sueellen Re: Amy Winehouse [*] 23.07.11, 20:58 Wielka strata, tworzyla piękną muzykę, miała fantasyczny głos. Wiadomo było, że ma powazne problemy z narkoykami ale mimo to szkoda dziewczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Amy Winehouse [*] 23.07.11, 21:10 cholera jasna a dzis sobie siedzialam w knajpie gdzies o 16, sluchajam jej piosenki i pomyslalam, ze taki talent na miare mojej ukochanej Janis Joplin i taka wiadomosc teraz wielka szkoda, wielki talent Odpowiedz Link Zgłoś
lannntana Re: Amy Winehouse [*] 23.07.11, 22:02 [*] kochałam jej muzykę....ale nie dawałam jej dużo czasu...pomyliłam się o pięć tygodni...w rozmowie z przyjacielem powiedziałam,że jak nie zacznie się leczyć pożyje najwyżej do września.....wielka,wielka strata... Odpowiedz Link Zgłoś
miniofilka Re: Amy Winehouse [*] 23.07.11, 22:11 nigdy o niej nie słyszałam, ale żal tak młodej dziewczyny..... Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 10:20 To z pewnością słyszałaś: www.youtube.com/watch?v=KUmZp8pR1uc Swoją drogą, co za ironia, teraz... Mogła powiedzieć 'tak, tak, tak' Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Amy Winehouse [*] 23.07.11, 22:23 No szkoda. Już rok temu mówiłam, że ona długo nie pociągnie. Szkoda, że się nie myliłam. Przerosła ją ta sława i kasa. Odpowiedz Link Zgłoś
diablica_diabla to byla tylko kwestia czasu 23.07.11, 22:36 i bylo do przewidzenia, ze to sie tak skonczy. Widzialyscie fotki z jej poczatkow kariery? Calkiem ladna dziewczyna, a co pozniej z soba zrobila??? koszmar Odpowiedz Link Zgłoś
estelka1 Re: to byla tylko kwestia czasu 23.07.11, 22:40 co nie zmienia faktu, że żal, straszny żal dziewczyny, jej talentu i młodości Odpowiedz Link Zgłoś
a-inka Re: oczywiscie... 24.07.11, 01:11 szkoda,a tyle,co przeczytałam w "Polityce" artykuł o Marku Ronsonie,gdzie była m.in. o niej mowa i przerwanej trasie koncertowej.. szkoda,taki talent i głos... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: to byla tylko kwestia czasu 24.07.11, 13:22 Calkiem ladnych dziewczyn jest na pęczki. A ona byla wyjatkowa.Miedzy innymi wlasnie poprzez to, "co ze soba zrobila".Ten look-niezdrowy,destrukcyjny, indywidualny- to kochali jej fani. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 10:01 piekny miała głos. Szkoda, że tak młodo umarła Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 11:32 To pierwsza gwiazda, ktorej smierc naprawde mnie poruszyła. Bardzo załuje, ze tak sie to skonczylo, ze nalog ja pokonal.Ze nic juz nie zaspiewa i nie stworzy. Wielki zal. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:13 No szkoda, ze wiecej piosenek juz nie zaspiewa. Z drugiej strony, sama sie do siebie doprowadzila - jesli przyczyna smierci faktycznie byl jej "styl zycia" - i jesli tak bylo, jakos nie potrafie wspolczuc. Irytuje mnie wszechobecne wynoszenie na piedestal patologicznych wzorcow zachowania tylko dlatego, ze to sie dobrze sprzedaje. Ja nie przecze, ze Amy miala talent. Ze miala glos. Nie przecze, ze kazda taka smierc jest bezsensowna. Czy tragiczna? No bez przesady. Zachowajmy jakas perspektywe. Tragiczna to byla smierc tych ponad dziewiecdziesieciu dzieci i mlodych ludzi, ktorzy zgineli 2 dni temu wystrzelani jak kaczki. Dla mnie Amy nie rozni sie od brudnych, zaplutych narkomanow i alkoholikow z miekkimi kolanami, ktorych spotyka sie na dworcach. Jedyna roznica miedzy nimi jest taka, ze tych na dworcach nie sledza dzialy muzyczne i rubryki plotkarskie poczytnych gazet. Nie maja tez szansy, by na nich wzorowaly sie tysiace mlodych ludzi. Nie zarabiaja setek tysiecy za swoja tworczosc. Nie maja tej szansy w zyciu, ktora Amy odtracila. Wszyscy ponosimy konsekwencje swoich wyborow. Mozna probowac zrozumiec te zle, ale jesli ktos uparcie wybiera zle, mimo ze zna skutki... Nie rozumiem, czego tu wspolczuc i nad czym sie rozczulac. Z kazdego nalogu mozna wyjsc, jesli sie chce. A zwlaszcza jesli ma sie srodki. Tylko trzeba chciec. A jesli sie nie chce - no coz, jak wyzej. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
havana28 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:33 krecik napisała: [...] Prawdę mówiąc to straciłąm nadzieję, że na tym wątku pojawi się w końcu taka mądra wypowiedź. Podpisuję się całym sercem i wszystkimi rękami. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:41 Wszyscy ponosimy konsekwencje swoich wyborow Gówno wiesz o uzależnieniach, gó... warta jest twoja wypowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
havana28 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:43 > Gówno wiesz o uzależnieniach, gó... warta jest twoja wypowiedź. Wiesz, gdyby to rodzice dawali jej w żyłe i poili wódą gdy była dzieckiem to rozumiałabym że to nie był jej wybór. Ale ona zaczęła jako dorosły człowiek... Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:49 Ale ona zaczęła jako dorosły człowiek... Nie będę dyskutować z kimś, kto o uzależnieniach słyszał tylko w telewizji u Drzyzgi, o czym miałybyśmy rozmawiać? Masz jakąś swoją wizję alkoholizmu i myślisz, że jest prawdziwa, to się jej trzymaj. Szkoda tylko, jak Twój mąż/dziecko się uzależni. Wtedy im nie pomożesz, ale to nie mój problem. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:52 Przeginasz w drugą stronę. Uzależnienie to nie jest coś, co na człowieka spada niespodzianie to jest proces, w którym uczestniczy sam zainteresowany. I, rzecz kluczowa, z uzależnieniem można walczyć. Nie musi być wyrokiem śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:29 Problem z uzależnieniem jest taki, że każdy człowiek ma swoją tylko tolerancję na używki. Są osoby, które wezmą RAZ (whatever - papierosy, narkotyki, alkohol, hazard itp.) i to wystarczy, żeby się uzależniły. A są osoby, które mogą wiele razy eksperymentować z używkami i nie odczuwają z tego powodu problemów. Żadna z was nie ma prawa oceniać śmierci Amy Winehouse. NIE WIEMY jeszcze z jakiego powodu zmarła, a już wydajecie wyroki Proponuję na waszym miejscu pomyśleć, jak się same byście poczuły, gdyby właśnie ktoś obcy rzygał na wasze narkomańskie czy zalkoholizowane dziecko? Jak mniemam, emamy NIGDY W ŻYCIU takich dzieci nie miały i mieć nie będą Nikt nie oczekuje od was hymnów pochwalnych na jej temat, ale odrobina szacunku jak najbardziej się tej dziewczynie należy, za jej twórczość chociażby. I jeszcze jedno, dziewczyna została zdiagnozowana jako BORDELINE. A to naprawdę wiele tłumaczy. Oczywiście nie spodziewam zrozumienia od osób, dla których alkoholik czy narkoman to człowiek drugiej kategorii, bo dla mnie taka osoba jest po prostu rasistą, a takich omijam szerokim łukiem. Szkoda mi na dyskusje z nimi czasu, zdrowia i urody Spoczywaj, Amy, w spokoju. Pozdrów Elvisa. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:35 Jeżu kolczasty! Jakie wyroki? Jakie rzyganie? Jaki brak szacunku? Podpięłaś się pode mnie, a najstraszniejsze, co powiedziałam, to to, że nie jesteśmy zdeterminowani dzieciństwem czy środowiskiem. Zlinczuj mnie za taką herezję, jeśli ci to pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:40 Jeżu kolczasty! To nie było do ciebie! tylko do tych, co się tak rzucają ja k g*wno w przeręblu, że Amy niczym się nie różni od bezdomnych narkomanów i alkoholików. No! Do ciebie nic nie mam i nie miałam Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:53 > tylko do tych, co się tak rzucają ja k g*wno w przeręblu, że Amy niczym się nie > różni od bezdomnych narkomanów i alkoholików. No! Jak to bylo w tym kawale? "Migreny to miewa królowa angielska, a ciebie po prostu łeb napie...". Jednym borderline, a innym noclegownia. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:57 a gdzież ja napisałam, że była jak bezdomny narkoman? No proszę.... Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:57 że nie jesteśmy zdeterminowani dzieciństwem czy środowiskiem Więc zmień swój sposób myślenia, bo są osoby, które SĄ. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:56 > Oczywiście nie spodziewam zrozumienia od osób, dla których alkoholik czy narkom > an to człowiek drugiej kategorii, bo dla mnie taka osoba jest po prostu rasistą > , a takich omijam szerokim łukiem. Szkoda mi na dyskusje z nimi czasu, zdrowia > i urody To moze prozmawiajmy o matkach i tesciowych. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 16:20 A to tak a propos czego? Zgodnie z tematem? Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 19:13 Nie, zgodnie z wezwaniem do okazywania szacunku. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:55 Uzależnienie to nie jest coś, co na człowieka spada niespodzianie to jest proces, w którym uczestniczy sam zainteresowany Błąd. To jest po prostu zwyczajna nierawda w wielu przypadkach. Musisz trchę poczytac o uzależnieniach, skoro los taki jest dla Ciebie wspaniały, że jedyny uzależniony to menel pod sklepem, na którego plujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
havana28 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:53 Skąd wnioskujesz, że o uzależnieniach dowiadują sie z programów Drzyzgi (kto to jest Drzyzgi???) Mąż z definicji jest człowiekiem dorosłym, a o dzieciach właśnie napisałam, że rozumiem... Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:03 > Nie będę dyskutować z kimś, kto o uzależnieniach słyszał tylko w telewizji u Dr > zyzgi, o czym miałybyśmy rozmawiać? Masz jakąś swoją wizję alkoholizmu i myślis > z, że jest prawdziwa, to się jej trzymaj. Szkoda tylko, jak Twój mąż/dziecko si > ę uzależni. Wtedy im nie pomożesz, ale to nie mój problem. Ale wiesz, ze dyskutujesz z wlasnym wyobrazeniem mojej, czy havany osoby? Ag Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:57 Alez wlasnie to rodzice sa odpowiedzialni za jej tragedie. Spieprzyli jej dziecinstwo,matka ja opuscila, a ojciec mial inne sprawy na glowie niz córka. Jako artystka byla osoba nadwrazliwa, a stad juz naprawde prosta droga do destrukcji. Tak naprawde to nie miala wyb Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 12:58 Tak naprawde to nie miala wyboru, byla wrecz skazana na taki los. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: c.d. 24.07.11, 13:01 nie, nie, nie zawsze ma się wybór, zawsze nigdy ale to nigdy nie jest tak, że nie można zawrócić z tej przysłowiowej złej drogi Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: c.d. 24.07.11, 13:31 attiya napisała: > nigdy ale to nigdy nie jest tak, że nie można zawrócić z tej przysłowiowej złej > drogi Teoretycznie to ja potrafię latać, wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: c.d. 24.07.11, 13:59 nigdy ale to nigdy nie jest tak, że nie można zawrócić z tej przysłowiowej złej drogi W idealnym świecie tak właśnie jest. Pora zejść na ziemię. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: c.d. 24.07.11, 14:15 nie żyję w idealnym świecie a jednak miałam okazję kilka razy zawrócić nie z tej drogi więc można Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: c.d. 24.07.11, 13:03 Uwielbiam takie pieprzenie. Miała wybór. Każdy ma. Nie jesteśmy bezwolnymi kukiełkami, zdanymi na to, co nam los ześle. Była dorosła. Było ją stać na wszystkie terapie świata, na dostęp do najlepszej pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 13:06 Pieprzysz ty. Amy byla na odwykach wielokrotnie. Jak widac- bezskutecznie. Nie kazdemu sie udaje i nie kazdemu mozna pomoc.Nie kazdy jest w stanie pomoc sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: c.d. 24.07.11, 13:13 Oczywiście, że nie każdy jest w stanie sobie pomóc. Nie znaczy to, że nie miał wyboru. Nie znaczy to też, że złe dzieciństwo determinuje ci wszystko. Za łatwe to tłumaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 13:17 To sa czynniki determinujace dalszy los.To czy ktos sobie poradzi czy nie uwazam, w duzej mierze jest poza jego swiadoma wola.Raczej kwestia szczescia.Jeden bedzie silniejszy, drugi slabszy- zadna to jego zasługa, po prostu kwestia psychiki. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: c.d. 24.07.11, 13:26 Czyli jak ktoś jest słaby, to od razu może sobie darować i dać się wciągnąć we wszelkie używki, nałogi i inne nieszczące zwyczaje, bo i tak nic się nie da z tym zrobić? Gdzie tu miejsce na trochę pomyślunku? Nie czczę jej na kolanach, kojarzę jakieś piosenki, nic więcej, ale choćby z tego wątku widać, że nie wpadła w narkotyki mając lat 15, tylko jako dorosła osoba. A dorosła osoba wie, z czym się to wiąże. Jeśli mnie wielką frajdę sprawia jazda na motorze, ale wiem, że nie byłabym w stanie utrzymać się w ryzach i jeździć bezpiecznie, to nie kupuję motoru, żeby się nie zabić. I nijak się to ma do szczęścia i innych warunków, na które nie mam wpływu. Sama to sobie zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: c.d. 24.07.11, 13:34 wuika napisała: Czyli jak ktoś jest słaby, to od razu może sobie darować i dać się wciągnąć we wszelkie używki, nałogi i inne nieszczące zwyczaje, bo i tak nic się nie da z tym zrobić? Przecież była wiele razy na odwykach. Nie dała rady po prostu wytrwać. Czy to oznacza, że nie można jej współczuć? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: c.d. 24.07.11, 13:36 A musiała zaczynać? Z faktu, że ma się predyspozycje można wiele wniosków wyciągnąć - i np. nie zaczynać. Wkurza mnie usprawiedliwianie połączone ze spisywaniem na straty - bo taka wrażliwa, bo tyle przeszła, to niemalże miała prawo zostać narkomanką, bo przecież jak to sobie można z tym poradzić? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: c.d. 24.07.11, 13:42 Na moje, dopóki nie spróbujesz, to raczej nie wiesz, czy masz predyspozycje do nałogu czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: c.d. 24.07.11, 14:01 Na moje, dopóki nie spróbujesz, to raczej nie wiesz, czy masz predyspozycje do nałogu czy nie. Tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: c.d. 24.07.11, 13:50 Była bardzo, bardzo młoda gdy zaczynała. Zapewne myślała, że spróbuje raz, dwa i na tym koniec. Przeliczyła się. Ponawiam pytanie - czy to powoduje, że nie można jej współczuć? Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: c.d. 24.07.11, 14:28 Ależ można jej współczuć. Nawet trzeba. Ale nie można powiedzieć, że nie miała wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: c.d. 24.07.11, 14:48 Pewnie, że można jej współczuć i jej współczuję. Ale wkurza mnie usprawiedliwianie każdego świństwa - czy to robionego innym, czy sobie, tym, że się miało ciężki i pod górkę, a narkotyki / alkohol / przygodny seks / cokolwiek innego, co może być bardzo destrukcyjne akurat były pod ręką. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: c.d. 24.07.11, 18:07 O jakim świństwie, które wycięła Amy piszesz? Bo widzisz, to jest wątek poświęcony jej pamięci. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: c.d. 24.07.11, 15:58 Ba, miała prawo, z tych wpisów wynika że musiała zostac narkomanka. Bo wrazliwa, bo słaba. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 16:17 Owszem.Plus ze mieszkala w Londynie i byla wspaniala wokalistka. To wszystko razem mialo wielka szanse doprowadzic do takiego finału. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 18:52 jej mąż powieł ze włami w oczach ze przez niego amy byla narkomanką on jej podal po raz pierwszy raz heroine a potem polecialo byla nadwrazliwa, miala swoje demony jak ktoras z was powie, ze wyszła z nałogu heroinowego to wtedy pogadamy czy latwo z tego wyjsc czy nie pamietajmy, ze ona w ostrym okresie potrafila przepuscic 500 funtow dziennie na dragi ona nie umiala sobie poradzic ze stresem, slawa, samotnoscią, uczuciami i tak probowalala odreagowac ale ani zadna z nas nie jest heroinistką- chyba- ani nie jest swiatowej slawy osobistoscia wiec nasze zlote rady jak to wujek heniek w piatek postanowił przestac pic bimber i mu sie udało są o kant dupy potłuc Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 13:41 O tym,jak sobie czlowiek poradzi, dowie sie dopiero jak spróbuje.Oczywiscie wszyscy wiemy, ze idealem jest zatem nie probowac.Ale takie myslenie jest naiwnoscia wielka.Czlowiek ma sklonnosc do ryzyka- kwestia osobnicza-JAK WIELKA. W nalog wciagnal ja mąz, a ona byla cholernie zakochana.Majac deficyt milosci nie potrafila rozsadnie do sprawy podejsc. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 14:11 A jakby w ogóle nie zaczęła ćpać to by nie musiała chodzic na odwyk. Kazdy człowiek ma wybór, kazdy wie co to jest uzaleznienie, a jeśli wybierze mimo tej wiedzy narkotyki to sam jest sobie winien. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 15:16 Jak rozumiem,ty nigdy nie pilas alkoholu,zeby sie przypadkiem nie uzaleznic.Ani nie zapalilas papierosa. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 15:47 Dokładnie. Nie piję ani nie palę. Papierosa zapaliłam raz w życiu, z ciekawości, alkoholu zdarzyło mi sie wypic w najlepszym wypadku mały kieliszek. I to nie tylko dlatego (choc jest to główna przyczyna), ze to po prostu nie dla mnie, lecz także dlatego, ze nie chciałabym stracić nad sobą kontroli, uzależnić sie - gdybym piła, NIGDY bym nie przesadzała z alkoholem właśnie dlatego zeby sie nie uzaleznic. Rozczarowana? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 15:59 l > ecz także dlatego, ze nie chciałabym stracić nad sobą kontroli, uzależnić sie - To jest twoj sposób na zycie.Dla wielu- beznadziejny, bezbarwny i nudny. Sa tacy, ktorzy wola zyc krócej, ale intensywnie.To chyba wrodzone,nie wiem.W kazdym razie- zycie bez uzywek wcale nie oznacza zycia lepszego. Kiedys tego nie rozumialam,ale z biegiem czasu odkrylam,ze tak wlasnie jest. A artysci to osobna kategoria.Bozia ich obdarowala talentem jednoczesnie wyposazajac w ciezar jakim jest psychiczna nadwrazliwosc. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 16:08 Nuda to pojęcie względne, uwazana jestem za osobe interesujaca przez osoby spokojniejsze i o zacieciu bardziej intelektualnym, a za nudną przez typowo imprezowo-rozrywkowe towarzystwo. Zresztą to nie kwestia stosowania uzywek stanowi o tym czy czyjeś życie jest bezbarwne i nudne czy nie,w koncu Amy była bogata i choćby w życiu nie napiła sie niczego mocniejszego niz herbata czy cola, mogła pozwolic sobie na wszystko i wszystko kupic, wszędzie pojechać. Zresztą jakie to ma tu znaczenie czy czyjes zycie jest ciekawe czy też nie, osoby mnie podobne mają szanse na długie życie, a takie jak Amy nie - właśnie przez swój tryb życia. Temperament jest wrodzony. Nie kazdy artysta musi byc wrazliwy, jest to popularny stereotyp, który zaistniał w świadomosci ludzi gdzieś w dziewietnastym wieku i wciaż istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 16:22 w koncu Amy była bogata i c > hoćby w życiu nie napiła sie niczego mocniejszego niz herbata czy cola, mogła p > ozwolic sobie na wszystko i wszystko kupic, wszędzie pojechać Ale jej nie na tym zalezalo.To typowe myslenie typowego czlowieka.Kasa i konsumpcja. osoby mnie podobne > mają szanse na długie życie, a takie jak Amy nie - właśnie przez swój tryb życi > a. Owszem, ale nie dla wszystkich długie zycie to priorytet. Nie kazdy artysta musi byc wrazliwy, jest to popu > larny stereotyp, który zaistniał w świadomosci ludzi gdzieś w dziewietnastym wi > eku i wciaż istnieje. Tu akurat ten stereotyp sie sprawdzil. W kazdym razie- Amy byla slawna i zapisze sie w annalach, Ty zas-nie. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 16:34 > Owszem, ale nie dla wszystkich długie zycie to priorytet. Tylko ze to stwierdzenie jednak okazuje sie truizmem gdy ktoś umiera młodo, załoze sie, ze wkrótce przed śmiercia w ostatnich przebłyskach świadomości, osoby te wtedy bardzo, o i to jak bardzo, chcą życ Po prostu to obiektywnie rzecz biorąc niesprawiedliwe, gdy ktoś umiera młodo (tzn. szczególnie gdy śmierc jest po prostu przypadkowa, a nie spowodowana czyims trybem życia) - stary człowiek przynajmniej przezył swe zycie i nie uwaza swej smierci za niesprawiedliwą, a młoda osoba tak. > W kazdym razie- Amy byla slawna i zapisze sie w annalach, Ty zas-nie. Skąd wiesz? Piszę, do szuflady na razie, lecz gdy uda mi sie cos opublikować, również nie będę anonimowa Co prawda to inny rodzaj sławy, ale zawsze jednak. Co jej zreszta po sławie teraz gdy nie żyje? To nie jest dobry argument. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 16:44 Stary czlowiek tez chce zyc.Wiek nie ma nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 17:01 Ale ja rozumiem tylko po prostu (abstrahując już od tego, że zycie starego człowieka nie jest tak pełne jak życie kogoś młodego bo dotyczą go ograniczenia starości, a zatem umierajacy wierzacy starzec moze chcieć umrzec w nadziei na lepsze zycie po śmierci bardziej niz chciałby tego młody człowiek) młoda osoba czuje, ze jest to jednak mniej sprawiedliwe niz w przypadku kogoś kto przezył swe zycie, dokonał tego czego chciał itp., a teraz umiera po długim, spełnionym zyciu, a młody człowiek teoretycznie miałby jeszcze wiele lat przed sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: c.d. 24.07.11, 17:27 Cytatzałoze sie, ze wkrótce przed śmiercia w ostatnich przebłyskach świadomości, osoby te wtedy bardzo, o i to jak bardzo, chcą życ Bzdura. Mierzysz swoją miarką i niech tak pozostanie, ale pamiętaj, że ludzie są NAPRAWDĘ różni. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 17:43 Nie wyobrazam sobie zeby ktokolwiek umierając nie chciał jednak życ. Pomijając osoby bardzo stare, cierpiace, w depresji itp. Osoba młoda i zdrowa jednak jak sadze, do ostatniej chwili będzie miała nadzieje, ze przeżyje, nawet jeśli normalnie stawiała w życiu przede wszystkim na jakosć życia, a nie na jego długosć. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: c.d. 24.07.11, 17:56 rosapulchra-0 napisała: > Cytatzałoze sie, ze wkrótce przed śmiercia w ostatnich przebłyskach świadomoś > ci, osoby te wtedy bardzo, o i to jak bardzo, chcą życ > > Bzdura. Mierzysz swoją miarką i niech tak pozostanie, ale pamiętaj, że ludzie s > ą NAPRAWDĘ różni. Przecież Amy sama zadzwoniła na pogotowie, trudno chyba o bardziej wyraźny dowód na to, że nie chciała umierać. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: c.d. 24.07.11, 19:31 Zapewne dlatego sama zadzwoniła po pogotowie - żeby krócej żyć Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 21:01 Jak Diablo- nalykal sie tabletek i zadzwonil po pomoc.Jemu sie udało. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: c.d. 24.07.11, 16:18 Bozia jak piszesz dała też człowiekowi, kazdemu, wolna wolę. Jak z niej skorzysta to juz inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 16:42 Akurat to sie Bogu nie udalo.Ta wolna wola wcale wolna nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: c.d. 24.07.11, 17:11 Nie tylko artyści bywają nadwrażliwi! I niekoniecznie artysta musi być nadwrażliwy! Artysta musi mieć talent, to jest warunek konieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 20:22 dlatego nie tylko artysci umieraja od uzaleznien Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: c.d. 24.07.11, 19:29 W życiu się nie upiłam, jednym z powodów jest to, że wystarczy mi popatrzeć na kogokolwiek pijanego, żeby nie chcieć wyglądać tak żałośnie. To nie sprawia, że moje życie jest beznadziejne, bezbarwne i nudne. Do tego, żeby życie było fajne, nie trzeba się urżnąć w trupa choć raz w życiu. Co do tego, że ludzie chcą żyć krócej, ale intensywniej - ok, niech sobie żyją. Ale skoro Tobie wolno nazwać moje życie beznadziejnym i nudnym, ja mam prawo osobę, która musi się upić czy naćpać, aby poczuć, że żyje, nazwać niesamowicie żałosną istotą, głupią na dodatek, bo nie od intensywności jednorazowych przeżyć zależy jakość życia. Może mi się taki styl życia nie podobać i mogę nazywać to totalną głupotą. Nie bronię nikomu zabijać się na raty (a czasem nawet od strzału w całości), ale chyba wolno mi napisać, że nie podoba mi się coś takiego? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 20:23 zadzwiające, że porownujecie sie do osob, ktore potrafią wzruszyc i poruszyc miliony ludzi na calym swiecie Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 20:32 Przecież potrafiliby poruszyc ludzi i bez cpania. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 20:37 a tego nie wiadomo, hendrix nalepsze kawalki napisac pod wplywem, cobain takze to tak na szybko narkotyki otwieraly im umysly, wyostrzaly zmysly, widzieli swiat innym, inaczej odczuwali Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 20:45 Wiele dobrych piosenek powstało bez narkotyków, gdyby fani nie wiedzieli, które dokładnie piosenki były napisane pod ich wpływem, nie robiliby różnicy, które to sa te napisane "pod wpływem", a które nie, nie robiłoby im to różnicy z uwagi na to, ze mnóstwo piosenek jest dobrych i bez "wspomagaczy" zażywanych przez ich twórców. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 18:53 lola211 napisała: > Jak rozumiem,ty nigdy nie pilas alkoholu,zeby sie przypadkiem nie uzaleznic.Ani > nie zapalilas papierosa. i po ciemnym lesie tez nie chodzila sama, bo kazdy wie ze to niebezpieczne Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 19:01 No nie chodziłam - tak, właśnie dlatego, ze to niebezpieczne. Nawet jako małe dziecko byłam nad wiek rozwazna i nigdy nie robiłam nic niebezpiecznego. Za to Iwonka Wieczorek w swej nieskonczonej madrosci tak chodziła no i jak to chodzenie sie skonczyło? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 19:17 jakby artysci byli tacy zachowawczy jak Ty to nie mieliby o czym tworzyc Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 19:24 troszke tak jakos tak sie sklada, ze najwieksze emocje wzbudzaja artysci, ktorzy mają niejedno na sumieniu Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 19:30 Takie emocje to potrafił wzbudzic np. GG Allin i bynajmniej nie z uwagi na to o czym spiewał Fuuuuuj. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 19:43 mialam na mysli raczej cobaina, johnego casha, rolling stonesów, hendrix, beatles, janis joplin, morrison i wielu wielu innych, to tak na szybko wielu wyszlo z nalodu narkotykowego, lekowego, alkoholowego, ale mieli z tym duzy kontakt jest to troche wpisane w zycie artysty bo artysta , nie wazne czy to madre czy nie, szuka w pewnym momencie nowych wrazen, doznan i natchnien, a to daja dragi- niestety Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 19:28 Można tworzyć, ale zarazem prowadzic bezpieczny tryb życia, mogliby pisać piosenki o ćpaniu i tym podobnych, samemu nie cpając. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 19:31 no to by bylo bardzo chwytające za serce tymardziej ze najwieskze hity czesto powstawały w czasie cpania jak swiat doceni twoja tworczosc do szuflady to pogadamy czy da sie robic cos chwytającego za serce miliony siedząc pod kocykiem w cieplych kapciach i wymyslając jak to jest cpac, balangowac nierozsądnie sie zakochikwac i byc mega zranionym bo podjelo sie glupie decyzje Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 19:41 Jesli piosenki czy książki sa dobre i chwytaja za serce to jakie to ma znaczenie w jakich okolicznościach powstały? Ludziom będa sie podobać tak czy siak, co najwyzej będa marudzic, ze szkoda, ze ten np. piosenkarz czy pisarz jako osoba jest taki nudny i niezyciowy. Emily Dickinson czy H.P. Lovecraft sa sławni, a jaki tryb życia prowadzili, kazdy fan wie. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 19:46 ale emily dickinson nie zyla w XXI w gdzie zyjesz na swieczniku, nie mozesz pojsc spokojnie po bulki bo caly swiat wie w jakich butach wyszlas, nie musiala jezdzic w wyczerpujace i stresujące trasy itd- to byl inny swiat i nie jestem pewna czy beatelsi nie mają wiecej fanow Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 19:54 Ale mówiłaś ogólnie o twórcach, bez rozgraniczenia czy chodzi o pisarzy czy muzyków. Muzycy faktycznie siłą rzeczy muszą prowadzic bardziej rozrywkowy styl zycia bo musza np. pojawiac sie na koncertach. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 19:56 dokladnie, do tego naprawde nie da sie porownac zycia poetki emily d. do zycia rock star w XXIw bo to jest niewspolmierne, to sa zupelnie ine zycia to tak jakby pojechala do indi i mowila dziewczynkom ze nie musza siegodzic na sluby zaaranzowane Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 19:59 Ale i tak muzycy różnią sie między sobą jeśli chodzi o rozrywkowosć - niektórzy z nich, załoze sie, sa dla swych fanów dużo nudniejsi niz ci bardziej rozrywkowi - wg. tychze fanów standardów nudy i rozrywkowości. Niektórzy oprócz tego, ze pojawiają sie na koncertach, nie robią nic rozrywkowego i wg. fanów wieje od nich nuda. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 20:00 tak mozna tez byc nudnym narkomanem po prostu pojsc od pokoju hotelowego, przycpac i pisac wzruszające piosenki, a byc dla ludzi nudnym jak flaki z olejem ale jakos tak sie sklada ze wiekszosc muzykow jest od czegos uzalezniona Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: c.d. 24.07.11, 19:59 aneta-skarpeta napisała: > to tak jakby pojechala do indi i mowila dziewczynkom ze nie musza siegodzic n > a sluby zaaranzowane Tak, bo wpadnięcie w narkomanię to taki sam obowiązek społeczny, jak aranżowane małżeństwa w Indiach. Jak się ma zaburzenia psychiczne i życie pod górkę, to trzeba się doprowadzić do takiego stanu w wieku 27 lat? Dlaczego w takim? Dlaczego nie ma takiego obowiązku do 25 roku życia, czy 18? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 20:01 ona nawet nie miala obowiązku tworzyc piosenek, a tymbardziej wysylac ktores od wytworni jakby pisala do szuflady to by pewnie zyla Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 19:59 dokladnie, do tego naprawde nie da sie porownac zycia poetki emily d. do zycia rock star w XXIw bo to jest niewspolmierne, to sa zupelnie ine zycia to tak jakby pojechala do indi i mowila dziewczynkom ze nie musza siegodzic na sluby zaaranzowane, bo kazda kobieta sama powinna kierowac swoim zyciem Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 20:59 Można tworzyć, ale zarazem prowadzic bezpieczny tryb życia, mogliby pisać pios > enki o ćpaniu i tym podobnych, samemu nie cpając. Co ty piszesz.. Zeby poruszyc miliony trzeba przezyc.Zeby pisac,spiewac wiarygodnie o cpaniu trzeba to przezyc,tylko wtedy jest to prawdziwe.Tragizm postaci uwiarygadnia jej przekaz.Edith Piaf tez byla uzalezniona i umarla schorowana,zniszczona przez alko i leki. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 21:03 Dlaczego ma być prawdziwie, ma być ładnie. Jak piosenka wpada w ucho, nikt się nie czepia, ze piosenkarz sam nie przezył tego o czym spiewa tylko podśpiewuje do rytmu i sie zachwyca. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 21:11 ale czasem przy piosenka ludzie płączą, rozrywa im serce, drga cos w srodku, wbudza najruzniejsze emocje czasem spiewa tak, ze czujesz ze on czuje to co Ty, choc sie nie znacie, czasem czujesz ze opowiada wstrzajaca historie i ze spiewa to prawdziwie ludzie roznych rzeczy oczekuja od muzyki Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 21:17 Ale emocje rozbudzone przez piosenkę nie muszą być zarazem tymi, które odczuwał autor piosenki - mógł on tylko wyobrazac sobie jakie emocje pociagnęłoby za sobą dane przeżycie i je opisać w piosence. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 21:24 oczywiscie, ale nie dasz rady ludziom mowic jakich artystow mają cenic i jakie emocje mają w nich wywolywac tacy a nie inni artysci tak jak sa wybitni artysci z zakresu sztuli powaznej, wyzszej etc i jedni to czują, a inni doceniaja ich wklad ale tej muzyki nie czują za to czują ból w piosenkach nirvany etc albo złośc na cały swiat innych. ludzie maja rozne charaktery, rozne emocje mnie za serce chwytaly piosenki amy, lepiej jakby nie byla taka jaka byla, ale moze wtedy nie chwytalaby mnie i innych za serce Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 21:37 Ale jest róznica między emocjami, które wywołuje artysta, a tymi, które wywołuje piosenka. Artysta może być nudny, ale jego piosenki moga wzbudzać emocje. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 21:48 >Artysta może być nudny, ale jego piosenki moga wzbudzać emocje. Podaj przyklad. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: c.d. 24.07.11, 22:04 lola211 napisała: > >Artysta może być nudny, ale jego piosenki moga wzbudzać emocje. > Podaj przyklad. Niedawno czytałam artykuł o tym z Coldplay, mądry autor wyżywał się, ze taka z niego dupa wołowa, bo nie pali/nie pije/nie bzyka wszystkiego co się rusza/nawet samobójstwa nie próbuje popełnić. Ogólnie kicha i wodorosty, a nie gwiazda rocka. Jak widać dalej pokutuje steroeryp, że dopiero jak chlejesz i cpasz, to jesteś gwiazdą przez duże G. Mnie muzyka Coldplay nie rusza, ale zapewniam, ze jest mnooostwo osób w których ich muzyka wzbudza emocje. Jak tak Cię czytam lola to mam wrażenie, że Ciebie fascynuje taki styl życia. Powiem szczerze, ze byłam pewna, że z tego typu fascynacji to się wyrasta najpóźniej na studiach. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 22:17 Ten stereotyp ma sie naprawde swietnie.Mnostwo gwiazd jest uzaleznionych, a kilka wyjatkow tylko go potwierdza. Amy uzywki przeszkadzaly - nałog skutecznie odbieral jej mozliwosc tworzenia i koncertowania.Jej gwiazda swiecilaby duzo jasniej ,gdyby sie ogarnela i po prostu spiewala. Co do mnie- nie chodzi o fascynacje.Ja po prostu posiadam pewien typ wrazliwosci pozwalajacy mi zrozumiec tragizm postaci, cos czego wielu jak widac w ogole nie lapie.Powinnam dziekowac opatrznosci, ze mnie nie obdarzyla talentem, a moze wrecz przeciwnie- powinnam zalowac? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 21:49 moze, moze tez byc nudnym i mocno uzaleznionym, takim ktory pisze nudne piosenki na trzezwo i boskie nacpany, a mozna cpac i pisac beznadziejne piosenki. artysci sa rozni, odbiorcy sa rozni, piosenki sa rozne. natomiast są to czesto osoby nadrazliwe gorzej radzą sobie z zyciem, emocjami ( stad tez potrzeba tworzenia it) i to powoduje ze sa bardziej podatne na nałogi, show biznes, w dodatku swiatowy takze jest trudniejszy niz szare zycie. oczywiscie sa artysci, ktorzy maja łeb na karku, skóre aligatora, ale nie kazdy taki jest. poza tym show biznes zagraniczny sie nie cacka, ich nic nie interesuje. mam wrazenie, ze wszystkich oceniach przez swoj pryzmat, a to bez sensu jesli mialabys szanse pokazac komus swoja tworczosc i on by powiedzial- wydamto bedziesz slawna, ludzie cie pokochają, powiedzialabys- nie, zostaw, lepiej pisac do szuflady, wole nie ryzykowac, bo a noz pojdzie to za daleko, poznam niewlasciwych ludzi, stane przed zbyt trudnymi decyzjami, albo moze popelnie jakis błąd? Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 25.07.11, 13:23 Moje utwory nie sa dokonczone, w pełni dopracowane - to jedyna przyczyna, dla której jeszcze ich nie wydałam. Sama tez oceniasz przez pryzmat swego charakteru. Nie rozumiem tez dlaczego ktoś miałby nie napisać wielkiego hitu o nałogu jako abstynent - nic trudnego, wystarczy sie wczuć na chłodno w to co by poczuła taka osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 25.07.11, 19:01 wlasnie o to chodzi zeby nie byloo na chlodno Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 25.07.11, 23:00 No ale gdyby ci ktoś nie powiedział, które były pisane na chłodno, a które nie to byś nie wiedziała i uwazała je za tak samo dobre Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 25.07.11, 23:10 a tego nie wiesz, czy porwalabys miliony i czy by sie złapali na twoje utwory trudno, zebym w opisie cpuńskich wizji byla wiarygodna i emocjonalna jesli bladego pojecia tak naprawde nie mam jak to jest Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 26.07.11, 00:08 Ale wystarczy poczytać jak to jest, mozna też rzucić okiem na analogiczne utwory autentycznych narkomanów. Jest tez własna wyobraźnia. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: c.d. 26.07.11, 00:15 Naprawde uważasz, że możnz poczuć siłę i głębię trakcie heroinowego odlotu czytając innych? Albo poród? Albo bycie na wojnie? Że wystarczy to sobie wyobrazić? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: c.d. 26.07.11, 00:24 To ja może nieśmiało zauważę, że Flaubert napisał "Panią Bovary", nie będąc kobietą. Tolkien napisał "Władcę pierścieni", nie będąc hobbitem. Orwell napisał "1984", nie żyjąc w kraju totalitarnym (przykłady literackie, bo tak mi łatwiej). Więc może jednak DA SIĘ czegoś nie przeżyć, a pisac o tym genialnie? Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: c.d. 26.07.11, 00:46 Masz rację,nie trzeba przeżyć ,żeby o czymś genialnie pisać. Wielu artystów jednak chce pisać/śpiewać o tym, co ich obchodzi/smuci/dzieje się w ich życiu. Chce dzielić się swoimi emocjami. Kasia Kowalska (nie wiem akurat, czy artystka przez duże A,ale artystka) całe swe życie zawodziła o dramatach i ciskaniu w kąt. A mogła sobie po prostu wyobrazic, że jest szczęsliwa,poczytać utwory innych i zaspiewać chociaż kilka skocznych kawałków (chyba jeden jej się trafił). Amy ćpała i spiewała o tym, bo chciała. Może nie chciała tylko pisac genialnie o czymś, co sobie wyobraża, a własnie pisała o tym, co naprawdę poznała. Wspominasz o autorach. To, co opisują, to ich wyobrażenia swoich uczuc i emocji postaci w danych sytuacjach. Mistrzowskie, lecz nie każdy chce pisać o wyobrażeniach (lub nie umie, boi sie nie byc wystarczająco wiarygodnym). Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 26.07.11, 15:21 Oczywiscie, w końcu powstają ksiazki np. o tematyce s-f albo horrory lub powiesci historyczne, a przeciez nikt nie zył na planecie innej niż Ziemia, nie walczył z wilkołakiem czy wampirem ani nie doswiadczył na własnej skórze zycia w odległej epoce. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 26.07.11, 15:29 Ale duzo łatwiej jest komus przedstawic swiat, jakiego nikt nie ma szansy poznac(przyszlosc) niz swiat aktualny, w ktorym czesc odbiorców zyje.I wówczas sie okazuje, ze autor nie ma bladego pojęcia w czym rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 26.07.11, 15:38 jakby to bylo takie proste, to kazdy by byl wielkim artystą, ktorego kochaja miliony a nie wiedziec czemu tak jakos, kurna olek, nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 26.07.11, 16:13 Ale i tak mozna przeprowadzic badania nad swiatem, który sie opisuje. Zostanie zas wielkim artystą to w duzej mierze też kwestia przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 26.07.11, 12:47 W dzisiejszych czasach życie prywatne artysty jest na talerzu. No sorry, ale gdyby Amy spiewala Rehab wiodzac zycie szczesliwej kury domowej, która co najwyzej zapali potajemnie papierosa, nie byłaby ani troche wiarygodna i ludzie by to widzieli. Nie było tej Amy. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 24.07.11, 21:47 > Dlaczego ma być prawdziwie, ma być ładnie. Jak piosenka wpada w ucho, nikt się > nie czepia, ze piosenkarz sam nie przezył tego o czym spiewa tylko podśpiewuje > do rytmu i sie zachwyca. Czyli nie masz pojecia o prawdziwej sztuce. To co piszesz, mnie autentycznie mrozi.Dla takich chyba odbiorców spiewali milli vanilli...z pewnoscia spelniali kryterium "ładnie". Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: c.d. 24.07.11, 22:23 > > Dlaczego ma być prawdziwie, ma być ładnie. Jak piosenka wpada w ucho, nik > t się > > nie czepia, ze piosenkarz sam nie przezył tego o czym spiewa tylko podśpi > ewuje > > do rytmu i sie zachwyca. > > Czyli nie masz pojecia o prawdziwej sztuce. > To co piszesz, mnie autentycznie mrozi.Dla takich chyba odbiorców spiewali mill > i vanilli...z pewnoscia spelniali kryterium "ładnie". Dla takich odbiorców śpiewają i grają też takie nudne, starsze kobitki, od wielu lat szczęśliwe dzieciate mężatki, które się nie puszczały, nie ćpały, nie rokendrolowały za bardzo, uczciwie pracowały i nie wiedzieć czemu świat nazywa je wielkimi artystkami, bo nie przeżyły nic godnego uwagi - na przykład Barbra Streisand, Celine Dion, Meryl Streep. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 25.07.11, 00:19 Z nich wszystkich tylko Streisand mozna by porównac z twórczoscia i talentem wokalnym Amy. No i ciekawe, co spiewala prawdziwego o ćpaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: c.d. 24.07.11, 22:36 Bo piosenki nie o piciu i ćpaniu są bezwartościowe. Bo o normalnym życiu nie da się napisać nic poruszającego. Bo w ogóle sztuka niemalże wymaga autodestrukcji i upodlenia. Ciekawe wnioski Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: c.d. 25.07.11, 00:22 Takie wnioski wysnułas ty. Mnie ciekawi jak mozna prawdziwie i od serca spiewac o czyms, czego sie nie przezylo? Jak taka Amy miala spiewac o nałogu(wielki przeboj) bedac abstynentka? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: c.d. 25.07.11, 10:28 A jak będzie śpiewać o czymkolwiek innym, to już nie będzie Wielką Artystką? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 25.07.11, 10:46 wuika napisała: > A jak będzie śpiewać o czymkolwiek innym, to już nie będzie Wielką Artystką? chodzi o to, jakie emocje wzbudzala w swoich fanach spiewala o tym a nie o gotowaniu wiec trudno powiedziec na pewno zaspiewalaby ladnie o gotowaniu obiadu w stolowce ale moze sluchacze nie poczuliby TYCH emocji dlatego tez wiele osob z wielkim talentem wolkalnym, ale z piosenkami o niczym nie odnosi sukcesu, choc potencjal maja ogromny za to mozna spiewac srednio, ale chwytac za serce Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: c.d. 25.07.11, 07:41 No niestety, byc może szokujace dla ciebie, ale saą ludzie, którzy czują większy żal z powodu smierci Amy, niż tragedii w Norwegii. POo prostu dała m wiecej, była kims ważnym . Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: c.d. 25.07.11, 10:10 Jeśli na Indie spadnie bomba atomowa i miliard ludzi straci życie, to i tak bardziej będzie mi smutno jeśli umrze na przykład mój ojciec. Lub babcia. To szokujące? Co sobie wyobraża człowiek, który wchodzi na forum i decyduje, po kim powinno być komuś bardziej smutno? Jaja jakieś. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: c.d. 25.07.11, 10:14 Czy ja decyduję??? Stwierdzam fakt, że to dla mnie niezrozumiałe. Może być, prawda? I bardzo przepraszam, nie wiedziałam, że Amy była twoją bliską krewną. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: c.d. 25.07.11, 10:20 Nie była moja bliską krewna. Chcę Ci uświadomić, że liczna zabitych może nie mieć nic wspólnego z poziomem żałowania czyjejś śmierci, bo w grę wchodzą inne czynniki. Co więcej, niektórzy czują zapewne większy ból po stracie swojego kota niż 93 nieznanych sobie osób. Przecież to cecha osobnicza, tu nie "właściwych" dróg odczuwania. I możesz się dziwić, ja się dziwie Twojemu zdziwieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 25.07.11, 10:21 jak mamy sie licytowac to czym jest tragedia w norwegii w obliczu tsunami w japoni gdzie zginelo 7 razy tyle osob nie widzisz bezsensu takiej licytacji? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: c.d. 25.07.11, 10:30 Ja nie licytuję. Dla mnie zwyczajnie bezsensowna śmierć tylu osób z rąk szaleńca jest straszniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 25.07.11, 10:48 angazetka napisała: > Ja nie licytuję. Dla mnie zwyczajnie bezsensowna śmierć tylu osób z rąk szaleńc > a jest straszniejsza. jes straszniejsza, ale nie umniejsza to zalu po smierci amy naprawde nie trzeba wybierac Odpowiedz Link Zgłoś
aretahebanowska Re: c.d. 24.07.11, 20:30 Przepraszam bardzo, ale z Iwoną Wieczorek to głupio pieprznęłaś. Ona akurat szła po dość ruchliwym deptaku, pod okiem kamer, w miejscowości, bądź co bądź, letniskowej. Raczej nie był to ciemny, opustoszały las. Zanim się poda przykład to trzeba najpierw pomyśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 24.07.11, 20:42 Ale nadmorski park w Brzeźnie jak najbardziej. Las czy nie, było to miejsce opustoszałe o tej porze dnia (nocy), nikt nie zobaczył w kazdym razie co się z nią stało. Odpowiedz Link Zgłoś
aretahebanowska Re: c.d. 24.07.11, 21:42 A to ona zaginęła w Brzeźnie? Nie wydaje mi się. Jelitkowo raczej, a Piastowska to nie jest ścieżynka w lesie, ani alejka w parku. No i do przejścia ze 400 m, nie więcej. Zresztą w świetle dyskutowanego tematu przykład jest od czapy, a w dodatku nie chce mi się wierzyć, że nigdy nie szłaś sama przez park, wieczorem/w nocy/nad ranem. Chyba, że masz 5 lat - wtedy OK. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: c.d. 24.07.11, 21:53 ba! mozna isc wieczorem pozornie ruchliwa ulica, a na zlosc nagle zostac na niej kompletnie samej siostra mojego meza zginela idac poboczem szli w 6, tylko ją zaczepiło lusterko, zginela na miejscu to ze byla z kims jej nie pomoglo, fakt, mogla z domu nie wychodzic wcale, bo chodnikow u nich na wsi wtedy nie było Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: c.d. 25.07.11, 13:20 Powaznie, nigdy nie szłam przez park w porze innej niz dzień i znam mase osób, które też nie szły. Nawet zresztą gdybym musiała, postarałabym sie znaleźc inna droge - w parku nikt by nie usłyszał moich krzyków gdyby ktos mnie napadł, nie zauwazyłabym tez gdyby ktoś się ukrywał w krzakach. Gdyby coś takiego przydarzyło mi sie na osiedlu gdzie jest duzo domów, zawsze jest szansa, ze ktoś by zobaczył co sie dzieje. Zresztą Iwonie i tak sie dostaje od ludzi na forach za jej lekkomyślnosć - chodzenie samej przez odludne o tej porze miejsce. Naprawdę nie ma co sie natrzasac, ze tylko małe dziecko nie chodziło nigdy samemu nocą przez park - bardzo wielu ludzi też nie chodzi właśnie dlatego, ze sa to osoby dojrzałe, zdajace sobie sprawe z niebezpieczenstwa, które w nocy moze grozic w takich miejscach. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: c.d. 24.07.11, 13:34 I co w związku z tym? No odpowiedz, co z tego, że miała dostęp do terapii, do szpitali, do kasy? Była osobowością borderline. Raczej przegrana walka. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: c.d. 24.07.11, 15:54 Zmiany trzeba chciec. Ludzie wychodza z nałogów ale to oni sami muszą chciec zmienic swoje zycie, nikt za nich nie podejmie decyzji, nikt. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:00 no nie zrzucajmy wszystkiego na rodziców ja tez miałam ciężkie dzieciństwo ale nie ćpam i nie piję i ja tez jestem wrażliwa no ale na litość boga przy każdym gorszym dniu nie lecę po kolejną działkę, bo jest mi źle, bo coś tam.... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:03 A jestes atrystka i zyjesz w takim swiecie jak zyla ona? Gdzie narkotyki to chleb powszedni? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:08 nie, no proszę - wszyscy artyści to wg ciebie narkomani i alkoholicy? no dobra, duża ich część zapewne - ale to tylko moje "zdajemisię" bo nie mam żadnych oficjalnych obliczeń Ale też znam takich, co nie piją i nie dają w żyłę Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:14 Gdzies napisalam "wszyscy"Tak sie jednak sklada, ze spora czesc owszem.A bardzo czesto ci najwieksi.Bo talent i nadwrazliwosc ida w parze z podatnoscia na uzaleznienia.Nie chodzi tylko o muzykow, ale wszelkiej masci artystów.Po pierwsze -psychika, po drugie-srodowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 19:20 dodatkowo zycie w ogromny, niewyobrazalnym dla nas stresie i ogromnym spieciu Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:48 attiya napisała: > nie, no proszę - wszyscy artyści to wg ciebie narkomani i alkoholicy? > no dobra, duża ich część zapewne - ale to tylko moje "zdajemisię" bo nie mam ża > dnych oficjalnych obliczeń Ale też znam takich, co nie piją i nie dają w ży > łę Oj zdziwiłabyś się Pierwszy raz zobaczyłam, jak się wciąga koks nie w telewizorze, czy kinie. Pokazał mi znajomy prawnik. Obok niego siedział policjant. Obaj wciągnęli po kresce, dla relaksu Obaj pracują w swoich zawodach i nie są uzależnieni. Ale piszę o tym, żeby unaocznić ci, że narkotyków spróbowało zdecydowanie więcej ludzi niż masz o tym pojęcie. Wśród twoich znajomych również i wcale nie są to ludzie z artystycznych środowisk. Serio, serio. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:05 no oczywiście, że nie są, daleko nie muszę sięgać, wręcz bardzo, bardzo blisko Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:05 nie, no proszę - wszyscy artyści to wg ciebie narkomani i alkoholicy? Czytałaś omentarze artystów zaraz po jej śmierci. Było tam: boże przez to g. wszyscy odejdziemy, cała branża. Tak, prawie wszyscy to alkoholicy i ćpuny. Zdziwiona? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:14 Czy to znaczy, że miała obowiązek je brać? Mam wrażenie, że nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:23 No, nie można tak mówić. Uzależnienie to coś więcej niż decyzja. Nasza decyzja. Wiele osób zapali papieroska i nie sięgnie drugi raz (sorki za trywialny przykład). Reszta będzie kopcić do śmierci. Zastanawiałaś się dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:26 Jezu, nie jestem niedorozwinięta i wiem. Ale nie godzę się z opinią, że "nie miała innego wyjścia". Inne wyjścia są zawsze, pytanie, czy człowiek chce i ma siłę/potrzebę ich szukania. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:34 Możesz się nie godzić. Nie wszyscy mają siłę. Pogódź się z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:06 Ale nie godzę się z opinią, że "nie miała innego wyjścia". Inne wyjścia są zawsze, pytanie, czy człowiek chce i ma siłę/potrzebę ich szukania. Gdzie jest ten Twój idealny światek, w którym tak jest? To jakiś bieber-land czy cos? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:21 naomi19 napisała: > Ale nie godzę się z opinią, że "nie miała innego wyjścia". Inne wyjścia są z > awsze, pytanie, czy człowiek chce i ma siłę/potrzebę ich szukania. > Gdzie jest ten Twój idealny światek, w którym tak jest? To jakiś bieber-land cz > y cos? nie chrzań, można uważać, że każdy, kto ma trochę więcej kasy, to od razu ćpa, chla i grom co tam jeszcze robi ćpasz? pijesz? założyłaś niebieską kartę, bo mąż cię leje trzy razy w tygodniu Nie? no to już masz ten swój idealny świat, zdecydowanie lepszy od "innych" Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 15:10 Nie rozumiem, o co ci chodzi. I nie wiem, co to jest bieber-land. Kwestionujesz to, że mamy możliwość sterowania własnym życiem? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 15:27 Kwestionujesz > to, że mamy możliwość sterowania własnym życiem? W ograniczonym zakresie tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 15:30 Kwestionujesz to, że mamy możliwość sterowania własnym życiem? Pytanie powinno brzmieć: Kwestionujesz, że mamy możliwość w 100% sterowania własnym życiem? I wtedy odpowiedź jest prosta, NIE! Tylko wirtualna ematka potrafi, na szczęście nie każda... Część ematek jest prawdziwa i żyje w realnym, brutalnym świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 15:49 Tzn odpowiedz tak NIE mamy możliwośći stuprocentowego sterowania własnym życiem. W kwetsii nałógów, to pewne osoby rodzą się uzależnione, jest to uwarunkowane genetycznie, więc z pierwszym kieliszkiem uaktywniają nałóg. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 19:27 ja sie zastanawiam, czy jakbym majac 22 lata dostala 5 nagrod grammy i miala pecha pokochac do szalenstwa goscia uzaleznionego od narkotykow czy bylabym taka "rozsądna" dodatkowwo majac osobowosc borderline, ktora nieuchornnie prowadzi do samozniszczenia, czy chcemy czy nie ja , siedzac sobie w m-3 i pracujac w biurze handlowym uwazam, ze zawsze mozna powiedziec stop- ale to ja, nie zylam nigdy jako mega gwiazda, nie mialam jej problemow i jej stresow i nie poznalam takich a nie innych ludzi bardzo latwo wpasc, czasem wystarczy jedna glupia decyzja, czasem pod wplywem alko, stresu, zalamania czy slabosci, a potem nie mamy sily z tego wyjsc, bo najukochansza osoba nam nie pomaga, a wrecz przeciwnie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:43 attiya napisała: przy każdym gorszym dniu nie lec > ę po kolejną działkę, bo jest mi źle, bo coś tam.... Albo nie masz dostępu, albo kasy na działkę - to też silny powód do niepróbowania. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:04 są tacy co nie mają ale to dla nich przeszkodą w braniu nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:23 Każdy jest wrażliwy na swój sposób, i wiele osób miało paskudne dzieciństwo. Nie wszyscy ćpają. Oczywiście, że mamy wybór. Skoro wiem, że narkotyki uzależniają, to nawet ich nie próbuję, chociaż byłoby to pewnie ciekawe przeżycie. Zgadzam się, że na jej etapie uzależnienia już nie bardzo miała wybór, ale był przecież ten moment, kiedy wzięła pierwszy raz. I wtedy miała wybór. Nie wszyscy artyści ćpają. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:06 ja tez pare bledow w zyciu popelnilam, okropnych i wiem niestety, ze jak np kochalam, to nikt mi nie byl w stanie przetlumaczyc, ze ten czlowiek kiedys mnie skrzywdzi a jak mnie skrzywdzil to dzienki bogu nikt nie wytykal mnie placami- twoja wina, trzeba bylo miec oczy szeroko otwarte, tylko po prostu mi pomogli z tego wyjsc musialam niestety sama do tego dojrzec amy nie dojrzala do swojego zdrowego rozsadku, albo jesli juz dojrzewala to bylo za pozno jestesmy tylko ludzmi, kazdy popelnia bledy, czasem niestety jest tak, ze wystarczy popelnic tylko jeden blad, a potem idzie lawina wszystko zalezy od predyspozycji psychicznych i od ludzi, ktorzy staneli nam na drodze i w jakim wieku bylismy Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 12:56 ale dlaczego gó... warta jej jej wypowiedź? już małym dzieciom mówi się, że narkotyki to be w szkołach są pogadanki, bilbordy na ulicach o narkotykach, w tv na ten temat milion wypowiedzi moje małe dziecko mówi "najkotiki sią be" a ona zdaje się trochę starsza była każda jedna dorosła osoba sięgająca po narkotyki robi to na własną odpowiedzialność, robi to bo chce i robiąc to wie, że na końcu tej drogi jest trumna a nie podium usłane różami a teraz ochy i achy, że już nie nagra nic więcej, że nie zaśpiewa, no proszę.... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:01 > a teraz ochy i achy, że już nie nagra nic więcej, że nie zaśpiewa, no proszę... Bo to wielka strata dla sluchaczy.Nie rozumiesz? Zal,ze mogla swoim talentem jeszcze wiele ludziom dac. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:06 och, pewnie że żal....ale mi jakoś bardziej żal Marie Fredriksson niż Amy Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:19 Ale tu chyba nie chodzi o to ,komu bardziej kogo zal? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:43 lola211 napisała: > Ale tu chyba nie chodzi o to ,komu bardziej kogo zal? > > no fakt, istotnie Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:33 Marie Fredriksson jako piosenkarska, (tak jak lubię Roxette) nie była genialna. To Amy będzie w encyklopediach rocka. To na niej będą się wzorować i do niej porównywać młodzi artyści. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:53 ojtam, ojtam, to wszystko zależy od tego jak kogoś się lubi i ceni jakoś mi tak bardziej po drodze z Marie niż Amy poza tym jednak faktycznie nie po drodze im było bo pop i rock to raczej nie to samo Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:56 To gust muzyczny przez ciebie przemawia. Nie o to mi chodzi. Zupełnie nie o to. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:14 oj wiem, że nie o to, ja akurat chciałam w tym wypadku li i jedynie swój gust muzyczny wyrazić, bo skoro mój punkt widzenia nie pasuje co niektórym, to może lepiej przy gustach zostać a i to takoż bywa problematycznym tematem... Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 15:25 kropkacom napisała: > Marie Fredriksson jako piosenkarska, (tak jak lubię Roxette) nie była genialna. Rany boskie, dlaczego piszecie o niej w czasie przeszlym? Roxette nadal gra i koncertuje, mimo choroby, ktora dotknela Marie. A rak zostal wyleczony. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 16:08 To że akurat nie zaśpiewa to strata dla niektórych, miała świetny głos. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 13:01 > Wszyscy ponosimy konsekwencje swoich wyborow > Gówno wiesz o uzależnieniach, gó... warta jest twoja wypowiedź. Naomi, ale twoja prawda jest twoja prawda, wiesz? Ilekolwiek guana sobie tam nie wsadzisz. O uzaleznieniu wiem, co wiem. Z doswiadczenia wlasnie. I moge jedynie wzruszyc ramionami na twoje oburzenie. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:06 No bo to był jej wybór. Nikt nie kazał jej ćpac, zaczęła na własne ryzyko, nikt jej nie kazał. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:40 nasturcja0-1 napisała: No bo to był jej wybór. Nikt nie kazał jej ćpac, zaczęła na własne ryzyko, nikt jej nie kazał. Nikt jej nie kazał. A tobie nikt nie karze wytrząsać się moralnie nad jej grobem. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 14:47 Jesli ktoś prowadził takie zycie, które prowadzi do przedwczesnej smierci, ludzie mają pełne prawo do skrytykowania tego. Była w końcu sławna, nie była to zwykła Kowalska, która przyćpała i ostatecznie zaaplikowała sobie złoty strzał. Nie ukrywała nawet swego nałogu, wszyscy o tym wiedzieli, ludzie, których nie opętał duch politycznej poprawności mają prawo wyrazic to co myśla. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 15:26 Pokrytykowac moga ci, ktorzy wiedza, jak naprawde przyszlo jej zyc.Krytyka wyrazona przez jakies matki dzieciom zyjace jak statystyczny Polak jest nieuprawniona.Bo te matki zyjace pomiedzy domem, praca i supermarketem nie maja zadnego pojecia o srodowisku swiatowych muzykow.Inny swiat,inna perspektywa. Monroe tez byla slawna, piekna, podziwiana.I cale zycie nieszczesliwa,uzalezniona.Jeszcze wiele nazwisk by sie znalazlo- to nie jest przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 15:44 Bo na swe własne szczęscie to trzeba trochę popracować jeśli sama sława komuś go nie daje, nic nie stało na przeszkodzie zeby Monroe czy Winehouse pomyślały nad tym co dokładnie w ich życiu szwankowało i czego im brakowało do szczęscia i żeby, uzbrojone w tę wiedzę, próbowały to zmienic. Może i srodowisko muzyczne jest odmienne od tego, w jakim żyje przecietny człowiek, ale ludzie i ich natura sie nie zmieniaja, ludzie są wszedzie tacy sami, czy to w środowisku sławnych i bogatych czy w środowisku zwykłych Kowalskich, dlatego też podejmować uzasadnioną krytykę może kazdy bowiem ludzka natura jest wszedzie taka sama, czy chodzi tu o znanego piosenkarza czy aktora czy zwykłego Kowalskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 16:03 Przeceniasz ludzkie mozliwosci. Pomyslec i chciec, to za malo czasem.Obie próbowaly i obu sie nie udalo.Po prostu- terapie nie dzialaja zawsze i na kazdego. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 16:11 Działać to działają - w sensie, ze kazdemu daja taka samą szansę wyjscia z nałogu - ale to juz kwestia silnej woli. Przede wszystkim nie powinny próbowac, powinny trzymać sie z dala od uzywek, które działanie mają jakie mają, każdy to wie, i nie ryzykować jak dziecko, które nie wierzy, ze jak dotknie czegos gorącego to sie sparzy. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 16:26 A ta silna wola to nie jest cos co sie wypracowalo, tylko co sie ma albo nie ma. Narkotyki pozwalaja uciec od swiata, od zyciowej pustki.Jesli ktos nie czuje sensu zycia,a narkotyki pozwola mu to latwiej zniesc, to rada by nie bral bo sie wykonczy jest bez sensu. Mozna byc w takim stanie, ze mysli sie tylko o tym, by nie myslec.A ze cos co pomoze ow stan uzyskac jest niebezpiecznie, to naprawde wtorna rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 16:39 Jednak każdy, niezależnie od tego czy ma silna wolę czy nie, ma zdrowy rozsadek i mozliwość dokonywania racjonalnej oceny rzeczywistości, a ta pozwala stwierdzić, ze narkotyki są niebezpieczne, to nie jest wiedza niedostepna ludziom. Zaryzykowała, ale był to jednak jej wybór - nie miała dwóch lat i wiedziała czym sa narkotyki i alkohol i jak działają - i w ogólnym rozrachunku nie ma znaczenia jaką miała osobowość, silną czy słaba, liczy sie rezultat, a tym jest jej przedwczesna śmierc. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 16:49 Owszem,zaryzykowała. Tysiace ludzi codziennie ryzykuje. Zycie bez ryzyka jest nudne. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 17:04 Ale po pierwsze istnieje niewielkie ryzyko, które nie grozi smiercia, a tu było ono wielkie, po drugie zas istnieje ryzyko niejako niezbędne, np. wpisane w czyjś zawód (strażaka, policjanta), "pożyteczne" ryzyko służace innemu, a Amy ryzykowała tylko po to by uatrakcyjnić swe zycie choć miała przecież tyle możliwosci by uczynic je tak kolorowym jak tego pragnęła. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 17:43 Amy przede wszystkim miala osobowosc predysponujaca ja do samodestrukcji.Nie jej wina z pewnoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 18:00 Chociaż zdajac sobie sprawe, ze ma taką a nie inną osobowosć, powinna trzymać sie w mocniejszych karbach, zdajac sobie sprawę, ze jak juz wdepnie to ciężko bedzie jej wyjsć z tego bagna. Takze jej rodzice powinni kontrolować ją bardziej w czasach gdy była nastolatką i wciaż z nimi mieszkała, a w dorosłosci powinni mocniej naciskać na to by sie leczyła. Odpowiedz Link Zgłoś
gemmavera Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 18:39 nasturcja0-1 napisała: > Chociaż zdajac sobie sprawe, ze ma taką a nie inną osobowosć, powinna trzymać > sie w mocniejszych karbach, zdajac sobie sprawę, ze jak juz wdepnie to ciężko b > edzie jej wyjsć z tego bagna. Takze jej rodzice powinni kontrolować ją bardziej > w czasach gdy była nastolatką i wciaż z nimi mieszkała, a w dorosłosci powinni > mocniej naciskać na to by sie leczyła. Nasturcja, ale świat nie jest czarno-biały. Tym samym nie ma prostych algorytmów, dzięki którym każdy może żyć długo i szczęśliwie. Poza tym borderline to jest zaburzenie osobowości - to nie kilka dodanych objawów, przed którymi można się chronić tak, jak zakładaniem ciepłych gaci można się ochronic przed zapaleniem pęcherza. Zaburzenie osobowości oznacza, że człowiek jest inny, niż przeciętna jednostka i postrzega świat w zupełnie inny sposób. Bez sensu więc pisać "mogła zrobić to i tamto, mogła uważać, mogła nie wdeptywać". W każdej osobowości, nawet niezaburzonej, jest tyle niuansów, tyle czynników determinujących, tyle drobiazgów składających się na całość, że upraszczanie jest zupełnie od czapy. I pomaga chyba tylko podmiotom upraszczającym, bo pozwala im zachować cudownie uspokajające przekonanie, że świat jest prosty i uporządkowany. Dla mnie ludzki umysł (lepiej byłoby to ująć szerzej - ludzka dusza) jest tak wspaniały, skomplikowany i fascynujący, że sprowadzenie wszystkiego do kilku prostych wyborów jest jak danie tej wspaniałości w pysk. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 19:05 Algorytmy jako takie istnieją: postąpisz w dany sposób = otrzymasz dany wynik, tylko to już kwestia tego jak dana osoba sie zachowuje w zyciu - jak sie zachowuje, nie zas jak zachować się powinna - w sensie: jakie zachowanie byłoby najbardziej rozwazne. I tego właśnie dotyczy komentarz: jakie zachowanie jest rozważne a jakie nie i dlaczego nie. Nie wiedziałam, że miała borderline. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 19:53 wlasnie majac taka osobowosc jeszcze trudnie sie trzymac w ryzach bo samodestrukcja czasem jest silniejsza od zdrowego rozsądku Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 21:07 > Chociaż zdajac sobie sprawe, ze ma taką a nie inną osobowosć, powinna trzymać > sie w mocniejszych karbach, zdajac sobie sprawę, ze jak juz wdepnie to ciężko b > edzie jej wyjsć z tego bagna A ty myslisz, ze to sie wie??? Takze jej rodzice powinni kontrolować ją bardziej > w czasach gdy była nastolatką i wciaż z nimi mieszkała, a w dorosłosci powinni > mocniej naciskać na to by sie leczyła. O to chodzi, ze rodzice sie nia nie interesowali.Była sama w wielkiej dzungli.I to zawazylo na jej dalszym zyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 21:18 Oczywiście, ze sie wie jaki ma sie typ osobowosci, jakie słabości, czego powinno sie wystrzegać. Nie orientuje sie za bardzo w jej zyciu rodzinnym. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 21:21 Ja serio nie wiem.Nie mam pojecia, czy moglabym sobie dac w zyłe i wpadlabym w nałog, czy nie.Oraz czy picie wina do obiadu grozi mi alkoholizmem czy nie grozi. Nie- tego sie nie wie. Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 21:41 Chodziło mi tu ogólnie o znajomosć samego siebie, nie o te właśnie aspekty zycia bo nikt faktycznie nie wie do konca jakie sa możliwosci jego organizmu, np. czy jest podatny na uzaleznienia. Osoba, która wie, ze ma problemy z kontrolą nad samym sobą, powinna bardziej uwazać. Jesli ktos np. zauwaza, ze tego wina do obiadu potrzebuje pic coraz wiecej i wiecej, powinien zaczać sie zastanawiać czy to nie początek uzależnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 21:51 ale osob, ktora nie umie siebie kontrolowac nie jest w stanie kontrolowac swojego braku kontroli tak jak zapominalki zapomina pisac na kartce, co by nie zapomniec Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 21:54 Do pewnego stopnia może, nie jest przecież małym dzieckiem, moze zresztą kogoś poprosic o pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 21:58 jakby to bylo takie proste to ludzie szybkciutko wychodziliby z borderline Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 22:05 o borderline, co idealnie charakteryzuje czemu ludzie nie potrafią "prosic o pomoc" Zauważalna tendencja do nieoczekiwanego działania bez rozważania jego konsekwencji Zauważalna tendencja do kłótliwego zachowania i konfliktów z innymi, szczególnie gdy impulsywne zachowania są udaremniane lub krytykowane Trudności w utrzymywaniu jakiegokolwiek kierunku działań, który nie przynosi natychmiastowej nagrody Niestabilny i "kapryśny" nastrój Skłonność do angażowania się w intensywne i niestabilne relacje, często prowadzące do emocjonalnego kryzysu Powtarzające się groźby lub akty samouszkadzające Chroniczne uczucie pustki do tego miala pecha do rodzicow i pokochala niewlasciwego faceta Odpowiedz Link Zgłoś
nasturcja0-1 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 22:29 Znam definicję borderline. Mogła jednak wynajać - bo było ja stac - opiekunów, którzy zajmowaliby sie nią pilnujac zeby nie popełniła jakiegos głupstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 25.07.11, 07:46 no wlasnie nie umiala tego, bo jak juz wynajelaby jakiego opiekuna w chwili rozsadku to potem jest w stanie go pobic, nabluzgac mu, wywalic go, zwolnic a nikt z bliskich nie byl chetny pomoc jej za wszelką cene, a potem bylo za pozno Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 25.07.11, 22:58 Jak sie okazuje, ochroniarz byl z nia wowczas, gdy umierala. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 19:52 sprobowala narkotykow za namową czlowieka ktorego kochala i to co sie potem stalo okazalo sie dla niej zabojcze niebezpieczne czy nie- ona po dragach sie czula swietnie- cokowilek to znaczyło dla niej dlatego ludzie sie od tego uzalezniają najpierw jest zwykla ciekawosci, a potem okazuje sie czesc ludzi widzi w dzialaniu dragow jakis cud, cos fantastycznego ona nie widziala, ze wygladala jak stara pijaczka, ona wiedziala, ze jak wezmie kolejny raz to na chwiel znikną jej klopoty , ktorych nie umiala inaczej roziwazac popelnila kiedys blad ze stala sie slawna i okazalo sie ze nie daje sobie z tym rady Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: Amy Winehouse [*] 25.07.11, 22:31 też tak myślę, dziś w Trójce uszłysząłam wypowiedź jakiegoś krytyka, że bez ćpania i alkoholu to nie by łaby ta sama artystka. Jak dla mnie "super" wzorzec , do tego usprawiedliwienie uzależnienia. NIemniej jednak głoś miała niesamowity, taki "czarny" Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Amy Winehouse [*] 25.07.11, 22:55 To nie jest usprawiedliwianie. Chodzi o to,ze byla prawdziwa w tym co robila.Szczera. Wielu ludzi sie z nia utozsamialo. Ja sobie jej tak naprawde bez nałogu nie jestem w stanie wyobrazic. Bylaby jedna z wielu.A tak byla niepowtarzalna, z cala ciemna strona swojej osobowosci. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Amy Winehouse [*] 26.07.11, 12:55 nie słyszałam, żeby ktokolwiek usprawiedliwiał jej nałóg! jest różnica między zrozumieniem nałogu, a usprawiedliwianiem nałogu, czy jego akceptacją. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 26.07.11, 13:02 nie no, my wszystkie po obiedzie crack palimy, nie wiedzialas? i podniecaja nas cpuny z centralnego;P Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Porównanie Amy z Fridrikson 24.07.11, 14:49 to jakieś nieporozumienie. Porównać zjawiskową artystkę jaką była Amy z tą szwedzka odtwóczynią tandetnej popowej papki z remizy to oznaka braku minimum gustu muzycznego Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Porównanie Amy z Fridrikson 24.07.11, 15:03 trudno, niech będzie tandeta - ale wolę trzeźwą, nie zaćpaną tandetę od sławnej, zaćpanej artystki Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Porównanie Amy z Fridrikson 24.07.11, 15:32 trudno, niech będzie tandeta - ale wolę trzeźwą, nie zaćpaną tandetę od sławnej, zaćpanej artystki k..wa Ona wczoraj zmarła, opamiętaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Porównanie Amy z Fridrikson 24.07.11, 19:20 Nikt TAK nie umiera bo mu dobrze, musiało być jej k... źle.Szkoda dziewczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielle76 umarła na własne zyczenie 24.07.11, 19:28 miała wybór i wiele razy szanse zejsc ze złej drogi, mogła przestać ćpac i pić ale widac to lubiła, żal mi jej jako człowieka, szkoda ze ojciec nie zamknał ja pod przymusem w jakims ośrodku odwykowym, szkoda ze nie było wokół niej ani jednej osoby która by jej pomogła a mozna było jej pomóc, w sumie to miałam przeczucie ze wakacji to ona nie przezyje Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: umarła na własne zyczenie 24.07.11, 20:06 mogła przestać ćpac i pić Jakie to proste. Szkoda, że nie spotkała na swojej drodze Gabrieli, ona ma tak ogroną wiedzę, że by jej pomogła. Ot, wystarczy przestać. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: umarła na własne zyczenie 24.07.11, 20:16 nie jestesmy w stanie pomoc komus kto tego tak naprawde nie chce a ze zaczela z grubej rury, palila kokaine, ciezko chorowala to walka byla tym trudniejsza jej jedynie pomgloby odejscie ze swiata znanych i kochanych,a to nie bylo mozliwe bo awet jak nie tworzyla, to paparazzi za nia chodzili Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: umarła na własne zyczenie 24.07.11, 20:31 aneta-skarpeta napisała: >> > jej jedynie pomgloby odejscie ze swiata znanych i kochanych,a to nie bylo mo > zliwe > bo awet jak nie tworzyla, to paparazzi za nia chodzili Ale co paparazzi mają wspólnego z tym, że ona nie chciała albo nie mogła odejść od muzyki? Trzymali ją na scenie siłą, siłą zaciągali ją do studia, żeby nagrywała? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: umarła na własne zyczenie 24.07.11, 20:35 matko przerazala ja slawa i popularnosc a paparazzi nie pomagali jej o tym zapomniec nekali ją, wytwornieją nekaly, zeby dalej tworzyla ona nie nagrala nic od 2006 r- o ile sie nie myle a muzyke kochala, kochala spiewac i to byl paradoks, nie mogla po prostu spiewac- wiazalo sie to nieuchronnie ze slawa, bo ludzie ja kochali i tym, ze wsyzscy chieli widziec co je na sniadanie i robili jej zdjecia w kazdej chwili jej zycia ale oczywiscie, mogla z domu nie wychodzic Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: umarła na własne zyczenie 24.07.11, 20:40 Aneta, na wszystko można znaleźć usprawiedliwienie. Mój sąsiad alkoholik twierdzi, że to przez żonę pije, a daleki znajomy mojej znajomej to z powodu matki w narkomanię popadł. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: umarła na własne zyczenie 24.07.11, 20:44 ale ona nikogo nie winila, to maz amy przynal, ze ma wyrzuty ze to przez niego ja tez do nikogo nie mam pretensji, to byly moje wybory i do pewnych decyzji musialam sama dojrzec Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 19:35 Cud się stał, zgadzam się z Lipcową. Tzn. jasne, że dziewczyny mi szkoda, ale jednak tragedia to się stała w Norwegii. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:18 tragedie to sa niestety rozne i nie sądze aby bylo wlasciwe jej stopniowac bo moznaby powiedziec, ze prawdziwa tragedie to przezywają afrykanskie dzieci, kobiety w afganizstanie podpalane przez mezow czy chinskie dzieci w sierocincach nie o to chodzi dla mnie tragedia jest smierc amy i sytuacja w norwegii, jedno nie wyklucza drugiego Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 19:40 Otóż to. Ona odeszła na własne życzenie, tamci nie mieli wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:01 To po co wezwała pogotowie? Chyba nie chciała umierać... Czy piszesz o całym jej zyciu? o mężu kryminaliście uzależnionym od alkoholu i narkotyków, o zawodzie (wszyscy chleąi cpają), o dzieciństwie,o osobowości, bulimii, o tym, że kiedyś zaczęła pić (rozumiem, że Tobie się nie zdarzyło) i ćpać (wiele zaczyna) Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:11 To po co wezwała pogotowie? Chyba nie chciała umierać... Nie, w tamtym momencie na pewno ne chciała umierać, ale całe jej dorosłe życie to równia pochyła. Czy piszesz o całym jej zyciu? o mężu kryminaliście uzależnionym od alkoholu i > narkotyków, o zawodzie (wszyscy chleąi cpają), o dzieciństwie,o osobowości, bul > imii, o tym, że kiedyś zaczęła pić (rozumiem, że Tobie się nie zdarzyło) i ćpać > (wiele zaczyna) Ale o co chodzi? Uważam, że odeszła na własne życzenie i tyle. I szkoda mi jej, mimo wszystko. Strasznie najeżdżasz na tych, co mają trochę inne zdanie niż ta część, co płacze i szlocha. A wracając do twojego pytania: narkotyki wcale, ale to wcale mnie nie ciągną, papierosów wypaliłam może kilka, też mnie nie ciągnie, alkoholu wypiłam w swoim życiu już wystarczająco, chociaż teraz też nie unikam na siłę, ale nie cierpię być pijana i unikamm tego jak ognia. CZy coś jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:20 ciebie nie ciagna, a jak kogos ciagną/ wie ze to zle, ale maja taka straszna potrzebe sprobowania? i widza wielu co cpaja i maja sie dobrze? mnie nie ciagnie do palenia, ale mojemu mezowi nic a nic to nie pomaga w rzuceniu Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:27 ciebie nie ciagna, a jak kogos ciagną/ wie ze to zle, ale maja taka straszna po > trzebe sprobowania? i widza wielu co cpaja i maja sie dobrze? Osoba dorosła chyba wie co robi próbując narkotyków albo papierosów. Nie podoba mi się po prostu w tym wątku gloryfikacja Amy z powodu tego, że była narkomanką, alkoholiczką, lekomanką, bo ona taka wrażliwa, taka biedna. Jeszcze raz powtórzę za Lipcową - strasznie mi żal tych dzieci co zginęły w Norwegii, one się tego nie prosiły, w odróżnieniu od Amy. Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:32 nikt nie gloryfikuje amy bo byla narkomanka, po prostu gloryfikuje sie jej talent i rozumie, ze byla slaba, nadrazliwa z osobowoscia borderline w mega cynicznym i okrutnym siwecie showbiznesu a to nie jest swiat, w ktorym my zyjemy i o tym pamietamy my mamy inne zycie, inne pokusy i nie mowimy- amy trzeba bylo nie cpac, bo ja umiem sie powtrzymac to ty tez powinnas polenila za mlodu pare bledow- nie udalo jej sie z tego wyjsc, choc wielu sie udalo szkoda, ze nikt nie mogł, nie umial jej pomoc, skzoda kobiety Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:38 aneta-skarpeta napisała: > szkoda, ze nikt nie mogł, nie umial jej pomoc, skzoda kobiety Z tego co pamiętam, to ojciec namówił ją, żeby odeszła od ówczesnego męża, ale ona nie chciała, nie chciała się też leczyć, mimo, że ojciec ją namawiał. Ale kto wie jak było naprawdę? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:39 mnie tez namawiano, zeby odeszła od meza i tez w tamtym momencie nikogo nie sluchalam sama musialam do tego dojrzec sama i oczyscic sie z toksycznej milosci milosc bywa niestety slepa Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:31 el_jot napisała: > A wracając do twojego pytania: narkotyki wcale, al > e to wcale mnie nie ciągną, papierosów wypaliłam może kilka, też mnie nie ciągn > ie, alkoholu wypiłam w swoim życiu już wystarczająco, chociaż teraz też nie uni > kam na siłę, ale nie cierpię być pijana i unikamm tego jak ognia. CZy coś jeszc > ze? Widocznie masz silniejszy charakter poza tym Ty żyjesz prawdopodobnie w zupełnie innej rzeczywistosci niż taka Amy. Trudno to porównywać. Artyści, ludzie nadważliwi inaczej niż Ty czy ja potrzegają świat otaczający. Często słabo sobie z tym wszystkim radzą. To nie jest tak, że oni chcą umierać, lecą troche jak ćma do ognia. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Amy Winehouse [*] 25.07.11, 07:17 18_lipcowa1 napisała: > szkoda, to ludzi z norwegii amen Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Amy Winehouse [*] 25.07.11, 09:57 szkoda, to ludzi z norwegii Jak złym trzeba być człowiekiem, żeby tak wartościować, żeby oceniac czyja śmierć jest straszniejsza, że któreś życie byo mniej/bardziej wartościowe... Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Amy Winehouse [*] 25.07.11, 10:02 Tam były 93 życia, totalnie przypadkowe... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 25.07.11, 10:17 tak, ale mozna tez znalesc tragedie gdzie zginelo duzo wiecej przypadkowych żyć kazda z tych tragedii to dramat, ale nie umniejsza to uklucia w sercu fanow amy Odpowiedz Link Zgłoś
dzoaann Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 20:54 cudowny glos, niesamowita osobowosc, pokrecona zycie... wielka szkoda- (*) Odpowiedz Link Zgłoś
i_love_my_babies Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 22:03 przeczytałam cąły wątek i niestety (a może stety) muszę zgodzić się z lipcową śmierć amy to była kwestia czasu (wciąż mam przed oczami zdjęcia sprzed roku czy dwóch zaćpanej, zarzyganej i komentarze w stylu: "'ciekawe, ile jeszcze pożyje") trochę to przykre, ale rzeczywiście szkoda mi tych dziewięćdziesięciu paru osób wystrzelanych przez ajkiegoś psychola niż kogoś, kto zaćpał się na własne życzenie... to nieprawda, że nie miała wyboru - ale wybrała ślepą miłość do jakiegoś narkomana i wszystko w tym temacie o ile można zrozumieć, że trudno jest walczyć z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu, to IMHO można przejrzeć na oczy w kwestii uzależnienia od faceta - szczególnie, że Amy taki moment w życiu miała... wystarczy spojrzeć na Kate Moss.. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 22:07 ale kate moss przestala cpac i pic dzieki obecnemu mezowi tak naprawde i zapominacie ze borderline to nie pikus, trudno wtedy podejmowac racjonalne i rozsadne decyzje Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 22:12 > śmierć amy to była kwestia czasu A mnie irytuje takie podejście- jak to kwestia czasu? Może własnie takie postrzeganie jej osoby doprowadziło do tego, co się stało, może sobie odpuszczono? Może ona sama w to uwierzyła, że tak własnie skończyć musi... Zabrakło miłości w jej życiu chyba.... Odpowiedz Link Zgłoś
i_love_my_babies Re: Amy Winehouse [*] 24.07.11, 22:20 kali_pso napisała: > > śmierć amy to była kwestia czasu > > A mnie irytuje takie podejście- jak to kwestia czasu? > Może własnie takie postrzeganie jej osoby doprowadziło do tego, co się stało, m > oże sobie odpuszczono? Może ona sama w to uwierzyła, że tak własnie skończyć mu > si... > > Zabrakło miłości w jej życiu chyba.... zgodzę się z Tobą, kali_pso, i myślę, że problem pojawił się już w domu rodzinnym, niestety... nie chcę się zapierać, że to rodzice ponoszą w pewien sposób odpowiedzialność, bo moje dzieci są jeszcze małe, ale mam wrażenie, że jeśli dziecko ma tę świadomość, że matka i ojciec je kochają i zrobią dla niego wszystko i że zawsze może na nich liczyć, to w końcu po tę pomoc się uda... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak A ja nie rozumiem tej licytacji 24.07.11, 22:14 Jak można wartościować czyjeś życie? Zarówno masakra w Norwegii, jak i śmierć Amy, to tragedia. Tu ludzie i tu człowiek. Czy to, że była uzależniona, czyni ją mniej wartościowym człowiekiem? Niedawno całkiem sypały się gromy na Grudniową, że skreśla ludzi będących w nałogu, a teraz drogie panie, co wy robicie? Odpowiedz Link Zgłoś
i_love_my_babies Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 24.07.11, 22:22 ja właśnie piszę o tym, że w jej przypadku nie była to kwestia uzależnienia, ale jakiejś zupełnie nieuzasadnionej ślepej miłości do ćpuna być może wynikało to z braku poczucia własnej wartości, a tu przyczyn należy szukać już w domu rodzinnym moim zdaniem... Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 24.07.11, 22:30 I oto właśnie chodzi- aby nie przykładać jednej miary do wszystkich. Jedni radzą sobie jakoś z beznadziejnym dzieciństwem, są silni psychicznie mimo razów jakich doznali od życia- inni nie- nie wyjdą poza obraz samotnego, nieszczęśliwego dziecka jakim w wewnątrz ciagle są, pomimo 27 lat w kalendarzu... Najgorsze co możemy robić tutaj to pisać- "jakby chciała toby cos z tym zrobiła", "ja też byłam w podobnej sytuacji i potrafiłam wziąć się w garść"- tak trudno pojąć, że mamy różne szkielety osobowościowe? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 31.07.11, 01:24 kali_pso napisała: >\ > Najgorsze co możemy robić tutaj to pisać - "ja też byłam w podobnej sytuacji i potrafiłam wziąć się w garść"- tak trudn > o pojąć, że mamy różne szkielety osobowościowe? Tak ktoś napisał? Rozumiem, że ten ktoś jest równie utalentowany i odniósł porównywalny sukces jako dwudziestolatka?? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 24.07.11, 22:39 Tu bandyta strzela do setki ludzi, jak do kaczek, tutaj ginie młoda osoba, niejako na własne życzenia. Rzeczywiście, to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
aggy80 Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 24.07.11, 23:22 wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Amy-Winehouse-zostala-doprowadzona-do-autodestrukcji,wid,13624813,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
lafiorka2 Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 24.07.11, 23:29 imasumak napisała: > Czy to, że była uzależniona, czyni ją mniej wartościowym człowiekiem? Hm? Była wartościowym człowiekiem,bo była znana? > Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 25.07.11, 07:50 raczej byla wartosciowa bo miala talent, ktory dawal radosc, ukojenie, emocje milionom ludzi bardzo szkoda mi ludzi w norwegiii, ale dla mnie to byli ludzie anonimowi, a muzyki amy sluchalam, szkoda mi byoo bardzo ze tak sie stacza i jakos bardziej dotknela mnie jej smierc, ze mimo ze miala pieniadze, miala niby bliskich to nikt nie umial, nie chcial, nie mogl jej pomoc i to ze dla mnie smierc amy jest bardzo smutnym wydarzeniem nie wartosciuje dramatu norwegii, ale osobiscie smiers amy dotknela mnie bardziej, choc tam zgineli niewinni ludzie Odpowiedz Link Zgłoś
jjod Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 25.07.11, 15:16 Imasumak, cyt.: ,,Niedawno całkiem sypały się gromy na Grudniową, że skreśla ludzi będących w nałogu, a teraz drogie panie, co wy robicie? '' A to dobre, prawda jest taka, że rzeczywiście gromy na mnie leciały, wypominano mi to co chwile, ba, porówniań do Hitlera też nie uniknęłam. Ale społeczeństwo to masowa hipokryzja (jak widać). Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 25.07.11, 18:29 Była już kiedyś genialna wokalistka. Nazywała się Margie Hendrix. Na progu swojej kariery poznała Raya Charlesa. Choc była piekielnie zdolna, śpiewała mu chórki przez kilka lat (znacie "Hit the roat, Jack"? To właśnie ona się tam tak wydziera), była jego kochanką choć on nigdy nie porzucił żony. Zaczęła z nim ćpać, żeby być "bliżej niego". Przedawkowała i umarła, gdy ją w końcu rzucił. Tylko fani jazzu dziś o niej pamiętają, choć głos miała fenomenalny. Ja nie rozumiem takiego oddania. Albo takiej głupoty. Co nie zmienia faktu, że ludzi czasem dotyka taka destrukcyjna miłosc. I moge im tylko współczuć i żałować, że zmarnowali talent. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: A ja nie rozumiem tej licytacji 26.07.11, 14:02 > Jak można wartościować czyjeś życie? ___________ To ja sie odniose do powyzszego. I UWAGA: TYLKO do tego konkretnego zdania, w oderwaniu od Winehouse. Ogolnie. ___________ Zycia jako takiego pewnie i nie mozna. W oderwaniu od rzeczywistosci, jako idee sama w sobie. Ale obawiam sie, ze to stwierdzenie to jeden z tak bardzo popularnuch i naduzywanych truizmow. Napedzajacych zreszta obecnie kampanie antyaborcyjna. Bo gdy skupimy sie na konkretach, to wartosciujemy caly czas. Zycie wlasne i czlonkow rodziny stanowi dla wiekszosci ludzi wartosc wieksza niz czyjekolwiek inne. Inaczej patrzymy na Unabombera a inaczej matke Terese. Inne oceny wzbudza samobojcza smierc terrorysty, inne kogos chorego na raka a jeszcze inne pijanego kierowcy i osoby, w ktora wjechal samochodem. Tak wiec owszem, kazde zycie jest jakas tam wartoscia sama w sobie, ale nie istnieje ono w oderwaniu od czlowieka, ktore je przezyl. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 [*] 31.07.11, 00:13 Bardzo mi smutno. Cudownie śpiewała, odniosła niebywały sukces, i mimo to ostatnie jej lata były koszmarem. Strasznie mi jej szkoda. Ewa Wodyłło, która zna się naprawdę dobrze na uzależnieniach, powiedziała, że bardzo wczesny sukces nie tylko nie chroni, ale wręcz może spowodować najpoważniejsze problemy z samym sobą, jeśli zabraknie mądrego wsparcia. Ktoś w tym wątku napisał, że przecież Amy miała dostęp do najlepszych na świecie klinik, najlepszych terapeutów - nie skorzystała. No właśnie - sądzę, że to bardzo ważne pytanie: dlaczego? Odpowiedź "bo tak chciała i sama sobie winna" nie wnosi niczego poza złudnym zaklinaniem rzeczywistości: mnie, moich najbliższych nigdy to nie spotka. Odpowiedz Link Zgłoś