goga1204
11.05.09, 13:11
Powinnam odejśc od męża a nie mam siły i nie ma dokąd. Dzisiaj po
raz kolejny kazał mi się wynosić i zwymyslął od najgorszych. Za
wszystko co mu w życiu nie wyszło obwinia mnie. Nie wierze w siebie
jestem juz tak znerwicowana, ze nie potrafię racjonalnie myśleć.
Mamy dwoje dzieci 6 i 1 jestem na urolie wych bo chciał aby zostałą
w domu. Właściwie to cały czas mi wymyśla ze nic nie miałam i co go
podkusiło aby sie ze mna wiązać. Wiem ze po tych wszystkich
wyzwiskach powinnam sie spakować ale nie mam dokąd pójść, on o tym
doskonale wie. Nie mam szacunku do siebie niewierze, że jeszcze
cokolwiek znacze ,mylę ze najlepiej by było dlaniego abym umarła to
miałby problem z głowy. Tak bardzo nie chcę popełnic błędu ze robie
same, juz nie wim jak mam sie do niego odzywac on nie widzi ze
jestem smutna tylko twierdzi ze niezadowolona ciagle. Ja nie chce
dzieciom rozbijac rodziny ale czuje ze ni mam juz siły na ratowanie
tego jestem ,jak wrak człowieka.