zaga25
11.03.05, 11:21
Dlaczego doceniają swoich pracowników dopiero gdy chcą odejść? Mój mąż zaczął
pracować w lipcu. Dostał wynagrodzenie podstawowe na okres trzech miesięcy.
Po miesiącu zobaczyli, że jest naprawdę dobrym pracownikiem. Chwalili ale
pensji nie podnieśli. Dopiero gdy znalazł lepiej płatną pracę i złożył
rezygnację dali mu trzy razy więcej niż zarabiał. No i został. I od tamtej
pory do wczoraj znowu nic. Znalazł kolejną pracę, za te same pieniądze ale na
miejscu, nie trzeba dojeżdżać. Złożył rezygnację i znowu podwyżka, duża
podwyżka. Zostaje. Jeżeli tak im na nim zależy to dlaczego odrazu nie dadzą
tyle na ile zsługuje? Czy tak nie byłoby prościej?