mad98
22.01.09, 08:22
Ale dziś usłyszałam wiązankę od mojego męża. Mała marudziła od rana i prawdę
mówiąc nie tyle straciłam cierpliwość, co po prostu się nic nie odzywałam, nie
uspokajałam, nie pocieszałam. Nie ukrywam mamy teraz kilka problemów i chyba
mam zły dzień. Należę do tych spokojnych, o łagodnym charakterze osób, którym
nerwy po rzadko puszczają. Usłyszałam, że jestem psychopatką, dziecko się już
na mnie poznaje i że zaraz skopie mi ten gruby tyłek. Poza tym po co jej
zrobiłam tyle mleka - przecież tyle nie wypije. Mąż jest wybuchowy, ale i
uczuciowy, ale dziś mnie to zabolało, nie - ścięło z nóg. Daję temu dziecku od
siebie wszystko, maksimum uczucia i cierpliwości. Jest pogodna, kochana,
dobrze się rozwija.
Czuję się, jakbym w obuchem dostała.