Dodaj do ulubionych

Co robić??????

09.01.06, 23:36
Dziewczyny ratujcie bo nie wytrzymam. Moja własna matka twierdzi ze jestem złą
matką dla swoich dzieci i nie potrafię się nimi zajmować bo m.in.:
- nie usypiam ich przed snem
- nie lecę wziąć na ręce przy pierwszym lepszym „kwiknięciu”
- robiłam im krzywdę ponieważ dawałam im mleko z butelek Aventu a jej zdaniem
z niego za szybko leci mleko (to były początki)
- nie chcę ich usypiać na rękach w trakcie dnia
- nie przytulam chociaż przytulam
i wiele, wiele innych spraw
Jestem nienormalna, wariuję przy dzieciach i powinnam mieć pieski do
tresowania zamiast dzieci – opinia mojej matki. NIESTETY mieszkamy razem.
Może ktoś chce super zdrowe, mądre i piękne dzieci oddam w bardzo dobre ręce
bo ja się nie nadaję na matkę.


Obserwuj wątek
    • zeb1 Re: Co robić?????? 10.01.06, 08:31
      To przykre, ze własna matka tak mowi. Nie przejmuj sie ja robie to samo, oprócz
      mleka z Aventusmile) I nie czuje sie zła matką, chociaz na początku nie wszystkim
      to sie podobało. Od samego początku wprowadzilismy pewne zasady, których
      prrzestrzegamy do teraz. Wiem, ze łatwo powiedziec, ale nie przejmuj sie, ja
      jestem przekonana, ze robie słusznie a moje dzieci sa przytulane tak często jak
      tylko moge i dostają duzo miłosci.

      Pozdrawiam, aneta i trio
    • mama_blizniakow Re: Co robić?????? 10.01.06, 12:29
      Głowa do góry-to wkońcu Twoje dzieci a nie Twojej mamy i powiedz jej o tym
      delikatniesmile
      Ja również robiłam /nie robiłam to co Ty i dzięki temu miałam/mam chwilę dla
      siebie.
      Słuchaj tego co podpowiadfa Ci serce i rozum-napewno nie zrobisz im w ten
      sposób krzywdysmile
      Pozdrawiam
    • neomia Re: Co robić?????? 10.01.06, 13:28
      Anula, zdystansuj się od wypowiedzi matki!trudne, ale się sprawdza....
      U mnie jest podobnie - zła matka, a babcia najlepiej wie, robi etc....Monopol
      na wiedzę ma bacia....
      Nasze życie, nasze dzieci, krzywdy im nie robimy.
      czy twoje maluchy są radosne, usmiechnięte?
      Są!!!! to chyba nie są krzywdzone.
      Potrafisz się nimi zajmować, jesteś najlepszą mamą dla swoich dzieci!!!!
      • abelha Re: Co robić?????? 10.01.06, 13:47
        Widzisz ja tak mialam z tesciowa. Do roku malych wszystko bylo nie tak jak
        powinno. Ja sie kompletnie nie przejmowalam, zawsze wysluchalam, usmiechnelam
        sie, podziekowalam za rady... i robilam swoje (byla to rada mojego meza). Po
        jakims czasie zauwazyla, ze ja olewam i zaczela ustawiac opiekunke kiedy ja
        bylam w pracy. Po roku skapitulowala i stwierdzila, ze wszyscy mamy ja gdzies i
        mozemy robic co chcemysmile))
        • gacek39 Re: Co robić?????? 10.01.06, 15:50
          Robię dokładnie to samo co ty, tylko butelki mam inne. Moja mama bardzo mi
          pomaga, ale zdarzało sie na początku,że próbowała mnie tresować i udzielać
          świetnych rad. Ja byłam złą matką bo nie dawałam dzieciom jeść - wg mojej mamy.
          Ignorowałam jej uwagi dla swiętego spokoju, aż kiedyś nie wytrzymałam i ostro
          zareagowałam. Od tego czasu nie słyszę już krytyki mojego matkowania. Czasami
          mama coś tam na mnie narzeka do mojej siostry, ale nie zamierzam sie tym
          przejmować i tobie też to radzę. I absolutnie nie dać się steroryzowzć mamie,
          bo im dalej tym trudniej. Szkoda tylko,że mieszkacie razem, to bardzo utrudnia
          wzajemne relacje. Pozdrawiam
          • grzalka Re: Co robić?????? 10.01.06, 15:52
            Anula- robić swoje. I nie denerwować sie, to ostatnia rzecz potrzebna mamie
            bliźniaków
    • muzyczka6 Re: Co robić?????? 10.01.06, 16:37
      Anula, jestes swietną matką!! Wszystkie metody jakie stosujesz popieram i
      stosuję sama w praktyce. Dzięki temu wychowasz normalne, zdrowe psychicznie
      dzieci, a nie rozpieszczone potwory!! Sorry dla Mamusi, ale swoje dzieci juz
      wychowała, niech więc da sobie spokój i zaoszczędzi Ci niepotrzebnego stresu.
      Ja mialam identyczną sytuację. Szybko sobie z nią poradziłam, bo byłam uparta
      jak osioł i zdecydowanie ochłodziłam kontakty z rodziną smile Dzięki temu mam
      teraz przespane (w miarę) noce i poczucie ulgi..... , że to ja a nie nikt inny
      decydyje o tym, co dobre dla mnie i moich dzieci!!! Trzymaj się, glowa do góry,
      to Twoje blizniaki, bądź twarda, choćby nie wiem co!!!! No i czym prędzej
      pomyśl o oddzielnym mieszkaniu, bo oszalejsz!!!!!
      • sula_i_komary Re: Co robić?????? 10.01.06, 18:42
        Twój post mógłby być moim smile.
        Nawet Avent się zgadza.
        Nie przejmuj się!

        U mnie nikt nie komentuje.Pracuje z dziećmi z zaburzeniami zachowania...takie małe zboczenie zawodowe smile.
        sula
    • justinka2 Re: Co robić?????? 10.01.06, 21:21
      anula, jesteś najnormalniejszą i najlepszą na świecie matką bliźniaków!!! ja
      robiłam i robie DOKŁADNIE tak jak ty (mleko też dawałam z aventu smile), bo
      uważałam i nadal uważam,że tak było i jest dobrze. postaraj się o dystans do
      tego, co mówi mama. mamy bliźniaków są jednak troszkę inne...., co nie znaczy
      wcale - gorsze.
      a tak zupełnie na marginesie: czy twoja mama jest dobrą matką wpędzając cię w
      taki natrój?! bo przecież dobrą matką jest się nie tylko jak dzieci mają kilka
      miesięcy.............
    • aneta-trojaczki Re: Co robić?????? 11.01.06, 10:28
      czasami ludzie mówią coś czego potem żałuja albo pod wpływem danej chwili i
      sytuacji. Gdy ja urodziła swoje dzieci zamieszkałam u rodziców trzy miesiące.
      Chociaż każdy mi pomagał i tak zdarzały się czasem scesje. Teraz mieszkamy
      osobno i przekazuje jej mnóstwo informacji ale przez telefon a dzwoni
      codziennie! Moja mama przez cały czas gdy miałam pokarm chciała abym karmiła
      piersią, robiła co mogła a ja byłam pod tym względem nieugięta, nic do mnie nie
      docierało. Moje dzieci miały silną kolkę i ja nie potrafiłam spokojnie karmić
      gdy słyszałam ich płacz. Na ten temat słyszałam dużo i to dużo złego, ale wiesz
      co? kiedyś moja mama widząc że i tak i tak karmić nie będę powiedziała coś w
      stylu: rób jak uważasz, to Twoje dzieci, a ostatnio dodała jesteśmy z Ciebie
      dumni, świetnie sobie radzisz. Jednak żeby to usłyszeć musiałam troche
      poczekać! Twoja mama też dojdzie do podobnych wniosków i też Ci to kiedyś
      powie.
      Serdeczne pozdrowienia Aneta Opaluch
    • zuzannanatalia Re: Co robić?????? 11.01.06, 14:38
      oddaj matke w dobre recesmile

      pozdrawiam, masz super podejscie do dziecismile
      • anula9910 Re: Co robić?????? 11.01.06, 22:00
        Bardzo, bardzo dziękuję za wsparcie, zrozumienie i dodanie mi otuchy.
        Przepraszam ze musiałyście czytać o takich nieprzyjemnych sprawach, ale miałam i
        mam tak potworne doły emocjonalne ze musiałam się wyżalić. Czemu właśnie na
        forum? Ponieważ myślę ze nikt tak nie zrozumie sytuacji jak mamusie bliźniąt i
        trojaczków.
        Co do oddzielnego mieszkania to cały czas nad tym myślę bo faktycznie zwariuję.
        Nie potrafię mieszkać z matką, która zawsze miała i nadal ma destrukcyjny wpływ
        na mnie i na całe swoje otoczenie (jest terrorystą emocjonalnym). Od 14 lat nie
        mieszkałam z rodzicami i zapomniałam jak to było z mamą pod jednym dachem.
        Wiadomość o ciąży bliźniaczej tak mnie przeraziła ze straciłam instynkt
        samozachowawczy i przystałam na jej propozycję przeprowadzenia się do nich po
        porodzie. Oni mają dom my mieliśmy malutkie mieszkanie w innym mieście.
        Z bliźniętami praktycznie nie było możliwości zamieszkania w nim. Teraz to nawet
        do tej klitki bym wróciła byle by tylko mieć spokój psychiczny i znów zacząć
        normalnie żyć. Niestety mieszkanie za namową moich rodziców zostało sprzedane, a
        na inne nas nie stać i ugrzęźliśmy w pułapce. Jestem gotowa rzucić wszystko i
        wyprowadzić się w zupełnie inne rejony kraju a może za granicę, bo nie
        wytrzymuję. Natomiast mój mąż jest dziwnie przywiązany do swojej pracy, w
        której zarabia 1000 zł miesięcznie, i cieszy się ze pracuje. Cały czas wydaje
        mu się ze weźmiemy kredyt i kupimy coś większego, ale kredytu nikt nam nie da a
        nawet jak da to nie będzie, z czego go spłacać, ponieważ na życie nie wystarcza.
        Mojemu mężowi wydaje się, że jego pensja się rozciąga - chyba. Więc siedzę u
        rodziców (teraz już na wychowawczym) i czuję się coraz gorzej, a na razie nie
        bardzo jestem w stanie coś zrobić mając pod opieką maluchy cały dzień i noc, bo
        nie mam nikogo do pomocy. Najgorsze jest to ze już coraz mniej wierzę ze
        cokolwiek może się zmienić na lepsze. Cieszę się tylko ze do tej pory nie
        obwiniam za całą zaistniałą sytuację bąbli jak zacznę to będzie już naprawdę
        bardzo źle.
        Jeszcze raz dziękuję i przepraszam za te doły, ale jak tak piszę to mi chyba
        troszkę lepiej.
        Jestem Wam naprawdę bardzo wdzięczna za dobre rady i zainteresowanie.
        Pozdrawiam
        Ania

    • muzyczka6 Re: Co robić?????? 12.01.06, 20:17
      Anula, rozumiem, ze sytuacja z mieszkaniem jest trudna.. łaczę się z Tobą w
      bólu, jeżeli nie ma szans na jakiś kredyt, wynajem, no nie wiem, musisz cos
      wymyśleć!!!! Ja też mam toksyczną i despotyczną matkę, wlosy mi się jeżą na
      glowie, jak pomyślę, że mialabym z nią mieszkać. Ratuj siebie i swoje
      malżeństwo, bo przy mamusi dlugo nerwowo nie wytrzymasz. Daj znać, jak żyjesz,
      nie potrafię dac Ci gotowego rozwiązania, ale wspolczuję i trzymam kciuki za
      cud mieszkaniowy!!!
      • anula9910 Re: Co robić?????? 12.01.06, 20:51
        Muzyczka6 dziękuję za zrozumienie. Współczuję takiej mamy, tak jak sobie
        zresztą. Dobrze ze mieszkacie osobno. Wiesz, co mam tylko nadzieję ze my nie
        będziemy takie jak nasze matki, ponoć dzieci upodabniają się do rodziców. Boże
        broń! Będę się starać z całego serca i wszystkich sił żeby być oparciem dla
        swoich synów i dobrą kochającą mamą.
        Poza tym żyjemy w erze internetu i zawsze można w jakiejś sprawie np.
        wychowawczej poradzić się mam na forum.
        Pozdrawiam
    • aglask Re: Co robić?????? 12.01.06, 22:46
      A może jest jakaś szansa, na to, że jednak dojdziecie do porozumienią z mamą.
      Albo uda Ci się uodpornić na jej uwagi i jednocześnie wykorzystać babcię i
      dziadka do pomocy nad wnukami. A może masz możliwość podjęcia pracy, to by też
      oderwało Cię na jakiś czas od tego typu problemów.
      Wyjazd z dwójką małych dzieći do obcego miasta, do małego mieszkania, odradzam.
      Ja przez 15 miesięcy mieszkałam z moimi maluchami i z mężem w kawalerce.
      Straszne. W takim mieszkaniu nie ma gdzie ulokować rzeczy, a o normalnym życiu
      można tylko pomarzyć.
      Natomiast teraz, to chyba najbardziej potrzebny jest Ci odpoczynek od dzieci i
      od codziennych spraw.
      Serdecznie pozdrawiam
      Agnieszka
      • anula9910 Do Aglask 14.01.06, 19:52
        Myślę, że nie ma szans na porozumienie. Na jej uwagi niestety nie uodporniłam
        się przez ponad 30 lat, więc myślę ze teraz też mi się nie uda. Co do pomocy
        dziadków przy dzieciach nie ma najmniejszych szans, bo rodzice pracują od rana
        do nocy.
        Do pracy bardzo chcę wrócić, ale nie mam, co zrobić z dziećmi. Opiekunka za
        droga, a tu gdzie obecnie mieszkamy nie ma żłobka, mogłabym wozić ich do żłobka
        tam gdzie pracuję, lecz opłata za żłobek + dojazdy samochodem (autobus odpada
        ze względów oczywistych -bąble mają niecałe 9 miesięcy) przewyższają wysokość
        moich zarobków. Więc na razie niestety same negatywy. Mam szczerą ochotę
        zostawić wszystko i uciec.
        • aglask Re: Do Aglask 17.01.06, 09:33
          To faktycznie masz nieciekawą sytuację. Ja mam zarówno rodziców, jak i teściów
          dość daleko, więc brakuje mi często ich obecności i pomocy. Ale przypuszczam,
          że gdyby mieszkali bliźej, też różnie mogłoby się dziać. Wiem, że to nie będzie
          dla Ciebie zbyt dużym pocieszeniem, ale z dziećmi czas tak szybko ucieka, że
          nawet się nie spostrzeżesz kiedy pójdą do przedszkola, a Ty będziesz mogła
          wrócisz do pracy.
          Trzymaj się.
          Agnieszka
          • anula9910 Re: Do Aglask 18.01.06, 20:36
            Żeby tylko praca na mnie czekała jeszcze do tego czasu.
            Pozdrawiam
    • kasiab21 Re: Co robić?????? 16.01.06, 08:42
      Przerabialam to z tesciowa na szczescie nie mieszkalismy razem..Cierpliwosc i
      spokój....rób swoje nie sluchaj uwag.Najwazniejsza jestes Ty i
      dzieci...Pamietaj..."co nas nie zabije to nas wzmocni"!
    • minimargot Re: Co robić?????? 16.01.06, 20:10
      KOCHANA, ROZUMIEM cIE DOSKONALE!!!! Od 5-ciu lat mieszkamy z moja matką, jest
      fatalnie, z roku na rok gorzej. Po urodzniu synka juz sie okazalo, ze
      generalnie ma nas troche w nosie, mysli tylko o sobie, jest egoistką i w ogole
      nas nie wspiera. Ale jak sie okazalo, ze jestem w kolejnej ciazy to sie
      obrazila, a potem sie okazalo, ze blizniaki - to przestala sie odzywac na
      tydzien. Rozumiesz? Obcy ludzie na ulicy nam gratulowali, przytulali, a matka
      obrazona. Teraz moje coreczki maja 2 latka a synek 4. Sytuacja zaszla juz tak
      daleko, ze mimo iz mieszkamy w jednym mieszkaniu kompletnie nic nas nie laczy.
      Na kazdym kroku pokazuje nam jak bardzo jej przeszkadzamy, fuka pod nosem i w
      ogole nie pomaga. A przy trojce naprawde bardzo potzreba wsparcia - takze
      psychicznego, ktorego wlasna matka nie daje. To okropne, Jesli mozecie to
      wyprowadzcie sie bo tylko bedzie sie pogarszac. My planujemy wyniesc sie w
      wakacje czego i wam zycze.
      ps. skad jestescie?
      • anula9910 Do minimargot 18.01.06, 20:51
        To sytuacja zdecydowanie fatalna u nas stopniowo też do tego zmierzamy
        nieuchronnie.
        Mieszkaliśmy w Opolu teraz chwilowo kilkanaście km od Opola ale chcemy i musimy
        tam wrócić.
    • karolcia65 Re: Co robić?????? 17.01.06, 23:41
      Witaj,

      Ufff, no niezle. Mocne nerwy sa Ci potrzebne. Domniemuje, ze rozmawialas z mama
      juz dobrych kilka razy, bezskutecznie. Moim zdaniem trzeba, wybacz, namolna
      mame pokonac jej wlasna bronia. Metoda wg mnie sa dwie:
      1. Ignoruj
      2. Przyznawaj racje i dalej rob swoje. Zawsze mozesz powiedziec: Mamo, masz
      absolutna racje, jestem zla matka, znow ich nie nosilam na rekach.
      Mysle, ze w kazdym przypadku w koncu, kiedykolwiek to bedzie po prostu jej sie
      znudzi.
      Daj znac, jak sie sprawa ma cala.

      Pozdrawiam serdecznie,

      Karolcia z Krysia, Natalka i Zosia
      • anula9910 Do Karolci65 18.01.06, 21:11
        Karolciu dziękuję za rady postaram się z nich korzystać.
        Sprawy mają się tak że obecnie po kilku dniach nie odzywania się do mnie i do
        dzieci (które były wyraźnie zdziwione ze babcia do nich nic nie mówi) zaczęła
        rozmawiać z malcami i trochę ze mną. Oboje z mężem czekamy na kolejną kłótnie z
        byle powodu, ponieważ zawsze po paru dniach spokoju ma miejsce kolejna wielka
        burza.
        Karolciu pozdrawiam Cię serdecznie i cały czas podziwiam Twoją nie kończącą się
        energię i optymizm, zwłaszcza że jesteś mamusią trojaczków.
        • karolcia65 Re: Do Karolci65 22.01.06, 22:24
          Witaj,

          No nie, Ty chyba zartujesz. A co mamie dzieci zawinily, ze sie do nich nie
          odzywala? Przepraszam za bezposredniosc ale zdziwilam sie do bolu. Pogadam z
          mezem, on czesto miewa fajne pomysly, co w takich wypadkach zrobic, moze cos
          wymysli.

          Z drugiej strony troche Wam zazdroszcze. Mama/babcia jaka jest, taka jest ale
          jest. Moja mama niestety nie doczekala nawet mojej ciazy, a tak bardzo pragnela
          wnukow. Samo zycie.

          Mam nadzieje, ze Wam sie z mama pouklada. Moze stworzymy zmodyfikowana
          kopie "Usnij wreszcze" i nazwiemy ja "Nie wtracaj sie wreszcie" albo jakos
          inaczej, hi, hi...

          Pozdrawiam serdecznie,

          Karolcia z Zosia, Krysia i Natalka
    • ja1974 Re: Co robić?????? 20.01.06, 10:51
      Prawdą jest, że mamy bliźniąt są specyficzne. Muszą być bardziej zorganizowane,
      mieć podzielną uwagę, oczy wokół głowy i czworo rąk! Ale tak już na serio.
      Uważam, że moim dużym osiągnięciem jest szybkie usamodzielnienie moich dzieci:
      gdy miały 8 miesięcy, dostały łyżeczki do rąk i rozpoczęliśmy naukę jedzenia, w
      drugi rok życia wkroczyliśmy już prawie bez pieluch na dzień, dość szybko
      pożegnaliśmy się z butlami i smoczkami, i z wózkiem, który poprostu odmówił
      posłuszeństwa, a gdy miały 2,5 roku poszły do przedszkola. I przede wszystkim
      nauczenie ich regularnego chodzenia spać, najpierw była to godz. 18-18.30,
      później trochę przesuwaliśmy tę porę. Obecnie, mają prawie 4 lata, chodzą spać
      po wieczorynce - kąpiel, czytanie bajki i spanko. Więc zazwyczaj przed 20 już
      śpią, a ja mam wolne! Dla mnie te wieczory bez dzieci i w okresie, gdy nie
      pracowałam i zajmowałam się tylko (!!!) nimi i teraz, gdy pracuję, są gwarantem
      mojego zdrowia. Fizycznego i psychicznego. Pora spania jest stała i niezmienna
      w żadnych warunkach, czy w domu, czy na wakacjach, czy jak są u nas goście.
      Dzieci wiedzą, że muszą iść spać. Po prostu. Tylko czasem zasypianie trwa
      trochę dłużej. Można by uznać, że moje dzieci żyją w kieracie i u nas panuje
      straszna dyscyplina. Gdy ma się dwójkę dzieci i jest się zdanym w większości
      czasu tylko na siebie, trzeba sobie narzucić jakiś rytm dnia i rygor. Nawet mąż
      mi się już wielokrotnie pytał, do kiedy nasze dzieci będą tak regularnie
      chodziły spać. Moją odpowiedzią było pytanie, czy przeszkadzają mu nasze
      wieczory we dwoje? Teraz jeszcze ograniczyliśmy im jedzenie słodyczy, bo nie
      można było tego opanować. Uważam, że dzieci muszą znać granice swoich poczynań
      i to, czego absolutnie nie będziemy akceptować. Nasze zasady wielokrotnie
      spotykały się z niezrozumieniem ze strony najbliższych, ale przejmowałam się
      tym i robię swoje. Moje dzieci są radosne, zdrowe, bardzo dobrze się rozwijają
      (mimo początkowych obaw), bardzo dużo mogą, ale... Wyraźnie tłumaczymy im,
      czego nie wolno. I to jest ważne. Ważne jest też, żeby zaufać sobie, swojej
      miłości i rozsądkowi. Pozdrawiam.
    • karolcia65 Re: Co robić?????? 24.01.06, 15:18
      Czesc Anula,

      Rozmawialam z mezem i doszlismy do wniosku, ze jesli macie z mezem mocne nerwy
      to mozna mamie bez wzgledu na wszystko przyznawac zawsze racje i liczyc na to,
      ze w koncu sie jej znudzi.

      Jednak o wiele bardziej preferowalibysmy zmiane miejsca zamieszkania. Nawet
      kawalerka, ciasne ale wlasne i nikt Ci nosa w sos nie wtyka.
      A z mama jesli tak dalej pojdzie, to najbardziej ucierpia dzieci. Ja nie
      chcialabym mieszkac w domu, w ktorym moi rodzice i dziadkowie wciaz sie o mnie
      kloca. Pomysl tez, jak dlugo Wy, Ty i maz wytrzymacie takie napiecie. Nie daj
      Boze miedzy Wami zacznie sie cos psuc, bo nerwy nie beda wytrzymywac.

      Daj znac, jak sobie radzicie.

      Pozdrawiam,

      Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
      • anula9910 Do Karolci65 26.01.06, 23:01
        Karolciu macie z mężem całkowitą rację, my również jesteśmy zdecydowanie za
        wyprowadzeniem się nie wiem czy to dojdzie do skutku ale raczej musi. Sytuacja
        na razie jest dosyć stabilna czekamy na następną ingerencję i w między czasie
        marzymy i szukamy własnego mieszkania.
        Karolciu mam do Ciebie pytanie w sprawie trojaczków, czy radzisz sobie z nimi
        sama czy masz kogoś do pomocy, przepraszam ze pytam ale wydaje mi się ze przy
        trojaczkach to chyba nie da rady być samemu, a może mi się tylko wydaje tak jak
        ludzie myślą ze do bliźniat konieczna jest pomoc.
        Pozdrawiam serdecznie Ciebie, męża i oczywiście super dziewczynki
        Ania

        • karolcia65 Re: Do Karolci65 03.02.06, 21:23
          Czesc Aniu,

          Troche mi sie ostatnio zagescilo i komputer poszedl w odstawke.
          Moj maz pracuje, wychodzi kolo 8 wraca kolo 18, czasem wyjezdza sluzbowo i nie
          ma go przez dwa dni. Ja zajmuje sie dziecmi sama. Jest to trudne ale wykonalne
          pod warunkiem, ze wieczorem zasypiaja i spia do rana, z przerwami na dwa
          karmienia. Nie wyobrazam sobie tego, gdyby w nocy np. mialy kolki. Oczywiscie
          chodze czasem zmeczona i czasem sobie poplacze ale co tam, przynajmniej czuje,
          ze mam dzieci, hi, hi... W domu robie tylko to, co niezbednie trzeba. Jesli
          sprzatanie przesunie mi sie o dwa dni, nic sie nie stanie. Tylko wszystko, co
          dla dzieci musi byc czysciutkie. I jesli trzeci dzien z rzedu jem to samo na
          obiad, tez nie grymasze. Ale powiem Ci szczerze, ze czasem wyje do Boga, by
          zeslal kogos do pomocy. Na szczescie tylko czasem.

          A jak tam Twoje maluchy, bardzo absorbujace? Masz troche czasu dla siebie?

          Pozdrawiam,

          Karolcia z Natalka, Zosia i Krysia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka