Czy będąc w ciąży stosowałyście rygorystyczne obostrzenia typu zero kawy,
herbaty (bo nawet z tym się spotkałam),półproduktów puszkowych,serów
pleśniowych etc.było tego duzo więcej ale nie pamiętam, a z drugiej strony
nadgorliwe łykanie witaminek dla ciężarnych(i nakręcanie biznesu farmaceutycznego)
IMO to spore przegięcia, nie zamierzam tym razem jakoś szczególnie się
ograniczać kulinarnie,nie wyobrażam sobie nagłego odstawienia kawy ,która
lubię ,no chyba ,że naturalnie zacznie mnie od niej odrzucać, w pierwszej
ciąży kilka lat temu dałam się zastraszyć i wkręcić w tą machinę
nadgorliwości(teraz świadomie nie czytam forum dla ciężarnych) lat mi
przybyło to i zdrowego dystansu
A jak u Was to wyglądało?
Poświęcałyscie się(moje ulubione słowo

) dla potomka i rezygnowałyście ze
swoich upodobań smakowych jak na wzorową matkę przystało?