Dodaj do ulubionych

Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzebu ?

24.04.13, 23:12
Moja corka skonczyla rok. Tak jak wczesniej mogla i 500 km jechac samochodem bez problemow, bo caly czas spala to teraz sie to skonczylo. Ostatnio jechalismy 250 km do Baltyku i mala byla trudna, bo marudzila, trzeba ja bylo bawic, nawet plakala, mimo obslugi z naszej strony. Mojemu mezowi w maju rok temu zmarl ojciec, ktorego to ja widzialam raz w zyciu doslownie 10 minut. Powodem bylo to, ze moja tesciowa i szwagierka mnie nie akceptowaly i zabronily by maz mnie przyprowadzal do ich domu (tesc byl pantoflarzem i sie temu zakazowi podporzadkowal). W miedzyczasie urodzilam dziecko i tescowa nagle zakochala sie w nim. Nawet raz nas zaprosila do siebie ae jak bylismy u niej z dzieckiem to zachowywala sie skandalicznie, bo wydzierala mi dziecko z rak, wtracala sie. Na szczescie bylismy tam krotko. Jedzie sie do niej 600 km, ale wtedy moja corka cala droge spala, bo byla o wiele mniejsza (3 m-ce). Teraz tesciowa zyczy sobie, zeby moja roczna corka przyjechala na rocznice pogrzebu dziadka. Mamy przyjechac w piatek wieczorem, w sobote jest msza (wg tesciowej moja corka ma w niej uczestniczyc!) i w sobote wieczorem (najpozniej w niedziele rano) mamy opuscic dom tesciowej, bo ona nie chce mnie goscic dluzej. Ale wnuczke to kocha podobno. Tak podobno powiedziala. Wg mnie to bez sensu, bo dziecko nic nie ma z takiej uroczystosci, bo droga to 600 km (czeste sa na tej drodze korki). Do tego dochodzi fakt, ze ja musze prowadzic samochod, bo maz nie bedzie mogl w maju jezdzic samochodem (po operacji oczu jest). Ja nie chce tam jechac z dzieckiem, bo to wg mnie bez sensu. Maz sobie moze pojechac pociagiem sam. Maz uwaza, ze nasza corka powinna byc na rocznicy pogrzebu dziadka, bo .... to jej dziadek. Wydaje mi sie, ze jego matka go nakrecila, zeby tak mowil. Wysmialam go i powiedzialam, ze jednoroczna dziewczynka to nawet nie wie ze ten pan byl jej dziadkiem (zreszta nigdy go nie widziala). Co byscie zrobily w tej sytuacji? Ja bym nie pojechala z dzieckiem. Ewentualnie zastanawiam sie czy kupic kwiaty/wieniec i zeby maz zawiozl ze niby ode mnie i wnuczki, zeby tesciowa sie nie bzdyczyla. Czy w ogole nic nie kupowac?
Obserwuj wątek
    • wuika Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 24.04.13, 23:19
      Opcja w stylu: po moim trupie. Roczniaka nie brałabym te 600km nawet na rocznicę ukochanego dziadka, a co tu mówić o układzie "wnuczka ma się pojawić, wnuczka ma uczestniczyć, wnuczka ma zrobić wypad, bo jej matki nie lubię".
    • czar_bajry Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 24.04.13, 23:20
      To co piszesz jest absurdalne i podjeżdża trollem ale jak by nie było moja odpowiedź na twoje pytanie brzmi- nie.
      Nigdy w życiu i po moim trupietongue_out
      • szalona-matematyczka czar_bajry 24.04.13, 23:35
        czar_bajry napisała:

        > To co piszesz jest absurdalne i podjeżdża trollem ale jak by nie było moja odpo
        > wiedź na twoje pytanie brzmi- nie.
        > Nigdy w życiu i po moim trupietongue_out

        Tak jest to absurdalne, ale nie jestem trollem. Mozesz sprawdzic moj nick i ze wiele razy juz pisalam na tym forum. Choc zgadzam sie z toba, ze to co chce tesciowa jest patologiczne i absurdalne.
        • gazeta_mi_placi Re: czar_bajry 25.04.13, 08:27
          A czemu Cię tak nie lubią?
          • lelija05 Re: czar_bajry 25.04.13, 09:09
            A czy to musi być jakiś powód? Wyszła za jej syna, czasem to wystarczy.
          • czar_bajry Re: czar_bajry 25.04.13, 16:52
            Nie mam pojęciatongue_out
    • lukas.2004 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 24.04.13, 23:22
      Zdecydowanie nie.
      • bi_scotti Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 24.04.13, 23:32
        Gdyby mojemu mezowi zalezalo na tym zeby nasze dziecko uczestniczylo w takiej uroczystosci to jechalabym z nawet najbardziej rozmarudzonym dzieckiem lub dziecmi i 6000 km, a on by zrobil to samo dla mnie. Przeciez taka decyzja zalezy od ukladow miedzy mezem i zona a nie prosb tesciowej czy zdania obcych kobiet na forum, nawet na forum emama! Pogadaj z mezem - jezli to dla NIEGO wazne, przygotuj sie na challenging weekend ... Life.
        • szalona-matematyczka Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 24.04.13, 23:48
          bi_scotti napisała:

          > Gdyby mojemu mezowi zalezalo na tym zeby nasze dziecko uczestniczylo w takiej u
          > roczystosci to jechalabym z nawet najbardziej rozmarudzonym dzieckiem lub dziec
          > mi i 6000 km, a on by zrobil to samo dla mnie. Przeciez taka decyzja zalezy od
          > ukladow miedzy mezem i zona a nie prosb tesciowej czy zdania obcych kobiet na f
          > orum, nawet na forum emama! Pogadaj z mezem - jezli to dla NIEGO wazne, przygot
          > uj sie na challenging weekend ... Life.

          Ale ja wlasnie mam watpliwosci i prosze "obce kobiety" z ematki by mi pomogly podjac decyzje. Moje watpliwosci co do tego czy jechac 600 km kiedy to ja (!!!!) musze byc kierowca (pisalam dlaczego) zwiazane sa z tym, ze:
          1. szkoda mi dziecka, wg mnie to duzo dla jednorocznego dziecka ze jedzie 600 km w jedna strone w jeden dzien a nastepnego dnia ma uczestniczyc w mszy i jechac 600 km z powrotem. Wiem, ze skonczy sie to rykiem dziecka.
          2 Szkoda mi moich nerwow zwiazanych z rykiem dziecka i (przyznaje sie bez bicia) spotkaniem z tesciowa, ktora nie doceni tego, ze wiozlam dziecko tyle km, bo ona zawsze odwala jakies numery jak mnie widzi lub rozmawia ze mna telefonicznie
          3. Wydaje mi sie, ze maz "chce" by corka pojechala, bo niedawno z tesciowa rozmawial przez telefon i ona go nakrecila. Moj maz ma slaby charakter i matka po nim jezdzi (takie sa smutne fakty).
          4. Ogolnie nie lubie robic kosztem mojego malego dziecka dobrze osobie, ktora nie odnosi sie do mnie z szacunkiem. A taka jest tesciowa. Mam tez wrazenie, ze tesciowa chce sie pokazac w kosciele jaka to ona ma rodzine i ze wszyscy zyja w zgodzie i milosci (a tak nie jest). Dlatego ona tak naciska by wszyscy byli na tej mszy, bo sobie cos uroila. Pewnie znow bedzie i wyrywala wozek z dzieckiem. uncertain Ostatnio jak u niej bylismy to pojechalismy na grob tescia (wiec nie to ze nigdy na grobie nie bylismy) i ona przed wejsciem na cmentarz wyrwala mi wozek z dzieckiem, pomknela z nim do grobu tescia i zaczela mowic takie teksty jak: "Przywiozlam ci twoja wnuczke. Teraz zamknelam krag". Nie mam sily i ochoty na te cyrki.
          • ewa_mama_jasia Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:18
            Ale ja wlasnie mam watpliwosci i prosze "obce kobiety" z ematki by mi pomogly p
            > odjac decyzje.
            Więc obca kobieta z e-matki dziwi się, że Ty masz wątpliwości. smile
            Moja odpowiedź brzmi: nie jedź. I nie puszczaj dziecka. Długa droga dla takiego malucha, msza w kościele za duszę zmarłego - wątpliwa atrakcja, krótki pobyt na miejscu...
            Mąż jak chce, niech jedzie. Pociągiem, autobusem, czym chce.
          • attiya Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 18:31
            pisałaś już, że teść był pantoflarzem - powiedz mężowi prosto w oczy, że jeśłi nie chce być synem pantoflarzem, to niech odpuści. Chyba, że chce do mamusi na stałe przeprowadzić się.
            Sory ale trzeba mieć nieźle zryte, zeby gorzej nie napisać, żeby ciągać roczne dziecko aby ...w mszy uczestniczyło.
            Jak wyżej - opcja po moim trupie. A mąż wzorem ojca niech się dostosuje do ciebie i córki skoro taki uległy
        • minor.revisions Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 00:14
          jechalabym z nawet najbardziej rozmarudzonym dzieckiem lub dziec
          > mi i 6000 km

          dzieci byłyby wniebowzięte, ciekawe, czy również, gdyby były na tyle duże, że mogłyby wyrazić swoje zdanie.
          • bi_scotti Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 00:23
            minor.revisions napisała:

            > dzieci byłyby wniebowzięte, ciekawe, czy również, gdyby były na tyle duże, że m
            > ogłyby wyrazić swoje zdanie.

            Ja juz pisalam wiele razy, ze moje dzieci byly wychowywane w old-fashion military style i w wielu sprawach zdanie mogly wyrazac a i tak wiedzialy, ze decyzja zapadla. Jak w Hyde Park: kazdy sobie moze wejsc na pudlo po mydle i glosic, co chce, narzekac, marudzic, krzyczec w nieboglosy, a decyzje i tak naleza do tych, do ktorych naleza, w domu: do mamy i taty. Life.
            • damajah Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 29.04.13, 18:18
              serio jechałabyś z takim poświęceniem do kobiety która traktuje Cie chamsko, nie szanuje i ma tak na prawdę głęboko gdzieś i Ciebie i Twoje dziecko? (bo jakby miała choć trochę rozumu i dbała o wnuczkę to nie stawiałaby tak absurdalnych warunków jak to że trzeba na drugi dzień spadać bo ona nie ma ochoty synowej widzieć dłużej)
              Przecież tu chodzi tylko i wyłącznie o to żeby pokazać kto rządzi, kto na swoim postawi i kogo posłucha synuś.
              Roczne dziecko z mszy za dziadka nie zrozumie i nie zapamięta nic. Mogłabym pojechać gdyby rodzina była normalna, teściowa miła i zapewne zaplanowalibyśmy co najmniej kilka dni pobytu.
              Na takich zasadach do takiej baby - w życiu!
        • minor.revisions Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 00:30
          Jeżeli mężowi zależałoby na dziecku, to mogłby je wziąć do pociągu, i dziecku wygodniej, bo może nogi rozprostowac i nie byc cały czas zapięta, i bezpieczniej, i teściowa nie będzie musiała wypraszac z domu od razu po mszy, bo synowej nie bedzie.
          • bi_scotti Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 00:34
            Popieram. Szczegolnie, ze osobiscie kocham pociagi i zazdroszcze Europejczykom mozliwosci kolejowych smile Ah, ciufa ... big_grin
            • wtopek Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 07:29
              oczywiście jest bezpośrednie połączenie kolejowe, po którym śmigają co godzinę pendolino

              no bo każdy mieszka w wielki mieści z wielkim dworcem z rozbudowana siatką połączeń big_grin

              czytając niektóre wpisy, zastanawiam się w jakim matriksie żyją ich autorzy
              • chipsi Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 11:56
                Taszczenie przez cały kraj maleńkiego dziecka dla widzimisie baby, która nie chce gościć jego matki to dopiero matrix.
              • minor.revisions Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 16:45
                pezecież autorka sama napisała w pierwszym poście, ze mąż mógłby sam jechać pociągiem, więc połączenie jest, daj se siana z sarkazmem.
    • mika_p Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 24.04.13, 23:54
      600 km po autostradach, ze średnią prędkością podrózną 120 km/h, to jest 5 godzin jazdy plus postoje, ze względu na dziecko dłuższe.
      600 km po zwykłych drogach, ze średnią prędkością podróżną 60 km/h, to jest 10 godzin jazdy plus postoje na dziecko.
      I tak dzień po dniu, a najwyżej z dniem przerwy.
      Przecież to nawet bezpieczne nie jest, tyle godzin w podrózy bez zmiennika za kółkiem.
      Ty się umęczysz, dziecko się umęczy, a przy umęczonym dziecku ty się dodatkowo zestresujesz i umęczysz.

      Na dwutygodniowe wakacje bym tak pojechała, na jedną mszę - nie. Może na sam pogrzeb, to jeszcze bym stanęła na uszach, ale tradycja "rocznicy pogrzebu" jest mi tak obca, że pierwsze słyszę.

      Wieniec kup.
      • szalona-matematyczka Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 00:04
        mika_p napisała:

        > Przecież to nawet bezpieczne nie jest, tyle godzin w podrózy bez zmiennika za k
        > ółkiem.

        Tez sie tego boje, bo ja dlugo nie jezdzilam na takich trasach.

        > Ty się umęczysz, dziecko się umęczy, a przy umęczonym dziecku ty się dodatkowo
        > zestresujesz i umęczysz.
        >
        > Na dwutygodniowe wakacje bym tak pojechała, na jedną mszę - nie. Może na sam po
        > grzeb, to jeszcze bym stanęła na uszach, ale tradycja "rocznicy pogrzebu" jest
        > mi tak obca, że pierwsze słyszę.

        To tradycja niemiecka, bo moja tesciowa jest Niemka. Tak mi mowia, ze u nich rok po pogrzebie spotyka sie rodzina, zamawiaja msze itp.

        > Wieniec kup.
        • anusia29 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 10:57
          Pierwsze słyszę o takiej niemieckiej tradycji. Choc może wsród Niemców katolików???Nie, tez nie. To chyba jakaś tradycja twojej teściowej, a nie związana z jej niemieckościa smile))
          Nota bene - ja bym nie pojechała.
        • totorotot Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 06.05.13, 09:39
          >To tradycja niemiecka, bo moja
          tesciowa jest Niemka.


          To niech se zaprosi Merkel, a od Was się odstosunkuje.
      • bi_scotti Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 00:08
        O jezdzeniu sie nie bede wypowiadac, bo w mojej okolicy 600 km w jedna strone to nie jest zadna jazda - nie raz i nie dziesiec robilam tam i z poworotem w jeden dzien, no problem. Ale ja wiem, ze dla niektorych to bywa wyzwanie.
        Nie mam pojecia co mysli Twoj maz i tylko Ty mozesz to wiedziec na pewno. Ludzie powinni ze soba rozmawiac i jasno sobie wykladac swoje chcenia i niechcenia, watpliwosci i "nawet" niecheci do tesciowych wink Ja moge powiedziec za siebie, ze gdyby mnie zalezalo na tym zeby moje dziecko (wszystko jedno w jakim wieku) uczestniczylo w rocznicy smierci mojego ukochanego tatusia a moj maz sie temu sprzeciwial to mialabym do niego straszny, straszny zal i dlugo bym mu to pamietala. Dziecko poplaczem pomarudzi, zmeczy sie i przezyje - traumy na zycie miec nie bedzie ... a dla doroslego czlowieka potrzeba uczestniczenia w rozcnicy pogrzebu moze byc super waznym koncem/elementem grieving process. Chocby i uczestniczenia w towarzystwie marudnego toddler. Tak to widze ja ale przeciez ja nie mam pojecia jak to naprawde (!!!) widzi i czuje Twoj maz. Z nim gadaj. Rok to bardzo malo czasu jesli sie kogos kochalo ...
        • szalona-matematyczka bi_scotti 25.04.13, 00:22
          bi_scotti napisała:

          > a dla doroslego czlowieka potrzeba uczestniczenia w rozcnicy pogr
          > zebu moze byc super waznym koncem/elementem grieving process. Chocby i uczestni
          > czenia w towarzystwie marudnego toddler. Tak to widze ja ale przeciez ja nie ma
          > m pojecia jak to naprawde (!!!) widzi i czuje Twoj maz. Z nim gadaj. Rok to bar
          > dzo malo czasu jesli sie kogos kochalo ...

          Ale ja nie zabraniam mezowi pojechania do matki ! Moze sobie jechac nawet na caly miesiac. Mnie chodzi tylko o to, ze nie widze sensu zabierania rocznego dziecka w taka podroz, ze musi 600 km zrobic w jeden dzien, a w drugi dzien byc na mszy i jechac 600 km z powrotem i to tylko dlatego, ze "kochajaca babcia" nie chce dluzej goscic i sobie taki scenariusz wymyslila. Znam moje dziecko i wiem, ze skonczy sie takie cos placzem i (byc moze) niespokojna noca. Bo tak moja corka zareagowala jak pojechalismy nad Baltyk (tylko ze to byl urlop, wiec nie musielismy nastepnego dnia wracac). Ona jest dosyc wrazliwa i potrzebowala 2 dni by dojsc do siebie (widzialam po jej zachowaniu, bo nie pozwalala mi w nowym miejscu odejsc od siebie, plakala a tutaj ja jeszcze musze byc za kierowce w ta i z powrotem !). Do tego dochodza dziwne zachowania tesciowej - opisalam tu juz scene z wozkiem. Ja boje sie tez, ze moge w tych nerwach i pospiechu zrobic wypadek. Po prostu ja sie nie czuje na silach, ale maz moze pojechac pociagiem i ja mu tego nie zabraniam.
          • bi_scotti Re: bi_scotti 25.04.13, 00:30
            No nie chcesz jechac. I szukasz potwierdzenia sowjego niechcenia w czym sie da: dziecko male, 600 km, tesciowa beznadziejna etc. Wolno Ci. Poza tym nie mam pojecia jakie masz uklady z mezem. Ja Ci tylko mowie jak ja tu czuje: moj maz jest moim przyjacielem na zycie, jesli moj przyjaciel potrzebowalby zeby nasze dziecko bylo przy nim gdy on bedzie jakos tam raz jeszcze zegnal sie ze swoim tata, to ja nie mialabym sumienia mu tego nie zapewnic. Bo wiem, ze w druga strone o tez bym o mnie zadbal tak samo. Chocby i kosztem kilku godzin spokoju rocznego malucha. Ja wiem, ze w wielu malzenstwach dzieci sa zawsze na pierwszym miejscu, ich wygoda i inne takie, a sam uklad miedzy malzonkami jest dostosowywany do potrzeb dziecka. U mnie tak nigdy nie bylo: to my dwoje "przeciwko" swiatu smile a dzieci i tak sa/byly z nami "czasowo" wink Dlatego pisze z mojej, indywidualnej perspektywy. I dlatego jeszcze raz powtorze: gadaj z nim. Wczuj sie w jego potrzeby. Jesli naprawde nie chce Ci sie byc dla niego dobra, to przynajmniej mu to jakos wytlumacz ... nie wiem jak. Mnie by strasznie bolala taka nielojalnosc partnera ale ja ... jak wyzej smile
            • gryzelda71 Re: bi_scotti 25.04.13, 07:50
              Dorosły facet potrzebujacy obecności dziecka rocznego na mszy z okazji roczni śmierci ojca......
              To niech je weźmie i razem jadą.Trzeba żone jeszcze zmuszać,żeby przebywała tak gdzie jej towarzystwo jest niemile widziane?
              • gazeta_mi_placi Re: bi_scotti 25.04.13, 08:31
                Ale to dorosły facet o "słabym charakterze" jak pisze autorka, więc wszyscy muszą go niańczyć, dziecko też niech się już powoli uczy.
                • gryzelda71 Re: bi_scotti 25.04.13, 08:41
                  Mąż bierze dziecko i jadą na pogrzeb.Nie będzie cierpieć ani synowa,ani teściowa.Dziecko wesprze ojca,powspomina dziadka.Po co komplikować proste sprawy.Po co zmuszać do poswięceń?
                  • arwena_11 Re: bi_scotti 25.04.13, 09:06
                    zwłaszcza roczne. No wspomnień ma od cholery i trochewink
                    • attiya Re: bi_scotti 25.04.13, 18:42
                      Właśnie te wspomnienia dziadka tak sobie analizuję big_grin
                      dziecko ma rok, rok temu zmarł dziadek - wspomnień od groma i ciut ciut big_grin
                      • gryzelda71 Re: bi_scotti 26.04.13, 16:26
                        No skoro obecność dziecka potrzebna,znaczy wspomianc ma cosmile
                  • triss_merigold6 Re: bi_scotti 25.04.13, 09:07
                    Yyy roczne? Zwłaszcza roczne powspomina i będzie się świetnie bawić na mszy.
                    • gryzelda71 Re: bi_scotti 25.04.13, 09:16
                      Ale skoro ojciec lepiej to zniesie mając dziecko przy sobie ....Babci akocha wusię to pomoże "synu" na mszy zając się dzieckiem.
                      Dla mnie nie ma tematu.Teraz.Bo dawniej sama dawałam się wkręcac w jakieś dziwne sytuacje.
                      • seniorita_24 Re: bi_scotti 25.04.13, 10:55
                        Na pewno ojciec kierowca i roczne dziecko przyjemnie i bezpiecznie spędza czas w podrózy smile No proszę Was, nie wiecie jak się podróżuje z roczniakiem? To żadna przyjemność dla dziecka i dla animującego rodzica przez tyle godzin siedzieć w samochodzie.
                        Co do meritum - już po przeczytaniu tytułu "wacika" mogłabym spokojnie odpisać, że "nie, nie jechać".
                        Rocznica śmierci to nie pogrzeb na który można się wybrać mimo małego dziecka. O ile jeszcze na pogrzeb teścia pojechałabym to na rocznicę niekoniecznie. Mąż może pojechać sam lub zamówić msze (jeśli jest wierzący) i i na miejscu powspominać ojca. Nie ciągnęłabym dziecka przez pół Polski bo teściowa ma taki kaprys.
                        Perspektywa spędzania doby ( w obie strony) w samochodzie a potem następnej z antypatyczną i trującą teściową przynajmniej dla mnie nie byłaby zachęcająca. Przyjemności wrogo nastawionej do mnie osobie też nie robiłabym.
                        • minor.revisions Re: bi_scotti 25.04.13, 16:49
                          Ależ chyba jedyna osoba, która jest za jechaniem z dzieckiem samochodem za wszelką cenę, to biscotti, która wlicza niewygode dziecka w cenę przedsięwzięcia i nie uważa, żeby to był sensowny argument. Bo ona dla siebei tez tej niewygody by żądała, bo inaczej zostałby jej żal do męża, czy jakoś tak.
                          • canuck_eh Re: bi_scotti 15.05.13, 15:58
                            Nie ,biscotti wlicza niewygode dziecka jezeli partnerowi na wyjezdzie i na obecnosci partnera i dziecka bardzo zalezy podczas danej uroczystosci i biscotti poleca porozmawiac z partnerem.Przynajmniej ja to tak zrozumialam.
                            Nie sadze by biscotti namawiala kogokolwiek do wyjazdu gdziekolwiek jakby drugiej osobie na tym wyjezdzie nie zalezalo.
                            • bi_scotti Canuck 15.05.13, 16:07
                              Dziekuje. Jak zauwazysz, ja sie juz dalej nie wpisuje w ten watek, bo tlumaczenie sie z tego, co "poeta mial na mysli" uwazam za malo-produktywne. Swoje zdanie wyrazilam, inni maja inne, spokojnie moge z tym zyc smile Co nie zmienia faktu, ze nieustannie mnie zaskakuje gdy ludzie po prostu ze soba nie rozmawiaja, nie wysluchuja spokojnie (!) swoich racji/argumentow, nie daja sobie wzajemnie czasu na wytlumaczenie swoich potrzeb czy watpliwosci, szczegolnie kochajacy sie ludzie, ktorym powinno na sobie zalezec jak najbardziej.
                    • panikorbka-to-ja Re: bi_scotti 25.04.13, 12:43
                      jeszcze lepiej będzie się bawić na mszy reszta żałobników, wysłuchując ryków, zmęczonego i znudzonego roczniaka, jak babcia chce wnuczka pokazać to niech was zaprosi na min. 3 dni i koniec
                  • attiya Re: bi_scotti 25.04.13, 18:40
                    no, no big_grin dziecko wesprze ojca.....przed mamusią big_grin (czyli teściową)
            • lacitadelle Re: bi_scotti 25.04.13, 10:20
              Według Ciebie miłość/przyjaźń polega na tym, żeby spełniać każde życzenie partnera, niezależnie od tego, jak bardzo jest głupie i ile postronnych osób na tym ucierpi?
              • lelija05 Re: bi_scotti 25.04.13, 10:32
                No właśnie. Więc może by tak popatrzeć na to z punktu widzenia żony, skoro mąż kocha, to nie będzie jej narażał na przykre przeżycia tylko pojedzie sam. Skoro ktoś się ma poświęcić, to dlaczego nie mąż?
              • paskudek1 Re: bi_scotti 25.04.13, 10:34
                postronnych jak postronnych, zdaje się że w tym układzie chodzi o dziecko smile i to ONO najbardziej odczuje "atrakcje" 600 km jazdy do "ukochanej" babci, która to babcia tak kocha wnusię ze nawet nie jest w stanie znieść mamusi wnuczki u siebie w domu.
                Ja sie zazwyczaj nie wypowiadam w takich wątkach ale teraz mam jedno zdanie na ten temat - ABSOLUTNE I BEZAPELACYJNE NIE. Małżonek jak ma życzenie to jest dorosły, pełnosprawny w zakresie podróżowania komunikacją zbiorową - niech jedzie. Nawet bym się zastanowiła nad daniem mu dziecka, bo generalni msze, pogrzeby, rocznice pogrzebowe dla rocznego dziecka to nie jest uroczystość.
            • chipsi Re: bi_scotti 25.04.13, 12:01
              bi_scotti napisała:
              > moj maz jest moim przyjacielem na zycie, jesli moj przyjaciel potrzebowalby zeby nasze dzi
              > ecko bylo przy nim gdy on bedzie jakos tam raz jeszcze zegnal sie ze swoim tata
              > , to ja nie mialabym sumienia mu tego nie zapewnic.

              A Ty nie jesteś przyjacielem dla męża? Twoje uczucia i waszego dziecka byłyby w tej sytuacji mniej ważne? Nie wyobrażam sobie żeby mąż nie stanął po mojej stronie w takiej sytuacji. To nie przyjaźń, to chory egoizm.
            • irina_katodina Re: bi_scotti 25.04.13, 12:23
              bi_scotti napisała:

              >
              > U mnie tak nigdy nie bylo: to my dwoje "przeciwko" swiatu smile

              U autorki wątku podobnie: ich dwoje (znaczy mąż i teściowa) przeciwko żonie/synowej i obiektywnemu dobru i bezpieczeństwo małego dziecka

              > I dlatego jeszcze raz powtorze: gadaj z nim. Wczuj sie w jego po
              > trzeby.

              Miło byłoby móc oczekiwać wzajemności

              Mnie by strasznie bolala taka nielojalnosc
              > partnera ale ja ... jak wyzej smile

              Myślę, że autorkę też boli nielojalność męża, a raczej jego chora lojalność w stosunku do matki kosztem żony.


              Do autorki:
              1. nie jedź
              2. nie dawaj mężowi dziecka do pociągu - były tu takie pomysły, ale chyba raczej z serii sf
              3. kupcie wieniec, ale od Was, nie od Ciebie
              4. nie miej wyrzutów sumienia - nie masz do nich żadnych podstaw
              5. zabierz się za przystosowywanie (wiem, okropnie brzmi) męża do potrzeb Waszej rodziny; przepraszam, że to piszę, ale musi być z niego niewyobrażalna pierdoła, skoro matka z takiej odległości i przy tak rzadkich kontaktach jest w stanie nim sterować.
            • kannama Re: bi_scotti 25.04.13, 17:19
              wiem jedno- obecność dziecka na mszy absolutnie nie pomaga w jej przeżyciu....
            • kannama Re: bi_scotti 25.04.13, 17:23
              ale twojego mężą nie bolałoby że jego matka traktuje ciebie jako intruza?
              • attiya Re: bi_scotti 25.04.13, 18:53
                ale gdzież tam....
                dla dobra rodziny autorka powinna nie takie traktowanie znosić, bo to przecież jego mamusia suspicious
            • marcelina_szpak Re: bi_scotti 25.04.13, 17:27
              Zazwyczaj lubię Cię czytać, ale tym razem odleciałaś. Kiedy ostatnio jechałaś z roczniakiem 1200 km dwa dni bez zmiennika przeciętną polską drogą do kogoś, kto Cię widzieć nie chce i na drugi dzień pokazuje Ci drzwi? A ta lojalność i poświęcanie się dla współmałżonka/partnera to przypadkiem nie działa w obie strony?
              Jeździmy raz w roku do Polski jakieś 1200 km w jedną stronę, raz jechaliśmy z półroczniakiem, potem z roczniakiem, teraz pojedziemy z dwulatkiem. Po pierwsze - nie na kawałek weekendu, ale na dwa-trzy tygodnie, z dwoma noclegami w trasie i ze mną oddelegowaną jako centrum rozrywki (nie prowadzę, nie mam prawa jazdy - uprzedzając pytania i uwagi - zrezygnowałam dla bezpieczeństwa ogółu wink ). I nie chodzi tu tylko o dyskomfort dziecka (dorosły ma zupełnie inną sytuację, w foteliku dziecko poci się jak mysz, nawet przy letnim pokrowcu, spanie na siedząco jest piekielnie niewygodne, pieluszka odparza, chodzącemu dziecku usiedzieć i pięć minut trudno itd.), ale znudzone, płaczące dziecko to zagrożenie wypadkiem, szczególnie kiedy samemu jest się zmęczonym, a w dodatku przygnębionym po 'udanej' wizycie i przejmuje się, jak to rodzic, samopoczuciem dziecka. Nie każdy ma w pakiecie funkcję 'android', bi-scotti.
              Wiem, że tu jedzie też tata i może zabawiać. Ale często jest tak, że nic nie pomaga i potrzeba np. godzinnego postoju. I te osiem godzin po polskich drogach przeciągnie się do 12. Gdzie tu sens?
              Nie pojechałabym, nie zabrałabym dziecka. Mąż pojechałby pociągiem/autobusem z wieńcem od całej rodziny.
              • canuck_eh Re: bi_scotti 15.05.13, 16:05
                Bez przesady ciagnac wieniec przez pol Polski.To juz na miejscu mamusia nie moze zamowic i synek odda pieniedze?
            • imasumak Wiesz Biscotti, a ja nie wyobrażam sobie, żeby mój 25.04.13, 17:47
              mąż przyjaciel oczekiwał ode mnie przebywania w miejscu, gdzie mnie nawet nie tolerują. Sama też od niego nie oczekiwałabym takiego poświęcenia.
            • attiya Re: bi_scotti 25.04.13, 18:37
              z tego co zdążyłam sobie nie raz o tobie i mężu poczytać, to jednak widzę różnicę między twoim mężem a autorki
              poza tym gdyby ktoś po mnie jeździł jak po łysej kobyle a ja miałabym jechać cały dzień bez zmiennika, to co najwyżej kupiłabym sobie książkę aby w weekend bez meżą poczytać sobie takową.
              To nie pogrzeb, to nieślub czy inna komunia ale rocznica kogoś, kogo autorka raz w życiu widziała.
              Ale ja nie jestem z tych, co jak komuś w twarz plują to upieram się przy deszczu.
            • ledzeppelin3 Re: bi_scotti 26.04.13, 16:39
              Fajny szantazyk emocjonalny "zrób to dla męża".
              Niektórym to faktycznie peron z ciufcią odjeżdża.
            • gogologog Re: bi_scotti 27.04.13, 08:24
              @ bi_scotti

              Dal mi do myslenia Twoj wpis.
              Nawet nie w kontekscie tej konkretnej sytuacji ale ogolnie podejscia do relacji w zwiazku.
              Pozdrawiam serdecznie
            • damajah Re: bi_scotti 29.04.13, 18:25
              Ja nie mogę, bi_scotti - co ty wypisujesz.
              To co wyprawia ta teściowa jest tak chamskie że się w głowie nie mieści. Przecież tu nie chodzi tylko o malucha.
              A swoją droga nie rozumiem ciebie totalnie. Jak zmarła moja mama to mąż mnie wspierał, dziecko kilkuletnie na szczęście miało zapewnioną opiekę. Roczniaka nie ciągnęłabym nawet na pogrzeb, a co dopiero na rocznicę, a już w zupełności nie do teściowej z piekła rodem.
              I nie jest to kwestia tego że dzieci są na pierwszym miejscu. Jakiś podstawowy szacunek do siebie jednak trzeba mieć...
          • canuck_eh Re: bi_scotti 15.05.13, 15:49
            Sluchaj to jeszcze jest inne rozwiazanie.Maz chcialby zebys ty tez byla na tej mszy?Jak tak to rozwiazanie jest takie - jedzcie razem pociagiem.Wytlumacz mezowi ze raz - dziecko zareaguje jak zareaguje na taka podroz.Ty musisz byc kierowca w obie strony i sie martwisz ze bedziesz zmeczona i ze mozesz spowiodowac wypadek a tesciowa Przemila osoba wyprasza was zaraz natychmiast wiec moze bedzie lepiej jak owa podroz odbedziecie pociagiem.Dziecko nie bedzie upierdliwe bo po pociagu bedzie sie mozna przejsc nie bedzie uwiezione.Zarowno ty jak i on na zmiane mozecioe sie dzieckiem zajac - wezcie ksiazeczki, zabawki i co tam jeszcze - czas spedzony razem.Przyjedziecie - tesciowa rzuci sie na corke - dobra rzuci sie na corke, jak dziecko bnedzie jednak zestresowane nowa syt. ty nie bedziesz skonana jazda i bedziesz mogla byc z dzieckiem.A jak dojdzie do jakis scysji to nie chowaj glowy w piasek tylko wyraznie powiedz ze wlasnie ze wzgledu na taka syt nie cjhialas przyjezdzac.Ze wiesz ze zarowno ona jak i szwagierka nie przepadaja za toba, ale rodzina jest rodzina i ze przyjechalas ze wzgledu na meza i ze twoja wizyta jest ostatnia wizyta tutaj dopoki ta czesc rodziny nie zmieni swojego podejscia do ciebie.I przestan sie przejmowac co sobie o tobie pomysla bo i tak juz zle o tobie mysla,.Tylko uprzedz meza ze jak do czegos takiego dojdzie to wygarniesz wlasnie w ten sposob tesciowej ze nie bedzie sobie ryja toba wycierala ze za plecami obgadywala a na zewnatrz jaka to piekna kochajaca sie rodzina i albo stanie z toba i postawi sie mamusi albo bedzie pod papucierm mamusi jak cala jego rodzina.
        • mika_p Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 00:34
          Czym innym jest 600 km raz na jakiś czas, a czym innym 600 km dzien po dniu.
          Czym innym jest jazda z dorosłym człowiekiem, a czym innym z marudzącym maluchem.
          Czym innym jest jazda po wygodnej, szerokiej drodze z wysoką dopuszczalną prędkością, a czym innym przez przydrożne wsie, ciągnące się kilometrami, szczególnie jak na poboczach pełno rowerzystów i biegających dzieciaków.

          I w tym momencie to robi się kwestia bezpieczeństwa, także dziecka, w kontrze do uczuć.
          Owszem, dziecku nic nie będzie, jak się pomęczy. Ale za matke w 10. godzinie jazdy z marudzącym od jakiegoś czasu maluchem to ja bym nie ręczyła. Szczególnie w drodze powrotnej, po nieprzyjemnym, stresującym spotkaniu z teściową.
          • ola33333 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 07:41

            ja bym nie pojechala, bo dziecko jak pisalas meczy sie w takich dlugich trasach a ty sama tez boisz sie prowadzic te 600 km. Wyslij meza z wiencem pociagiem i juz.
        • pade Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:09
          Bi-scotti! Czy Ty czytałaś dokładnie to, co napisała autorka???
          Przecież teściowa lekcewazy dziewczynę, ba, pogardza nią, a mąż na to nie reaguje. I ona ma dla spokoju męża poświęcić siebie i dziecko bo tfu teściowa ma kaprys?
          Do autorki: nie jedź. Skoro sobie Ciebie tam nie życzą i podle traktują, bądź konsekwentna i w ogóle nie utrzymuj z nimi kontaktów.
          Taki rozkaz ze strony teściowej byłby dla mnie upokarzający.
          • attiya Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 18:43
            po głębokiej analizie tekstu biscotti mam wrażnie, ze tego na trzeźwo nie można było napisac uncertain
        • nowel1 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 14:51
          bi_scotti napisała:

          > O jezdzeniu sie nie bede wypowiadac, bo w mojej okolicy 600 km w jedna strone t
          > o nie jest zadna jazda - nie raz i nie dziesiec robilam tam i z poworotem w jed
          > en dzien, no problem.

          Przesadzasz, i to zdrowo. 1200 km jednego dnia, nawet po pustej autostradzie, to nie jest "no problem", tylko spory wysiłek dla jednego kierowcy.
          A wyprawa z roczniakiem w 1 weekend na taką odległość - oczywiście, że da się zrobić, ale nie w sytuacji nieżyczliwej gospodyni i marnych układów rodzinnych.
          • minor.revisions Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 16:56
            > Przesadzasz, i to zdrowo. 1200 km jednego dnia, nawet po pustej autostradzie, t
            > o nie jest "no problem", tylko spory wysiłek dla jednego kierowcy.

            no i samochody po zachodniej stronei Atlantyku są statystycznei wieksze i wygodniejsze do takich zabaw, zwlaszcza z dzieckiem na dlugim dystansie.
        • jowita771 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 14:57
          > e gdyby mnie zalezalo na tym zeby moje dziecko (wszystko jedno w jakim wieku) u
          > czestniczylo w rocznicy smierci mojego ukochanego tatusia a moj maz sie temu sp
          > rzeciwial to mialabym do niego straszny, straszny zal i dlugo bym mu to pamieta
          > la.

          Pójdę dalej w tym gdybaniu: do matki byś nie miała żalu, że wyprosiłaby Twojego męża zaraz po uroczystości niemalże?
        • kannama Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 17:18
          u mnie przez miasto przejechać to jest wyzwanie...wszystko zależy od dróg i aktualnych remontów....
        • koronka2012 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 26.04.13, 18:55
          bi_scotti napisała:

          >Dziecko poplaczem pomarudzi, zmeczy sie i przezyje - traumy na zycie miec n
          > ie bedzie ... a dla doroslego czlowieka potrzeba uczestniczenia w rozcnicy pogr
          > zebu moze byc super waznym koncem/elementem grieving process.

          Ale PO CO dziecko ma męczyć siebie i innych? ty chyba naprawdę nie pamiętasz co znaczy 8-10 godzinna podróż po dziurawych drogach w Polsce z płaczącym dzieckiem?
          Co ma umęczone i kapryśne dziecko do czyjegoś żalu po stracie? w czym ma niby pomóc?

          Dla mnie pomysł do ucięcia na zasadzie "no way". Mąż się miga, bo zapewne jak typowy facet chce uniknąć konfrontacji z mamuśką.
        • ewa-krystyna Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 26.04.13, 23:45
          sorry bi-scotti,ale ty chyba z Ontario jestes? porownujesz 401, 403 czy QEW czy co tam jeszcze jest z drogami w Polsce?
          ja juz choruje na mysl jazdy z Okecia do Lodzi z dwojka dzieci..... a to okolo 150km - w sumie nic u nas ale nie w Polsce.....
        • totorotot Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 06.05.13, 09:37
          Ja moge powiedziec za
          siebie, z
          > e gdyby mnie zalezalo na tym
          zeby moje dziecko (wszystko jedno
          w jakim wieku) u
          > czestniczylo w rocznicy smierci
          mojego ukochanego tatusia a moj
          maz sie temu sp
          > rzeciwial to mialabym do niego
          straszny, straszny zal i dlugo bym
          mu to pamieta
          > la.

          Dobra, dobra, ale mówimy o uczuciach faceta, a one są zależne od tego, która z jego kobiety głośniej na niego huknie.
          • gazeta_mi_placi Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 06.05.13, 11:16
            No, ale to chyba nie facet big_grin
        • canuck_eh Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 15.05.13, 15:39
          Tez sie nie bede wypowiadac - moj malzon zrobil 2000 w jeden dzien i 3 prowincje.Mielismy jazde nielada a jakie widokismileA syn co jakis czas jak sie budzil to zadawal pytanko "what province are we in?" I nawet nie mrugnal jak mu powiedzielismy British Columbiawink a wlasnie przekraczalismy granice naszego Ontariosmile
          Ale wiem co to jazda z upierdliwym dzieckiem na dlugiej trasie bo robilismy trasy do Pennsylvani z Ontario do rodzicow wielokrotnie i dzieciakom jazda ponad 5-6 godzin nie zawsze sie podobala.Zaczelismy wybierac niezbyt dogodna dla meza pore nocna, ale wtedy przynajmniej dzieciaki spaly.Tez tylko jeden kierowca.
    • lilly_about Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 07:46
      A w zyciu!
    • eliszka25 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 08:20
      juz mialam napisac, ze 600 km z roczniakiem, to zaden problem, bo jezdze z dwojka dzieci 1500 km kilka razy w roku do rodziny, ale przeczytalam calosc i ci tak nie napisze. wiesz co? smiechem wez te tesciowa! ona ciebie goscic nie chce (pewnie najlepiej, jakbys sie zdematerializowala na te 2 dni), ale wnuczke masz jej przywiezc big_grin. ja rozumiem, ze maz chce jechac, bo to jego ojciec, ale ty tego czlowieka nie znalas tak naprawde, a wnuczka dziadka nawet na oczy nie widziala. dodatkowo taka uroczystosc, to dla dziecka zadna atrakcja, a i nic z niej nie zrozumie, bo jeszcze za male. co najwyzej zgorszy tesciowa, ze placze w kosciele albo cos w tym stylu.

      do moich tesciow czy rodzicow w podobnej sytuacji bym pojechala. stosunki mamy dobre, dzieci dziadkow kochaja i pojechalisbysmy wszyscy chocby po to, zeby sie zobaczyc. w twojej sytuacji wyslalabym meza pociagiem z bukietem kwiatow od wnuczki.
    • monika3411 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 08:25
      Przedmówczynie dobrze to ujęły : po moim trupie wink
      Nawet gdyby Wasze stosunki były idealne, to nie ciągnęłabym dziecka w taką drogę.
      • zurekgirl Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 08:49
        Jakby stosunki byly idealne to tesciowa nie wpadlaby na pomysl zapraszania roczniaka na taka uroczystosc, bo by znala wnuczke i wiedziala, ze dziecko takich podrozy ie lubi. Albo chociaz zaprosilaby na dluzej, zeby porzadnie odpoczeli po podrozy. Czyli...po moim trupie.
    • triss_merigold6 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 08:49
      Dołączę do opcji po moim trupie.
      Mój by się bał w ogóle przedstawić mi taki pomysł.uncertain
    • lelija05 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 08:55
      Nie pojechałabym.
      I nie pojechałam, argumenty były te same co powyżej. Sytuacja rodzinna może nie jest taka jak twoja, ale uznałam, że powód nie jest warty męki dziecka i przy okazji mojej, bo zmęczenie po długiej podróży odreagowałaby jeszcze w dwójnasób na miejscu, a kto jest do opieki nad dzieckiem - wiadomo.
      Foch był, ale po powrocie mąż przyznał mi rację, że dobrze zrobiłam zostając z dzieckiem w domu.
      Wydaje mi się, że u ciebie sprawa jest prosta, tak jak napisano powyżej - nie jedź. Powody do pozostania w domu masz, długa trasa, małe dziecko, no i stuknięta teściowa - to dosyć sporo. A mąż niech jedzie pociągiem, a jak się uprze, to i z dzieckiem (choć w to raczej trudno mi uwierzyć, mało który na tyle wyrywny, by brać malucha w taką podróż). A ty zamów wieniec z WIELKIM napisem od synowej z wnuczką i już. A skoro teściowa cię nie lubi, to i tak stosunku do ciebie nie zmieni, czy przyjedziesz, czy nie, jedynie będzie wściekła, że nie postawiła na swoim, albo zadrze nosa, że jej się udało.
    • zazou123 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 08:59
      Mąż z wiązanką od całej rodziny pociągiem oraz zaproszeniem dla teściowej na zamówioną mszę w waszej miejscowośći- wręczone publicznie.

      Masz bardzo konkretne argumenty- operacja męża, jeden kierowca.
    • lauren6 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:00
      Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie w tym poście. Ale tak: racja jest po Twojej stronie. Wyślij męża pociągiem, daj mu pieniążka na drogę, by kupił wieniec od Ciebie i od małej. Tyle. Nie daj się wkręcić w żadną jazdę 2x600 km w tak krótkim czasie, z tak małym dzieckiem!!! W życiu nie katowałabym tak dziecka w imię dobrego samopoczucia teściowej.
    • edelstein Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:00
      W zyciu nie slyszalam o swietowaniu rocznicy pogrzebu.Nie pojechalabym.Umarlemu i wszystko jedno,a po co szarpac sie z dzieckiem.
    • triss_merigold6 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:08
      Ja się dziwię, że pan w ogóle ośmielił się zadać żonie takie pytanie.
      • pade Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:13
        powiem szczerze, że ja też
        bez honoru facet, maminsynek i tyle
        • gazeta_mi_placi Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:53
          No cóż, dokładnie, nie wróżę temu małżeństwu szczęśliwej kontynuacji jeśli syn nie ukróci mamuśki i nie stanie (jak tzw. prawdziwy mężczyzna) po stronie żony.
          • lauren6 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 13:23
            Imo przesadzacie. Jego matka zagrała kartą zmarłego ojca + miłość do dawno nie widzianej wnuczki, więc to silne podłoże do szantażu emocjonalnego.
            • imasumak Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 18:20
              Jasne, ale pan łyknął bez problemu również informacje, że muszą zabierać się zaraz następnego dnia po mszy, bo ona sobie nie życzy dłużej gościć jego żony. Po takim diktum, żaden szantaż emocjonalny nie powinien na niego zadziałać.
      • wuika Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 10:27
        Mogło być również tak, że pani matka wyraziła opinię, a żeby wszystko było jasne, mąż ją po prostu przekazał. Trudno jednoznacznie orzec. Czasem też o zwariowanych pomysłach różnych osób mówię mężowi - nie, żeby stawał na głowie i je realizował, ale żeby miał świadomość, że padły takie, a nie inne propozycje.
    • koza_w_rajtuzach Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:13
      Nie pojechałabym.
      Szkoda dziecko męczyć. Wiem, co to znaczy, bo moje dzieci w tym wieku również źle znosiły podróże, syn w szczególności. Do tej pory zresztą ryczy i marudzi jak jedziemy zbyt długo, a ma już 4 lata ;P.
      Nie wierzę w jakieś życie pogrobowe. Dla dziadka i tak nie będzie to nic znaczyć, bo nawet nie będzie wiedzieć, że jego wnuczka przyjechała na mszę, a i wnuczka nie będzie wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi, więc nic z tego nie wyniesie, oprócz męczarni związanej z podróżą. Teściowa ma do Ciebie negatywne nastawienie. Gdyby to była ciepła i miła osoba, to bym mimo wszystko przyjechała, ale w takiej sytuacji to nie.
      • yoka1 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:47
        nie pojechałabym.
    • mayaalex Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 09:49
      Co miesiac musze jechac 450km (calosc na autostradzie), synek jezdzi z nami (teraz ma 14miesiecy) i naprawde nie jest latwo. Zazwyczaj na poczatku jest ok, potem cos przekasi i zasypia - ale po obudzeniu jest juz ciezko. Mimo, ze siedze obok niego i go zabawiam, robimy przerwy, daje mu jesc, pic, zabawki, etc. Jasne, ze dziecko wytrzyma - ale pytanie czy meczenie jej ma sens, w sytuacji gdy jeszcze Ty bedziesz zestresowana i wkurzona. Ja bym nie pojechala w takiej sytuacji, tym bardziej ze czym w ogole dla dziecka jest rocznica pogrzebu?! Plus msza - kurcze, babcia przesadza. Chce dziecko zobaczyc - niech Was odwiedzi, niech zaprosi Was do siebie na troche dluzej, niech zadba o normalne stosunki zamiast wymyslac i strzelac fochy.
    • mearuless Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 10:06
      a w zyciu!
      po co meczyc siebie , dziecko.
      co to dziecko bedzie mialo z tej wycieczki?
      a ty dodatkowo sie nawkurzasz na zachowanie tej pani.
    • niuniek3 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 12:12
      nie jechałabym.
      ale co Cię obchodzi teściowa. dla mnie porażające jest to że Twój mąż pozwala tak Cię traktować(musisz wyjechać następnego dnia bo przeszkadzasz jego matce). i to jest problem a nie to jak dziecko zniesie podróż.
      po pierwsze powinnaś powiedzieć mężowi, że to nie ok i Ty nie pojedziesz bo nie chcesz być tak traktowana.
      po drugie to nie jest tylko Twoje dziecko. to jest również dziecko Twojego męża. Więc nie możesz mu zabronić zabrać jej do babci. Jaki by powód nie był. Jeśli jemu zależy to powinniście o tym porozmawiać i wspólnie ustalić - może on się zdecyduje pojechać z małą pociągiem. I tu powinnaś go przekonać, żeby przekonał Matkę,że jednak zostaną dzień dłuzej.
      po trzecie - tak jak mąż nie liczy się z Tobą tak Ty z nim. Nieważne czego chce teściowa. Ważne czego chce Twój mąż. Jeśli on by Cię bardzo prosił. I powiedział, że bardzo mu zależy żebyś Ty z nim tam była to nie powinnaś stawiać sprawy na ostrzu noża - ale tu wracamy do punktu 1 - mąż też nie może pozwolić żeby Teściowa tak Cię traktowała.

      Coś nie ok jest w Waszym układzie.
    • mk271 zamów mszę u siebie 25.04.13, 12:58
      Ja bym nie pojechała z dzieckiem tak daleko i na tak krótko, ale zamówiłabym mszę rocznicową w swoim kościele ( jesli się da to tego samego dnia co u teściowej). Przecież to nie jest ważne gdzie się modlisz o duszę.
    • pingwinek4 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 13:05
      Pamiataj jezeli chodzi o ciebie i twoje dzeicko rob to co ty uwazasz za stosowne.To ze toesciowa cos tam chce to miej to gdzies ona najwyzej moze cie o cos poprosic.Nie chce cie widziec nie akceptuje cie to twojego dzeicka tez nie.Koniec kropka.
      Olej te rocznice, powiedz mezowi ze zle sie czujesz przez to nie akceptowanie cie w jego rodzinie i nie zamierzasz jechac i sie stresowac.Poczekasz az cie zakceptuja i tesciowa sama zadzwoni i osobiscie cie zaprosi do siebie.Trzymaj sie!
    • panna.z.wilka Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 13:16
      nad dwutygodniowymi wakacjami bym się poważnie zastanowiła gdybym miała w tym celu 600km pokonać z roczniakiem na pokładzie...
      a w celu spędzenia mało przyjemnego weekendu z nietrawiącą mnie teściową - nigdy w życiu.
      • konwalka Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 14:19
        zaraz, zaraz
        Twój mąż w ogóle rozważa pobyt w chałupie, gdzie jego żone wywalają na pysk po dwóch dniach jak jakiegoś żula?

        prosze Cie kobieto, otrząśnij się
        • fogito Re: bi_scotti 25.04.13, 14:43
          Za całym szacunkiem, ale amerykańskie autostrady to trochę inna bajka niż polskie drogi. Może dawno w Polsce nie byłaś, ale warto wiedzieć, że autostrad tu jak na lekarstwo, więc zwykle podróżuje się drogami o jednym pasie, co jest koszmarem zwłaszcza jak jadą również TIR'y. Podróż taka trwa zapewne ze dwa razy dłużej (jak nie 3) niż w Stanach, więc nie ma co porównywać. Bo i polscy kierowcy to szaleńcy, co czyni podróż jeszcze bardziej niebezpieczną. Ciąganie dzieciaka w dwie strony tak daleko tylko na rocznicę śmierci dziadka jest absurdalne. A na dodatek kierowcą ma być matka, która bierze na siebie cały ciężar za bezpieczeństwo i przejazd. Nie ruszyłabym się na pewno.
          • canuck_eh Re: bi_scotti 15.05.13, 16:19
            Fogito, zapominasz o tym pieknym niewidzialnym pasie ktorym bardzo czesto panowie kierowcy rajdowcy wyprzedzaja na trzeciegosmile
        • gazeta_mi_placi Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 16:40
          Podpisuję się, ja w ogóle bym nie przekraczała progu gdzie traktują mnie gorzej niż szmatę do podłogi, a mąż powinien poważnie porozmawiać z mamusią o traktowaniu żony z minimalnym chociaż szacunkiem.
    • jowita771 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 15:06
      To może najlepiej będzie zawieźć męża i dziecko i spędzić czas na miejscu w samochodzie, żeby teściowej nie dokuczać swoją nędzną osobą?
      • attiya Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 18:50
        świetny pomysł wart rozważenia big_grin
        byle tylko autorka gdzieś dalej zaparkowała, coby nie rzucać się w dzień w oczy teściowej big_grin
    • kamelia04.08.2007 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 17:12
      sama wiesz, ze nie ma argumentow na tak, sa tylko szantaze, "bo to dziadek" i "wnuczka musi".

      Argumenty na nie:
      -droga dluga, dziecko male, jeden kierowca,
      -tesciowa cie nie chce, odwala ciagle jakies harce przeciwko tobie,
      -msza godzinna dla dziecka, to dlugo,
      -dziecko dziadka nie znalo
      To tak na szybko, a w ogole, to ja nie znam tradycji swietowania rocznicy pogrzebu, co innego sam pogrzeb.

      Na twoim miejscu nic bym nie wysylala, bo co bys zrobila, to i tak bedzie zle. Jak maz chce, to niech sobie jedzie sam pociagiem, trzebna sie kierowac rozumem, a nie dac ulegac szantazowi tesciowej
    • attiya Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 25.04.13, 18:26
      nie dyskutowałabym, tylko poinformowałabym męża o tym, że ma wykupić sobie miejscówkę na pociąg i jechać sam
      nie ma mowy, żebym miała jechać z dzieckiem do kogoś, kto wcześniej mnie nie akceptowała dziecko do kogoś, kogo może raz na oczy widziało.
      Tesciowa to sobie może chcieć...tongue_out
      tak na marginesie - jak raz sobie dasz na przysłowiową grzędę wejść to potem już po równi pochyłej
      • szalona-matematyczka Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 26.04.13, 11:30
        Bardzo dziekuje za wasze wpisy. Troche dalo mi to do myslenia. Utwierdzily mnie one tez w tym, ze nie jestem socjopatyczna egoistka, ktora babci zabiera wnuka i ktora nie chce pozwolic by roczne dziecko wspolnie z cala rodzina oplakiwalo tescia. uncertain
        • imasumak No dobra, ale co z nowo uzyskaną świadomością 26.04.13, 12:15
          zamierzasz zrobić?
          • szalona-matematyczka Re: No dobra, ale co z nowo uzyskaną świadomością 26.04.13, 22:42
            imasumak napisała:

            > zamierzasz zrobić?

            Zaloze Ruch Oporu przeciw Tesciowej, nastepnie zbiore grupe wojownikow (a wlasciwie wojowniczek, czyli gnojonych synowych) i rozpoczne walke zaczepno-partyzancka przeciw najazdom tesciowej. Alternatywnie kupie kolek osilkowy i wbije w serce wampira. smile
    • nowi-jka Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 26.04.13, 11:42
      gdyby to bylo na zasadzie :tesciowa nie radzi sobei choc to jzu rok, nei chce byc sama najbardziej marzy zeby była z nia wnuczka to uda jej si enei myslec to ok moze bym pojechała ale meczyc dziecko 600km potem meczyc je w kosciele zeby mega zmeczone zachowywało sie przyzwoicie i rano znów 600km
      Tesciowa chyab sie z głupim przez sciane macała
      • ledzeppelin3 Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 26.04.13, 16:36
        Morda w kubeł i jechać, aby zostawić babuni wnusię na rok, a samej zniknąć.
        • szalona-matematyczka Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 26.04.13, 22:45
          ledzeppelin3 napisała:

          > Morda w kubeł i jechać, aby zostawić babuni wnusię na rok, a samej zniknąć.

          A zanim znikne to jeszcze jej posprzatam mieszkanie.
          • wuika Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 26.04.13, 22:46
            Słuszną linię ma nasza partia! suspicious
          • canuck_eh Re: Przywiezc 600km roczniaka na rocznice pogrzeb 15.05.13, 16:24
            A sluchaj o tym nie mowilas.Ani sloweczka.To jak ty masz jechac i posprzatac jej mieszkanie to ty sie nawet nie zastanawiaj.I wyjedz wczesniej nie zapomnij zabrac swoich srodkow czystosci zebys tesciowej nie "wytracala" tego co ma pochowanego po szafkach.I nie zapomnijn poprac po sobie poscieli bo jeszcze tego by brakowalo bys jej to na glowie zostawila...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka