jakiś rok temu naprzeciwko mnie wprowadzili się nowi sąsiedzi. I zaczął się
mój koszmar- grają tak potwornie głośno, że u mnie w domu nie idzie ani
porozmawiać, ani pooglądać tv, właściwie nic poza siedzieniem i patrzeniem w
ścianę. Nie wspomnę o tym że mam małe dziecko w domu. Przez jakiś czas
cierpliwie to znosiliśmy tłumacząc sobie że nowe mieszkanie przychodzą
oglądać znajomi, rodzina- no i jest parapetówa. Z czasem imprezy zaczęły być
również w tygodniu- głowa pęka. W końcu nie wytrzymałam i po 23 poszłam do
sąsiadów- powiedziałam co mi na wątrobie leży. Przeproszono mnie i
powiedziano że to się nie powtórzy. Za tydzień powtórka z rozrywki-
zadzwoniłam po policję, przyjechali szybciutko- nie kazałam karać sąsiadów
tylko upomnieć(dla mnie nawet 50 zł to dużo- a oni karają 250 zł). I przez 3
miesiące był spokój. Potem zaczęło wszystko wracać do normy- imprezki i w
weekend i w tygodniu. Wczoraj nie wytrzymałam zadzwoniłam po policję- również
szybko przyjechali- [powiedziałam co i jak. Zadzwonili do sąsiadów- i tu
komedia się zaczyna- sąsiad przez 10 minut nie mógł sobie przypomnieć jak się
nazywa, 15 minut szukał dowodu. A sąsiadka stwierdział że oni nie zakłócają
ciszy i porządku tylko głośno sobie grają

))I to nie wszystko- sąsiadka
stwierdziła że to my powinniśmy ich zrozumieć, bo oni lubią się bawić hahahha
a ja mam małe dziecko które nie śpi do 2 w nocy i oni mnie nie potrafią
zrozumieć

)) Ręce mi opadają.Czy są jeszcze gdzieś tacy supe sąsiedzi???