iwa.ja
16.06.02, 11:18
Na przystanku podszedł do mnie facet o kulach, koło pięćdziesiątki, nieco
zaniedbany, prawie bezzębny. Zapytał, jak dojechać do poczty. - Wie pan, tym
autobusem pan nie dojedzie, będzie sie pan musiał przesiąść i wsiąść w... Tylko
pewnie pan poczeka, bo dzisiaj rzadko kursują. Może też pan pojechać
bezpośrednio, ale od przystanku będzie wtedy jakieś pół kilometra.
- to bardzo dobrze - ożywił się facet.- Bo wie pani, lekarz kazał mi
gimnastykować tego kikuta (wskazał na nogawkę spodni, która nie robiła wrażenia
pustej).
Zaczęliśmy rozmawiać. Dwa miesiące temu po raz kolejny ciachnęli mu kawałek
nogi. Za każdym razem było wyżej i wyżej. Teraz na wysokości uda. Facet lekko
podciągnął nogawkę i pokazał metalową konstrukcję powiązaną pasami. Nie
wiedziałam, co mam powiedzieć...
Wie pani, że teraz jestem strasznie szczęśliwy. Tak mnie straaasznie bolało.
Nie dawali mi już nadziei. Ale żyję. I pewnie jeszcze długo pożyję.
Autobus zatrzymał się na naszym przystanku. Długo czekał, zanim facet
wygramolił się i stanął o kulach na chodniku.
- Do widzenia pani, przyjemnego dnia, powiedział. I uśmiechnięty powoli zaczął
się przemieszczać w stronę poczty....