Dodaj do ulubionych

Kraina Łagodności II

IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 13.05.02, 21:33
Ponieważ poprzedni wątek zrobił się dość pokaźny, listy w nim z natury rzeczy
są masywne, zaś całość wchodziła z coraz większymi oporami - zapraszam do nowej
Krainy Łagodności. Zasada ta sama co w poprzedniej.
Proponuję także, by w miarę możności - przy cytowaniu poprzednich listów -
poddawać je drobnej edycji, wycinając słowa piosenek/poezji. Wielokrotne
powielanie jednej piosenki jest cokolwiek uciążliwe dla czytelników, no i wątek
robi się wielki.

Zapraszam.

A na dobry początek:

POD BUDĄ
Lecz póki co żyjemy...

Po drugiej stronie życia
ponoć żarcia jeż nie trzeba ani picia
nawet jeden szczyt nie został do zdobycia
lub kontynent do odkrycia
po drugiej stronie życia
Po drugiej stronie cienia
nic nie boli bo nieznane są cierpienia
nie ma marzeń bo spełnione już marzenia
gdzie się nigdy nic nie zmienia
po drugiej stronie cienia
Więc mi wybaczcie proszę myśl grzeszną
którą powiedzieć tutaj aż trudno
że mi tam wcale jeszcze nie spieszno
tam gdzie jest równie pięknie co nudno
lecz póki co żyjemy
koty drzemy nieźle jemy i pijemy
jeszcze jakąś Amerykę odkryć chcemy
i garbaty los niesiemy
lecz póki co żyjemy
Lecz póki co marzymy
układamy wiersze z dziewczynami śpimy
i każdego roku ileś lat kończymy
coś po sobie zostawimy
przynajmniej tak marzymy
Ale czasami kiedy jest wieczór
i wszystkie gwiazdy wstają do pieśni
to nam brakuje paru kolesiów
którzy na tamtą stronę już przeszli
Obserwuj wątek
    • Gość: lucy_z Re: Kraina Łagodności II IP: *.com / 192.168.0.* 14.05.02, 00:23
      Co się stało z naszą klasą? –
      Pyta Adam w Tel – Avivie –
      Ciężko sprostać takim czasom,
      Ciężko w ogóle żyć uczciwie.
      Co się stało z naszą klasą? –
      Wojtek w Szwecji, w porno klubie,
      Pisze: Dobrze mi tu płacą
      Za to, co i tak wszak lubię,
      Za to, co i tak wszak lubię.

      Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie,
      Bo tam mają perspektywy,
      Staszek w stanach sobie radzi,
      Paweł do Paryża przywykł.
      Gośka z Przemkiem ledwie przędą,
      W maju będzie trzeci bachor,
      Próżno skarżą się urzędom,
      Że też chcieliby na zachód,
      Że też chcieliby na zachód.

      Za to Magda jest w Madrycie
      I wychodzi za Hiszpana,
      Maciek w grudniu stracił życie,
      Gdy chodzili po mieszkaniach.
      Janusz ten, co zawiść budził,
      Że go każda fala niesie,
      Jest chirurgiem, leczy ludzi,
      Ale brat mu się powiesił,
      Ale brat mu się powiesił.

      Marek siedzi za odmowę,
      Bo nie strzelał do Michała,
      A ja piszę ich historię –
      I to już jest klasa cała.
      Jeszcze Filip – fizyk w Moskwie,
      Dziś nagrody różne zbiera,
      Jeździ, kiedy chce do Polski,
      Był przyjęty przez premiera,
      Był przyjęty przez premiera.

      Odnalazłem klasę całą –
      Na wygnaniu, w kraju, w grobie,
      Ale coś się pozmieniało,
      Każdy sobie żywot skrobie.
      Odnalazłem całą klasę –
      Wyrośniętą i dojrzałą,
      Rozdrapałem młodość naszą,
      Lecz za bardzo nie bolało,
      Lecz za bardzo nie bolało.

      Już nie chłopcy, lecz mężczyźni,
      Już kobiety, nie dziewczyny,
      Młodość szybko się zabliźni,
      Nie ma w tym niczyjej winy.
      Wszyscy są odpowiedzialni,
      Wszyscy mają w życiu cele,
      Wszyscy w miarę są normalni,
      Ale przecież to niewiele,
      Ale przecież to niewiele.

      Nie wiem sam, co mi się marzy,
      Jaka z gwiazd nade mną świeci,
      Gdy wśród tych nieobcych twarzy,
      Szukam ciągle twarzy dzieci.
      Czemu wciąż przez ramię zerkam,
      Choć nie woła nikt: Kolego,
      Że ktoś ze mną zagra w berka,
      Lub przynajmniej w chowanego,
      Lub przynajmniej w chowanego.

      Własne pędy, własne liście
      Zapuszczamy każdy sobie
      I korzenie oczywiście
      Na wygnaniu, w kraju, w grobie.
      W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu,
      Na stracenie, w prawo, w lewo,
      Kto pamięta, że to w końcu
      Jedno i to samo drzewo,
      Jedno i to samo drzewo.

      Jacek Kaczmarski
      • flybylot1 Re: Kraina Łagodności II 14.05.02, 06:19
        Lucy, dzieki za Kaczmarskiego. Mam wrazenie, ze tak jak "Zeby Polska byla Polska" stanowila rodzaj
        hymnu tamtych lat w Polsce, tak "Nasza klasa" byla z pewnoscia hymnem naszej glupiej, biednej i
        niepotrzebnej emigracji.
        I po co nam to wszystkim bylo...
        Mysle, ze Jaruzelskiego nalezy sadzic nie za Grudzien'70, a za to, ze skazal tak wielu mlodych (bo
        przeciez bylismy mlodzi), zdolnych, ofiarnych ludzi na poniewierke i gorzki emigrancki chleb... No, ale
        wlaze w polityke, a tu mialo byc lekko, latwo i przyjemnie...
        Calusy, Piotr
        • Gość: Jurek Ch Re: Kraina Łagodności II IP: *.sprint.ca 14.05.02, 06:45
          Widzisz, Piotrze, to nieraz bylo tak

          Rapsodia

          Jakiż los nieciekawy gnał cię przed się na oślep,
          Czego życie ci nie dało w nadwiślanskiej stronie?
          Dlaczego musiałaś dosiąść osiołka na oklep,
          Jakiż cel wytyczyłaś, a jaki ciebie gonił?

          Jakiż los nierychliwy skąpił życia radości,
          Wypchnął cię z kraju rodziców, z kujawskiej jesieni?
          Czego szukaś jechałaś w pomieszanej młodości?
          Czy w nieszczęścia szukaniu osiadłaś na tej ziemi?

          Gdzie znalazłaś spokój, duszy śmiałej ukojenie?
          Gdzież ucichł wicher wewnętrzny, gdzie podniosłaś czoło?
          Gdzie dojrzałaś cel wedrówki oraz praw istnienie,
          Na których oparłaś wiarę w swej fortuny koło?

          Czy Dvorzaka symfonia, czy Gershwina rapsodia
          Grają w duszy twej słowiańskiej akordy miłości?
          Czy jest w tobie tęsknota Chopina, czy Conrada?
          Czy błądzisz jak Mickiewicz? Może wrastasz jak Gzowski?

          A jeśli nie umiesz odpowiedzieć sobie szczerze,
          A jeśli nie lubisz prawdy oczywiście najprostszej -
          To nic nie mów. Złóż Dvoraka tęsknocie w ofierze
          I idź za Gershwinem, za rapsodii głosem ostrym.
    • zoppoter Re: Kraina Łagodności II 14.05.02, 09:16
      Wolne są kwiaty na łąca
      Wolność przynosi im wiatr
      Wolne są kwiaty na łące
      Wolny na łące jest świat

      Ciekaw jestem, czy ktoś wie kto tak spiewał...
      • iwa.ja Jeszcze nie cytowaliśmy Grechuty! 14.05.02, 09:42
        Tak mi przyszło do głowy, po poście Zoppotera, że MG miewał (miewa) wspaniałe teksty. Kto zna? Gdzie jest
        jakaś www. jak Wysockiego?
        FLYBYLOT, podaj mi jeszcze raz adres, bo wraca!!!!!!
        • zoppoter Re: Jeszcze nie cytowaliśmy Grechuty! 14.05.02, 09:53
          Pomysł fajny, ale ta moja piosenka nie ma nic z Grechutą wspólnego. Tak na wszelki wypadek zaznaczę.
        • petelka Re: Jeszcze nie cytowaliśmy Grechuty! 14.05.02, 10:04
          Witaj Iwa! Coś dawno nie słyszałyśmy się. Pozdrawiam:))) A Grechuty zaraz
          spróbuję poszukać.
        • petelka Re: Jeszcze nie cytowaliśmy Grechuty! 14.05.02, 10:07
        • petelka Re: Grechuta na życzenie 14.05.02, 10:10
          Coś mi się za wcześnie wysłało:(((
          A tutaj coś z piosenek Grechuty, chociaż tekst Gałczyńskiego:

          „Ocalić od zapomnienia”

          Ile razem dróg przebytych?
          Ile ścieżek przedeptanych?
          Ile deszczów, ile śniegów
          Wiszących nad latarniami?

          Ile listów, ile rozstań,
          Ciężkich godzin w miastach wielu?
          I znów upór, żeby powstać
          I znów iść, i dojść do celu.

          Ile w trudzie nieustannym
          Wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
          Ile chlebów rozkrajanych?
          Pocałunków? Schodów? Książek?

          Oczy Twe jak piękne świece,
          A w sercu źródło promienia.
          Więc ja chciałbym Twoje serce
          Ocalić od zapomnienia.

          muzyka: M. Grechuta
          słowa: K. I. Gałczyński

          • Gość: lucy_z Re: Wertyński... IP: *.com / 192.168.0.* 14.05.02, 11:19

            Śmiać się z siebie to głupie....

            Śmiać się z siebie to głupie, ja wiem....
            Ale tak mi dziś chce się czułości,
            Tak mi chce się naiwnej radości,
            Prostej bajki szeptanej przed snem.

            Mnie zamęczył blansz wieczny i róż,
            A od maski tragicznej mam mdłości...
            Ja chcę trochę zwyczajnej czułości,
            By oszustwu nie poddać się już...

            Śmiać się z siebie to głupie, ja wiem...
            Ale tak mi dziś chce się czułości,
            Bajki pełnej naiwnej radości,
            Że świat złotym otuli się snem...

            przekład Tadeusz Lubelski.
            • flybylot1 Re: Iwa, adres 15.05.02, 08:15
              Iwo, Kochana,
              moj adres to belissarius5@ameritech.net
              A tak nawiasem:
              "Gdzies tam daleko stoi stad
              Moj dom, twoj dom, nasz wspolny dom;
              Dom bez okiennic, klamek, czy
              Zamkow zamczystych, chcialbym bys
              Wejsc wen umiala zawsze gdy
              Nadchodzi ciemnosc, strach i lzy,
              Kiedy nienawisc bije w nas,
              Kiedy odwetu zada czas,
              A nad dachami plynie zlosc..."
              Takie sobie wierszydelko z okazji 11 wrzesnia (nie moje, przysiegam!)
              Pozdrawiam, Piotr
              • iwa.ja Re: Iwa, adres 15.05.02, 08:42
                Piotr, z tego ww. adresu tez mi poczta wraca. Co mam zrobić!!!! A moi
                dziadkowie kiedyś mieszkali na Siemiradzkiego (wyżej niż Polanki)...Znam, znam.
                A szedłeś kiedyś do ZOO od Reja w Sopocie przez las?!!!
                • lucy_z Re: Grechuta........... 15.05.02, 20:37
                  Ocalić od zapomnienia”

                  Ile razem dróg przebytych?
                  Ile ścieżek przedeptanych?
                  Ile deszczów, ile śniegów
                  Wiszących nad latarniami?

                  Ile listów, ile rozstań,
                  Ciężkich godzin w miastach wielu?
                  I znów upór, żeby powstać
                  I znów iść, i dojść do celu.

                  Ile w trudzie nieustannym
                  Wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
                  Ile chlebów rozkrajanych?
                  Pocałunków? Schodów? Książek?

                  Oczy Twe jak piękne świece,
                  A w sercu źródło promienia.
                  Więc ja chciałbym Twoje serce
                  Ocalić od zapomnienia.

                  muzyka: M. Grechuta

                  słowa: K. I. Gałczyński
                  • lucy_z Re: Grechuta........... 15.05.02, 20:45
                    lucy_z napisał(a):

                    Wymazuję to co napisałam powyżej!!!!! Pętelka to napisała już, buuuuuu:(((((
                    Ale jestem gapa :((((( Inna piosenka:

                    Będziesz zbierać kwiaty
                    będziesz się uśmiechać
                    będziesz liczyć gwiazdy
                    będziesz na mnie czekać

                    I ty właśnie ty
                    będziesz moją damą
                    i ty tylko ty
                    będziesz moją panią

                    Będą ci grały skrzypce lipowe
                    będą śpiewały jarzębinowe
                    drzewa, liście, ptaki wszystkie

                    Będę z tobą tańczyć
                    bajki opowiadać
                    słońce z pomarańczy
                    w twoje dłonie składać

                    I ty właśnie ty
                    będziesz moją damą
                    i ty tylko ty
                    będziesz moją panią

                    Będą ci grały nocą sierpniową
                    wiatry strojone barwą słońca
                    będą śpiewały, śpiewały bez końca

                    Będziesz miała imię
                    jak wiosenna burza
                    będziesz miała miłość
                    jak jesienna burza

                    I ty właśnie ty
                    będziesz moją damą
                    i ty tylko ty
                    będziesz moją panią

                    muzyka i słowa: M. Grechuta

                    • flybylot1 Re: Iwa 16.05.02, 07:25
                      Pewnie, ze szedlem! Ja te lasy zchodzilem od konca do konca! A wiesz czego najbardziej zaluje?
                      Zeremi bobrowych na koncu Doliny Radosci (juz kiedys o tym pisalem) - mam nawet zdjecia
                      obgryzionych przez bobry pni... Ojejku jej! Jak to pieknie byc mlodym!
                      Calusy, Piotr
                      Ps.: nie rozumiem, dlaczego wraca - jeszcze raz: belissarius5@ameritech.net - to musi zadzialac!
                      • Gość: Krzysiek spod znaku "Czerwonego Tulipana" IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 16.05.02, 19:58
                        Mój ulubiony kawałek...
                        (jak zreszta niemal wszystkie ich piosenki)

                        "A jednak po nas coś zostanie"

                        A jednak po nas coś zostanie
                        czas zatrzyma na chwilę,
                        twarz rozluźni spiętą zakłamaniem
                        i spokój da, gdy niepokoju tyle.

                        A jednak po nas coś zostanie
                        ... co może jest nowe.
                        A jednak po nas coś zostanie
                        choćby ta cisza... wyrzeźbiona słowem.
                        • Gość: Krzysiek i jeszcze Baczyński IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 16.05.02, 20:11
                          Nie jestem żadnym wielkim koneserem poezji, mam tylko kilku swoich ulubionych
                          autorów. On jest wśród nich...

                          Krzysztof Kamil Baczyński
                          Biała magia

                          Stojąc przed lustrem ciszy
                          Barbara z rękami u włosów
                          nalewa w szklane ciało
                          srebrne kropelki głosu.

                          I wtedy jak dzban - światłem
                          zapełnia się i szkląca
                          przejmuje w siebie gwiazdy
                          i biały pył miesiąca.

                          Przez ciała drżący pryzmat
                          w muzyce białych iskier
                          łasice się prześlizną
                          jak snu puszyste listki.

                          Oszronią się w nim niedźwiedzie,
                          jasne od gwiazd polarnych,
                          i myszy się strumień przewiedzie
                          płynąc lawiną gwarną.

                          Aż napełniona mlecznie,
                          w sen się powoli zapadnie,
                          a czas melodyjnie osiądzie
                          kaskadą blasku na dnie.

                          Więc ma Barbara srebrne
                          ciało. W nim pręży się miękko
                          biała łasica milczenia
                          pod niewidzialną ręką.
                          4 I 1942



                        • Gość: przem Re: spod znaku IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 18:44
                          Moim "ulubionym"utworem jest Sekret kardynała R..."bo jest bardzo prawdziwy i
                          niestety się sprawdza ale kiedyś chciałbym spotkać płomień co nie parzy
      • zoppoter No i co z moją piosenką? 05.06.02, 08:23
        zoppoter napisał(a):

        > Wolne są kwiaty na łąca
        > Wolność przynosi im wiatr
        > Wolne są kwiaty na łące
        > Wolny na łące jest świat
        >
        > Ciekaw jestem, czy ktoś wie kto tak spiewał...

        No? Wie ktoś?
        • petelka Re: No i co z moją piosenką? 05.06.02, 08:44
          Ja nie wiem. Coś mi to zapachnialo Dylanem, ale to strzał zupełnie w ciemno.
          • zoppoter Re: No i co z moją piosenką? 05.06.02, 08:48
            petelka napisał(a):

            > Ja nie wiem. Coś mi to zapachnialo Dylanem, ale to strzał zupełnie w ciemno.

            W epokę trafiłaś hi hi hi. Ale to nie Dylan. To z Krakowa...
            • zoppoter Re: No i co z moją piosenką? 07.06.02, 11:13
              Nikt nie chce zgadywać...
              • petelka Re: No i co z moją piosenką? 07.06.02, 11:26
                zoppoter napisał(a):

                > Nikt nie chce zgadywać...

                ...albo nikt nie wie...


                • zoppoter Re: No i co z moją piosenką? 07.06.02, 11:31
                  No Skaldowie przecież...!
    • petelka Re: Piwnica pod Baranami 17.05.02, 09:38
      Ale Piwnicy pod Baranami i jej wykonawców to jeszcze nie było. Na początek, mój
      ulubiony:

      Skrzypek Hercowicz
      -------------------------------------------------------------------------------

      Był sobie skrzypek Hercowicz,
      Co grał z pamięci jak z nut.
      Z Schuberta on umiał zrobić -
      No brylant, no istny cud.

      Dzień w dzień, od świtu po wieczór,
      Zgraną jak talia kart,
      Tę samą sonatę wieczną
      Wciąż pieścił jak jaki skarb.

      I co pan, panie Hercowicz?
      Za oknem ciemność i śnieg...
      Dałbyś pan spokój, Sercowicz!
      Takie jest życie, nie?...

      Niech harmonijka - Cyganka,
      Jak długo ściska mróz,
      W ślad za Schubertem na sankach
      Zawija kreskami płóz.

      Nam z muzyką tak bliską,
      Niestraszny i nagły zgon.
      A potem z wieszaka zwisnąć
      Jak płaszcz z oskubanych wron.

      Dawno już, panie Sercowicz,
      Wszystko skołował śnieg...
      Dałbyś pan spokój, Scherzowicz.
      Takie jest życie, nie?

      Słowa: Osip Mandelsztam
      Muzyka: Andrzej Zarycki
      Wykonanie: Ewa Demarczyk
      • lucy_z Re: Jonasz Kofta - mój ulubiony...... 17.05.02, 10:22
        To może przypadek
        Że znów się widzimy
        Patrzymy na siebie
        W spokojnej udręce
        Wspomnienia spłowiały
        Przez lata i zimy
        Już tylko się znamy...
        ...Nic więcej...

        Ty jesteś ta sama
        Tak piękna jak wtedy
        Gdy było do siebie
        Nam bliżej niż blisko
        To było niedawno
        A mówi się: kiedyś
        Już tylko się znamy...
        ...To wszystko...

        Dzielimy złą ciszę
        Obcymi słowami
        Ty serce masz chłodne
        I chłodne masz ręce
        Czy mą poufałość
        Wybaczy mi Pani?
        Bo przecież się znamy...
        ...Nic więcej...


        • iwa.ja Piwnica, ech! 17.05.02, 19:02
          Ona jest wśrod kamieni
          Rwącym światłem strumyka
          Wiewiórkami po drzewach
          Po kamieniach pomyka
          Ona iskrą w kamieniu
          Ona mlekiem w orzeszku
          Ona światła ciekawa
          Jak miedziany grosik w mieszku

          Ta nasza młodość
          Z kości i krwi
          Ta nasza młodość
          Co z czasu kpi
          Co nie ustoi w miejscu zbyt długo
          Ona co pierwszą jest
          Potem drugą

          Ona kwiatem we włosach
          Octem w jabłkach jest pierwszym
          Gorzką piana na piwie
          W świata gwarnej oberży
          Buntem jest niespełnionym
          Co na serce umiera
          Ona tylko to daje
          Co innemu zabiera

          tekst: Tadeusz Śliwiak
          muzyka: Zygmunt Konieczny

          a śpiewa, i to jak, Halina Wyrodek
          • Gość: hmmm... Re: Piwnica, ech! IP: 168.143.113.* 17.05.02, 21:50
            Seweryn Krajewski " Nie jestes sama ! "

            Tej dziewczynie, ktora czyta list wyblakly.
            Tej kobiecie, ktora milczy caly dzien.
            Tej co stawia w noc bezsenna, zle pasjanse
            i ozdabia nadziejami ciemna sie.
            Niech sie niebo nie kojarzy tylko z deszczem.
            niech sie rzeka nie kojarzy z rzeka lez.
            Sa na swiecie dobre okna w dobrym miescie
            i ta wiara, ze w czlowieku, czlowiek jest.

            Nie jestes sama !, nie jestes sama !
            Uwierz w siebie,uwierz w ludzi,uwierz w nas.
            Nie jestes sama ! Nie jestes sama !
            sa gdzies okna, ktore plona caly czas.

            Tej dziewczynie, ktora topi w czarnej kawie,
            te tesknoty, ktorych miala pelen sklad.
            Tej kobiecie, ktora pali bardzo duzo
            i w szufladzie przechowuje bialy kwiat.
            Niech sie milosc nie kojazy z pozegnaniem,
            niech pogoda opromieni kazda mysl
            i niech przysni sie ktos mily i czekany,
            kto nadaje mleczna droga taki list.

            Nie jestes sama ! Nie jestes sama !
            Uwierz w siebie,uwierz w ludzi,uwierz w nas.
            Nie jestes sama ! Nie jestes sama !
            sa gdzies okna, ktore plona caly czas,
            sa gdzies okna, ktore plona caly czas......



            • flybylot1 Re: Zagadka 18.05.02, 01:47
              Pewien znany mi cesarz po żywota zwykł kres aż
              któtki wiersz deklamować, który warto jest znać.
              Kiedy czuł się nietęgo, gdy zraziło czymś się go,
              gdy miał gości przyjmować, gdy wpadł w studnię lub kadź
              albo kiedy na balu stanął damie na szalu,
              lub ślizgając się fiknął, po czym runął na wznak,
              gdy był w kiepskim humorze, szeptał sobie niebożę,
              aż zły nastrój nie zniknął, wierszyk, który brzmiał tak:

              Dwa razy dwa jest pięć,
              więc przemnóż to przez siedem.
              Gdyś nadal zły,
              odejmij trzy
              i dodaj jeszcze jeden.
              Trzy razy trzy jest sześć,
              dwa możesz dodać też,
              Odejmij sto
              lub pomnóż to...
              W ogóle - rób co chcesz!

              Kiedy mowę wspaniałą mu kichnięcie przerwało,
              kiedy zgubił koronę i nie znalazł jej w mig
              albo kiedy mu rano zamiast zrazów podano
              dwa gołąbki duszone, a na deser pięć fig,
              albo gdy cesarzowa była trochę nerwowa
              i gderała bez przerwy, że rozrywek jej brak,
              wtedy - w kiepskim humorze - szeptał sobie, niebożę,
              by ratować swe nerwy, wierszyk, który brzmiał tak:

              Dwa razy dwa jest pięć,
              więc przemnóż to przez siedem.
              Gdyś nadal zły,
              odejmij trzy
              i dodaj jeszcze jeden.
              Trzy razy trzy jest sześć,
              dwa możesz dodać też,
              Odejmij sto
              lub pomnóż to...
              W ogóle - rób co chcesz!

              Kto to napisał?
              • iwa.ja Re: Zagadka? nie znam odpowiedzi 19.05.02, 00:21
                Ot i początek opowieści
                Obmiatam wzrokiem stare kąty
                Lat temu ponad już trzydzieści
                czy to możliwe Matko Święta
                Żeby to jeszcze ktoś pamietał?
                W oknach ostatnie światła gasły
                Jak po absyncie gasną zmysły
                Dom pod numetem był dwunastym
                Na Groblach Plac i mgła znad Wisły
                Szklarz Henio zjawiał się o świcie
                ..Witaj Piotrze!...wołał
                Mam flaszkę, kij i jedno życie
                Chodźmy więc małpy drażnić w ZOO
                Któż pomni, kto z nas wtedy złapał
                Przez okno wyrzucone dziecię
                Frankowski, nim je rzucił, płakał
                Wyjąc: bierz go kurewski świecie
                Czy to możliwe, Matko święta
                Żeby to jeszcze ktoś pamiętał?

                słowa: Zbigniew Książek
                muzyka: Zygmunt Konieczny
                • flybylot1 Re: Zagadka? nie znam odpowiedzi 19.05.02, 06:19
                  Wiesz Iwo, a ja z początku myślałem, że to z "Kwiatów polskich", he he!
                  A Ten wierszyk o cesarzu? No cóż, dodam dla ułatwienia, że polskiego tłumaczenia dokonał Antoni
                  Marianowicz, znany ongiś poeta�satyryk.
                  Pozdrawiam, Piotr
                  • Gość: lucy_z Re: Bułat Okudżawa IP: *.com / 192.168.0.* 21.05.02, 00:47

                    Wybaczcie piechocie,
                    że tak nierozumna, że braknie jej tchu.
                    My zawsze w pochodzie,
                    gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu.
                    Jak długo tak można?
                    Bezdroża, mokradła i błoto, i piach,
                    i wierzba przydrożna
                    jak siostra pobladła zostaje we łzach.
                    Nie wierzcie pogodzie,
                    gdy deszcze trzydniowe zaciągnie wród drzew,
                    Nie wierzcie piechocie,
                    gdy w pieśni bojowej odwaga i gniew.
                    Nie wierzcie, nie wierzcie,
                    gdy w sadach słowiki zakrzyczą co sił -
                    wy jeszcze nie wiecie,
                    co komu pisane i kto będzie żył.
                    Uczyłaś ojczyzno,
                    że żyć trzeba umieć i słyszeć twój gos...
                    Kolego mężczyzno,
                    a jednak niezgorszy przypada ci los.
                    My zawsze w pochodzie
                    i tylko to jedno nie zrywa ze snu;
                    dlaczego w pochodzie,
                    gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?
                    Dlaczego w odwrocie,
                    gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?...
                    • Gość: lucy_z Re: Ciągle będę wracać do Kofty....... IP: *.com / 192.168.0.* 04.06.02, 20:36
                      Już nikt nie chce śpiewać????? To ja zaśpiewam ;)

                      Song o ciszy

                      Wy mnie słuchacie, a ja
                      Śpiewam tekst z muzyką
                      Taka konwencja, taki moment
                      Więc tak jest
                      Zaufaliśmy obyczajom i nawykom
                      Już nie pytamy
                      Czy w tym wszystkim jakiś sens
                      A ja zaśpiewać dzisiaj chcę w obronie ciszy
                      Choć wiem nie pora, nie miejsce i nie czas
                      Bo gdy się milczy, milczy, milczy
                      To apetyt rośnie wilczy
                      Na poezję
                      Co być może drzemie w nas
                      Przecież już dosyć mamy
                      Huku i jazgotu
                      Ale gdy cicho to źle
                      I głupio nam
                      Jakby się zepsuł życia niezawodny motor
                      Coś nie w porządku
                      Jakbyś był już nie ten sam
                      Cisza zagłusza, sam już nie wiesz jaki jesteś
                      Więc szybko włączasz co pod ręką masz
                      A gdy się milczy, milczy, milczy
                      To apetyt rośnie wilczy
                      Na poezję
                      Co być może drzemie w nas
                      Gdy kiedyś łomot nagle umrze na dyskotekach
                      Do siebie nam dalej będzie niż do gwiazd
                      Zanim coś powiesz tak jak człowiek do człowieka
                      Cisza zgruchocze i wykrwawi wszystkich nas
                      Dlatego uczmy się ciszy i milczenia
                      To siostry myśli, świadomości przednia straż
                      Bo gdy się milczy, milczy, milczy
                      To apetyt rośnie wilczy
                      Na poezję
                      Co być może drzemie w nas

                      • papak Re: Dżem 04.06.02, 22:31
                        Aż się boję zadać takie pytanie w tym wątku Ale zadam Czy Słowa Ryśka Riedla
                        można uważać za poezje przecież napisał wspaniałe modlitwy, wspaniałe
                        zwierzenia z własnego życia z własnej duszy Na jego słowach wychowała sie spora
                        część całego pokolenia.Słyszałem jak jego modlitwę śpiewało kilkuset bardzo
                        młodych ludzi ż pielgrzymki.Może nie jest to kraina łagodności ale i tak piękna
                        kraina.pozdr
                        • iwa.ja Re: Dżem 04.06.02, 22:45
                          Napisz cos jego. Ja w ogóle go nie znam, przepraszam..
                        • petelka Re: Dżem 05.06.02, 08:46
                          papak napisał(a):

                          > Aż się boję zadać takie pytanie w tym wątku Ale zadam Czy Słowa Ryśka Riedla
                          > można uważać za poezje przecież napisał wspaniałe modlitwy, wspaniałe
                          > zwierzenia z własnego życia z własnej duszy Na jego słowach wychowała sie spora
                          >
                          > część całego pokolenia.Słyszałem jak jego modlitwę śpiewało kilkuset bardzo
                          > młodych ludzi ż pielgrzymki.Może nie jest to kraina łagodności ale i tak piękna
                          >
                          > kraina.pozdr

                          Podobnie jak Iwie niewiele mi to mówi. Może byś coś podrzucił?

                      • petelka Re: Ciągle będę wracać do Kofty....... 05.06.02, 08:47
                        Lucy a masz tam w zanadrzu "Pamietajcie o ogrodach"?
                        • zoppoter Re: Ciągle będę wracać do Kofty....... 05.06.02, 09:05
                          petelka napisał(a):

                          > Lucy a masz tam w zanadrzu "Pamietajcie o ogrodach"?

                          Bluszczem ku oknom,
                          kwiatem w samotność,
                          poszumem traw,
                          drzewem co stoi
                          uspokojenie
                          wśród tylu spraw.

                          Pamiętajcie o ogrodach, przecież stamtąd przyszliście
                          w żar epoki udzielą wam chłodu tylko drzewa, tylko liście
                          pamiętajcie o ogrodach, czy tak trudno być poetą
                          w żar epoki nieużyczy wam chłodu żaden shron, żaden beton.

                          I dokąd uciec
                          w za ciasnym bucie
                          gdy twardy bruk


                          Dalej nie pamiętam, ja sie nie znam na poezji...
                          • petelka Re: Ciągle będę wracać do Kofty....... 05.06.02, 09:12
                            zoppoter napisał(a):

                            > Dalej nie pamiętam, ja sie nie znam na poezji...

                            :)))))))
                            Dzięki i za fragment. Resztę Lucy dokończy (mam nadzieję).:)))

                            • zoppoter Re: Ciągle będę wracać do Kofty....... 05.06.02, 09:13

                              > Dzięki i za fragment. Resztę Lucy dokończy (mam nadzieję).:)))
                              >

                              Tam jeszcze było:

                              I mamy dwudziesty wiek.

                              Kiedy to było....
                              • Gość: lucy_z Re: Ciągle będę wracać do Kofty....... IP: *.com / 192.168.0.* 05.06.02, 09:40
                                zoppoter napisał(a):

                                > I mamy dwudziesty wiek.
                                >
                                > Kiedy to było....




                                Kroplą pamięci
                                Nicią pajęczą
                                Zapachem bzu
                                Wiesz już na pewno
                                Świeżością rzewną
                                To właśnie tu

                                Pamiętajcie o ogrodach....

                                To chyba reszta ;) A początek Zoppoterek już napisał:)))
                              • petelka Re: Ciągle będę wracać do Kofty....... 05.06.02, 09:42
                                zoppoter napisał(a):


                                > Tam jeszcze było:
                                >
                                > I mamy dwudziesty wiek.
                                >
                                > Kiedy to było....

                                No jeszcze dwa lata temu.:)))

                                • Gość: ARTUR A ja miałem dziś wypadek kosmiczny IP: 212.244.184.* 05.06.02, 15:00
                                  Uderzyłem dzisiaj głową o dzień, który zagrodził mi drogę. Gruz roztrzaskanego
                                  czasu z hukiem spadł na ziemię. Skamieniała przestrzeń pustki ożyła nagle
                                  dzięki miliardom wirujących błękitnych okruchów. Cienie zgaszonej jasności
                                  pełzają po tym co kiedyś było niebem i płoszą śpiące nietoperze. Ktoś pali
                                  ogniska w oczodołach po chmurach i niepokoi księżyc, który swego wstydu nie
                                  może już ukrywać pod czarnobłękitną peleryną. Kosmos zastygł w zadumie, a
                                  kropelki deszczu pourywały się z niewidocznych nitek, niepilnowane uciekły i
                                  zmąciły melancholię ziemskiego gruzowiska. Spoglądam wewnątrz własnego ja i
                                  widzę własne myśli jak próbują poskładać roztrzaskany błękit w harmonijną
                                  całość, jak próbują odmalować rozmazany makijaż ziemi. W górze widać księżyc,
                                  który właśnie upudrował bladość swych lic różem i udaje, że nie rozumie nic z
                                  tego co się stało lub nic go to nie obchodzi. Oczy ma spokojne i tylko w
                                  kącikach jego ust dostrzegam grymas zdenerwowania.
                                  • lucy_z Re: Dalej Kofta ......... 06.06.02, 12:15
                                    Przy stoliku w knajpie, gdzieś o bladym świcie
                                    Sterany obywatel chciał dociec czym jest życie
                                    Nękany brakiem sensu powiedział sobie - kurde
                                    Choć mam poczucie klęski, nie wszystko jest absurdem
                                    W skupieniu medytował oparłszy się o blat
                                    Aż ujął w paru słowach pogląd na życie i świat:

                                    Życie to jest butelka
                                    Tylko niemożliwie wielka
                                    • petelka Re: życie to jest butelka... 06.06.02, 12:20
                                      :))))) Oj Lucy, chyba sobie tę sentencję wydrukuję wielkimi literami i
                                      przyczepię gdzieś na widoku.:))))
                                      • zoppoter A mnie się rymło. 06.06.02, 12:23
                                        Pętelka - butelka. Pętelka nie gniewaj, się, ja tak tez mówię do mojej córki, której imię tez idealnie do tego włąsńie rymu
                                        się nadaje...
                                        • zoppoter No i kotlet... 06.06.02, 12:36
                                          No i się pogniewała...
                                          • petelka Re: No i kotlet... 06.06.02, 12:50
                                            zoppoter napisał(a):

                                            > No i się pogniewała...

                                            Dokładnie w tej samej chwili dała znak, że się nie pogniewała:)))

                                            • zoppoter Re: No i kotlet... 06.06.02, 12:52
                                              No, ale się nie widzi jednocześnie swojego i cudzego postu...
                                              • petelka Re: No i kotlet... 06.06.02, 12:55
                                                zoppoter napisał(a):

                                                > No, ale się nie widzi jednocześnie swojego i cudzego postu...

                                                Fakt. Też to stwierdziłam dopiero później.
                                                Na trochę muszę się wyłączyć, ale postaram się jeszcze dziś wrócić.
                                                Ukłony:)))

                                        • petelka Re: A mnie się rymło. 06.06.02, 12:36
                                          :))) No tym razem nie pogniewam się:)))
                                          • Gość: ARTUR BEZSENNOŚĆ W GDAŃSKU IP: 212.244.184.* 06.06.02, 13:09
                                            W nocy kiedy nie mogę usnąć, zamykam głęboko oczy, a wtedy unoszę się do góry,
                                            by przemierzać w szalonym pędzie bezkresne przestrzenie kosmosu.
                                            Wiatr gna moje marzenia w nieznanym kierunku, a ja otwieram parasol, by
                                            schronić się przed deszczem meteorytów.
                                            Omijam mielizny czarnych dziur i lecę dalej, wyżej aż spotykam samotną kometę.
                                            Głaszczę czule jej długi, złoty warkocz, a ona uśmiecha się do mnie życzliwie.
                                            Zmęczony lotem zatrzymuję się na chwilę, by złapać oddech.
                                            Spoglądam w dół i widzę małą, niebieskawą kulę. Ktoś przykleił do niej łaty
                                            chyba po to, by jasny błękit nie rozlał się po kosmosie i nie zmącił wiecznej
                                            nocy.
                                            Wytężam wzrok i szukam konturu ukochanego lądu, wreszcie budynków mojego
                                            miasta, a w nim jednego wyjątkowego okienka.
                                            Dziś w nocy nie pali się światełko u Ciebie, bo spisz pogrążona w sennych
                                            marzeniach, kiedy ja zmagam się z bezsennością.
                                            • lucy_z Re: Kazimierz Przerwa - Tetmajer 07.06.02, 11:27
                                              Taki tam spokój... Na gór zbocza
                                              światła się zlewa mgła przezrocza,
                                              na senną zieleń gór.

                                              Szumiący z dala wśród kamieni
                                              w słońcu się potok skrzy i mieni
                                              w srebrnotęczowy sznur.

                                              Ciemnozielony w mgle złocistej
                                              wśród ciszy drzemie uroczystej
                                              głuchy smrekowy las.

                                              Na jasnych, bujnych traw pościeli
                                              pod słońce się gdzieniegdzie bieli,
                                              w zieleni martwy głaz.

                                              O ścianie nagiej, szarej, stromej,
                                              spiętrzone wkoło skał rozłomy
                                              w świetlnych zasnęły mgłach.

                                              Ponad doliną się rozwiesza
                                              srebrzystoturkusowa cisza
                                              nieba w słonecznych skrach.

                                              Patrzę ze szczytu w dół: pode mną
                                              przepaść rozwarła paszczę ciemną -
                                              patrzę w dolinę, w dal:

                                              i jakaś dziwna mię pochwycą
                                              bez brzegu i bez dna tęsknica,
                                              niewysłowiony żal...

                                              Zoppoter, Ty się z nami nie baw w ciuciubabkę tylko zdradź, kto ten Twój
                                              wierszyk napisał??? A może Ty??? ;)
                                              • petelka Re: Kazimierz Przerwa - Tetmajer 07.06.02, 11:28
                                                lucy_z napisał(a):

                                                > Zoppoter, Ty się z nami nie baw w ciuciubabkę tylko zdradź, kto ten Twój
                                                > wierszyk napisał??? A może Ty??? ;)

                                                Chyba nie ta epoka:)))

                                                • zoppoter Re: Kazimierz Przerwa - Tetmajer 07.06.02, 11:32
                                                  petelka napisał(a):

                                                  > lucy_z napisał(a):
                                                  >
                                                  > > Zoppoter, Ty się z nami nie baw w ciuciubabkę tylko zdradź, kto ten Twój
                                                  > > wierszyk napisał??? A może Ty??? ;)
                                                  >
                                                  > Chyba nie ta epoka:)))

                                                  No właśnie. Ja jeszcze nie mówiłem zbyt płynnie w tym czasie...
                                                  >

    • Gość: Stefan Czterdziesty dzień potopu IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 13:59

      Nad udręczonym światem pełnym deszczu
      pod brudnoszarą stratusa pokrywą
      wstają opary, co pogodę wieszczą.
      Wiatr je rozwiewa, tarmosi, wykręca
      i wbija w zbocza. Ich jednak przybywa,
      wzwyż wyciągają buntownicze ręce.
    • Gość: przemek Re: Kraina Łagodności II IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 22:46
      A może trochę rozrywki

      Idzie sobie wiosna
      słychać świergot ptaka
      ładna to piosenka
      tylko głupia taka

      Już przyleciał bocian
      i w kałuży dłubie
      mi to nie przeszkadza
      dalej będzie głupiej

      A aaaajuż jest wiosna
      A aaaadłuższe dnie
      A aaaakwiaty rosną
      A aaaagłupie nie?
      Slońce raźniej świeci
      dym się w polu snuje
      zupełnie bez sensu
      ale się rymuje

      Budzi się przyroda
      już zielono wszędzie
      bać się nie ma czego
      znowu refren będzie

      A aaaaj€ż jest wiosna....
      Rozmarzają rzeki
      płynie kra do morza
      zwrotka nie najgorsza
      tylko rymu nie ma

      Drzewa mają pączki
      w jajkach są pisklęta
      przyroda jak zwrotka
      niedorozwinięta!
      A aaaajuż jest wiosna...
      Wiosna jest po zimie
      w mysl ludowych przysłów
      ja jużnie mam zdrowia
      do tych idiotyzmów

      Kończy się piosenka
      śniegu nie ma prawie
      pisać takie teksty
      nawet ja potrafię

      Kabaret POTEM
      • Gość: ARTUR ... IP: 212.244.184.* 11.06.02, 11:22
        Kiedy swoje smutne oblicze zanurzam w oceanie bajek, gdy widzę słońce
        rozpuszczone w morskiej toni, które oświetla czerwony dywan rozłożony w
        głębinie marzeń, czuję jak kroczę w nieznanym kierunku ponaglany przez
        ciekawość. Roztargnione zamyślenie przechodzi niepostrzeżenie w błogi sen. Za
        horyzontem oczu znika kolejny dzień, a noc przemienia się w łódź wikingów. A ja
        właśnie wypadłem za burtę i wciąga mnie silny wir fantazji. Prąd znosi mnie ku
        skalistemu brzegowi, koszmarne wodorosty oplatają moje nogi, a ja z całych sil
        czepiam się fal i próbuje przeszkodzić tym, co starają się wciągnąć mnie z
        powrotem na pokład.
        • lucy_z Re: deszczowe lato??? 11.06.02, 13:44


          Kiedy jest deszczowe lato
          Mokną świerszcze w mokrym sianie,
          Woda szkodzi strunom skrzypiec,
          Więc nie w głowie im cykanie.

          Lato, deszczowe lato,
          Na przekór ludziom,
          Na przekór kwiatom,
          Lato, deszczowe lato,
          Że nawet świerszcze nie mogą grać.

          Woda schodzi w dół ścieżkami,
          Wiatr gałęziom strąca krople,
          Kłapie błoto pod butami,
          Wszystko jest zupełnie mokre.

          Dymią szczyty jak wulkany
          Mgiełka w polu, mgiełka w sadzie,
          W żółtej glinie ślad wibramów
          Odciśnięty tak wyraźnie.

          Polne kwiaty mają dreszcze,
          Nic nie będzie z ich zapachu,
          Pod słomianym dachem szopy
          Deszcz nas będzie trzymał w szachu.

          Kiedy mgła opadnie nisko,
          Drzewo się za drzewem chowa,
          Leśne licho z mokrą brodą
          Lubi wtedy spacerować

          • petelka Re: Stefan, Lucy ja bardzo proszę... 11.06.02, 13:52
            Stefan, Lucy ja bardzo, ale bardzo proszę o jakiś słoneczny wiersz lub
            piosenkę.:))) Marzy mi się bowiem ciepłe lato pełne słonca.:)))
            • lucy_z Re: Stefan, Lucy ja bardzo proszę... 11.06.02, 14:00
              petelka napisał(a):

              > Stefan, Lucy ja bardzo, ale bardzo proszę o jakiś słoneczny wiersz lub
              > piosenkę.:))) Marzy mi się bowiem ciepłe lato pełne słonca.:)))

              Pętelko, na życzenie:)))

              Tyle słońca w całym mieście
              Nie widziałeś tego jeszcze popatrz, o popatrz
              Szerokimi ulicami niosą szczęście zakochani
              Popatrz, o popatrz
              Wiatr porywa ich spojrzenia
              Biegnie światłem w strugę cienia
              Popatrz, o popatrz
              Łączy serca, wiąże dłonie
              Może mi zawróci w głowie też

              La, la, la, la, la, la, la...

              • lucy_z Re: Petelko, jeszcze jedna...... 11.06.02, 14:04

                Gdy słońce ześle na ziemię swój blask
                znów myśli popłyną od nieba do gwiazd
                gdy barwne kwiaty się chylą do rąk
                podnoszę do góry wzrok

                Tam w niebie wysokim jest dobro i zło
                podziwiam obłoki nim spadnie z nich grom
                i szukam daremnie słów , które wziął wiatr
                i czego mi jeszcze brak

                Troszeczkę ziemi troszeczkę słońca
                gdy dzień nie dzieli a noc łączy
                troszeczkę ziemi troszeczkę serca
                tego pragniemy by piękniej żyć

                Troszeczkę ziemi troszeczkę nieba
                bo chmur i cieni nam już nie trzeba
                Troszeczkę ziemi troszeczkę słońca
                trochę nadziei i więcej nic

            • zoppoter Proszę bardzo: 11.06.02, 14:09
              petelka napisał(a):

              > Stefan, Lucy ja bardzo, ale bardzo proszę o jakiś słoneczny wiersz lub
              > piosenkę.:))) Marzy mi się bowiem ciepłe lato pełne słonca.:)))

              Wstańcie ludzie
              Otwórzcie już oczy
              Na niebie słońce wysoko
              Komu pałac
              komu salon
              a komu niebo nad głową?

              Wstańcie ludzie
              Otwórzcie już oczy
              na niebie słońce wysoko
              Kto w lektyce
              komu powóz
              Kto będzie chodził piechotą?
              • petelka Re: Dziękuję bardzo:) 11.06.02, 14:20
                Dziękuję bardzo.:))) Od razu raźniej, tym bardziej, że coś jakby przestało
                padać.:)))
            • Gość: Stefan Re: Stefan, Lucy ja bardzo proszę... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 15:01
              petelka:
              > Stefan, Lucy ja bardzo, ale bardzo proszę o jakiś słoneczny wiersz lub
              > piosenkę.:))) Marzy mi się bowiem ciepłe lato pełne słonca.:)))

              Aby nie za pełne...

              - Stefan



              ROZMOWA ZE ŹRÓDŁEM
              • petelka Re: piękne... 11.06.02, 15:05
                Piękne... Dzięki.:)))
                • Gość: ARTUR Ona i ja IP: 212.244.184.* 12.06.02, 09:09
                  Naprawdę świat składał się z dwóch części: Ciebie i mnie.
                  Potem było dopiero niebo, ziemia i oceany.
                  Na końcu myśli, pamięć, wspomnienia.
                  Byliśmy dwoma kroplami deszczu na liściu klonu.
                  Urodziło nas niebo,
                  a potem złączyło ze sobą w zielonym kielichu wiosny.
                  Rozlani przez wiatr spadliśmy na ziemię,
                  by mienić się w słońcu radosnym blaskiem.
                  Staliśmy się kroplą rosy,
                  iskierką tańczącą wśród bujnej zieloności.
                  Wkrótce uniesie nas na powrót ku niebu kolorowy rydwan.
                  Spragniony motyl przysiadł właśnie na źdźble trawy i spija poranną rosę.
                • lucy_z Re: piękne... 12.06.02, 09:34
                  petelka napisał(a):

                  > Piękne... Dzięki.:)))

                  Cóz mam napisać więcej??? Również podziwiam:))
                  • lucy_z Re: Wędrówka..... 12.06.02, 12:40
                    Pewnego dnia
                    wyjdę z domu o świcie,
                    tak cicho,
                    że nawet się nie zbudzicie,
                    I pójdę,
                    i będę wędrować po świecie,
                    i nigdy mnie nie znajdziecie.

                    I nie wezmę ze sobą nikogo,
                    tylko tego małego chłopaka,
                    co wczoraj na schodach płakał
                    i bał się wrócić do domu,
                    a dlaczego -
                    to tego
                    nie chciał powiedzieć nikomu.

                    I jeszcze weźmiemy ze sobą
                    tego czarnego kota,
                    co miauczy zmarznięty na progu
                    i każdy odpycha go nogą,
                    i nie chce go wpuścić do środka.
                    I to nie obchodzi nikogo,
                    że on tak płacze na progu.

                    I jeszcze weźmiemy ze sobą
                    te dwa uschnięte drzewa,
                    co nigdy nie były zielone
                    i chciały uciec do lasu
                    od kurzu
                    i od hałasu,
                    i żeby ptak na nich usiadł,
                    i żeby im zaśpiewał.

                    I będziemy tak szli i szli
                    drogami, lasami, polami,
                    i każdy dzieciak,
                    i każdy pies
                    będzie mógł iść razem z nami.

                    I będziemy tak szli i szli
                    Przez wsie, przez miasta, przez góry,
                    Przez morza, przez gwiazdy, przez chmury,
                    aż kiedyś,
                    po latach wielu,
                    staniemy wreszcie u celu.

                    I będzie tam ciepła ziemia
                    i dużo, dużo nieba,
                    i każdy
                    będzie miał to,
                    czego najbardziej mu potrzeba.

                    I na zielonej trawie
                    różne zwierzęta
                    będą się z nami bawić
                    w berka i w chowanego.
                    I nikt nikogo
                    nie będzie się bać.
                    I nikt z nikogo
                    nie będzie się śmiać.
                    I każdy
                    będzie rozumiał każdego.

                    I będzie wspaniale!
                    Tak!
                    I niczego
                    nie będzie nam brak!
                    I tęsknić nie będę wcale!
                    I tylko czasami, czasami
                    pomyślę,
                    że było by dobrze,
                    że może byłoby dobrze,
                    gdybyście wy
                    byli z nami...

                    D. Wawiłow
    • petelka Re: Stefan, czy te wiersze... 14.06.02, 14:04
      Stefan, czy te wiersze ukazały się może gdzieś drukiem? Jeżeli tak, to czy
      można by prosić o jakieś szczegóły (jak i gdzie ich szukać)?
      Pozdrowienia
      Petelka
      • Gość: Stefan Re: Stefan, czy te wiersze... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 21:27
        petelka:
        > Stefan, czy te wiersze ukazały się może gdzieś drukiem?

        Nie. A masz jakieś propozycje?

        petelka:
        > Jeżeli tak, to czy można by prosić o jakieś szczegóły (jak i gdzie ich
        > szukać)?

        No, właściwie to mógłbym podać link, pod którym one są. Ale czy naprawdę wolisz
        wszystkie na raz, zamiast być zaskakiwana czymś nowym co kilka dni? Tak pytam,
        bo ja na przykład po obejrzeniu na raz więcej niż 5 arcydzieł malarstwa
        przestaję sam wiedzieć, co mi się podoba a co nie.

        Ale jak jeszcze raz poprosisz, Pętelko, to Ci podam link.

        - Stefan



        KOBIETY Z MOICH WĘDRÓWEK
        (Piotrowi F., który zazdrości.)

        Są piękne!
        Jedna odwiedza mnie we śnie
        by rosę mi strząsnąć z tropika.
        Woła mnie tęsknie i wiatrową pieśnią
        w oczy mi dmucha zawodząc boleśnie...!
        A nim się obudzę, już znika.

        Inna namiętnie całuje mnie słońcem,
        w usta mi wciska swe piersi gorące
        i jagód zapachem podnieca!
        Skórę miłosnym nadfioletem zdziera
        i słonym potem przepełnia mi plecak.
        Wieczorem z rozkoszy umiera...

        Mam też księżniczkę z pałacu białego
        całą w klejnotach i lśniących kamieniach.
        W blasku księżyca do ognia przybiega
        co dla niej rozpalam na śniegu.
        I spełnia me mroźne marzenia...

        Jeszcze złośnica. Ciska piorun złoty
        w chmury! Wygina przerażone drzewa!
        Zajadłym obwinia mnie grzmotem! --
        I rzewną wybucha ulewą...

        Kochanki wierchów, hurysy potoków,
        i Ciebie przyjmą, jeśli do nich dotrzesz,
        po skałach, pod niebo, wysoko.
        Za szczęście wezmą garstkę Twego znoju,
        łut bicia serca...
        • petelka Re: Stefan, czy te wiersze... 17.06.02, 11:10
          Gość portalu: Stefan napisał(a):

          > petelka:
          > > Stefan, czy te wiersze ukazały się może gdzieś drukiem?
          >
          > Nie. A masz jakieś propozycje?

          ***No niestety.:( A byłam ciekawa czy próbowałeś je kiedyś opublikować...
          >
          > petelka:
          > > Jeżeli tak, to czy można by prosić o jakieś szczegóły (jak i gdzie ich
          > > szukać)?
          >
          > No, właściwie to mógłbym podać link, pod którym one są. Ale czy naprawdę wolis
          > z
          > wszystkie na raz, zamiast być zaskakiwana czymś nowym co kilka dni? Tak pytam,
          > bo ja na przykład po obejrzeniu na raz więcej niż 5 arcydzieł malarstwa
          > przestaję sam wiedzieć, co mi się podoba a co nie.
          >
          > Ale jak jeszcze raz poprosisz, Pętelko, to Ci podam link.
          >
          > - Stefan

          ***Wiesz, przekonałeś mnie - wybieram rozłożone w czasie,przyjemne
          niespodzianki.:)))))

          Pozdrowienia
          Petelka
          >
          >
          >
          > KOBIETY Z MOICH WĘDRÓWEK
          > (Piotrowi F., który zazdrości.)
          >
          > Są piękne!
          > Jedna odwiedza mnie we śnie
          > by rosę mi strząsnąć z tropika.
          > Woła mnie tęsknie i wiatrową pieśnią
          > w oczy mi dmucha zawodząc boleśnie...!
          > A nim się obudzę, już znika.
          >
          > Inna namiętnie całuje mnie słońcem,
          > w usta mi wciska swe piersi gorące
          > i jagód zapachem podnieca!
          > Skórę miłosnym nadfioletem zdziera
          > i słonym potem przepełnia mi plecak.
          > Wieczorem z rozkoszy umiera...
          >
          > Mam też księżniczkę z pałacu białego
          > całą w klejnotach i lśniących kamieniach.
          > W blasku księżyca do ognia przybiega
          > co dla niej rozpalam na śniegu.
          > I spełnia me mroźne marzenia...
          >
          > Jeszcze złośnica. Ciska piorun złoty
          > w chmury! Wygina przerażone drzewa!
          > Zajadłym obwinia mnie grzmotem! --
          > I rzewną wybucha ulewą...
          >
          > Kochanki wierchów, hurysy potoków,
          > i Ciebie przyjmą, jeśli do nich dotrzesz,
          > po skałach, pod niebo, wysoko.
          > Za szczęście wezmą garstkę Twego znoju,
          > łut bicia serca...
          >
    • petelka Re: Leśmian.... 19.06.02, 14:01
      Nocą Umówioną

      Nocą umówiona, nocą ociemniałą
      Przyszło do mnie ciszkiem to przychętne ciało.
      Przyszło potajemnie - w cudzej bezżałobie -
      Było mu na imię tak samo, jak tobie...

      Zajrzało po drodze w przyszłość i w zwierciadło -
      Na pościeli zimnej obok się pokładło -
      Dla mnie się pokładło, bym je mógł całować
      I znużyć - i znużyć - i nie pożałować!

      Lgnęło mi do piersi - ofiarnie pachnące,
      Domyślnie bezwstydnie i - posłuszniejące...
      W ciemnościach - w radościach - na granicy łkania
      Mdlało od nadmiaru niedoumierania.

      I nic w nim nie było, prócz czaru i grzechu,
      Prócz bezwiednej woni - wiednego pośpiechu -
      I prócz tego dreszczu, co ginie w krwi szumie -
      A bez niego ciało - ciała nie rozumie.
    • Gość: Stefan Ulica Mila IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 24.06.02, 16:18
      Jutro wybieram sie na 3-tygodniowa wyprawe do Warszawy. Mam mieszkac na ulicy
      Milej. Jak sie o tym dowiedzialem, to zaraz stanelo mi przed uszami, ze ulica
      Mila wcale nie jest mila. Niestety nie mam w domu Broniewskiego, czy ktos ma?

      Bylbym bardzo wdzieczny, gdyby ktos mi zacytowal to poetyckie ostrzezenie, zebym
      wiedzial, czego mam sie spodziewac i czym to grozi. Prosze, nie pozwolcie mi
      udac sie do tego niebezpiecznego orientalnego miasta bez nalezytego
      przygotowania logistycznego.

      - Stefan

      • iwa.ja Re: Ulica Mila 24.06.02, 16:23
        Ale jak tam chcesz dotrzeć, skoro wieszcz mówi: Ulicą Miłą nie chodź moja
        miła!!!
        Stefan, napisz mi na pocztę jakieś Twoje namiary. W końcu mieszkam w tym
        orientalnym mieście... Może kawusia?
        • Gość: Stefan Re: Ulica Mila IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 24.06.02, 17:09
          iwa.ja:
          > Ale jak tam chcesz dotrzeć, skoro wieszcz mówi: Ulicą Miłą nie chodź moja
          > miła!!!

          No, to chyba nie do mnie mówił... Więc jednak nie przyśniło mi się, bo i Ty
          pamiętasz. Masz ten wiersz?

          > Stefan, napisz mi na pocztę jakieś Twoje namiary.
          [...]
          > Może kawusia?

          Już piszę! Na iwa.ja@poczta.gazeta.pl , tak?

          - Stefan

          • iwa.ja Re: Ulica Mila 24.06.02, 17:47
            Tak, na tę pocztę własnie. A Broniewskiego nie mam nic, ot, w szkole byłam
            dobra z polskiego, to mi jeszcze jakieś odpryski zostały. Idę na pocztę.
            • Gość: Krzysiek zapraszam do nowej Krainy IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 24.06.02, 19:54
              Nasz wątek znów się rozrósł i "chodzi" coraz wolniej...
              Zapraszam do nowej Krainy Łagodności!
    • Gość: i Re: Kraina Łagodności II IP: *.hannover.is 11.07.02, 10:34

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka