Dodaj do ulubionych

Jak przekonujecie swoich (nie)mężów?

24.08.05, 14:22
Ciekawi mnie odp. na pytanie j.w.
Co preferujecie? Szantażyk, histeria,"podlizy", a może rzeczowa rozmowa i
odpowiednie argumenty? Od zarania dziejów wiadomo, iż chłop jest głową, ale
kobieta jest szyją, która kręci tą łepetyną. Ja tam dopasowuję rolę
odpowiednio do sytuacji. I tak raz jestem słodkim wampem, który po upojnej
nocy szepcze: "no to jak kochanie, dasz mi kasę na te waciki?", czasem
argumentuję:"cudownie byś wyglądał w tych bokserkach" (mojemu ślubnemu nic
nigdy nie jest potrzebne, szczególnie z odzieży, braki zauważa dopiero jak mu
za przeproszeniem jajka na wierzch się wyleją...)
Chętnie posłucham jakie stosujecie metody, może z jakiejś skorzystam...
Obserwuj wątek
    • weronikarb Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 14:25
      co do ubrańmój jest taki jak twoj natiz - moja strategi kupuje co mu potrzebne
      ale umawiam sie ze sprzedawca cobym mogla wymienic na inny rozmiar smile
      Jak cos nabroje to jestem slodziutka jak miod smile Mąż już wie kiedy ma być
      czujny wink
      Staram sie dopasowywac zachowanie swoje do sytuacji.
      Czesto sie udaje, choc rzadko musze cokolwiek zdobywac cos tak podchwytliwie
      (najczesciej ksiazki dla siebie), bo wystarczy rozmowa, co mi/nam potrzebne ile
      mamy pieniedzy i że jak bedziemy robic to i to to nam starczy smile
    • gagunia Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 14:31
      Na szczescie nie musze go do niczego przekonywac. Jesli chodzi o zakupy - kupuje
      co chce. Sama wiem, na ile nas stac. Maz jak potrzebuje cos np z ubrania to tez
      kupuje bez pytania mnie o zgode. Natomiast co do decyzji zyciowych badz
      powazniejszych zakupow to rozmawiamy, wymieniamy argumenty, szukamy kopromisow.
    • 18lipcowa1 Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 14:32
      natiz napisała:

      > Ciekawi mnie odp. na pytanie j.w.
      > Co preferujecie? Szantażyk, histeria,"podlizy", a może rzeczowa rozmowa i
      > odpowiednie argumenty? Od zarania dziejów wiadomo, iż chłop jest głową, ale
      > kobieta jest szyją, która kręci tą łepetyną. Ja tam dopasowuję rolę
      > odpowiednio do sytuacji. I tak raz jestem słodkim wampem, który po upojnej
      > nocy szepcze: "no to jak kochanie, dasz mi kasę na te waciki?", czasem
      > argumentuję:"cudownie byś wyglądał w tych bokserkach" (mojemu ślubnemu nic
      > nigdy nie jest potrzebne, szczególnie z odzieży, braki zauważa dopiero jak mu
      > za przeproszeniem jajka na wierzch się wyleją...)
      > Chętnie posłucham jakie stosujecie metody, może z jakiejś skorzystam...


      Ja nie umiem takich sztuczek. Najlepiej jasno,rzeczowo i wprost.
    • kosheen4 Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 14:35
      siłom i godnościom osobistom smile
      zależy jak leży. czasem podstępem, czasem rzeczową rozmową. ale bywa że się
      niemąż uprze, nie i nie w jakiejś sprawie. wtedy najlepiej udać, że temat
      zakończony, a potem wprowadzić cichcem zmiany i w odpowiedniej chwili
      powiedzieć: a nie mówiłam? wink
      zależy od kontekstu. jeśli chocdzi o to, żeby coś zrobił, wieloetapowa perswazja
      czasem odnosi skutek. jeśli chodzi o przeknanie do np. nowej koszulki, trzeba
      czasu i okazji (braku innych koszulek).
      różnie. z reguły udaje mi się przeforsować to o co męczę, ale nie zawsze.
    • kosmitos Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 14:37
      nie cierpię takich sztuczek i na szczęście nie muszę ich stosować; w końcu nie
      po to pracuję, żeby mi ktoś własną kasą dysponował; po prostu informuję na co
      wydaję pieniądze (w końcu jesteśmy małżeństwem i nie powinniśmy ukrywać przed
      sobą takich rzeczy)
    • natiz Re: Kosmitos 24.08.05, 14:43
      Przejaskrawiłam ww. sytuacje dla przykładu. Nigdy nie miałaś tak, że Twój
      ślubny uparł się jak osiołek i należało użyć delikatnej kobiecej perswazji, aby
      pchnąć go do przodu? Nie chodzi mi o sytuacje łóżkowe, ale takie, których
      używamy tylko my, kobiety. Mężczyźni z reguły wyrażają wprost swoje potrzeby.
      • kosmitos Re: Kosmitos 24.08.05, 14:46
        nie bo jestem nerwusem i jak on się nie zgadza ze mną to ja wpadam w szał
    • lola211 Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 15:01
      Generalnie nie przekonuje.Nie umiem sie podlizywac, wszelkie gierki sa mi
      obce.Kase mam zawsze swoja, wiec sie nie prosze.
      Jedynie, gdy nie chce mi sie gotowac, a on ma ochote cos zjesc uciekam sie do
      fortelu i w zywe oczy klamie, mowiac, ze ja nie umiem robic np. tak dobrej
      jajecznicy jak on, wiec sie za to nie biore.To dzialasmile.
    • lajlah Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 15:03
      oprocz histerii wszystkie w\wsmile
    • wieczna-gosia Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 15:17
      jestem zupelnie niekobieca i wszelkie sprawy staram sie zalatwiac jasno. Jesli
      przewiduje trudnosci to oczywiscie posuwam sie do zrobienia golabkow albo steka
      krwistego (co ja mowie... posuwam sie w ogole do zrobienia obiadu, zamiast
      zachecac do nabycia go w pracy...), ale poza bycie umiarkowanie milsza moja
      kobiecosc nie wypelza.
      z kasa zalatwiam raz na miesiac informujac meza ile mi w tym meisiacu potrzeba
      (i wliczam w to waciki nie wyszczegolniam chlopu) a poza tym nie on mi daje lecz
      ja pobieram po prostu go informujac ile wzielam zeby w debety biedaczyna nie
      popadl wink
      Ubrania kupuje ja, w ogole wszystko kupuje ja, moj maz zgadza sie zaplacic za
      wiele rzeczy pod warunkiem ze wizyta w sklepie nie zajmie mu wiecej niz 10 minut.

      Dochodze do wniosku ze moja kobiecosc jest szczatkowa bo w ogole sie nie
      przydaje.... poza tym uwielbiam wiercic dziury w scianie wink
    • kolorko Re: Jak przekonujecie swoich (nie)mężów? 24.08.05, 15:32
      Myslałam, ze zupełnie obce sa mi takie sztuczkismile
      A jednak- ostatni weekend spedzilismy u rodziców, była tez moja siostra,
      którapoczyniła głosno takie oto spostrzezenie " Ania, jak chce czegos, to mówi
      słodko -Tomuuuś, i Tomek robi to co ona chce". Zastrzeliła mnie tym całkowicie,
      bo nie zdawałam sobie z tego sprawysmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka