Uwaga, będę trochę marudzić...Dostaję dużo listów poleconych i trochę paczek, zwłaszcza ostatnio, bo dużo zamawiam przez internet. Jestem dwa dni przed terminem porodu, siedzę w domu właściwie cały dzień, a listonosz z uporem maniaka nie wjeżdza na górę tylko zostawia w skrzynce awiza, że był i nie zastał. Ja rozumiem, że tych paczek to on nie nosi, bo musiałby mieć przedział bagażowy i nośność 2 ton

ale listy????? A ja muszę za każdym razem dygać hektar na pocztę, bo luby nie jest ślubny, w dodatku gdzie indziej zameldowany i za mnie odebrać nie może

wiem, mogę dać pełnomocnictwo pocztowe, ale w tym celu muszę zaciągnąć lubego na pocztę w godzinach jej urzędowania, które dziwnym trafem pokrywają się z godzinami urzędowania lubego w robocie

oj, trochę mi ulżyło jak sobie ponarzekałam