Dodaj do ulubionych

wrażliwość, integracja, inność ? co z tym robicie?

11.09.12, 11:03
a co sądzicie o klasach integracyjnych i w jaki sposób i czy w ogóle tłumaczycie swoim dzieciom, że ludzie w tym dzieci są różni.
że staś nie może chodzić z nim na judo, bo ma chore biodro, że zuzia z kolei nie powinna przebywać w hałasie, bo cierpi na autyzm?

czy w takiej sytuacji przepisujecie dzieci do klasy "normalnych" dzieci, zeby nic i nikt nie ograniczał waszych własnych???

bo dla mnie takie sytuacje są szansą! tak. traktuje je jako szansę! na to, żeby pokazać dziecku, że odmienny nie znaczy gorszy. wyczulić go na potrzeby innych, tak żeby nie myślał tylko o sobie.

rzecz jasna bez przesady. bo jak pokazała moja historia wakacyjna nie można być też łosiem.
natomiast pewien stopień wrażliwości jest wg mnie bardzo ważny i pożadany, a często traktowany jako naruszanie naszej wolności.
Obserwuj wątek
    • shellerka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:04
      i tak. piję do tego dropsika. bo dla mnie była by to okazja do wytłumaczenia dziecku, ze jasiu cierpi na chorobę, która spowoduje to i to w przypadku zjedzenia tego i tego.

      i nie zrobiłabym problemu, zanim nie porozmawiałabym z moim dzieckiem.
    • asia_i_p Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:14
      Najfajniejsze w dzieciach jest to, że jak się ich nie nauczy nietolerancji, to nic z tym nie trzeba robić. W klasie mojej córki jest ciemnoskóry chłopczyk i problem braku tolerancji nie istnieje, jak również nie istnieje potrzeba tolerancji, bo dla uczących się dopiero świata dzieci jest to taka sama różnica jak między ciemnymi a jasnymi włosami, czyli niezauważalna. Sądząc po moich licealistach, długo to niestety nie potrwa i ktoś to w końcu spaprze. Choć czasem mi się marzy, że może już nie, może oni wyrosną na normalnych.

      Z moich obserwacji dzieci same z siebie, bez podjudzania dorosłych, są nietolerancyjne tylko wobec tego, co rzeczywiście je drażni, więc o ile niepełnosprawność ruchowa raczej nie wywoła drwin, o tyle zaburzenia umiejętności funkcjonowania w społeczeństwie mogą być słabo tolerowane i zbudowanie tolerancji wobec nich może wymagać pracy ze strony dorosłych. Ale tolerancję narodowościową, religijną, itp. dzieci mają wrodzoną, bo im się jeszcze ludzie nie znudzili i każdy jest inny. Więc jedna więcej różnica niewiele zmienia.

      I jeszcze jedna sprawa - nietolerancja narasta lawinowo, kiedy pojawiają się pierwsze niepowodzenia. I mam wrażenie, że poszanowanie godności każdego człowika, nieranienie poczucia wartości każdego dzieciaka, danie mu okazji do odniesienia sukcesu, więcej by zrobiły dla tolerancji niż specjalne programy tworzące listy tych, których trzeba tolerować.

      Czyli fajnie, że są klasy integracyjne, ale szkoda, że je trzeba nazywać integracyjnymi i budować wokół nich odrębną ideologię.
      • shellerka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:20
        tak, ale dziecko spyta, dlaczego on nosi słuchawki na uszach w trakcie przerwy?
        albo dlaczego musimy być cicho i nie możemy podgłośnić muzyki, kiedy jest u nas olek?
        albo dlaczego nie możemy dać kasi cukierka?

        no chyba, że są dzieci, które przyjmują wszystko tak jak leci i nie dociekają co, jak i dlaczego. moje z tych ciekawskich.

        natomiast zgadzam się z tobą, że uwielbiam w dzieciach to ich: "acha" i przejście do następnego tematu. nie ocenianie. po prostu dlaczego? dlatego, że i już po temacie.
        • asia_i_p Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:37
          Właśnie o to mi chodziło - że spyta i powie "acha". Ten stan chciałabym zachować - patrzenia na fakty, braku skrępowania i braku złych intencji.
          Bo te nasze dorosłe podziały są głupie. Jeśli ktoś ma nogę w gipsie, podpisujemy mu się na gipsie i do głowy nikomu nie przyjdzie nie tylko nietolerancja, ale też jakiekolwiek powstrzymywanie się od nietolerancji, kalkulowanie, czy przypadkiem taki mój gest nie będzie odczytany jako nietolerancyjny. Oczywiście oferujemy pomoc.
          A kiedy widzimy osobę z jedną nogą, to nagle to jest problem - czy patrzeć, czy nie patrzeć, oferować pomoc czy nie oferować pomocy, odnosić się do tego czy nie.
    • iwoniaw Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:17
      W szkole mojego dziecka nie ma klas integracyjnych, ale w klasie są dzieci z pewnymi (dość rygorystycznymi) ograniczeniami żywieniowymi. I dlatego w sprawie dropsika mam tzw. mieszane uczucia; bo z jednej strony wiadomo, że jeśli daję dziecku poczęstunek dla kolegów z klasy z okazji urodzin, to wiedząc, że Jasio nie może jeść np. ciastek z normalnej mąki specjalnie wybieram coś innego, żeby każdy mógł się normalnie poczęstować i nie napytać sobie tym biedy. Dlatego dobrze, że rodzice takie rzeczy mówią (w sensie "mój Jasio jeść cukierków/mleka/chleba nie może, proszę, żeby go nie częstować i w miarę możliwości nie epatować takimi produktami"), ale i tak największy problem spoczywa na rodzicach Jasia i samym Jasiu, który musi wiedzieć, że czegoś mu nie wolno, choć kolegom owszem, bo to ostatecznie on decyduje czy poczęstować się kanapką/batonem/sokiem Franka czy Zuzi i on poniesie ew. konsekwencje.
      • shellerka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:22
        no u nas podobnie. i dlatego na początku każdy określił na prośbę wychowawczyni, kto i na co jest uczulony, żeby było wiadomo i np. w kwestii cukierków urodzinowych wiadomo, ze lepiej przynieść takie bezpieczne bez czekolady i orzeszków.
        każdy się stosuje i chyba tylko totalny idiota zacząłby się buntować, że on chce przynieść snickersy, bo tak.
        • iwoniaw Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:31
          Zgadzam się z Tobą i dlatego dziwią mnie w sąsiednim wątku wypowiedzi osób, które wyżej stawiają prawo swego dziecka do dostępu do snickersa 24h/dobę niż możliwość niewielkiego ułatwienia życia innemu, małemu dziecku, które musi się ograniczać non stop i możnaby mu nie dowalać widoku słodyczy pożeranych na jego oczach przez te 3-4 h dziennie, które pierwszak spędza w szkole.

          (Inną kwestią jest, po co im ta wolność do cukru, skoro wszak ematka syfem dziecka nie pasie, a do śniadaniówki daje mu wyłacznie wodę i zdrowe przekąski big_grin )
        • aqua48 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:33
          Z moich obserwacji klasy "integracyjne" są totalnym nieporozumieniem i bzdurą. Każda klasa powinna być integracyjna, bo lepiej się sprawdza przyjmowanie do "zwykłych klas" dzieci z niepełnosprawnościami niż tworzenie swoistych gett, w których i tak, te "integracyjne" są napiętnowane i traktowane inaczej. Oczywiście te "normalne klasy", za to powinny być nie liczniejsze niż dwadzieścia osób.
          A dzieci licealne świetnie sobie radzą z kolegami na wózkach, czy niedowidzącymi, ciągnącymi za sobą maszynę brajlowska na każdą lekcję. Bardzo dużo zależy od podejścia nauczycieli. A jeszcze więcej od ogółu rodziców i ich nastawienia do niepełnosprawności, dzieci tymi przekonaniami przesiąkają i prezentują je potem w szkole i otoczeniu.
          A dla wielu rodziców nie ma problemu w tym, że ich Jasio nie może jeść białka, czy ma astmę, natomiast jest wielki problem w tym, że Kasia z ławki za Jasiem ma padaczkę, albo urodziła się ze zdeformowaną rączką.
        • nadja11 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:35
          Klasy integracyjne to fikcja , poniewaz nie ma szans by dzieci w wieku szkolnym tolerowały innośc i niepelnosprawnosc kolegów. Niestety. Dorosli owszem klada im do glow ze nie wypada sie smiac ,wyszydzac ale to absolutnie nic nie da. Ja spotykam sie z ogromna tolerancja co do mojego dziecka ze strony osob dorosłych , pracownikow szkoly , nauczycieli itd niestety dzieci w wieku szkolnym , te w klasie integracyjnej nie są i nie beda tolerancyjne i juz sie z tym pogodziłam.
          • amaroola co z horendalna bzdura! 11.09.12, 12:28
            nadja11 napisała:

            > Klasy integracyjne to fikcja , poniewaz nie ma szans by dzieci w wieku szkolnym
            > tolerowały innośc i niepelnosprawnosc kolegów. Niestety. Dorosli owszem klada
            > im do glow ze nie wypada sie smiac ,wyszydzac ale to absolutnie nic nie da. Ja
            > spotykam sie z ogromna tolerancja co do mojego dziecka ze strony osob dorosłych
            > , pracownikow szkoly , nauczycieli itd niestety dzieci w wieku szkolnym , te w
            > klasie integracyjnej nie są i nie beda tolerancyjne i juz sie z tym pogodziła

            od ponad 10lat pracuje w systemie szkolnym gdzie klasy tzw. "integracyjne" to codziennosc
            sa w nich nie tylko dzieci z zburzeniami ruchu, ale rowniez dzieci z niedorozwojem umyslowym, czesto dzieci prawie nie mowiace i mongoidalne

            zauwazylam ze ich "normalni" rowiesnicy ( dzieciaki 9-12 letnie) sa wyjatkowo tolerancyjne, opiekuncze, wlaczaja je do swoich zabaw, pomagaja, daja podbudowujace zadania (np. wlaczenie projektora, wylaczenie swiatel itd) wszystko odbywa sie w bardzo przyjaznej.atmosferze... ale to nie jest w POlsce, ktora zreszta kocham miloscia namietna


            Ale niestety, kiedy w moim nowym kraju widze turystow z Polski (co jest zjawiskiem dosc rzadkim) np w supermarkecie, to juz wiem dlaczego w Polsce klasy integracyjne moga byc porazka sad(
            • shellerka Re: co z horendalna bzdura! 11.09.12, 12:32
              no bo pomyśl sobie, jaki przykład dają polscy rodzice, którzy zamiast nie wiem... wykazać zrozumienie, że olo nie może jeść słodyczy i pani prosi o nie przynoszenie takowych, robią jazdę, że dlaczego ich dziecko ma być pokrzywdzone.

              i teraz tak: nie wierzę, że taka mama po powrocie z zebrania nie suszy swojemu mężowi głowy i nie opowiada oburzonym głosem, że wiesz, co! wyobraź sobie, że mama tego tam, to powiedziała, że jej dziecko nie może, więc my też nie powinniśmy. no wyobraź sobie, jak mam nie dawać naszemu kajtusiowi batonika musli?! no przecież to skandal.

              a dziecko za ścianą tego słucha i na bank mu poziom tolerancji i zrozumienia rośnie wink
              • nadja11 Re: co z horendalna bzdura! 12.09.12, 09:33
                Shellerko ale własnie ja mam na prawdę odmienne spostrzeżenia , obserwuje i wieksozsc ludzi dorosłych uwrażliwia jednak swoje dzieci na niepelnosprawnosc rowiesnikow. Ja slysze że rodzice wtłaczają do głow tym 10 latkom że powinni byc toleranyjni na innosc , widze że nauczyciele pilnują by moje dziecko nie było dyskryminowane ,wyśmiewane. Niestety , nie dają rady bo dzieci w tym wieku mają zakodowane ze odbiegajace od normy zachowanie sie wysmiewa a nieprzystających do grupy odrzuca.
                • nadja11 Re: co z horendalna bzdura! 12.09.12, 09:35
                  Nie miałam w klasie mojego dziecka a uczeszcza do niej juz kilka lat , absolutnie zadnego problemu z ludzmi dorosłymi , nauczycielami , rodzicami uczniów, wszyscy dają mi odczuc że rozumieją i są tolerancyjni. Problem jest z rówiesnikami, bo dzieci są okrutne.
            • laquinta Re: co z horendalna bzdura! 11.09.12, 12:55
              amaroola napisała:

              > Ale niestety, kiedy w moim nowym kraju widze turystow z Polski (co jest zjawis
              > kiem dosc rzadkim) np w supermarkecie, to juz wiem dlaczego w Polsce klasy inte
              > gracyjne moga byc porazka sad(

              Dlaczego?
              • amaroola Re: co z horendalna bzdura! 11.09.12, 13:06
                >
                > Dlaczego?


                ano dlatego, ze laza po tym supermarkecie, nic oczywisie, nie kupujac, tylko podsmiewajac sie ze wszystkiego, co nie "po ichniemu", oczywiscie maja prawo bo "wygladaja" - sa odpicowani, z rekami zalozonymi do tylu i mina Packera - podsmiehujki z "no preservatives", z cen, z ludzi wokol... zenujace, , zwlaszcza ze tzw. wyglad "klasa srednia lub wyzsza"- no nawet innego koloru rzodkiewki zniesc nie moga, a co dopiero niemowe, lub dziecko mongoidalne obok ich wnusia...no nie do pojecia! w tej samej klasie!
                • laquinta Re: co z horendalna bzdura! 11.09.12, 14:22
                  No wlasnie, potem jedziesz do kraju, gdzie takie glupki to 85% spoleczenstwa i masz co masz, czyli polska rzeczywistosc.
                • ira_07 Re: co z horendalna bzdura! 11.09.12, 17:44
                  > ano dlatego, ze laza po tym supermarkecie, nic oczywisie, nie kupujac, tylko po
                  > dsmiewajac sie ze wszystkiego, co nie "po ichniemu",

                  A co to za kraj? Bo jako żyję nie spotkałam się ani w Pl ani za granicą z takim zachowaniem (a Polaków za granicą spotykam często, na dalekie wojaże mnie nie stać), żeby ktoś łaził po sklepie i tylko naśmiewał się z innych. Domyślam się, że skoro ci turyści wyglądają na zamożnych to jakiś daleki kraj lub b. drogi?
                • nadja11 Re: co z horendalna bzdura! 12.09.12, 09:41
                  A to jest racja przyznaję , jest cos w polskiej mentalnosci ze sie wyśmiewa ,porównuje , nadmiernie koncentruje na innych.
            • laquinta Re: co z horendalna bzdura! 11.09.12, 14:25
              amaroola napisała:

              > zauwazylam ze ich "normalni" rowiesnicy ( dzieciaki 9-12 letnie) sa wyjatkowo
              > tolerancyjne, opiekuncze, wlaczaja je do swoich zabaw, pomagaja, daja podbudow
              > ujace zadania

              Tylko akcent wysmiewaja. Zdumiewajacy brak konsekwencji widze u Ciebie albo wrecz histerie. smile
            • guderianka Re: co z horendalna bzdura! 11.09.12, 15:50
              nie pisz ze bzdura-to jest polska rzeczywistosc
              tutaj nie ma integracji na poziomie mentalnym więc twory w stylu klas integracyjnych to wiecej szkody niz pozytku
    • mary_lu Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:32
      No to masz cukierkowy obraz klasy integracyjnej.

      Niestety, zazwyczaj dzieci, które dzięki takim klasom mają się integrować, to dzieciaki z FAS, zaniedbane, z rodzin dysfunkcyjnych, z podejrzeniem, czy rozwiająca się choroba psychiczną, w trakcie orzekania niepełnosprawności umysłowej.

      Moja mama uczy w takich klasach, wiecznie brakuje im czasu na uczenie zdrowych dzieci, nie dostają dodatkowych godzin dla dzieci z problemami, nie mogą się doprosić o diagnozę psychiatryczną, zmianę toku nauczania, wydebić od rodziców orzeczenia z poradni o niepełnosprawności umysłowej dziecka. Użerają się ze źle funkcjonującymi rodzicami, próbują rozwiązywać problemy socjalne. Orka na ugorze.

      Klasa integracyjna, taka jaką znam, to ostatnia klasa, do której posłałabym moje dziecko. Nie dlatego, że dziewczynka z chorym bioderkiem ograniczałaby moje dziecko, ale dlatego, że chory psychicznie chłopiec "rozwala" każdą lekcję, na której się pojawi (albo nauczycielki angażują 90% swojej uwagi w to, żeby tego nie robił).
      • aqua48 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:40
        mary_lu napisała:

        > Moja mama uczy w takich klasach, wiecznie brakuje im czasu na uczenie zdrowych
        > dzieci, nie dostają dodatkowych godzin dla dzieci z problemami, nie mogą się do
        > prosić o diagnozę psychiatryczną, zmianę toku nauczania, wydebić od rodziców or
        > zeczenia z poradni o niepełnosprawności umysłowej dziecka. Użerają się ze źle f
        > unkcjonującymi rodzicami, próbują rozwiązywać problemy socjalne. Orka na ugorze.

        Dokładnie, cała idea "integracyjności" została przerzucona na nieprzygotowanych do tego nauczycieli, zostawionych bez zaplecza, wsparcia i pomocy.

        > Klasa integracyjna, taka jaką znam, to ostatnia klasa, do której posłałabym moj
        > e dziecko. Nie dlatego, że dziewczynka z chorym bioderkiem ograniczałaby moje d
        > ziecko, ale dlatego, że chory psychicznie chłopiec "rozwala" każdą lekcję, na k
        > tórej się pojawi (albo nauczycielki angażują 90% swojej uwagi w to, żeby tego n
        > ie robił).

        To też prawda, a poza tym takie dziecko i tak dostanie od kolegów "łatkę" idioty i pajaca. Za to jak się zachowuje na lekcjach. Więc z czym tu integracja?
      • mynia_pynia Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 20:28
        Miałam napisać właśnie, że klasy integracyjne u nas w Polsce to najczęściej dzieci z 'ostrych patologi' latami zaniedbywane, nigdy bym nie posłała mojego syna do takiej placówki. A dzieci niepełnosprawne ruchowo najczęściej chodzą do "normalnych' klas.
        https://www.suwaczki.com/tickers/atdcj44je39ok3sg.png
        • naomi19 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 12.09.12, 08:37
          otóż to, zgadzam się
    • lady-z-gaga Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:33
      > natomiast pewien stopień wrażliwości jest wg mnie bardzo ważny i pożadany, a cz
      > ęsto traktowany jako naruszanie naszej wolności.

      Pełna zgoda, gorzej, że trudno jest okreslić, jaki ten stopien wrażliwości ma byc - innymi słowy, jak daleko mają sięgać ograniczenia grupy w imię dobra słabszej jednostki.
    • guderianka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:34
      Klasy integracyjne do debilizm. Nie powinno być wyrożników. W publicznej masowej szkole dzieci niepełnosprawne powinny chodzić do klasy z Kasią i Jasiem a nie do klasy integracyjnej, w każdej klasie jeśli byłaby konieczność powinno być dziecko niepełnosprawne a nauka dostosowana zarówno do jego potrzeb jak i potrzeb klasy. Klasy integracyjne w postaci 5 dzieci z orzeczeniem (z różnymi schorzeniami). W klasie mojej corki w szkole integracyjnej, w klasie integracyjnej (chodziła I-II klasa, teraz mimo niepełnosprawności chodzi do "zwyklej'
      klasy) był chłopiec z padaczką, dziewczynka z retinopatią wcześniaczą, dziewczynka niewidoma i moja niepełnosprawna ruchowo. Nauczyciel wspomagający był tyflopedagogiem i skupiał sie najbardziej natej niewidomej-ergo pozostałe dzieci były zaniedbane. Podobna pomyłka jest mieszanie dzieci z niepełnosprawnością ruchową i dzieci z problemami typu ADHD, tudzież 5 dzieci z ADHD w jednej klasie.

      Dodam, ze moja córka po pierwszym dniu w normalnej szkole - drugi tydzień III klasy powiedziała : Mama, wreszcze czuję sie jak normalny człowiek a nie jak kaleka..
      • shellerka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:42
        W publicznej masowe
        > j szkole dzieci niepełnosprawne powinny chodzić do klasy z Kasią i Jasiem a nie
        > do klasy integracyjnej, w każdej klasie jeśli byłaby konieczność powinno być d
        > ziecko niepełnosprawne

        zgadzam się w 100 %, ale poczytałaś te wątki, które się ostatnio pojawiły i kłótnie o dropsa, o winogronko, czy batonika?

        to teraz pomnóż to razy 10 - bo jednej matce nie podobałoby się, że jej dziecko nosi kazika tornister, bo kazik o kulach, bo druga niezadowolona, że jej córeczka siedzi z antkiem z ADHD, a jeszcze inna, że Piotrek rozwala zajęcia, bo powtarza po kilka razy to samo słowo - bo ma autyzm.

        potem problem wycieczek, bo czemu nie wycieczka w góry, najwyżej dwie osoby nie pojadą, a czemu nie wyprawa na ściankę wspinaczkową? przecież nie można ograniczać reszty dzieci itp. itd.
        • guderianka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:43
          Ja takie historie czytam na forum-w realu jakoś nie mam z nimi do czynienia wink
        • lady-z-gaga Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:10
          > to teraz pomnóż to razy 10 - bo jednej matce nie podobałoby się, że jej dziecko
          > nosi kazika tornister, bo kazik o kulach, bo druga niezadowolona, że jej córec
          > zka siedzi z antkiem z ADHD, a jeszcze inna, że Piotrek rozwala zajęcia, bo pow
          > tarza po kilka razy to samo słowo - bo ma autyzm.

          Rozumiem, że Tobie podobałoby się, gdyby Twoje dziecko miało w klasie autystę, rozwalającego zajęcia i agresywnego ADHDowca w tej samej ławce? może najpierw przekonaj się o tym w praktyce, potem pisz? wink
          • shellerka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:24
            ależ moja droga moje dziecko chodziło do klasy z jednym dzieckiem z autyzmem i jednym ze zdiagnozowanym ADHD. do tego jedno dziecko miało problemy bardziej fizycznej natury.
            i wiesz co? i tak największy problem był z teoretycznie zdrowym, ale pochodzącym z patologicznej rodziny dzieckiem.

            na zebraniach nie było żadnych problemów. były spotkania integracyjne dla rodziców, na których rozmawialiśmy sobie, mieliśmy prezentacje i było super.
            klasa zgrana, nikt nie robił z niczym problemu.

            teraz trafiliśmy do klasy dzieci "zdrowych" i na zebraniu już tak kolorowo nie było.

            że nie wspomnę o zebraniu w przedszkolu u młodej:

            podaję autentyczny przykład głupoty ludzkiej u nas w grupie:

            mama 1.: "proszę paaaaniiii, a gdzie będą dzieci, które nie chodzą na religię?"
            pani wychowawczyni: "będą miały zapewnioną opiekę i zajęcia w tym czasie"
            mama 1: "no, ale gdzie? w sali czy innej sali? czy będą słuchały? czy będą odizolowane?"
            pani wychowawczyni: "będą pod opieką wychowawcy w innej sali"
            mama 1 "to znaczy, ze bedą odizolowane?"
            zmęczona pani wychowawczyni (nowa w szkole, pierwsza praca, młoda i nieśmiała - przegibane ma) : "będą pod opieką w innej sali, ale czy ktoś nie będzie chodził na religię?" (dodam, ze przy zapisach dawalliśmy takie oświadczenia, czy dziecko chodzi, czy nie na religię)
            mama1: "no, ale ja mimo to chcę wiedzieć, gdzie będzie dziecko"


            w końcu jedna ze "starszych stażem" mam nie wyrobiła nerwowo i spytała, czy jej dziecko nie będzie na tą religię chodziło. pani się nie poddawała i tłumaczyła, że to nie ważne (booooże!!!! ) bo niezależnie od tego, czy jej dziecko będzie czy nie będzie na religię chodziło, ona chce to wiedzieć. teraz i tutaj.

            mama starsza stażem powiedziała, że zróbmy w takim razie sondę, czy ktoś nie będzie chodził na religię i jeśli nie będzie chodził, to będziemy dalej dyskutować i myśleć, a jeśli nie, to nie ma tematu.

            OKAZAŁO SIĘ, ŻE WSZYSCY NA RELIGIĘ CHODZĄ.

            i takie są właśnie te rodzice big_grin coś jak lipcowa - byle pogadac, byle pobić piany, bo życie takie nudne wink
      • aqua48 Najlepsze podsumowanie 11.09.12, 11:44
        guderianka napisała:

        > Klasy integracyjne do debilizm.
        > Dodam, ze moja córka po pierwszym dniu w normalnej szkole - drugi tydzień III k
        > lasy powiedziała : Mama, wreszcze czuję sie jak normalny człowiek a nie jak kal
        > eka..

        To powinni usłyszeć w ministerstwie...
      • lady-z-gaga Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:49
        guderianka napisała: (...) w każdej klasie jeśli byłaby konieczność powinno być d
        > ziecko niepełnosprawne

        Jesli dobrze zrozumiałam Twoj post, postulujesz, żeby w każdej klasie w publicznych szkołach był tzw nauczyciel wspomagający, ze specjalistycznym wykształceniem? Tego nawet najbogatsze kraje nie praktykują.
        • mary_lu Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:01
          Nie jest potrzebny nauczyciel wspomagający. Jeśli nie mówimy o dzieciach z dużymi problememi intelektualnymi czy psychicznymi, to wystarczy, ze klasa nie liczy ponad 20 osób, i nauczyciel sobie poradzi. Przerabialiśmy to w szkołach prywatnych. W kazdej klasie, do której chodziło dziecko z rodziny czy znajomych, było dziecko o obnizonej sprawności ruchowej, chore na cukrzycę, z Aspergerem itp. Naruralnie wtapiało się w klasę i nie było żadnych problemów, a nawet nadwrażliwe mamuśki-harpie, z gatunku czatujących godzinami pod szkołą, nigdy słówkiem nie pisnęły.
          • lady-z-gaga Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:15
            Jeśli nie mówimy o dzieciach z duży
            > mi problememi intelektualnymi czy psychicznymi, to wystarczy, ze klasa nie licz
            > y ponad 20 osób,

            W państwowcy szkołach klasa, niestety, zwykle liczy sporo więcej.
            Poza tym w państwowych szkołach nawet dzieci bez rozpoznania niepełnosprawności bywają bardzo problematyczne i wymagają indywidualnego podejścia. Do szkół prywatnych trafiają dzieci z nieco innych srodowisk, niż do tych powszechnych i praca z nimi jest łatwiejsza.
            • mary_lu Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:36
              Dalej są takie duże klasy? U mamy w szkole nawet zwyczajne klasy są niezbyt liczne, ale może to specyficzna sytuacja. U nich wszystkie dzieci, których rodzice jeszcze "walczą" czyli dzieci niepełnosprawne inaczej niż "społecznie" czy "rodzinnie", chodzą do normalnych klas - bo rodzice nie chca ich umieszczać w klasie integracyjnej, ze znanym w całej dzielnicy Iksińskim czy Igrekowskim. Tamte klasy pracują normalnie, tam właściwie jest ta integracja, a klasy integracyjne to zwykłe getto.
    • ma_dre Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:48
      Idea jest wspaniala, ale jak zawsze rozbija sie o brak kasy. Moze funkcjonowac, jesli kazde dziecko tego wymagajace ma swojego opiekuna na lekcji i nie wymaga od innych dzieci osobistego wkladu w jego obecnosc w szkole... A tolerancji na odmiennosc w spoleczenstwie nigdy za wiele!
      • aqua48 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:56
        Nie każde dziecko niepełnosprawne wymaga opiekuna na lekcji. JEDNO takie dziecko w klasie nie jest żadnym zagrożeniem dla innych, ani dla siebie. Zwłaszcza w klasie mało licznej osobowo. Natomiast "normalna" klasa z pięcioma dziećmi z ADHD np. jest dla mnie nie do opanowania nawet przy drugim nauczycielu wspomagającym...
        Wszystko zależy od rodzaju i stopnia niepełnosprawności.
        • grave_digger Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:04
          ja akurat sobie bardzo chwalę szkołę i klasę integracyjną mojej córki. klasa ma świetną wychowawczynię, wysoki poziom, jedno niepełnosprawne dziecko z porażeniem na wózku, i wielka zaleta - klasa jest mało liczna.
          katastrofą była poprzednia szkoła i klasa, w które znalazły się dzieci z patologicznych rodzin w tym 3 dzieci nie zdała do II klasy. i była to 'zwykła' szkoła.
    • grave_digger Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 11:53
      z powodu zmiany miejsca zamieszkania przeniosłam córę do integracyjnej szkoły podstawowej do klasy integracyjnej. nic dziecku nie muszę i nie musiałam tłumaczyć, bo ona akurat z tych co namiętnie ogląda programy o chorobach na discovery suspicious więc wie bardzo dużo (II kl sp). nawet wie, że są ludzie, którzy przechodzą operację zmiany płci.
      a tak poza tym, dzieci w tym wieku są nieskażone. mają wysoki współczynnik tolerancji. raczej więcej wymagają od siebie niż od innych.
      • karola1008 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:09
        Mam wrażenie, że większość dzieci nie ma problemu z odmiennoscią rówieśników,a tłumaczenie tych kwestii wygląda tak :
        - Dlaczego Kasia tak krzywo chodzi?
        - Bo ma chore nóżki, nie wszyscy jesteśmy superzdrowi, ty masz alergię, Kasia nie może chodzic.
        - Aha.
        Po czym dziecko idzie się bawić z Kasią, która nie chodzi, ale to jej nie przeszkadza w zabawie w dom czy w szkołę, czy w co tam jeszcze. W berka też nie big_grin.
        To samo dotyczy Sary, której tata jest Hindusem, Benjamina, którego tata pochodzi z Kenii, Michałka - synka pary Wietnamczyków, itp., itd.
        A jeśli chodzi o Paulinę, która ma padaczkę, to sie dziecku tłumaczy, że to też choroba, może groźnie wyglądać, ale można z tym normalnie życ, na przykład ciocia Ada też ma padaczkę, nawet o tym nie wiedziałeś. A jak Paulinka dostanie ataku padaczki, to może to wyglądać tak i tak, trzeba zrobić to i to (w zależnosci od wieku dziecka).
        A Leon ma zespół Downa, to też taka choroba, wielu rzeczy trudno mu się nauczyć, niektórych nigdy nie bedzie umiał, ale za to jest niesamowicie wesoły.
        Niezależnie od tego, jak długie są wywody dorosłych na "zadany temat", dzieciak kwituje to stwierdzeniem "Aha". No wiec "Aha" Mości Panie big_grin.
        • guderianka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:32
          nie zawsze dla dzieci jest to takie "aha"
          dzieci bywają bardziej okrutne od dorosłych-nawet te 6-7 letnie

          a wyzwiska i napiętnowanie bywają normą u dzieci starszych-moja córa została zwyzywana wczoraj przez kolegów z klasy którzy znają ją od kilku lat.Wysmiewali ją na lekcji w-f gdy tak jak oni biegala okrążenia, na równi z innymi. Wyzwiska spowodowane paraolimpiadą, jej sukcesami sportowymi w tamtym roku, wynikające z czystej ludzkiej podlości.Dzieci...heh..
          • kura17 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:53
            Gudrianka, a moze te dzieci dokuczaly Twojej corce, bo u nich w domu taka a nie inna atmosfera panuje? ciagle czytam jakies idiotyzmy na temat paraolimpiady, moze u dzieciakow w domu tez takie opinie panuja? sad a wiadomo - z domu bardzo duzo sie wynosi.

            tak gdybam, nie wiem, czy to prawda.
            • guderianka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 15:45
              Nie wiem jak jest u nich w domu Po prostu mają takie fazy i co jakiś czas nachodzi faza debilizmu wtornego i zachowują się idiotycznie, potem faza mija , wszystko jest ok, wychowawca dużo wysiłku wkłada w kształtowanie postaw i zachowań, przez jakiś czas jest ok a potem jazda od nowa..
          • grave_digger Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 13:27
            guder, może ci koledzy dokuczali jej nie z powodu jej niepełnosprawności a np. czystej zazdrości, ponieważ osiąga sukcesy sportowe. może twoja córa ma też specyficzny charakter, jest dominująca, i lubi prowokować sprzeczki z innymi? nie wiem. pytam. bo czasem chodzi o coś z goła innego.
            • guderianka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 15:47
              zazdrosc-tez o tym pomyslałam ale jak napisalam wyzej-to są fazy. a córa nie prowokuje i nie zaczepia-to nie w jej stylu
              • asia_i_p Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 21:33
                Zazdrości nie trzeba prowokować - starczy być lepszym.
                Ja z jednej strony bardzo szanuję pracę tej wychowawczyni, że stara się korygować zachowania tych dzieciaków. Ale z drugiej strony należałoby pewnie zmienić cały system szkolny tak, żeby jak najmniej dzieciaków czuło się słabych, gorszych. Bo to ci, którzy czują się gorsi szukają słabszych od siebie, żeby się na nich powyżywać. Gdyby mogli być w czymś dobrzy, nie potrzebowali by na nikim odreagowywać.

                Ja ich oczywiście nie usprawiedliwiam, bo są w wieku, w którym już powinni już nie stosować takich mechanizmów. Ale lepiej byłoby tak zorganizować szkolnictwo, żeby nie generowało takiej masy sfrustrowanych uczniów - wszystkim byłoby lepiej.
                • guderianka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 12.09.12, 10:30
                  pewnie,że tak. to złożony problem
    • maggorlo Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 12:55
      Idea oczywiście piękna, praktyka wygląda jednak różnie.

      Ja moje dziecko wysyłam do szkoły po to, aby zdobywało wiedzę. Jeśli miałabym wybór między klasą "normalną" a integracyjną musiałabym zdobyć masę informacji przed podjęciem decyzji. Nie chciałabym wysłać córki do klasy, w której nie może się skupić, nauczyciel nie ma czasu dla niej bo poświęca go w większości chłopcu z ADHD i głęboko autystycznej dziewczynce. Jeśli klasa integracyjna składałby się z nielicznej grupy dzieci z lekkim upośledzeniem czy upośledzeniem fizycznym to takie rozwiązanie uważam za najlepsze: połączenie rzetelnej nauki z edukacją emocjonalną. W innym przypadku tolerancji i zachowań społecznych wolałabym uczyć na własną rękę wink
      • eliszka25 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 14:33
        co robie w kwestii tolerancji i wrazliwosci? w sumie nic. dzieci sa tolerancyjne z natury, jesli z domu nie wyniosa konkretnych uprzedzen. w klasie mojego synka jest chlopczyk hermafrodyta. nigdy nie uslyszalam zlego slowa na jego temat. kiedys syn mnie o cos tam spytal, wiec wytlumaczylam (zgodnie z prosba rodzicow chlopca, ktorzy opowiedzieli wszystkim o calej sprawie, zeby sytuacja byla jasna). przyjal do wiadomosci i tyle. moim zdaniem, jesli dziecko w domu nie slyszy, ze jasio jest taki, a stasio owaki, to samo z siebie nie ma uprzedzen i wiele rzeczy przyjmuje za oczywiste/normalne z tym wlasnie przyslowiowym "acha".

        podobnie moj syn doswiadcza tolerancyjnosci na kazdym niemal kroku, bo jest nieco "inny". jego innosc polega na tym, ze mowi po polsku, a jezyka otoczenia sie uczy (no, teraz juz umie calkiem niezle, ale jeszcze nie jest perfect). z opowiadan nauczycielki wiem, ze dzieci go lubia, ze sa zainteresowane, budzi to ich ciekawosc, pytaja i to jest jak najbardziej ok! jednak nigdy nie smialy sie z niego z tego powodu. ba, dzieci na naszym podworku czesto powtarzaja po moich chlopakach polskie slowa albo pytaja mnie, co cos tam znaczy. czysta ciekawosc, ktora bardzo chetnie zaspokajam.

        a czy jedno niepelnosprawne dziecko rozwala lekcje calej klasie? z wlasnego doswiadczenia uwazam, ze nie. przez 4 lata liceum chodzil ze mna do klasy chlopak z porazeniem mozgowym. owszem, niektorzy nauczyciele "przymykali oko" na jego umiejetnosci, bo skoro mial nie do konca sprawna lewa reke, a prawa prawie w ogole niesprawna, to wiadomo bylo, ze nie nauczy sie pisac na maszynie metoda bezwzrokowa dziesieciopalcowa, czy nie opanuje klawiatury komputera tak, jak pozostali. w lekcjach jego niepelnosprawnosc nie przeszkadzala. nawet, jesli kazda lekcja byla w innej klasie. trzeba bylo pomoc mu sie przemiescic, bo chodzil tylko z czyjas pomoca, ale zawsze znalazl sie ktos, kto podal mu reke, inny wzial jego plecak. nikt nie robil z tego "afery", bylo to dla nas normalne i nie przeszkadzalo nam specjalnie.
    • mnb0 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 13:57
      A ja nadal nie rozumiem - dlaczego rodzice nie chca poslac swoich dzieci specjalnej troski do klas/szkol dla dzieci specjalnej troski? Nie czarujmy sie - dzieci uposledzone umyslowo wymagaja innego nauczania niz dzieci zdrowe. Wiec po co je laczyc w jednej klasie, skoro nauczyciel i tak musi sie potem rozdwoic, zeby dogodzic i dzieciom zdrowym, i uposledzonym?
      • shellerka Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 14:33
        ale w klasach integracyjnych nie umieszcza się dzieci mocno upośledzonych!!! tylko takich, które mogą uczyć się w normalnych szkołach.
        co ma na przykład jazda na wózku inwalidzkim do zdolności do uczenia się???

        a dziecko autystyczne często przewyższa inteligencją dziecko przeciętne.

        ADHD kiedyś nie było diagnozowane i nauczyciele radzili sobie z takimi dziećmi nie mając pojęcia o problemie, który teraz jest nazwany, więc teoretycznie powinno być łatwiej. zresztą wiele znanych ludzi ma zdiagnozowane ADHD. jakoś nie widzę Szczepkowskiej, czy Majewskiego w szkole specjalnej...

        zresztą podejście rodziców wydaje mi się właśnie takie jak Twoje: "nie znam problemu, ale na wszelki wypadek trzymam się od tego z daleka dla własnej wygody"
        • mnb0 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 15:15
          Nie pisze o niepelnosprawnosci ruchowej, bo to raczej oczywiste, ze kazda szkola powinna miec podjazd i byc odpowiednio przystosowana.
          Mowie o dzieciach uposledzonych umyslowo, ktore ucza sie wolniej niz inne i wymagaja specjalnej uwagi nauczyciela. Dlaczego rodzice nie chca ich poslac do szkol gdzie mialyby fachowa opieke i nauczycieli przygotowanych do pracy z takimi dziecmi, tylko na sile pchaja je do normalnych klas, chyba tylko po to, zeby udawac, ze nie ma zadnego problemu.

          > ADHD kiedyś nie było diagnozowane i nauczyciele radzili sobie z takimi dziećmi
          No bo kiedys mogli lobuzowi dac po lapach albo wywalic go za drzwi. Dzis taki adehadowiec moze rozwalac lekcje calej klasie w imie integracji i wrazliwosci na innosc.
          • vesper_lynd_1 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 17:53
            > Mowie o dzieciach uposledzonych umyslowo, ktore ucza sie wolniej niz inne i wym
            > agaja specjalnej uwagi nauczyciela. Dlaczego rodzice nie chca ich poslac do szk
            > ol gdzie mialyby fachowa opieke i nauczycieli przygotowanych do pracy z takimi
            > dziecmi, tylko na sile pchaja je do normalnych klas, chyba tylko po to, zeby ud
            > awac, ze nie ma zadnego problemu.

            Jakżes Ty to wykombinowałaś, że oni "udają, że nie ma problemu"?
            Miałaś albo masz kontakt z kimś z niepełnosprawnościa umysłową( bo takiego terminu się używa)?
            Watpię...jak wiekszość z Was.

            Dzieci z opóźnionym rozwojem( co nie oznacza niepełnosprawności umysłowej) świetnie radzą sobie z w szkole, w której mają do dyspozyji nauczyciela wspierającego. Bo to sie praktykuje- jest nauczyciel zwyczajny i ten wspierający. Nie znam klas integracyjnych z dziecmi z głebsza niepełnosprawnością umysłową. Na ogół jest lekka lub umiarkowana n. um.

            To nie jest udawanie. To wiara, że może być normalnie- razem, wspólniewink

            Problemem jest raczej to, że rodzice w masówkach ukrywaja orzeczenia, nie wiedząc, że im ich więcej, tym dyrektor może dac więcej godzin nauczycielowi wspierającemu i tym samym jest to lepsze dla ich dziecka wymagającego wsparcia- ciekawe dlaczego?winkP

            Ty oczywiście takie dziecko bys przenosiła do szkoły specjalnej, co?
          • pinkdot Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 21:00
            > Nie pisze o niepelnosprawnosci ruchowej, bo to raczej oczywiste, ze kazda szkol
            > a powinna miec podjazd i byc odpowiednio przystosowana.
            > Mowie o dzieciach uposledzonych umyslowo, ktore ucza sie wolniej niz inne i wym
            > agaja specjalnej uwagi nauczyciela. Dlaczego rodzice nie chca ich poslac do szk
            > ol gdzie mialyby fachowa opieke i nauczycieli przygotowanych do pracy z takimi
            > dziecmi, tylko na sile pchaja je do normalnych klas, chyba tylko po to, zeby ud
            > awac, ze nie ma zadnego problemu.

            Wiesz, mnb0, gdybym mogla poslac mojego autystycznego syna do specjalnej klasy dla szczegolnie uzdolnionych, w ktorej nie ma neurotypowych dzieci, ktore ucza sie wolniej niz on i maja IQ tylko w granicach przecietnej, przez co na pewno obnizaja poziom i tempo nauczania, na pewno bym go tam poslala. Niestety, musi sie integrowac z normalnymi dziecmiwink.
            • ashraf Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 21:06
              No i to jest jedna wielka pomylka i dziura w systemie, bo dzieci autystyczne marnuja sie zarowno w szkole specjalnej, do ktorej w ogole nie powinny chodzic, jak i w zwyklej, jezeli nie stworzy im sie warunkow do nauki (opieka dodatkowego, przeszkolonego nauczyciela, w skrajnych przypadkach nauczanie indywidualne). Nie da sie wszystkich wrzucic do jednego wora pt. szkola specjalna.
          • pitahaya1 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 12.09.12, 17:28
            mnb0 napisała:


            > > ADHD kiedyś nie było diagnozowane i nauczyciele radzili sobie z takimi dz
            > iećmi
            > No bo kiedys mogli lobuzowi dac po lapach albo wywalic go za drzwi. Dzis taki a
            > dehadowiec moze rozwalac lekcje calej klasie w imie integracji i wrazliwosci na
            > innosc.
            >

            A co proponujesz?
    • ashraf Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 19:29
      Ale o co tak naprawde chodzi, Shellerka? Bo ze dzieci sa rozne, w tym i chore, i z ograniczeniami ruchowymi itd., wiadomo nie od dzis. I naprawde nie wiem czemu mialoby to byc dla dzieci jakas megasensacja. A ze zartowac z niepelnosprawnosci czasem beda, jest nie do unikniecia, dokladnie tak jak to, ze wykpia rude wlosy, niski wzrost i koszulke w kwiatki - podczas dzieciecej awantury im bardziej okrutnie, tym skuteczniej. Dla mnie juz samo robienie kolo dziecka niepelnosprawnego wielkiej afery, wprowadzanie w zwiazku z tym przeroznych ograniczen itd jest pierwszym sygnalem dla dzieci, ze z Jasiem jest cos nie ok, ze same klopoty, ze inny... pierwszy krok do izolacji dziecka. Dzieci powinny wiedziec czego Jasiowi robic nie wolno, czego im (czestowanie cukrzyka, naklanianie do biegania po korytarzu dziecka chorego na serce), jak sie to moze skonczyc. Jak postapic, jesli dojdzie do zwiazanych z choroba niebezpiecznych sytuacji. I tyle. Poza tym dziecko moze i powinno samo wypracowac sobie siec kontaktow spolecznych, przyjaznie i nieuniknione antypatie. Mialam praktycznie w kazdej szkole (poza liceum) dzieci chore - uposledzenie umyslowe (1 i 2 kl. podstawowki), padaczka, alergie pokarmowe, nietolerancja glukozy, guz mozgu powodujacy niski wzrost i bardzo opoznione dojrzewanie itd. Powiem szczerze, ze dopoki same dzieci i rodzice nie robili wokol dziecka szumu, nie domagali sie specjalnego, czesto ulgowego traktowania, to nikt z tego nie robil problemu. Kolega jak kolega.
      Inna rzecz to sama idea klasy integracyjne. Klasa taka ma sens, jezeli zarowno chore, jak i zdrowe dzieci moga maksymalnie wykorzystac swoj potencjal. O ile w przypadku dzieci niepelnosprawnych ruchowo, cukrzykow itd. nie ma z tym wiekszego problemu, o tyle juz opoznienie umyslowe, ADHD i autyzm trzebaby traktowac jednostkowo. Male dziecko uposledzone moze sie dobrze odnalezc w klasie, pytanie tylko, czy nie straci na tym, ze nauka jest jednak prowadzona w tempie dzieci zdrowych. W szkole specjalnej program, pomoce naukowe, podreczniki, nauczyciele, liczebnosc klas - przystosowane sa do potrzeb takich dzieci. Niestety niektorzy rodzice absolutnie nie godza sie z tym, ze dziecko powinno isc do szkoly specjalnej i taki maluch spedza bezowocne, kolejne lata w zwyklej szkole.
      Z autyzmem bywa roznie, sa dzieci, ktore przystosowuja sie z czasem do nauki w klasie, inne po latach prob dalej cierpia, biegaja, wyja, wpadaja w panike, boja sie innych dzieci i jedynym rozsadnym wyjsciem bywa nauczanie domowe. Moja mama miala takiego ucznia i wrecz zmusila rodzicow do napisania podania o takie nauczanie, efekt byl znakomity. W domu, bezpiecznej atmosferze chopak byl spokojny, zrelaksowany, w piorunujacym tempie przyswajal material, zadawal milion pytan, robil prace dodatkowe. Wiec nie chodzilo w tym wypadku bynajmniej o pozbycie sie problematycznego dziecka z klasy.
      Jak widac, istnieje wiele roznych przypadkow, trudno z gory powiedziec, ze tak czy tak bedzie w 100% lepiej dla dziecka i calej klasy. No i nie zapominajmy, ze klasa integracyjna musi miec nauczyciela wspomagajacego, specjalizujacego sie dodatkowo w pedagogice specjalnej czy danym schorzeniu. Inaczej meczyc sie bedzie i nauczyciel i dzieci. A to, niestety, w wiekszosci szkol jest dalej marzeniem scietej glowy.
    • mruwa9 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 21:12
      podpisuje sie pod guderianka i paroma innymi powyzszymi glosami: klasy integracyjne to poroniony pomysl z samego swojego zalozenia. kazda klasa powinna byc integracyjna, tzn.kazde dziecko powinno miec prawo uczeszczania do wybranej przz siebie/rodzicow szkoly, a nie tylko do wytypowanego zoo z malpami do wytykania palcami.
      Jesli w danej klasie pojawi sie dziecko ze specjalnymi potrzebami, pomoc powinna byc uruchomiona pod katem konkretnego ucznia. To szkola ma sie dostosowac do ucznia, a nie odwrotnie.
      • ashraf Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 22:15
        Mysle, ze w Polsce i nie tylko to nierealne. Sa schorzenia, ktore po prostu wymuszaja obecnosc dodatkowego nauczyciela, a samorzady za to placic nie chca. Poza tym nie kazde dziecko powinno miec prawo, bo sa dzieci, ktore ewidentnie nadaja sie tylko do szkoly specjalnej i zebys stawala na glowie, nie przysosujesz zwyklej szkoly do ich potrzeb. Na razie niestety najczesciej dalej pozostaje w gestii rodzicow, czy przepisac dziecko do szkoly specjalnej, czesto z wielka szkoda dla takiego dziecka, ktore nie ma warunkow do rozwoju.
    • to_ja_tola Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 11.09.12, 22:38
      ja podobnie jak ty....

      czy w takiej sytuacji przepisujecie dzieci do klasy "normalnych" dzieci, zeby nic i nikt nie ograniczał waszych własnych???

      wolała bym nawet, żeby chodził do klasy z takimi dziećmi.
      • shellerka i to jedno zdanie jest istotą tego wątku, 12.09.12, 07:23
        który niekoniecznie poszedł w kierunku, o jaki mi chodziłowink

        jeśli co niektórych ogranicza fakt, że muszą / powinni / ktoś ich prosi o dostosowanie się do zasad żywieniowych vide: nie dawać słodyczy na śniadanie, to nie ma tu w ogóle sensu dyskutować o jakimkolwiek sensie klas integracyjnych wink

        najpierw trzeba się zmienić na nieco niższym poziomie, żeby móc wejść na wyższy

        pozdrawiam i życzę miłego dnia wszystkim, które zrozumiały aluzje
        • mary_lu Re: i to jedno zdanie jest istotą tego wątku, 12.09.12, 10:32
          Najpierw trzeba wiedzieć, co to klasa integracyjna. Odstawiasz pitolenie nawiedzonej paniusi, zaraz zaczniesz tworzyć klasy integracyjne dla kochanych Murzynków, żeby nie czuli się gorsi. Oczywiście zupełnie nie mając w głowie dokonanego podziału na "normalne dzieci" i "bidulki" wink
          • shellerka Re: i to jedno zdanie jest istotą tego wątku, 12.09.12, 20:49
            nawiedzone to są matki, które robią problem z gów na za przeproszeniem vide cukierek uncertain

            a tobie radze poczytac moje posty, anie kolezanek, ktore nie do konca załapały o co mi chodzi
            • rosapulchra-0 Re: i to jedno zdanie jest istotą tego wątku, 12.09.12, 21:01
              O to to to!
    • rosapulchra-0 Re: wrażliwość, integracja, inność ? co z tym rob 12.09.12, 20:25
      Shell, na tym forum nie ma matek odmiennych dzieci. Takie dzieci się skrobie - skrob, skrob.. czasem za pomocą tabletki, czasem za pomocą doktora. Tylko wcześniej trzeba amnio zrobić, czy jak mu tam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka