Znalazłam gada w wannie.
Wiedziałam, że jak taki wlezie do wanny, to już się nie wydostanie. Mogłam albo utłuc, albo zostawić zadanie kotu, albo spróbować odtransportować. Pomocy, oczywiście, jak zwykle znikąd.
Dziś mam pierwszy egzamin na prawko, nie ma co sobie robić wrogów. Kwadrans sobie powtarzam, że to tylko głupi korsarz i że przecież mnie nie ugryzie. Potem wskakuję w ulepszony uniform do zwalczania robaków (
forum.gazeta.pl/forum/w,567,137157195,137158006,Re_Cma_.html) i idziemy ze szklanką i gazetką.
Pająk odtransportowany na balkon. Tyle że ktoś mógłby mu powiedzieć, że to nosidełko jest mocno niepewne i nie należy wystawiać nóg poza szklankę
Nic. Nie odpowiadam za pająki. Miałam dobre chęci. Jak go wywaliłam, to jeszcze dychał. Moje nerwica znacznie się pogłębiła, więc empirycznie stwierdzam - metoda konfrontacji nie działa w moim wypadku. Mam nadzieję, że nie cierpi....
Ale już wiem, na kogo zwalić moje oblanie. Bo że obleję to mogę obstawiać w ciemno.
...kurde, następny siedzi na ścianie...