gazdziikowa
20.08.08, 20:00
Dyskusja ciekawa na temat lojalności i przebaczenia.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18111&w=72510741&v=2&s=0
Ostatnio modne stało się bezmyślne wybaczanie, w którym nie wymaga się od
osoby, która narobiła dużych szkód życiowych, jakiejkolwiek refleksji na temat
swojego zachowania, albo skruchy, lub postanowienia poprawy. Dodatkowo to
osoba, która nie wybaczy bo nie chce albo nie może, jest piętnowana-"każdy
popełnia błędy, jesteś dorosłym człowiekiem, twój rodzic był bardzo
sfrustrowany życiem dlatego się tak zachowywał, powinieneś go zrozumieć, a
może zamiast narzekać pomógł byś mu?".
Dlaczego nikt nie chce też zrozumieć strony dziecka, a dziś człowieka
dorosłego? Gdy szef drze się na nas przez 365 dni w roku, to większość osób,
którym o tym opowiadamy przyznaje, że najprawdopodobniej gościa przerasta ta
funkcja, na jego stres dokładają się dodatkowe problemy w małżeństwie, ale to
nie ma prawa doprowadzać przekładać swoich frustracji na pracowników.
Dlaczego rodzicom po takich wybrykach ma się należeć lubienie, szacunek?
Dlaczego dorośli już ludzie nie mają prawa się obrazić?
Trochę się zgodzę z opiniami (z za linkowanego wątku), dotyczącymi zdrady
matki i siostry. Facet po 20 latach mętnie tłumaczy się choroba i uważa, że
wszystko jest cacy, nic się nie stało. Nie ma jak brak solidarności.