Dodaj do ulubionych

Ale się wystraszyłam...

15.06.08, 20:59
Dzisiaj o 6 rano obudził mnie dzownek do drzwi. Obudziłam męża, ale on
stwierdził, że pewnie mi się zdawało, bo kto miał przyjść w niedzielę o tej
porze. Ale podszedł do okna i patrzył czy ktoś nie odchodzi spod drzwi
(mieszkamy w segmencie w zabudowie szeregowej). I w tym czasie (minęło jakieś
5 minut) i dzwonek znów zadzownił. Mąż zszedł ale nikogo nie było, wyszedł do
bramy, rozejrzał się - nikogo. Wrócił na górę i za parę minut znów dzwonek -
więc ja od razu do okna, żeby spojrzeć czy ktoś nie odchodzi a on na dół. I
znowu to samo - nikogo nie ma, nikt spod drzwi się nie ruszał. Rany, od razu
pomyślałąm ,że coś się stało, jakiś znak itp. W ogóle nie mogłam usnąć. Więcej
nie dzownił. Ojciec mówi, że to pewnie zwarcie - ale zwarcie to by dzwonił
cały czas albo co, a później już nie dzownił. I teraz wieczorem zaczynam się
bać nadchodzącej nocy. sad Miałyście tak kiedyś?
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 21:08
      sad Miałyście tak kiedyś?



      Pobudkę o 6 rano tajemniczym dzwonkiem?
      Owszem, tyle, że wtedy policja robiła nalot na mieszkanie mojej
      matkiwink
      Więc teraz pewnie podobne mysli przyszłyby mi do głowy....wink
    • mor_lena Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 21:08
      Też tak miałam kiedyś. Jaki macie dzwonek? Bo nam takie numery robił
      taki bezkablowy, na baterię - przycisk-nadajnik na drzwiach, a
      odbiorniko-głośnik umieszcza się gdzieś w chałupie, zasięg toto ma
      ileś tam metrów. No i czasami dzwonił sobie samoistnie, szczególnie
      jak było deszczowo. Szczęśliwie się dość szybko zepsuł.
      • renkag Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 21:22
        O, właśnie taki mamy dzownek. Ufff, to jest jakaś nadzieja, że prześpię
        dzisiejszą noc smile Ale nie jest to miłe uczucie, jak sobie tak dzowni rano
        • prologica Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 21:26
          renkag napisała:

          > O, właśnie taki mamy dzownek. Ufff, to jest jakaś nadzieja, że prześpię
          > dzisiejszą noc smile Ale nie jest to miłe uczucie, jak sobie tak dzowni rano

          hehe, dobrze ze w nocy nie dzwonil, bo ja kiedys ogladalam horrory hurtem sama w
          domu i nagle mi dzwoni domofon kilka razy .... ja - panika (w liceum chyba
          bylam), domofon dzwoni i dzwoni. z dusza na ramieniu odebralam i okazalo sie ze
          to .. sasiad, ktory wrocil z imprezy i nie chcial budzic zony a klucza od dolu
          nie
          mial..........................................................................................................
        • mor_lena Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 21:50
          renkag napisała:

          > O, właśnie taki mamy dzownek. Ufff, to jest jakaś nadzieja, że
          prześpię
          > dzisiejszą noc smile Ale nie jest to miłe uczucie, jak sobie tak
          dzowni rano

          No to luziksmile U nas też dzwonił nad ranem, w nocy i o różnych
          dziwnych porach, sąsiedzi też taki mieli i też im robił kawały.
          Generalnie te dzwonki są do d... i szybko się bateria wyczerpuje.
          • blanka_32 Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 22:04
            Ja tak nie miałam i mam nadzieje, że nigdy mieć nie będę. Chybabym
            umarła ze strachu
          • renkag Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 22:14
            Ale... mamy go juz pół roku i nigdy wcześniej nie dzownił. Baterie już miał
            zmienianą kilka razy. I po południu też nie dzwonił. No, ale kiedyś musi byc ten
            pierwszy raz...
            • mor_lena Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 22:20
              No tak, ale dzwonek chyba powinien służyć latami, nie? smile Nasz też
              nie od razu pokazał co potrafi, tylko po paru miesiącachwink Baterię
              też wtedy miał już chyba nową. Widocznie to ustrojstwo w środku się
              psuje czy coś.
              • demarta Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 22:27
                a mi tak robią zabawki na baterie czasami. w środku nocy się
                potrafią same włączyć i nas wszystkich obudzić... nie dziwię się,
                że mój syn każe sobie ze wszystkich grających zabawek baterie
                wymontowywać.
                • mor_lena Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 22:45
                  Nosmile Nam kiedyś pluszowy koń na baterie ihahał i ihahał i za nic nie
                  można było gada wyłączyć, a bateria była świetnie zabezpieczona w
                  jego brzuchu, coby dziecię nie wyciągnęło i nie zjadłosmile
                  • ibulka Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 15:06
                    Julia miała kiedyś słonia na baterie - kiedy włączył się trzecią noc z rzędu mąż
                    wrzucił go do kibla, bo bateria była kurde niewidzialna, i nie dało się jej
                    wyjąć ani nic uncertain
            • elza78 Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 22:52
              moze sie na burze zbieralo hihi big_grin
              takie rzeczy moga sie dziac kiedy powietrze jest silnie naaladowane
              • schiraz Re: Ale się wystraszyłam... 15.06.08, 23:44
                To i ja kilka opowieści grozy damsmile Oglądam sobie kiedys taki horror, bodajże
                1408, o nawiedzonych hotelach, było po trzeciej w nocy( cierpie na bezsenność) i
                w kulminacyjnym momencie spadł mi obraz ze ściany... Uwierzcie mi, o mało nie
                popuściłam ze strachu, ciśnienie miałam pewnie 200/200 a puls może z 300?smile do
                rana mogłam zapomnieć o śnie. I kolejny raz, również noc, również horror,
                Sierociniec tym razem, znów moment grozy (główna bohaterka czeka aż przyjdą
                duchy jej przyjaciół dzieci z dzieciństwa) muzyczka i te sprawy i nagle rusza mi
                spod fotela samochód zdalnie sterowany młodego, nie dość że jedzie to jeszcze
                świecą mu się światła.. a pilot od niego leży spokojnie na środku stołu przede
                mną. Serce mi stanęło w poprzek... a rano mąż mi mówi, że te samochody odbierają
                fale radiowe CB radia, jeśli niedaleko przejeżdża jakiś TIR czy inny samochód
                który ma włączone CB na danej częstotliwości to samochód sterowany może jechać.
                Co z tego, do rana wymodliłam cały katechizm i przeprosiłam się z wszystkimi
                zmarłymi w rodzinie i wśród przyjaciół.
                • redmiss Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 09:25
                  a rano mąż mi mówi, że te samochody odbieraj
                  > ą
                  > fale radiowe CB radia, jeśli niedaleko przejeżdża jakiś TIR czy
                  inny samochód
                  > który ma włączone CB na danej częstotliwości to samochód sterowany
                  może jechać.


                  ewentualnie jak sąsiad przełącza kanały w telewizorze smile też
                  działa big_grin
                • ibulka Re: schiraz, padłam :DDDD 16.06.08, 15:08
                  haaahahaha smile))) big_grinDD
    • margotka28 Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 09:29
      a może byliście po jakieś bardzo wyczerpującej imprezce? smile
    • sejka Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 09:32
      u mnie włącza się karuzela (na pilota) w łóżeczku pilotem od
      satelity..też się nie raz strachu najadłam zanim to odkryłam smile)
    • karola1008 Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 13:30
      Kiedyś naraziłam się miejscowemu taksiarzowi, stwiając samochód
      na "jego" miejscu. Przez tydzien dzwonił mi wtedy do drzwi ok. 2-3 w
      nocy. Sąsiadce zresztą też.
      A ostatnio naprawdę przezyłam horror. Krótkotrwały na szczęście.
      Jest śrdoek nocy, męża nie ma - w delegacji. DZwonek do drzwi.
      wstaję i pytam przez domofon:Kto tam?
      Głos: Policja.
      Ja: A w jakiej sprawie?
      Głos: Było zgłoszenie.
      Ja: Tak? A kto zgłaszał?
      Głos: Mąż.
      Ja: Ale męża nie ma!
      Głos: Jest.
      Ja (zdezoreintowana): A gdzie jest?!
      Głos: Tu, na dole stoi.
      Dopiero w tej chwili poznałam głos męża, który postanowil wcześniej
      wrócić z delegacji.
      • beata985 Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 14:03
        z dzwonkiem nie ale ze światłem i nie ja tylko moja mama+brat
        wychodzi z pokoju, gasi swiatło. za chwilę wraca-włączone.
        znowu gasi wychodzi i znowu to samo. i tak kilka razy.
        dobrze, ze sama nie była w domu bo by chyba na zawał padłasmile)
        okazało sie-tez po jakims czsie dopiero, ze ..
        kontakt był na pilota, a ktos z bloku naprzeciwko miał pilota o
        jakimś nadzwyczajnym zasiegu. i tak sie bawili w zgaszanie i
        zapalanie.
        • ellgie Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 14:54
          Dobra teraz moja historia nie o dzwonku ale o żyrandolusmile
          Byłam u kumpeli (nowiutki dom pachnący swieżośćią). Około 1 w nocy
          oglądamy albumy - pytam co to za facet na zdjęciu? Mąż kumpeli mówi -
          to mój wujek - powiesił sie niedawno. A ja pytam na czym? na
          żyrandolu odpowiada - i w tym momęcie urywa się żyrandol z sufitu!!!
          Tynk z syfitu pryska(kabel się odrywał) na około żyrandol leci na
          tym kablu zatrzymał sie dosłownie 0,5 cm nad podłogą!Qrna do rana
          nie spałam!
        • ibulka Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 15:11
          sama bym się tak pobawiła big_grinD
          ale ja to wredna jestem. jak jeszcze w bloku na 10. piętrze mieszkaliśmy, to
          razem z mężem dzwoniliśmy na budkę telefoniczną i mieliśmy ubaw z bandy
          dzieciaków, jak latali do tego telefonu, a w nocy laserem po oknach z bloku
          naprzeciwko świeciliśmy... big_grinD

          ale ciiiicho, to nie my w razie czego tongue_out
          • beata985 Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 15:23
            ibulka napisała:

            , a w nocy laserem po oknach z bloku
            > naprzeciwko świeciliśmy... big_grinD
            >
            > ale ciiiicho, to nie my w razie czego tongue_out

            hahah, w to tez sie bawiłam i obserwowałam co ludziska robiąsmile))
            • ibulka Re: Ale się wystraszyłam... 16.06.08, 15:39
              muszę sobie kupić laser, może nad morzem dorwę taki, co się nie psuje po tygodniu uncertain
              uwielbiam koty tym drażnić. łapią czerwoną plamkę po chodniku i są tak
              zafascynowane, że można boki zrywać big_grin

              wiem wiem, do psychiatry powinnam iść tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka