakladal juz bluzke nie pierwszej swiezosci (to akurat jak
      lezalam w szpitalu po porodzie i dziecko do mnie razem z nim do
      szpitala przyszlo)
      Dzis np mial wstawic ziemniaki i owszem zrobil to ale nie posolil
      wody.Moglabym tak mnozyc i mnozyc ....
      Podobnie jest z moim starszym 17 letnim synem tak jakby im brakowalo
      jakiegos przelacznika.
      O ile moojego syna moge posadzic o celowy bojkot z moim mezem tak
      nie jest bo jest czlowiekiem niezwykle uczynnym i chetnym do
      pomocy .Tylko niestety trzeba mu palcem pokazac a najlepiej zapisac
      wszystko dokladnie.
      Moze to wynikac rowniez z tego ,ze jest zapracowany zaganiany i
      wiele rzeczy musi pamietac a pracuje na swoim.
      Tak naprawde przyzwyczailam sie chociaz czasami kiedy musze solic
      ziemniaki juz ugotowane rece mi opadaja.
      Nie mam jednak oporow z wyjazdem jesli taki mnie czeka.Tak jak
      pisalam jakis czas temu wyjechalam na tydzien i maz musial sobie ze
      wszystkim poradzic sam a dzieci jest trojka .
      Rok temu za to zostawilam moich dwoch najstarszych na miesiac i
      jakos sobie poradzili chociaz po powrocie mieszkanie nie bylo w
      najlepszym stanie ale tez bylo lepiej niz sie spodziewalam. Wiem
      jednak ,ze nie jest tak zorganizowany jak ja a ja pewnie nie mam
      niektorych umiejetnosci , ktore on posiadawink))
      • heca7 Re: wróciłam.... 28.04.10, 21:40
        Mój mąż zwykle wybrnie z opieki nad dziećmi tak, że pakuje je do samochodu i
        jedzie do rodziców. Tam teściowa od razu zachowuje się jak ptaszek karmiący
        pisklęta. Usadza je w kuchni i karmi, karmi, karmismile a międzyczasie zastanawia
        się co by jeszcze im podać i wysyła teścia do sklepubig_grin
        Sama wspomina jak urodziła młodszą siostrę mojego M. Ona w szpitalu, on został z
        ojcem. Przyszedł moment odbioru żony i teść stawił się w szpitalu z moim M bo
        przecież nie mógł zostawić 5-latka samego. Teściowa doznała szoku. Dziecko miało
        koszulkę odsłaniającą brzuch, najstarsze spodnie z szafy-takie tylko do ogródka
        i...2 inne skarpetkibig_grin
        Ja męża nie pakuję, ubrań nigdy nie kupuję. Najwyżej chodzimy razem na zakupy i
        komentujemy nawzajem swoje wybory.
        • a_gurk Re: wróciłam.... 29.04.10, 00:35
          Ja ubrania mojemu męzowi kupuję a jakże. Uwielbiam wyprzedaże (a w
          UK są non stop) i lubię, jak mój ślubny ma się w co ubrać. Potrafię
          tez kupić mu rzeczy pasujące do niego i jednocześnie dla niego
          wygodne. Sam sobie też kupuje, często mnie jednak pyta o zdanie.
          Marzę, żeby sobie kupił kiedyś garnitur (ma tylko ślubny), ale
          rzeczy tego rodzaju nie podpadają pod pkt. 2 czyli wygodę. Natomiast
          pakuje się zawsze sam. Ja pakuję pozostałą część czyli dla siebie,
          dzieci i wszystkie inne potrzebne przedmioty do podróży. Zdarza się
          jednakże, że słyszę "a widziałaś moje spodnie dresowe?".
          • bi_scotti Re: wróciłam.... 29.04.10, 01:47
            Bardzo prosze nie pisac, ze dawniej kobiety to cos tam ... a
            mezczyzni cos tam ... Dawniej (np. za mojego dziecinstwa dobrze juz
            ponad 40 lat temu) tez byly rozne kobiety i rozni mezczyzni wink I
            roznie sobie uklady rodzinne budowali!
            Ja np. zawsze bylam pakowana na szkolne wycieczki, kolonie, obozy
            przez tate, bo tata to umial robic perfekcyjnie, szybko i
            bezbolesnie. On zreszta i mame pakowal na Jej wyjazdy delegacyjne,
            przyjemnosciowe, krotsze i dluzsze. Z tata jezdzilam na czesc
            wakacji i bawilam sie czesto z dziecmi, ktore tez przyjezdzaly z
            pojedynczymi rodzicami - mamami lub tatami wink Jakos nikt w tamtych
            czasach nie traktowal tego jako dziwactwa ale moze dlatego, ze to
            byly siermiezne lata gomulkowskie gdy jeszcze krazyl gdzies w
            powietrzu duch kobiet-traktorzystek czy murarek ... To jest zart, OK?
            W moim domu ja pakuje lepiej (po tacie), ale zranienia i oparzenia
            zawsze lepiej rozdmuchiwal moj maz, On tez lepiej gotuje, mam wiecej
            sensu przy zakupach jedzeniowych i zawsze mial wiecej cierpliwosci
            gdy dzieci marudzily.
            Po co generalizowac? Sa kobiety (z kazdego pokolenia) z wysoce
            rozwinietym instynktem kwoczym i nie ma to nic wspolnego z ich
            wiekiem, poziomem wyksztalcenia, wykonywanym zawodem, zajmowana
            pozycja, dochodem rocznym czy miejscem zamieszkania. Sa i tacy
            mezczyzni. Jak rozwniez sa osobniki o zupelnie odmiennej osobowosci
            jak rowniez takie typu gdzies po srodku. I to jest super - kazdy
            sobie tak wije gniazdo (i pakuje na wyjazdy z niego) jak mu
            najlepiej odpowiada. Komentatorow z boku nalezy traktowac z
            usmiechem i zyczeniami slodkiego, milego zycia wink
            • dorota.alex Re: wróciłam.... 29.04.10, 09:00
              No, przypomnialam sobie teraz, ze ja tez w wieku 3 lat bylam z samym
              tata na 2-tygodniowych wczasach. Z tata pojechal kolega z pracy ze
              swoimi synami - tez takimi maluchami. Kolega pierwszego dnia przy
              pierwszej kapieli w morzu zlamal noge sad I tata zajmowal sie nami
              wszystkimi - 3 dzieci i unieruchomiony kolega smile
            • a_gurk Re: wróciłam.... 29.04.10, 11:38
              My z mężem pochodzimy z takiego środowiska (repatriańci i
              przesiedleńcy z Polski wschodniej i centralnej, głownie z chłopów
              małorolnych), gdzie kobieta siedziała na traktorze ewentualnie stała
              w fabryce przy taśmie lub siedziała w szwalni, potem gotowała obiad
              dla całej rodziny, sprzątała, wieczorem prała, w nocy prasowała
              ubrania dla męża i dzieci na drugi dzień, a rano wstawała, żeby
              mieli śniadanie. Często również zajmowała się jeszcze przydomowym
              ogródkiem/ ogródkiem pracowniczym. Wzorce innego typu (pomagający
              żonie w domu mąż) do dzisiaj są skrzętnie wyłapywane przez moja mamę
              właśnie z powodu ich wyjątkowości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka