Dodaj do ulubionych

Wampiry energetyczne

29.12.10, 13:27
Jako, że ostatni wątek poświęcony w/w wampirom powstał w 2007 roku, pozwalam sobie do tematu wrócić.
Może mnie zjecie, może op.przycie, co mi tamsmile

Najpierw opis:

Istnieje pewien typ ludzi, który kradnie nam energię. Nawet po krótkim spotkaniu z taką osobą czujemy się wyczerpani. Jest to o tyle dziwne, że nie wiemy, co nas tak zmęczyło, ale czujemy się, jakbyśmy przestawiały meble lub biegły w maratonie. Nie mamy siły, choć tak naprawdę nic nie robiłyśmy. Jesteśmy przygnębione, choć jeszcze przed chwilą miałyśmy znakomity nastrój. Objawy wskazują na jedno – spędziłyśmy czas z wampirem energetycznym.

Bardzo często wampirami energetycznymi są BLISKIE NAM OSOBY. Sprawy z tego faktu może sobie nie zdawać zarówno jedna jak i druga strona uwikłana w niszczącą obydwoje relację. Wampir energetyczny może pobierać energię życiową od przyjaciela, czy współmałżonka, którego bardzo kocha, co więcej, może to robić całkiem nieświadomie. Jego słowa mają często bardzo destrukcyjny dla partnera wpływ. Ciągłe NARZEKANIA i SZANTAŻE EMOCJONALNE ‘wysysają’ całą pozytywną energię osoby, która tego dołującego wywodu słucha. Zdarza się i tak, że wampir energetyczny jest powszechnie bardzo LUBIANYM i DOBRYM człowiekiem, swoje drugie ja ukazuje tylko swej ‘OFIERZE’, która przez związanie emocjonalne może wcale nie dostrzec sieci, w którą jest zaplątana.


A teraz z życia wzięte:
-jestem po kilkudniowym pobycie z taką osobą
-opis jak w cytacie, wypisz, wymaluj
-cała wyjazdowa atmosfera prysła jak bańka mydlana
-rady "zerwij kontakt" odpadają, pojawiłby się bowiem kolejny wątek "no jakże to, mamusi, tatusia, ciotki, stryjka nie odwiedzisz?? tak ci za skórę zaleźli????"
-jestem wypompowana, rozdrażniona, w takiej samej sytuacji są dzieci i mąż, nikomu się nie upiekło
-problem w tym, że jest to osoba powszechnie uważana za pomocną, dobrą, pokrzywdzoną przez los, której trzeba współczuć i litować się nad nią
-swe zachowania ta osoba kieruje wyłącznie do osób, nad którymi ma władzę emocjonalną i silne relacje rodzinne (dziecko, bliska osoba)

Liczę na pomysły inne niż "zerwij kontakt".

smile
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 13:32
      "Liczę na pomysły inne niż "zerwij kontakt". - ale to NAJLEPSZY sposób lub ewentualnie- mocne ograniczenie kontaktu.
      Pracowałam kiedyś z taką osobą, dłuższe niż 15 min. przebywanie z tą osobą, skutecznie zabijało moje żywotne siły, wprost czułam, jak ze mnie uchodzi życiowa energia...
      • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 14:48
        Na razie ograniczyłam kontakty do kilku rocznie. Bardziej nie potrafię.
        Po tych kilku spotkaniach, dłuższych, zbieram się z podłogi przez kilka kolejnych dni.
    • jowita771 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 13:37
      Miałam taką koleżankę na studiach. Każdy od niej wiał, a ja siedziałam obok niej. Z początku byłam wypompowana, potem już nie było tak źle. A później, jak koleżanka nie przyszła na zajęcia, to mnie roznosiła energia, bo chyba produkowałam dla dwóch osób. Czułam się, jakbym miała ADHD.
      • matsuda osikowy kołek , 29.12.10, 13:41
        a w realu donos do skarbówki );
    • ity88 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 13:39
      znam to z własnego doświadczenia równie dobrze jak Ty. Myślę, że dużym sukcem i pierwszym krokiem w walce z tą osobą jest fakt, że zdajesz sobie sprawę z kim masz do czynienia i jak ta osoba wpływa na Twój nastrój , samoocenę a tym samym na Twoje życie. Wydaje mi się , że przebywając w towarzystwie tej osoby musisz cały czas pamiętać o tym, że ona nie może mieć na ciebie wpływu. Wampiry energetyczne to właśnie często ludzie , który przez otoczenie postrzegani są jako pokrzywdzeni przez los, biedni , samotni, bla, bla itd... a co za tym idzie ciężko komukolwiek uwierzyć , że taki "biedny człowiek" może czynić drugiemu taką krzywdę ( nawet nieświadomie). Dlatego nie licz na wsparcie innych , sama to pokonaj , staraj się nie dopuszczać do sytuacji , w których będziesz czuła te negatywne emocje , a jak poczujesz to pomyśl od razu dlaczego tak się dzieje i , że nie powinno tak być bo Ty jestś kowalem swojego losu a nie ta osoba , która Cie przytłacza i ograbia z radości życia.. To trudne , ale to mój jedyny sposób na to, bo samam też z tym walczę właśnie tą metoda .Czyli metodą OLAĆ!!
      • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 14:13
        Mądrze piszeszsmile

        Wiem jak się czuję w towarzystwie tej osoby.
        Olać jej po prostu nie mogę. To nie koleżanka z pracy, czy wredna sąsiadka.
        Ograniczam do minimum kontakty, choć z okazji świąt dałam się namówić i sama zainicjowałam dłuższy kontakt z tą osobą. Sama sobie jestem winna. Miałam poczucie winy, że osoba ta zostanie sama (inne osoby zawsze mają lepsze wytłumaczenie, poza tym ja po prostu jestem jej bliższa).
        Na otoczenie, poza mężem i dziećmi, nie liczę. otoczenie już samo wie, czym grozi dluższy kontakt.

        Jak taka osoba się zachowuje?
        Ano tak:
        -zawsze, absolutnie zawsze, jest zła, naburmuszona, nieszczęśliwa
        -sprzedawcy zawsze są przeciwko niej, towar zawsze jest beznadziejny, filmy są nudne, programy okłamują (nawet normalny Discovery to zwykłe kłamstwo i otumanianie ludzi, takich rzeczy nie ma, takie zwierzęta nie istnieją..., opisywane sytuacje są wymyślone)
        -na wczasach zawsze oszukują, w książkach kłamią
        -ja zawsze trwonię pieniądze a moje dzieci zawsze są beznadziejne, i tak nie wyjdą na ludzi
        -mój mąż zawsze jest przemęczony życiem ze mną
        -w kraju jest źle, za granicą beznadziejnie, politycy to złodzieje, każdy zarabiający powyżej 3tys. to złodziej
        -wszystko ją boli, nikt jej nie kocha
        -"co się tak cieszysz jak głupi/a" jest na porządku dziennym
        -do restauracji nie pójdzie, na kino szkoda pieniędzy, na książkę szkoda pieniędzy, poza tym w kinie tylko bzdety lecą a ksiązki są ogłupiające
        -na spacer za ciężko i za długo, samochodem źle bo paliwo kosztuje
        -komedie ogłupiają, horrory sa dla idiotów, sensacje i trillery też
        -w TVN idioci tylko są a Polsat to po prostu beznadzieja
        -gazety kłamią, poza tym szkoda pieniędzy
        -jedzenie jest beznadziejne, nawet to domowej roboty
        -ja nic o życiu nie wiem, jeszcze mi życie da w kość
        -na starość i tak mnie dzieci z domu wyrzucą, cóż "taki los, nie ma wyjścia, trzeba się z tym pogodzić", mąz mnie też wyrzuci z domu, to tylko kwestia czasu
        -mój mąż ma coś nie tak z głową, poza tym "chyba nienormalny jest" z tą niechęcią do mięsa, "nic mu się nie stanie jak zje schabowego"
        -tłumaczenie, że mąż mięsa nie je, skończyło się kilkudniowym milczeniem skierowanym w jego stronę, poza tym "życie go pokarze za takie zachowanie"

        I tak dalej.

        Tak więc przez ponad tydzień nie udało nam się nic poza minimum. Z miną ukrzyżowaną szliśmy na spacer, do lasu, w góry. Tyle udało nam się wymusić. Reszta okazala się "bzdetami", od których nam się w głowach przewraca.
        Sęk w tym, ze znamy się od 40 lat, nie od wczoraj. O charakterze wyjazdu (w góry z wyjazdem za granicę) ta osoba wiedziała sporo wcześniej. Nie ma więc mowy o nagłej zmianie umowy.
        Moje dzieci siedziały jak na ruskim kazaniu, non stop opierniczane, traktowane z zimnym milczeniem lub dąsami. Ostatecznie zostały nazwane "matołami" tylko dlatego, że starszy stwierdził, że sam się do matury przygotuje a młodszy stwierdził, że na wyjeździe książek otwierał nie będzie. Tak więc zostali nazwani, tuż przed Wigilią, matołami, które sobie w życiu nie poradzą.

        Poza tym takie zachowanie to nie kwestia ostatniego tygodnia czy miesiąca, bardziej kwestia latsad

        Zdaję sobie sprawę ale ja robię krok w przód a ta osoba daje susa do przodu. Choćbym na głowie stanęła, zawsze w stosunku do niej jestem w polu.
        • lilly_about Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 14:17
          Nazwała twoje dzieci bez powodu matołami i co ty na to?
          • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 14:25
            Nie tylko matołamisad
            Co ja na to? Ano niewiele, do takich epitetów po prostu się przyzwyczaiłam. Ja tak, one nie. Nikt ich tak nie nazywa. Nikt też wśród nas nikogo tak nie nazywa.
            Powiedziałam, że to, że musiałam znosić takie słowa nie oznacza, że zgodzę się na takie traktowanie dzieci. Co usłyszałam to moje, drugie tyle dostałam w postaci chłodu i milczenia.
            Młodszy się zamknął w sobie i najeżył, jak to tak nazywam, Stał się nieprzyjemny w kontakcie z tą osobą przez co słyszał jeszcze mniej przyjemne słowa. Starszy powiedział co myśli, po czym trzasnął drzwiami i usłyszał równie miłe słowa. Mnie dostało się za ich wychowaniesad

            Problem w tym, że takie zachowanie pojawia się tylko w bardzo wąskim gronie. Poza tym ta osoba jest bardzo życzliwa, choć taka przytłoczona życiem i zmęczona. Ale nikogo wprost nie obraża.

            Stąd moje zaskoczenie, gdyż znam ją i wiedziałam czego się spodziewać. Tylko, że to zachowanie zostało spotęgowane kilka razy.
            • lilly_about Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 14:31
              To jest zwyczajne obrażanie. To że się przyzwyczaiłas do tego, nie oznacza, że masz to akceptować, czy na to pozwalać. Nie chciałabym świadomie przebywać z osobą, która meczy mnie zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Jesli nie potrafisz odciąć się od tej osoby, ani jej olać, to zapisz się do psychiatrywink
              • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 14:44
                Zapisać się do psychiatry z powodu jednej osoby?

                Kłopot w tym, że te zachowanie potęgują w niesamowitym tempie. Tu jest problem. Ta osoba zawsze była marudna i z pretensjami do całego świata.
                Jak to mi mąż wczoraj powiedział, jesteśmy ostatnimi osobami, które z tą osobą wytrzymują dłużej niż kilka godzin. I to jest prawda.

                Nauczyłam się ignorować niektóre zachowania, odbijać piłeczkę w słownych potyczkach.

                Po prostu po raz kolejny została wykorzystana sytuacja jaką są święta. Ale tym razem dostało się wszystkim, nie tylko mnie. I wszyscy polegliśmy na polu "w święta nie wypada".

                Podejrzewam chorobę psychiczną u tej osoby.
                Tym bardziej, że zaczyna okropnie zmyślać, wyolbrzymiać sytuacje, przede wszystkim jednak kłamać.
                • marzeka1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 14:56
                  "-zawsze, absolutnie zawsze, jest zła, naburmuszona, nieszczęśliwa
                  -sprzedawcy zawsze są przeciwko niej, towar zawsze jest beznadziejny, filmy są nudne, programy okłamują (nawet normalny Discovery to zwykłe kłamstwo i otumanianie ludzi, takich rzeczy nie ma, takie zwierzęta nie istnieją..., opisywane sytuacje są wymyślone)
                  -na wczasach zawsze oszukują, w książkach kłamią
                  -ja zawsze trwonię pieniądze a moje dzieci zawsze są beznadziejne, i tak nie wyjdą na ludzi
                  -mój mąż zawsze jest przemęczony życiem ze mną
                  -w kraju jest źle, za granicą beznadziejnie, politycy to złodzieje, każdy zarabiający powyżej 3tys. to złodziej
                  -wszystko ją boli, nikt jej nie kocha
                  -"co się tak cieszysz jak głupi/a" jest na porządku dziennym
                  -do restauracji nie pójdzie, na kino szkoda pieniędzy, na książkę szkoda pieniędzy, poza tym w kinie tylko bzdety lecą a ksiązki są ogłupiające
                  -na spacer za ciężko i za długo, samochodem źle bo paliwo kosztuje
                  -komedie ogłupiają, horrory sa dla idiotów, sensacje i trillery też
                  -w TVN idioci tylko są a Polsat to po prostu beznadzieja
                  -gazety kłamią, poza tym szkoda pieniędzy
                  -jedzenie jest beznadziejne, nawet to domowej roboty
                  -ja nic o życiu nie wiem, jeszcze mi życie da w kość
                  -na starość i tak mnie dzieci z domu wyrzucą, cóż "taki los, nie ma wyjścia, trzeba się z tym pogodzić", mąz mnie też wyrzuci z domu, to tylko kwestia czasu
                  -mój mąż ma coś nie tak z głową, poza tym "chyba nienormalny jest" z tą niechęcią do mięsa, "nic mu się nie stanie jak zje schabowego"
                  -tłumaczenie, że mąż mięsa nie je, skończyło się kilkudniowym milczeniem skierowanym w jego stronę, poza tym "życie go pokarze za takie zachowanie"

                  I tak dalej. "

                  - o, matko i córko. Toż ty święta kobieta jesteś, że to znosisz, NIC, po prostu NIC nie skłoniłoby mnie to dłuższego niż 1 godziną ROCZNIE do kontaktu z taką osobą. Na dodatek ta osoba krzywdzi twoje dzieci, a na to już bym nie pozwoliła.
                  • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:09
                    Zgadza się.
                    Niemniej jednak te objawy były zawsze ale w znacznie mniej nasilonym stanie. Ot, taka sobie maruda życiowa. Nauczyliśmy się ja ignorować.
                    Po raz pierwszy doszło do obrażania i takiej eskalacji pretensji i marudzenia.
                    Po raz pierwszy!
                    Długo nie dojdzie do kolejnego spotkania, to wiem z pewnością.
                    Ale to bliska mi osoba i czuję się w obowiązku by coś z tym zrobić.

                    Czytasz i pisujesz na tym forum. Spotkałaś się z opiniami "a cóż ci ta osoba zrobiła, że nie zadzwonisz do niej, nie zaprosisz, nie zajrzysz???". Ano właśnie, można tak komuś zaleźć za skórę, że człowiek nawet telefonu nie chce odebrać.

                    Tym bardziej, że ta osoba jest taka wyłącznie w stosunku do kilku czy kilkunastu najbliższych osób.
                    • sharpless6 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:21
                      A może jak będziecie następnym razem nagrać ją, te jej niemiłe akcje na wideo, a potem wysłać paczkę, może jak zobaczy w telewizorze to dojrzy.
                      • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:45
                        Widzisz, gdyby ta osoba zachowywała się w podobny sposób wcześniej (mam na myśli obrażanie, milczenie przez kilka dni) w życiu by z nami nigdzie nie pojechała.
                        O marudzeniu i narzekaniu wiedzieliśmy, zresztą to mąż wyskoczył z propozycją wspolnego wyjazdu. I to on w pierwszej kolejności nie mógł się pozbierać widząc takie zachowanie.

                        Przed wyjazdem ustaliliśmy co i jak, gdzie jemy, co kupujemy, w jaki sposób pokrywamy wydatki, gdzie będziemy wychodzili i jak spędzali czas (mniej więcej).

                        Była radość "bo ja dawno nigdzie nie wyjeżdżałam". I daliśmy się na to nabrać.
                        Radośc prysnęła na Zakopiance (bo długo, daleko, drogi beznadziejne). Zrzuciliśmy to na karb zmęczenia. Droga była wspaniała, korków nie było.
                        Potem zaczęło się marudzenie na lokal, za który de facto my zapłaciliśmy.
                        A potem już z górki, jak w pierwszym poście.

                        Marudzenie jakoś bym zniosła, choć i to potrafi człowieka zmęczyć.
                        Ale po kilku dniach zaczęły się przepychanki kościółkowe (my do kościoła nie chodzimy), komentarze i drobne złośliwości.
                        Ja powiedziałam, że póki co sprawy religii należą do prywatnych wyborów każdego z nas.
                        I to przelało czarę.

                        Nie wiem, ile z Was czyta to co piszę.

                        Wiele tu było wątków około świątecznych.
                        Zastanawiam się tylko, na ile Wy bylybyście asertywne w podobnej sytuacji.
                        Długo oczekiwany urlop (dla mojego męża pierwsze wolne dni od roku, w wakacje urlopu nie mial), rocznica i plany z tym związane, plany dzieci, nasze plany.

                        Ile z Was wróciłoby do domu po dwóch dniach sprzeczek? Spakowałybyście walizkę i wróciły do domu? Czy może wystawiłybyście taką osobę za drzwi? Ja już wiem, że na drugi wyjazd z taka osobą się nie zgodzę.
                        My wszyscy mysleliśmy, że na drobnych sprzeczkach się skończy, że może to zmiana klimatu, zmęczenie. Poza tym dla tej osoby święta to bardzo ważny okres. Ale po 2-3 dniach było coraz gorzej.

                        I jeszcze to, że to marudzenie, zrzędzenie bardzo się nasila i to w tempie, które niejednego by zbiło z tropu.
                        • aandzia43 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 16:08
                          > Ile z Was wróciłoby do domu po dwóch dniach sprzeczek? Spakowałybyście walizkę
                          > i wróciły do domu? Czy może wystawiłybyście taką osobę za drzwi?

                          Nie wiem, Pitahaya, co bym zrobiła. Jest szansa, że wystawiłabym gada za drzwi, ale kto wie.


                          > I jeszcze to, że to marudzenie, zrzędzenie bardzo się nasila i to w tempie, któ
                          > re niejednego by zbiło z tropu.

                          Albo zmiany organiczne w mózgu (starość), albo wkurw z powodu utraty wpływów na innych polach (ktoś zniecierpliwiony kopnął ją ostatnio w zadek, zakończyła pracę zawodową?)
                          • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 16:16
                            Koniec pracy, zmiana miejsca zamieszkania na bardzo destrukcyjne, rozwód.
                            Czytam Twoje wypowiedzi i podnoszą mnie na duchu.
                            Wiele z Twoich rad wcielałam w życie, ale tych ataków było za dużo i były nieprzewidywalne.

                            W każdej innej sytuacji trzasnęłabym drzwiami albo wyrzuciła gościa z domu. Ale osobę po wylewie, tuż przed Wigilią, nie miałabym sumienia wyrzucać za drzwi. Ratowaliśmy się odpierając ataki, stąd atmosfera gęstniała z minuty na minutę. My większość dnia spędzaliśmy osobno.
                        • burza4 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 22:19
                          pitahaya1 napisał:
                          > Zastanawiam się tylko, na ile Wy bylybyście asertywne w podobnej sytuacji.

                          Różnimy się tym, że w żadnym wypadku, choćby nie wiem co nie wyjechałabym nawet na weekend z kimś, kogo choć podejrzewałabym o męczące zachowania. Bardzo skrupulatnie dobieram sobie towarzystwo na urlop i wolę nie jechać wcale niż jechać z kimś, kto mi będzie zatruwał życie.

                          A gdyby już osoba towarzysząca zaczęła takie jazdy - to ani bym wracała ani wystawiała walizek - ale dała odczuć że jej zachowanie mi nie pasuje, izolując się ostentacyjnie.
                          • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 09:25
                            A ja nadal twierdzę, pomijam wyjątki w postaci Ciebie, że statystyczna e-matka rzuciłaby tekstem "ale matkę sama zostawiłaś??".

                            Mężatką jestem niemal 20 lat. Po raz pierwszy w tym okresie na wyjazd pojechała moja mama. Pierwszy i ostatni raz!!!
                            Uległam magii świąt, dałam się nabrać i tyle. Nabrałam się na radosne opowieści, jak to ona po raz pierwszy od wielu lat wyjedzie, jak to będzie cudownie, pospaceruje po górach, pojdzie z nami do restauracji, będzie cudownie, bez tego zbędnego zamieszania około świątecznegosmile)
                            I dałam się na to nabrać jak dziecko.

                            Powinnam ją zostawić samą? Zostałaby rzeczywiście sama. Jest osobą po rozwodzie, bez znajomych wokół, po przeprowadzce w obce miejsce. Mój brat nigdy nie zaprosił jej do siebie, nie zrobiłby tego i tym razem. Nawet z życzeniami nie zadzwonił.
                            Rodzeństwo mamy spędza święta w swoim gronie, każdy ma już dzieci ze współmałżonkami, wnuki. Jesteśmy porozrzucani po całej Polsce. Co tu dużo opisywać, nasze rodziny spotykają się w biegu, każdy ma coraz więcej ludzi do odwiedzenia i miejsc do których musi dojechać.

                            Mama zostałaby sama.

                            A jak się zachowywaliśmy? Ano wychodziliśmy przeważnie sami (ja, mąż i dzieci), jedliśmy sami (mama nie zgodziła się na jedzenie na zewnątrz). Każde szło swoją drogą, choć atmosfera prysła niczym bańka mydlana. Z wielu rzeczy musieliśmy zrezygnować, jak chociażby dłuższy wyjazd za granicę, czy dłuższa kolacja w restauracji. Trudno, nadrobimy innym razem.
                            • kunegunda32 Re: Wampiry energetyczne 02.01.11, 15:10
                              Pitahaya1, po 1. nie mamy obowiązku zajmować się swoimi rodzicami, zwłaszcza jeśli Ci wpływają na nas destrukcyjnie, po 2. w szczególności jeśli zachowują się w sposób agresywny i niszczący. Ty, jako że sama masz rodzinę, masz obowiązek ją chronić przed swoją mamą, przed jej destrukcyjnym wpływem, a na pewno nie ładować się w kilkudniowy pobyt. Uważam że powinnaś przeprowadzić z nią rozmowę wyjaśniającą, że to był ostatni raz kiedy zabraliście ją ze sobą i że kontakty będą tylko sporadyczne i krótkie, ze względu na jej zachowanie, którego ani Ty ani twoja rodzina nie akceptujecie i nie zmierzacie znosić i masz do tego święte prawo. U nas w kraju pokutuje przeświadczenie, że nie ważne jak rodzice traktują swoje dzieci one mają obowiązek zajmować się nimi na starość poświęcając niekiedy swoje życie rodzinne.
                              • babcia_kasi Re: Wampiry energetyczne 02.01.11, 23:25
                                Wiem, o czym mówisz.
                                Sama mam 65 lat, może nawet więcej niż Twoja mama.
                                I mam w domu od ponad 5_ciu lat, 92-letnią mamę, toksyczną, wampirowatą,stosującą szantaże emocjonalne, zdrowszą ode mnie," na chodzie".
                                Czasem ledwie żyję.
                                Często wychodzę z domu i idąc na zakupy przez pierwsze 3-4 minuty klnę:k...,k...,k...!!!!!!!!!!!!
                                Dla mnie problemem jest, że nikt nie pomoże mi, pozostałego rodzeństwa nie mogę zmusić do odciążenia mnie, nie ma ustawy?, która by jakoś "widziała" takie osoby jak ja, przecież do cholery tyle jest ludzi starych, czy nikt nie wie, że ktoś się nimi zajmuje?
                                Jestem pozostawiona prawie sama sobie.
                                Wielu rzeczy nie wiem, nie umiem, nie ogarniam.
                                Parę dni temu odważyłam się ponarzekać na rodzeństwo, poużalać się, że jest mi ciężko...mama na to "to za to pójdziesz do nieba"...
                                -
                • iovana Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 17:48
                  Napisałam o psychiatrze w tym sensie, że za chwilę możesz zwariować, męcząc się psychicznie. Wiem dobrze, o czym mówisz, bo mam taką osobę w otoczeniu. Tak, też ma początki choroby psychicznej, zresztą po swojej matce.
            • aandzia43 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:41
              > Stąd moje zaskoczenie, gdyż znam ją i wiedziałam czego się spodziewać. Tylko, ż
              > e to zachowanie zostało spotęgowane kilka razy.

              Najwyraźniej dawno nie dane jej było żerować ;-P W końcu dorwała się do was i poużywała sobie za wszystkie czasy.
              Chyba bardzo trudne muszą być próby zminimalizowania wampirzego oddziaływania, kiedy jest się w bliskiej z nimi relacji emocjonalnej. Ja mogę tylko powiedzieć, jak radzę sobie z wampirami spoza najbliższej rodziny, czyli takimi, z którymi nie łączą mnie uczuciowe zależności.

              Po pierwsze: unikam. Ale jak się nie da, to:
              Z grubsza ujmując: ignoruję je na poziomie energetycznym. Kiedy wampir wali focha, nie "zauważam" tego, czyli nie gasnę, nie zmienia mi się nastrój, ton głosu. Nei pytam, o co chodzi - nie chce gadać, to nie, niech spada. Jak gdyby nigdy nic zaczynam zajmować się innymi sprawami i osobami w pobliżu. Nie zepsuł mi humoru, nie ma łączności z moimi emocjami, więc nie żre.
              Na opowieści dziwnej treści, o tym, jaki ten świat jest straszny, a ludzie podli, odpowiadam ze śmiechem i lekceważącym machnięciem ręką: "nie uogólniaj, kochanieńka, ja mam zupełnie inne doświadczenia, mój świat jest bardziej przyjazny i kolorowy" i w miarę możliwości szybciutko zmieniam temat. Ucinam narzekania, jak tylko mogę.
              Na celnie wymierzone ciosy, czyli wycieczki osobiste, najtrudniej się uodpornić. Ale nie wdawanie się w dyskusje i nie wkręcanie się w próby wyjaśniania czegokolwiek można sobie wyćwiczyć. Ja olewam szpile, które są subtelne - udaję, że ich nie zauważyłam, na grubsze rzucam ze śmiechem: chyba cię pogięło?!/oczywiście, to taki żart, pani X?/aleś wymyśliła! big_grin
              W miarę możliwosci robię swoje, czyli staram się zajmować tym, czym w danej sytuacji mam się zająć i dobrze bawić się mimo wszystko. Chociażby rozmową z resztą towarzystwa, pod warunkiem wszak, że reszta towarzystwa też jest cokolwiek uodporniona z próby przyssania się i nie zaczyna panować nastrój grobowy.
              Nigdy chyba nie zetknęłam się z taką agresją słowną ze strony wampira, jak opisujesz. Pewnie gdyby mnie to spotkało, moja reakcja byłaby ostra i jednoznaczna: krótki opie...i zostawienie chama samego w pomieszczeniu.
              Wiem, że ty od zawsze byłaś tak przez tę osobę traktowana i moje rady trudno byłoby ci zastosować. Za blisko i za długo jesteście ze sobą. Ale może, coś jednak... smile
              Ja "ustawiłam sobie" kiedyś starszą ode mnie dużo osobę z rodziny, która miewała podobne wyskoki. Jak? Z buta, sorry Winetou. Pieprzyła głupoty - ja wychodziłam, pieprzyła głupoty przy ludziach - ochrzaniałam przy ludziach, była grzeczna - ja też byłam do rany przyłóż. Otwarta wojna, nie zwracanie uwagi na sytuację zależności rodzinnych, różnicy wieku. Poskutkowało świętym spokojem podczas przebywania na jednym terenie. Co sobie roiła w duszy i co wygadywała za moimi plecami - nieważne, tego nei zmienię. No, ale ja nie byłam już jakoś szczególnie silnie z tą osobą związana.

              I jeszcze jedno: w miarę skuteczne minimalizowanie szkudności wampira (czy zresztą jakiegokolwiek innego świra) możliwe jest tylko wtedy, gdy nei jesteś zbytnio przywiązana do swojego poprawnego wizerunku. Gdy nie boisz się wyjść na brutala, niewdzięcznika, chama, złą córkę, wnuczkę, żonę. Gdy nie można tobą manipulować na oręż mając twoje poczucie winy, powinności, poprawności itd. Grzeczne dziewczynki to świetna pożywka dla podelców wszelakiej maści.
              • crises Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 11:40
                Mam podobny okaz w rodzinie, spędzenie choćby godziny w towarzystwie było męką. Trawa jest zieleńsza wszędzie indziej, w mediach kłamią, ludzie kradną, kiedyś wszystko było lepsze (a zarazem komuna była straszna, za samo przeżycie w okresie kartkowym należy jej się medal jak za atak na czołgi z szabelką), Żydzi rozkradają Polskę, komuna była straszna, bo dokwaterowala ludziom obcych do ich własnych mieszkań, a kapitalizm jest straszny, bo właściciel może odzyskać kamienicę i wyrzucić ludzi na bruk, jak wychodzimy na Sylwestra, to się szlajamy po lokalach i wydajemy forsę nie wiadomo po co, jak nie wychodzimy, to jesteśmy beznadziejni i już całkiem skapcanieliśmy.

                Metoda "z buta" jest jedyną skuteczną, nie ma sensu się męczyć z niczym innym. Powyższe rady są faktycznie skuteczne - nie reagować na fochy, olewać, lekceważyć, jak się nie da - wyśmiewać i ucinać, ostatecznie wyjść. Z całą brutalnością powyżej opisaną osobę w ten sposób ustawiłam - był płacz, rozpacz, "jak ty mnie traktujesz", ale z grubsza uspokoiło się, teraz tylko wystarczy czasem mała szpila przypominająca.

                Wśród znajomych natomiast mam klasycznego wampira fochującego, który jeśli cokolwiek pójdzie nie po jego myśli, naprawdę jakaś duperelka typu idziemy zbiorowo do innej knajpy niż on chciał, obraża się, milczy, siedzi z miną kopanego spaniela i nieomal łzami w oczach, jakby właśnie ktoś zgwałcił mu matkę, spalił dom i usmażył na patelni ukochaną złotą rybkę. Na początku wszyscy się przejmowali, co skutecznie mordowało nastrój, potem nauczyliśmy się to zlewać - nie podoba mu się, niech nie idzie/idzie gdzie indziej, nie zamierzamy się przejmować jego nastrojami. Szybko się nauczył, ze ta strategia nie działa i błyskawicznie mu przechodzi.

                Bardzo prawdziwe jest to stwierdzenie o grzecznych dziewczynkach - im bardziej ktoś stara się być grzeczny, poprawny, przyzwoity i dobry dla innych, tym bardziej jest przez wampira obciągany.
              • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 12:01
                To Twoje słowa utkwiły mi w pamięcismile Dowcipnie ale dosadnie napisane. Warto sobie wklepać do głowy i wreszcie przestać się dawać wysysać.
                Ciekawe tylko, ile uda mi się tak od razu wcielić w życie i ile będzie w związku z tym fochów i zawałów. Sąsiadka mamy potrafi co tydzień wzywać pogotowie, żeby tylko zmusić dzieci do przyjechania i zmiany planów. Sąsiadka umierająca nie jest i ostatnio usłyszała, że za przyjazdy karetki będzie musiała zapłacić. Taki kobieta znalazła sposób na wykończenie dzieci. Ktoś ja następnego albo i tego samego dnia musi zabrać do domu. Sąsiedzi mają już jej dość, więc dzwoni po dzieci. Dzieci mieszkają niemal 200km dalej i niemal za każdym razem muszą przyjeżdżać do mamy.
                Mama do nich nie pojedzie bo nie znosi synowych. I tak w kółko.

                Staram się ignorować fochy, udawać, że nie słyszę komentarzy. Ale jestem impulsywna i czasem język mi poleci.
        • mallina Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:32
          to Twoja mama?
          • mallina Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:38
            sorry ze tak wprost, ale sobie tak pomyslalam, bo jakiej innej bliskiej osobie by sie na tyle pozwolilo w stosunku do siebie i swojej rodziny?

            jesli jeszcze kiedys bedziecie musiec ze soba tyle czasu spedzic, to po prostu rob to co mialas zaplanowane.
            np. wyjscie do kina. wszyscy ida, ta osoba marudzi i narzeka, zostawiasz ja w domu.
            jedzenie nie smakuje w restauracji, to powiedz, ze niech sobie nie zamawia, zje w domu jakies kanapki.
            program w tv nieciekawy, to powiedz" to nie ogladaj". nie wchodz w dyskusje, bo to moze trwac bez konca.
            dzieci, ze matoly, powiedz ze wg Ciebie sa inteligentne i swietnie sobie radza. zawsze miej przygotowana odpowiedz, ale krotka i:zamykajaca: temat.
            • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:50
              mallina napisała:


              > jedzenie nie smakuje w restauracji, to powiedz, ze niech sobie nie zamawia, zje
              > w domu jakies kanapki.

              Próbowaliśmy z mężem tak robić, nawet drzwiami trzasnęliśmy i wyszliśmy do ulubionej knajpki. Ale nastrój prysł i mąż stwierdził, że rocznicę uczcimy, gdy wrócimy do domu.
              My wszyscy odetchnęliśmy, gdy już zostaliśmy sami.
              • mallina Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:57
                przynajmniej okazalo sie, ze mozesz liczyc na meza, tzn ze on rozumial jakie to bylo dla Ciebie trudne i stresujace.
                i ma on racje: rocznice sobie uczcijcie w domu, sami -mam nadzieje ze udaniesmile
          • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:48
            Niestetysad
            Dlatego jest mi z tym tak źlesad W przeciwnym razie kopnęłabym za drzwi.
            • mallina Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:55
              wiesz przynajmniej, ze kontakty musza byc innego rodzaju, typu nastawienie sie porzed wizyta, wizyta i cos relaksujacego po wizycie. zadne wspolne wyjazdy.

              takie zachowanie moze tez wynikac z tego, ze ktos chce byc w centrum chce, aby sie wszystko krecilo wokol niego. byc waznym w danej grupie.
              moze marudzic bo chce by wokol niego skakano. tak jak male dzieci, gdy chcialy troche wiecej zainteresowania ze strony rodzicow, to symulowaly przeziebienie czy
              bol glowy( no coz ja tak robilam, niestety)

              juz masz ten wyjazd za soba, nie ma co o nim rozmyslac i analizowac, bo bedzie Cie to przygnebiac, niezaleznie co bys wymyslila podczas tego wyjazdu byloby zle
              • mmena Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 16:04
                mallina napisała:
                > wiesz przynajmniej, ze kontakty musza byc innego rodzaju

                Nie musza. Zadna matka, swatka czy kto tam jeszcze. Nie ma absolutnie znaczenia kim jest taka osoba. Bycie matka to nie tylko urodzenie i nakarmienie. Matka jest sie poprzez codzienne zycie, a nie dlatego ze ktos kiedys tam trafil sperma do jajowodu. Jesli ta pani nie jest w stanie zachowywac sie jak matka tylko odgrywa role naburmuszonej 15-latki po wybuchu hormonalnym to nie nalezy sie z nia widywac.
                • mallina Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 22:52
                  nic nie zrozumialas z mojej wypowiedzi, w dodatku wyrwalas kawalek z kontekstu
    • peggy_su Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 14:55
      Nie rozumiem po co bawisz się w dorabianie ideologii do zwykłego chamstwa. Nie ma tu nic do rzeczy, że ta osoba jest przez innych postrzegana jako życzliwa, dobra, pokrzywdzona przez los. Dla Ciebie jest okropna. Szantazuje, obraza Ciebie, dokucza Twoim dzxieciom i je takze obraza - jak możesz to znosic?
      Rozumiem że to bliska rodzina skoro czujesz się zobowiązana do kontaktów i nie chcesz ich zerwać, ale niestety albo zaczniesz być po 40 latach asertywna i będziesz egzekwować dla siebie szacunek i nalezyte traktowanie Twojej rodziny, jesli ta osoba się dostosuje to dalsze kontakty będą możliwe, albo naprawdę z kontaktów zrezygnujesz, koniecznie z jasnym komunikatem, że chcesz utrzymywać stosunki, spotykać się, ale takich słów i zachowań nie będziesz znosić. Taki szok że nagle ojej ktos nie poddaje się jej rozkazom, nie chce słuchac jej narzekań, ktoś jej się postawił - czasem działa.

      Ktoś wyżej napisał o psychiatrze - oczywiście na wyrost, ale generalnie to Ty masz broblem, że nie potrafisz oderwać się od toksycznej osoby i to Ty musisz się pozbyć emocjonalnej zalezności i nauczyć asetrywności w stosunku do niej.
      Wiem że łatwo się mówi. Ja też amm taką osobę, z którą w podobny sposób sobie nie radzę. Ale faktem jest że nie ma co owijać w bawełnę, wynajdywać ideologie o wampirach energetycznych, trzeba sobie poradzić z chamska, trudną i męczącą osobą.
      • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:19
        To prawda, że nie potrafię oderwać się emocjonalnie od tej konkretnej osoby.

        Wiele zachowań jest u niej przewidywalne, jak choćby marudzenie, narzekanie, pretensje do całego świata. I do tych zachowań zarówno mąż, dzieci, ja, jak i otoczenie, już się przyzwyczailiśmy.

        Opisane przeze mnie zachowania pojawiły się dopiero teraz. Ja po prostu nie mogę się pozbierać po tym wyjeździe. Po raz pierwszy i to w takich okolicznościach nastąpiła taka nawałnica złości, frustracji. Ostatnią sierotą nie jestem i początkowe ataki odparowywałam. I to właśnie wtedy nastąpił wybuch złości połączony z epitetami.
        Nas wszystkich, nie tylko mnie, to zachowanie zszokowało.

        Jesteśmy ostatnimi osobami, które przebywają w towarzystwie tej osoby dłużej niż kilka godzin. Może to spowodowało wybuch złości.

        Narzekanie na wszystko dookoła nie nazwałabym chamstwem. Obrażanie tak.
        • peggy_su Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:41
          Jeśli to zachowanie lub jego eskalacja była nowa, to rozumiem że może nie wypracowałaś sobie jeszcze reakcji. Człowiek często jest zszokowany i nie wie jak odpowiedzieć lub odpowiada mało stanowczo.

          NIe tylko obrażania, ale i przesadnego narzekania na wszystkich i wszystko nikt nie ma obowiązku znosić. Ostatecznie ta osoba nie jest dzieckiem i zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie się od niej odwracają, że jesli chce mieć jakiekolwiek towarzystwo, to musi coś zmienić.
          Inna sprawa, że jeśli takie zmiany w zachowaniu wiążą się ze starością lub - jak napisałaś - chorobą. Człowiek już nie do końca za siebie odpowiada.
          Wtedy nie pozostaje chyba nic innego jak tłumaczyć sobie i bliskim, że ona nie chce ranić, ale ze względu na chorobe może nie potrafi inaczej. No i jakoś zobojętnieć, nie brać wszystkiego do siebie.
          • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:54
            Podejrzewam, że jest to wypadkowa wieku, samotności, charakteru, frustracji. I zastanawiam się też nad tym, czy to nie kwestia choroby.
            Ją wyprowadza z równowagi choćby to, że ktoś inny jest szczęsliwy i radosny. Kiedyś był to tylko grymas twarzy ale teraz to są po prostu złośliwe komentarze.
            • myelegans Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 16:46
              Wspomnialas, ze osoba jest po wylewie? To moga byc po prostu nastepstwa zmian w mozgu, gdzie nastapilo obumarcie tkanki nerwowej. Pewne zachowania moga sie nasilic, wtedy nalezy traktowac ja jako osobe po prostu chora.

              Nie wiem a ile masz w sobie energii, determinacji, empatii, poczucia obowiazku, zeby tkwic w tym wszystkim. Szkoda, ze nie ma w poblizu innych osob, wtedy podzielone na wiele jest latwiejsze, bo laczy sie sily wspolnie.

              Nie poradze, ale sama bedziesz wiedziala co zrobic.....

              Powodzenia
              • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 17:02
                Tak, po wylewie. Nie znam się na wylewach ale ten był niewielki. Nie towarzyszyły mu typowe objawy pourazowe.

                Jedna z Was tu fajnie napisała, że to może być efekt ograniczenia kontaktu z innymi osobami. Kiedyś było tak, że te fochy rozkładały się na większą ilość osób. Ale teraz zostaliśmy tylko my, czyli ja i moja rodzina.

                To jest osoba dość schorowana i wiem co mówię. Pewnych objawów nie da się oszukać. Choćby z tego powodu mogę ograniczyć kontakty ale nie definitywnie uciąć. Ale przede wszystkim muszę nauczyć się żyć z taką osobą.

                Mam znajomą, której ojciec, z którym miała zawsze wspaniały kontakt, z dnia na dzień zmienił się w kogoś, kogo do dnia dzisiejszego nie może poznać. Wszelkie spotkania są po prostu koszmarem i nie mam tu na myśli, że tata zwraca uwagę wnukowi, czy strzela focha na widok rosołu. Jego zachowania są nieprzewidywalne i czasami niebezpieczne. Znajoma powzięła decyzję o wynajęciu opieki do ojca.

                Mnie też wspomniane zachowania zaskoczyły i staram się z nimi uporać, do niektorych sytuacji nie dopuścić.
                • thegimel Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 17:48
                  Takie zmiany są czasem związane z wiekiem i degeneracją mózgu, te zmiany są najczęściej większe u mężczyzn, ale skoro mama zawsze była dość trudna we współżyciu, z wiekiem niestety może się to pogłębiaćsad
                • myelegans Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 18:04
                  pitahaya1 napisał:

                  > Tak, po wylewie. Nie znam się na wylewach ale ten był niewielki. Nie towarzyszy
                  > ły mu typowe objawy pourazowe.
                  Wylew nie musi byc duzy, tak zeby ograniczal funkcje motoryczne, ale moze byc duzy na tyle, ze zaburzy stany emocjonalne.
                  • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 12:08
                    mama była wówczas kilka dni w szpitalu, potem leżała pod opieką w domu. Nie wiem na ile był to silny wylew. Wiem tylko, że oprócz tego ma sporo innych schorzeń wynikających z trybu życia, przerażającej chudości, slabego serca.
                    • thegimel Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 12:14
                      Cóż, takie zmiany mogą mieć różną przyczynę, mogą być skutkiem wylewu, wieku, innej choroby (np. parkinsona). A jak u mamy z tarczycą? Mój teść - również całe życie dość trudny - stał się nie do zniesienia w pewnym momencie - okazało się, że przyczyną była tarczyca. Nie wiem, może spróbuj mamę skłonić na zrobienie jakiś kompleksowych badań. Ale niestety jeśli są to skutki wylewu albo wieku chyba niewiele będzie można zrobić.
                      • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 12:27
                        Ten wylew miał miejsce kilka lat temu. Większe zmiany w jej zachowaniu to kwestia ostatnich miesięcy.

                        Jak z tarczycą? Mama robiła ostatnio wszystkie podstawowe badania.
                        Wiem, że brała kilka lat leki na tarczycę. Ostatnio, gdy już nie można było wytrzymać z jej skokami nastrojów, zmusilam ją do ponownych badań tarczycy. Okazało się, że poziom TSH ma na granicy 0, o ile pamiętam to jakieś 0,0003. Lekarz był przerażony i kazał odstawić leki, które do tej pory przepisywał jej poprzedni lekarz.
                        Leków na tarczyce nie bierze.
                        Natomiast to co mnie osobiście martwi i niepokoi to waga i towarzyszące jej objawy. Mama waży niecałe 41kg przy wzroście ok. 158-160cm. Po każdej kawie, posiłku, papierosie (dużo pali) ma okropną biegunkę. Po prostu się z niej leje. Ona nic nie może strawić normalnie, nic wchłonąć. Co zje to przeleci. Chudnie w oczach.
                        Wspominałam jej o tym ale, ponieważ sama mam kilka kg za dużo, mama głośno komentuje, żebym się swoją wagą zajęła.
                        Ma jakies problemy z tym, że ktoś coś je. Z jednej strony przygotowuje niesamowite ilości jedzenie, nie do przetrawienia przez cały sztab wojska. Sama nic nie je ale, gdy ktoś stara się to jedzenie jakoś zmęczyć, czyli po prostu zjeść, komentuje wielkość zjadanych posiłków. Ona ma na punkcie jedzenia jakieś problemy natury psychicznej.
                        • thegimel Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 12:33
                          Współczujęsad
                          W tej sytuacji musicie trzymać rękę na pulsie, może się zdarzyć, że mama się doprowadzi do takiego stanu, że interwencja - psychiatry też będzie konieczna.
                          • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 12:38
                            Tego się obawiam. Niektóre jej problemy narastają w bardzo szybkim tempie. I to mnie przeraża.
                        • ihanelma Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 12:56
                          Zróbcie usg jajników. Niestety licho nie śpi, a wychudzenie, biegunka i zmiany nastrojów są bardzo niepokojące.
                          • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 13:04
                            Nie zgodzi się, nie ma mowy. Do gina poszła, gdy brat miał 25 latsad Wcześniej nie uznawała tego za stosowne.
                            Ja mam trochę problemów, przy których muszę robić usg tvg. Na wieść o takich bezeceństwach moja mama o mało nie zeszła z tego świata. Zapytała wprost, jak można "takie coś" robić.
                            Mama mieszka w zapadłej dziurze i każda wizyta u lekarza innego niż internista to wyprawa do innego miasta. Nie namówię jej. Ona jest zdrowa a ja czepiam się bezpodstawnie. W tej kwestii mamy ciężkie relacje.

                            Próbowałam o je problemach ze zdrowiem rozmawiać z jej rodzeństwem. Powiedzieli krótko, żebym dała jej spokój i pozwoliła normalnie żyć. A potem mama zrobiła mi awanturę, że nie życzy sobie, żeby o "takich" problemach z kimś rozmawiała.
                            Ot, tak to wygląda.
                            • ihanelma Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 13:07
                              Nie ma wyjścia - musisz nastraszyć i to porządnie.
                        • notting_hill Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 13:00
                          Wiesz, mam znajomą mającą podobnie jeśli chodzi o kwestie chudości plus objawy z przewodu pokarmowego. Była chwilowo leczona antybiotykami, ale niewiele to dało. Moja przyjaciółka lekarka uznała, że to kwestia niezgody na starzenie się i postrzeganie chudości jako bastionu młodości, coś w ten deseń. No, a skoro ktoś nie chce jeść i przytyć, no to wiele się tu nie zrobi. Ale pojęczeć na to jakim się jest słabym można.
                          Skądinnąd wiem od tej mojej przyjaciółki, że cała masa ludzi w podeszłym wieku cierpi na różne schorzenia jelit, łącznie z celiakią (nabytą), a leczenie jest bardzo mozolne.
                          Jestem gorącym zwolennikiem farmakologicznego leczenia antydepresyjnego dla ludzi w podeszłym wieku, no ale wiem, na Twoją sugestię pójścia do psychiatry zostaniesz odsądzona od czci i wiary....
                          • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 13:15
                            Już za sugestie odnośnie psychologa mało mnie nie zamordowała. Jak ja śmiem...
                • ihanelma Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 20:48
                  Ma pretensje do całego świata i okolic, macie ochotę słuchać tylko wy. No więc wysłuchaliście sad
                  Czy ona wie, że zrobiła coś źle, czy może jest na was obrażona?
                  Skontaktowałabym się z psychiatrą albo co najmniej z psychologiem. Możesz dostać całkiem niezłą instrukcję obsługi matki. Wyobraź sobie, co ona ma w głowie i jak wygląda jej życie, jakim dla niej to wszystko jest koszmarem, skoro wszystkich (póki co) bliskich tak ostro gryzie.
                  Współczuję bardzo, podchodziłabym jak do chorej osoby i maksymalnie ograniczyła kontakty, jednocześnie wymyślając sposób opieki nad nią. Na leczenie psychologiczne musi się niestety sama zgodzić, a na 1000% w jej pojęciu do doopy i nie w porządku jest cały świat, a nie ona. Cud by się musiał stać, żeby tą opinię zmieniła. W literaturze się zdarza, w życiu jeszcze nie widziałam.
                  • pitahaya1 Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 12:19
                    Na psychologa mama sie nigdy nie zgodzi, nie widzi potrzeby. Poza tym obawiam się, że nie chciałaby mówić prawdy w obawie, że ktoś mógłby wskazać winę po jej stronie, choćby częściową.
                    Ona nie chce się zmienić.

                    Czy ma do nas pretensje? Nie bezpośrednio, przynajmniej nigdy nie mówiła wprost.
                    Ale ona nie akceptuje naszego stylu życia, nie tylko naszego ale my słyszymy i widzimy wprost, że jej się to nie podoba. Nie akceptuje sposobu wydawania pieniędzy, zakupów, wychowywania dzieci, swobody dzieci, możliwości powiedzenia "nie", gdy się na coś nie ma ochoty.
                    Dla nas to normalne, że ktoś może nie chcieć pić kawy i jeść szarlotki. Dla niej to atak na jej osobę i celowa złośliwość z naszej strony. Bo ona pokroił i zrobiła wszystkim kawę a my tego nie chcemy uszanować i "nikomu nic się nie stanie jeśli tę kawę wypije TERAZ".

                    Przykładowa wymiana zdań wygląda tak:
                    -zrobiłam wszystkim herbatę
                    -dziękuję ale nie mam ochoty w tej chwili
                    -nic ci się nie stanie jak wypijesz
                    -wypiję potem
                    -stanie ci się coś jak wypijesz TERAZ? jak nie to nie, bez łaski (i obrażona kieruje słowa do następnej ofiary)
                    -to ty wypij
                    -ja nie chcę, dziękuję
                    -fochy stroić sobie możesz w domu, tu masz wypić i koniec!!Nie po to robiłam, żeby teraz wylewać do zlewu!

                    Tak to wyglądało, mniej więcej. Bez względu na to, czy mowa o niewinnej herbacie czy o całym obiedzie.
                    Kiedyś odstawiłaby tę herbatę najwyżej marudząc pod nosem. Ale teraz coś się pozmieniało i zamiast zwykłych dąsów do ktorych się przyzwyczailiśmy, zafundowała nam podniesiony ton i mało przyjemne słowa skierowane do nas i dzieci.
                    • ihanelma Re: Wampiry energetyczne 30.12.10, 13:06
                      Znam podobny typ, jedyne wyjście - żelazna konsekwencja w postępowaniu. Zawsze wasze życie będzie "nie takie jak trzeba", nie ma co się łudzić, ale dla Was podstawą jest zdefiniowanie granicy za którą mama nie może wyjść z komentarzami i wtrącaniem się. MUSI wiedzieć, że nie ma prawa narzucać ludziom nawet pozornie głupiego czasu picia herbaty, ale będą na pewno wdzięczni, jeśli ją zrobi w odpowiednim momencie bez domagania się za to wdzięczności i "docenienia". Będzie ciężko, bo z jej punktu widzenia to wy się NAGLE zmienicie na niekorzyść i jej dyskomfort wzrośnie, świat będzie jeszcze gorszy. Czasem pomagają ... negatywne przykłady w otoczeniu - np koleżanka, która nagle została zupełnie sama, dzieci w Irlandii, do tego porozwodzone, skłócone i z problemem alkoholowym. Tylko - ona to sama musi zobaczyć i sobie pewne rzeczy uświadomić. Tzn że jej "tragedia" nie jest najgorszą rzeczą jaka się może przytrafić i że może być naprawdę dużo gorzej.
                      Jak już pisałam wyżej - zróbcie porządną diagnostykę ginekologiczną...
              • thegimel Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 17:28
                Dokładnie, ojciec koleżanki tak miał. Kilka dni był w śmierci klinicznej, powstały uszkodzenia w mózgu, które niestety skutkowały zanikiem uczuć wyższychsad
    • mallina Re: Wampiry energetyczne 29.12.10, 15:29
      nie ma innych sposobow niz uciecie kontaktow
      pisze to z doswiadczeniawink
      juz od paru lat z taka osoba sie nie kontaktuje, ale co o niej pomysle to odczuwam niewlasciwe emocje(delikatnie ujmujac)
      ta osoba przez innych byla uwazana za pomocna i przyjazna, ale pewne "przyjacielskie" gesty i pomoc stawala mnie i moim bliskim koscia w gardle.

      dodam, ze taka osoba sie nie zmienia. nawet jak ma sie takie wrazenie..

      jak to ktos z bardzo bliskiego Ci kregu osob, to wspolczuje, ale staraj sie po prostu maksymalnie ograniczyc kontakty, po prostu trzeba miec na wzgledzie swoje zdrowie, nastroj a nie co inni powiedza
      • mirmunn pitahaya, 30.12.10, 12:52
        twoje słowa o chorobliwej chudości i biegunkach mamy podsunęły mi refleksję
        być może w jej organizmie z powodu wyniszczenia brak elektrolitów, mikroelementów i tzw. metali rzadkich np.selenu
        ich niedobory mogą, jak czytałam, spowodować daleko idące zmiany również w korze mózgowej
        a poza tym- mózg funkcjonuje na cukrach
        dlatego myślę, że stan mamy może być konsekwencją patologicznych biegunek i problemów z układem trawiennym - po prostu organizm nie jest w stanie przyswoić żadnych substancji odżywczych, a zwłaszcza mikroskładników i powoduje to poważne zaburzenia równowagi biochemicznej,

        bo zakładam, że mama w ogóle nie radziła się lekarza w tej sprawie, o kroplówkach z elektrolitów i hospitalizacji nie mówiąc
        • mirmunn no i oczywiście w połączeniu z trudnym charakterem 30.12.10, 12:54
          daje to efekt, jaki macie nieszczęście obserwować
        • pitahaya1 Re: pitahaya, 30.12.10, 13:11
          Mama "podobno była u lekarza" i "podobno lekarz powiedział, że ona tak ma".
          Byla raz, lekarz ją uspokoił, że to taki typ i już jest zadowolona. Drugi raz nie pójdzie bo i po co.

          To co mi się jeszcze przypomina to to, że ona je bardzo dużo cukru. Kawy nie słodzi ale herbatę bardzo. Poza tym uwielbia placki i te je w dużych ilościach i cały niemal dzień je cukierki. Po prostu je wchłania. Bez nich jest nerwowa. Po zjedzeniu kilku cukierków od razu jest inną osobą. Jest spokojniejsza, taka bardziej "do życia". Tak też się zachowuje, gdy nie wypije kawy. Po prostu nie da się z nią wytrzymać. Jest nerwowa, boli ją głowa, źle się czuje. Po filiżance kawy wszystko przechodzi.

          Kłopot w tym, że kiedyś lekarza odwiedzała regularnie (badania w pracy, dostępność specjalistów). A teraz wszędzie ma daleko. To nie jest kwestia samej dostępności co wysiłku, żeby tam dojechać. Dla niej jakikolwiek wysiłek jest zbędny i ponad siłę. Ma czas, nie ma zajęć ale przejechanie 30km do lekarza jest ponad jej siłę. Kiedyś proponowałam, że przyjechała i u nas zrobila badania. Nie zgodziła się. Jest zdrowa i to ja powinnam się leczyć, nie onasmile
          • mirmunn Re: pitahaya, 30.12.10, 13:29
            mama cukrem rekompensuje sobie braki substancji odżywczych w organizmie
            cukier i kofeina są szybko przyswajalne i dodają energii - dlatego po nich może funkcjonować
            gdyby była w stanie normalnie jeść, nie byłoby problemu, bo organizm zsyntetyzowałby sobie wszystko z pożywienia
            i na skoki nastroju zapewne mają wpływ gwałtowne wahania poziomu cukru we krwi związane z taką dietą
            podejrzewam, że wyniki badań krwi miałaby straszne- od cukru do elektrolitów

            mogą to być też początki cukrzycy, co dodatkowo w połączeniu z wyniszczeniem organizmu może być bardzo niebezpieczne
            a czy mozecie zamówić w czasie waszej obecności prywatną wizytę domową, aby lekarz pobrał tez materiał do badań (krew, mocz itd)?
            może wyniki coś rozjaśnią mamie w głowie
            • pitahaya1 Re: pitahaya, 30.12.10, 15:02
              Pytałam ją o badania krwi. Ponoć ma dobre ale z doświadczenia wiem, że zrobiła podstawowe. Nie pokazała mi ich, jedynie te z tarczycą. Zawsze jest tak, ze nie może ich znaleźć a na moje naciski odpowiada, żeby się sobą zajęła.

              Nie ma mowy o jakichkolwiek badaniach, o których wcześniej nie wie. Ona nie zgadza się na jakiekolwiek większe badania, co dopiero niespodziewanesad Naciskałam ile się da ale ona zawsze znajdzie wytłumaczenie. Albo lekarza nie było a daleko, albo byl ale jej nie przyjął a jak już przyjął to powiedział, że wszystko jest ok.
              Albo zima sroga i daleko trzeba jechać, albo roztopy i pogoda brzydka.
              Już mi się nie chce ruszać tematu, który jest nie do ruszenia.

              Od kilku lat nie może załatwić podziału majątku po rozwodzie. Nie ma gdzie mieszkać i to jej też nie ruszasad
              Ciężki pacjent.
              • kom.a Re: pitahaya, 30.12.10, 15:20
                Współczuję strasznie. Chociaż znam podobny przypadek. Przede wszystkim radziłabym zadbać o siebie. Wydaje mi się, że Ty nadal się łudzisz, że mama się zmieni i będziecie miały dobry, ciepły kontakt. Może powinnaś pogadać o tym z kimś z doświadczeniem (psycholog np?) i spróbować się od matki uniezależnić, stawiać jasne, konkretne granicę.
                Twoja mama (chyba, tak zrozumiałam z twoich postów) była przyzwyczajona do kontroli (Ciebie, twojego zachowania) i mocno nad jej utratą ubolewa - tak mi się wydaje po przytoczoną przez Ciebie historią z herbatą, Kościołem.

                Przede wszystkim poszukaj pomocy dla siebie.
                • mirmunn Re: pitahaya, 30.12.10, 15:39
                  Skoro sprawa tak wygląda, masz związane ręce.
                  Podziwiam cię, że ciągle próbujesz i martwisz sie postępowaniem i zdrowiem mamy, starasz się i odwiedzasz ją, znając konsekwencje.
                  Ale skoro sytuacja jest bez wyjścia, trudno.
                  Próbowałaś kolejny raz, nie masz sobie nic do zarzucenia.
                  Nikomu nie da się pomóc wbrew jego woli. Nikogo nie da sie przekonać, jeśli sam nie chce się zmienić.
                  Podziwiam też Twoją rodzinę, że zniosła te chore święta. Masz fajnego męża i dobre dzieciaki smile, wytrwaliście razem.
                  I tego się trzymaj - szczęścia swojej rodziny, niektórzy - a Twoja mama i relacje z nią chyba są już nie do uratowania.

                  • mirmunn oczywiście, nie namawiam do zrywania kontaktów 30.12.10, 15:45
                    ale zostaje chyba tylko opcja: odwiedziny, pół godziny, kawa i do domu
                    na pomoc i tak ci nie pozwoli, chyba pozostaje tylko czekać na to, aż bedziesz musiała zdecydować za nią (choroba, niedołężność)
                    przerabiałam to
                    co prawda nie było złych słów i agresji, ale upór nie do pokonania - żadnych zmian, żadnych lekarzy, nic
                    • pitahaya1 Re: oczywiście, nie namawiam do zrywania kontaktó 30.12.10, 16:05
                      mirmunn napisała:

                      > ale zostaje chyba tylko opcja: odwiedziny, pół godziny, kawa i do domu

                      I z naszej strony tak to wygląda. Trzy godziny w jedną stronę, kawa, ciasto i trzy godziny z powrotem do domu.
                      Gorzej w drugą stronę, gdy to ona do nas przyjeżdża. A mieszka dość daleko i opcja "tylko na kawę" w grę nie wchodzi.
                      Zawsze mieszka u nas. Brat ma wtedy akurat pracę, akurat koleżankę, akurat jest zajęty, akurat wychodzi i akurat ma potem gości. Jakoś zawsze tak od lat. A ja mam wolny pokój i dużo miejsca.
                      Ale i tu się czarka przelała. Brat miał mamę zabrać po świętach. Oczywiście do dzisiejszego dnia nie odbiera telefonu. Mamę bezceremonialnie odstawiliśmy do domu. Trudno. Przynajmniej Sylwestra chcę spędzic normalnie.
                      • mirmunn Re: oczywiście, nie namawiam do zrywania kontaktó 30.12.10, 16:34
                        no to od nowego roku zróbcie sobie w wolnym pokoju siłownię, oczko wodne ... smile przepraszam

                        a poważnie: rozumiem, ze brata mama kontrolowała znacznie dłużej, nie ma on w związku z tym ochoty jej widzieć
                        ale to nie znaczy, że Ty masz się stresować - mężczyźni nie mają problemu z uniknięciem niechcianych sytuacji, to niestety z reguły domena córek wmanipulowanych w poczucie winy

                        może jasno ustalcie: jeśli mama przyjeżdża, płacicie jej we dwójkę hotel, przywozicie na wigilię czy na obiad i dalej ona się sama sobą zajmuje (czy miasto, w którym mieszkacie to jej miasto rodzinne? pisałaś, że się przeprowadziła i teraz mieszka gdzie indziej)
                        albo opcja: odwiedziny i do domu - jako wyłączna
                        po prostu: popołudnie świąteczne z mama, potem wyjazd na narty, powrót do domu lub wyprawa na Everest - to już tylko Wasza sprawa

                        i nie "odstawiliście bezceremonialnie" mamy do domu, tylko rozwiązaliście toksyczną sytuację
                        mieliście do tego prawo
                        masz prawo do spokoju
                        trzymaj się i odpocznij
                        • mirmunn a! i masz piękną sygnaturkę! trzymaj się jej!!!!!! 30.12.10, 16:39
                        • pitahaya1 Re: oczywiście, nie namawiam do zrywania kontaktó 30.12.10, 20:30
                          Wieś, w której obecnie mieszka mama to jej rodzinne strony. My, czyli ja i brat, mieszkamy w zupełnie innym miejscu, z dala od domu rodzinnego i z dala od mamy. Stąd te wieczne podróże. Ojciec w innym miejscu, mama w innymsad
                          Ale to jest do ogarnięcia. Ja po prostu łopatologicznie wytłumaczę mojemu bratu, że to ostatni rok olewania wszystkiego co się rusza. Miał mamę zabrać a udaje głupiego i nie odbiera telefonów. Pewnie był święcie przekonany, że mama nadal jest u nas. I tak by się problem sam rozwiązał. Ale tym razem trochę przesadził. Wyłączenie telefon to dziecięca zagrywka i nie przystoi facetowi około 30-tki.

                          Poradzę sobiesmile

                          A sygnaturka rzeczywiście do wprowadzenia w życiesmile

                          Pozdrawiam przy okazji nadchodzącego rokusmile
                          • thegimel Re: oczywiście, nie namawiam do zrywania kontaktó 31.12.10, 00:18
                            smile Poradzisz sobie. A brata wciągnij w całą imprezę koniecznie, czemu tylko Ty masz po tyłku dostawać.
                • pitahaya1 Re: pitahaya, 30.12.10, 15:57
                  Z tą kontrolą to nie do końca tak jest. Ja dość szybko musiałam wydorośleć. Mam kilkanaście lat młodszego brata i to nad nim mama miała zawsze kontrolę, jemu życie układała. Ja wówczas miałam swoje życie.
                  Ale brat wydoroślał i odciął się od wszystkich w bardzo brutalny sposób. I wtedy zaczęły się problemy z mamą. Ona musi na kimś wisieć. Pozostaliśmy tylko my, czyli ja i moja rodzina. Do tego przejście na emeryturę, rozwód, zmiana miejsca zamieszkania zrobiły swoje.
                  Do momentu usamodzielnienia się brata ona niemal w ogóle się mną nie interesowała. Mąz nie raz się śmiał, ze gdybym umarła to moja mama by nawet tego nie zauważyła.

                  Mama znacząco zmieniła się przez ostatnie miesiące, powiedzmy dwa lata. Staram się przypomnieć co się zdarzyło w tym okresie. Nie ma nic takiego poza obsesyjnym bieganiem do kościoła. Ale tu zostawiam każdemu wolną rękę. Jeden chodzi raz do roku, inny dwa razy dziennie. Moja mama przestała kogokolwiek odwiedzać w miejscu, w którym mieszka. Przestała zaglądać do biblioteki, nawet do siostry nie zagląda choć ta mieszka parę kilometrów od niej. Innych atrakcji tam nie ma. Mama tylko chodzi do kościoła i się modli, za wszystko, za wszystkich. Jest na mszy minimum dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Przedtem bywała raz w tygodniu i nawet sporadyczna nieobecność była wytłumaczalna. Teraz na sam pomysł "możesz pójść wieczorem" dostaje furii.

                  Wydawało mi się, że potrafię dać sobie z nią radę. Kiedyś z pomocą psychologa przerabiałam stawianie granic rodzicom. Z ojcem sobie poradziłam, z nią jest trudniej. Niby wiem co i jak ale z tymi granicami róznie bywa. Jak widać, nie bardzo a przynajmniej nie w każdej sytuacji sobie radzę. Ta obecna sytuacja trochę mnie przerosła.
                  • beata132 Re: pitahaya, 30.12.10, 20:50
                    Nigdy nie pozwoliłabym nikomu obrażać moich dzieci.
                    Bez względu czy to matka czy obca osoba. Chorobą nie można wszystkiego tłumaczyć. Chcesz być obrażana? Proszę bardzo, ale nie funduj tego Bogu ducha winnym dzieciom.
                    Dziwi mnie, ze tak łatwo usprawiedliwiasz zachowanie mamy pozwalając jednocześnie krzywdzić dzieci. Wiem, że teraz pojadą po bandzie, ale odbieram to jakbyś bardziej przejmowała się matką, która zatruwa Wam życie niż własnym potomstwem.
                    Czas wydorośleć i nauczyć się głośno mówić, że nie życzysz sobie takiego zachowania. Jak się obrazi-trudno. Ona nie przejmuje się tym, że sprawia Wam przykrość.
                    Nie znam Cię ani Twoich dzieci, ale czy one nie mają do Ciebie żalu, że pozwalasz swojej matce tak je obrażać? Gdybym była Twoim dzieckiem nie wybaczyłabym Ci milczenia w takiej sytuacji.
                    • pitahaya1 Re: pitahaya, 31.12.10, 16:15
                      Ano z dziećmi jest tak, że ja mam duże dzieci, jedno jest już dorosłe.
                      Od małego wychowywałam ich tak, że mają prawo mówić co myślą i wyrażać swoje zdanie. To mojej mamie się bardzo nie podobało i nie podoba. Trudno. Starszy syn (maturzysta) od razu wali prosto z mostu, że nie będzie tego i owego robil i ma to gdzieś, czy się babcia obrazi. Mówi to wprawdzie spokojnym tonem ale dosadnie. Na mamy mocniejsze słowa odpowiada w podobny sposób. Dlatego relacje między nimi się tak zmienily.
                      zy jest dorastającym nastolatkiem. Z jego asertywnością jest nieco gorzej ale to chyba kwestia wieku. Dlatego w jego przypadku ja staję w obronie. Stąd wojna mamy ze mną i zrzucanie winy na syna.
                      Lekko nie jest.
                  • pesteczka5 Re: pitahaya, 30.12.10, 21:23
                    Bardzo serdecznie Ci współczuję. Sytuację masz obiektywnie trudną i myślę, że radzisz sobie w niej i znajdujesz się naprawdę bardzo dobrze.
                    Po pierwsze, mama zapewne ma cały zespół chorób. Jej zachowanie to może być wynik zespołu psychoorganicznego spowodowanego miażdżycą i w konsekwencji wylewem. Oprócz chorób organicznych ma pewnie silną nerwicę, depresję albo jedno i drugie. Jest uzależniona od nikotyny i wysokiego poziomu cukru.
                    W kwestii mamy zdrowia, spróbowałabym mamę raz a dobrze kompleksowo zdiagnozować. Może załatwić mamie pobyt diagnostyczny w porządnym szpitalu na odziale wewnętrznym, nie w pipidówce, ale wojewódzkim na przykład. Nie wiem, czy rodzinny w tym pomoże - życzliwy mógłby, ale realnie, spróbowałabym przez dobrego poleconego internistę. Kilka dni, mama wyremontowana, z wykluczonymi gorszymi rzeczami i na nowo ustawionym leczeniem.
                    W kwestii pomocy psychologicznej, nie namawiałabym mamy na psychologa, bo to marzenie ściętej głowy. Poszłabym sama, opisała sytuację i przećwiczyła własną pozycję w stosunku do mamy - jak być kochającą, ale dorosłą córką, absolutnie nieuwikłaną w zależność od niej, jak się opiekować, jak chronić siebie i rodzinę. Obowiązek opieki czujesz chyba na tyle mocno, że hasło "odetnij się" nie wchodzi w grę - mama jest chora, do tego musi być jej potwornie źle, skoro jest takim potworem. A Ty musisz złapać do tego dystans i poczuć się pewnie, aby kontakt z nią nie szarpał Cię emocjonalnie.
                    Ja bym próbowała okazać mamie dobrą wolę i wsparcie na swoich warunkach. Dzień dobry mamo, jak się czujesz, przypomniało mi się, jak miło było kiedy (miałam pięć lat i czytałaś mi bajki w taką pogodę jak dziś), chciałam przepis na lane kluski takie cienkie jak Ty robisz, no to pa. Jak zacznie marudzić, rzuć luźną uwagę albo żart i pożegnaj się. Żadnych, niestety, rozmów o życiu, wtykania nosa w Twoje sprawy. Sygnały o Twojej pamięci i zero wciągania emocjonalnego. Myślę, że konfrontacją nie zdziałasz wiele, trzeba stawiać mocną tamę i nie traktować mamy jako partnera do życia, a osobę, której... chcesz pomóc na tyle, ile możesz, mając obowiązki wobec swojej rodziny.
                    Jeśli mama absolutnie nie da się leczyć (ale myślę że da - dorośli rodzice bywają oporni, bo tak naprawdę boją się i sprawdzają, że może się uda nie widzieć pewnych spraw, jednak postawieni stanowczo wobec konkretu, nie żadnego "może by się mama zbadała", są posłusznymi pacjentami i na jakiś czas spokój) - więc jeśli stanie okoniem i odmówi leczenia, trudno - będziesz musiała uznać, że mama jest dorosła i dać spokój. Odpuścić. Nie możesz być odpowiedzialna za wszystkich i wszystko.
                    Pomoc w leczeniu mamy, choćby w problemach geriatrycznych z nastrojem, możesz uzyskać od lekarza rodzinnego mamy - o ile to światły lekarz z prawdziwego zdarzenia, a nie zasiedziały przychodniany dziadek mentalny.
                    No i uważaj na swoją rodzinę, wykaż zrozumienie w stosunku do męża, czerp siłę z tego, co Wasze, Twoje, męża i dzieci.
                    Powodzenia.
    • kaja954 Re: Wampiry energetyczne 31.12.10, 05:57
      mam rowniez taka osobe w swoim zyciu i nie wiem czemu ,ale mysle,ze podobnie tak jak u mnie, u ciebie jest MAMA... smutne to,ale podpisuje sie obiema lapkami ...zle to wplywalo na mnie, rodzine, ciagle sie dolowalam. postanowilam sie calkowicie odciac,ale maz mi nie pozwolil na calkowicie,wiec
      ograniczylam kontakt do minimum,mimo ze mieszkamy 5 minut od siebie....sad glownie przez tel,ktory trwa pare minut.
      nie stosowalam,ale z zabobonow zakladac cos czerwonego,oslabia moce w razie kontaktu...
      ja juz wiele razy probowalam rozmawiac, wygarniac,ale to taki typ,nie zmieni sie, bo wszystko jest dobrze z nia i w ogole poza calym swiatem....
      ogranicz i zmniejsz czas spedzanego czasu,stopniowo. u nas do duzo dalo,bo sie uparlam,bo bylo ze mna zle. z tym,ze moja mama nigdy tez nie wpada,chyba,ze musi.te sporadyczne kontakty sa wyczerpujace wystarczajaco.
    • morgen_stern Re: Wampiry energetyczne 31.12.10, 09:22
      Marcin Koszałka po prostu wziął i nagrał swoich rodziców, po czym pokazał im ten dokument smile

      www.youtube.com/watch?v=Ps1BzCeJl7Y
      • elka323 Re: Wampiry energetyczne 02.01.11, 11:49
        Przeczytałam dokladnie cały wątek - i zobaczyłam siebie -i moją mamę.Historia prawie taka jak twoja.Jedyna różnica to to , że moja jest "ciężko" chora , prawie umierająca i nikt tego nie chce zrozumieć.Najlepiej to przesiadywałaby całymi dniami u lekarzy .Wszystkim opowiada o chorobach , a każdy telefon to dokładny opis , co ją dzisiaj boli , jakie leki wzięła i w jakiej ilości i teraz nie wie , który jej zaszkodził , więc może ja wiem i powiem.
        Do sąsiadów skarży się , że nie interesuję się nią , że moi synowie nie chcą jej odwiedzać , że są źle wychowani , i tak w ten deseń na okrągło.Niestety , nie mam na kogo liczyć , bo siostra mieszka za granicą i bywa tu raz do roku - wtedy mam urlop od narzekań.
        Mam już też dość i już niedługo wyjeżdżam do pracy za granica - może trochę odpocznę od niej.Zdecydowałam się na to miedzy innymi po to , aby mieć od niej trochę spokoju.
        Najstarszy syn unika babci od dawna i nie odbiera od niej telefonów , więc możesz sobie wyobrazić , co o nim mówi.Młodsi ograniczają kontakty do minimum.Zostaję tylko ja i choć unikam jej jak mogę , całkiem się nie da , więc dobrze dostaję w d.... A do tego współczuję ojcu , bo on ma tak na co dzień.
        Psycholog odpada , bo to ja jestem nienormalna.Cierpię , ale od czasu do czasu odwiedzam , chociaż wracam wykończona i skracam wizyty do minimum.
        Też nie mam pojęcia , jak sobie z nią radzić , bo nic nie dociera.
        Więc uciekam z kraju , aby odpocząć.Synom podpowiadam , żeby uciekali na drugi koniec świata - najlepiej na Nową Zelandię .Babcia nie lubi podróżować , więc ich nie dopadnie, a i ja zwieję , więc wszyscy będziemy mieli spokój.
    • a_gurk Re: Wampiry energetyczne 03.01.11, 04:38
      Znałam kilka podobnych osób. Zawsze nieszczęśliwi, zawsze samotni, zawsze nierozumiani, zawsze biedni itp. Kwadrans przebywania w ich towarzystwie równał się przynajmniej całej dobie dochodzenia do siebie. Fizycznie i psychicznie. W przypadku koleżanek/ kolegów czasami pomagało mniej lub bardzie subtelne kończenie spotkań. Dzisiaj uważam, że takimi wampirami bywają też pewne domy. Przychodzisz do jakiejś rodziny pełna energii, radości a wychodzisz sflaczała, markotna. Dlatego takie domu odwiedzam jak najrzadziej. A ponieważ jestem osobą wierzącą, modlę się o Bożą moc i madrość zanim wchodzę w takie progi. I to wspaniale działa podczas krótszych wizyt, łagodzi również skutki tych dłuższych. Bo niestety nie zawsze można ich uniknąć. Zwłaszcza jak w Twoim wypadku są to członkowie najbliższej rodziny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka