rossa79
27.08.07, 13:18
Strasznie mnie gryzie wczorajsza rozmowa z moją mamą. Mieszkamy
razem z mężem i córcią razem. Jak jeszce żył mój tato cały czas było
mówione że dom bedzie nasz zresztą nikt z mojego rodzeństwa nie
został z pustymi rękami. Nigdy sie nam nie śpieszyło z
przepisywaniem bo cóż się może takiego zdarzyć? I właśnie.
Włożyliśmy w niego kupę kasy PRACY i marzeń. Dom był bardzo
zaniedbany i jeszcze dużo mu brakuje. I po tylu latach mama
powiedziała mi że wolałaby żeby przyszedł tu mój brat a my żebyśmy
wzięli sobie jego działkę i zbudowali dom. Nikt nigdy mamie nie
pomagał. Nawet po śmierci taty nikt nawet do pomnika się nie dołożył
tylko ja z mężem. Daję mamie na rachunki, wakacje, kupuję większość
rzeczy do domu, daję na lekarza prywatnie. Nikogo to wcześniej nie
interesowało. Czemu tak mnie zawiadła zdawałoby się najbliższa osoba
na świecie. Przecież ja dla swojej córci życie bym oddała a nie
kłody pod nogi kładła! Sorry że tak długo ale ciężko mi z tym.