Dodaj do ulubionych

Obalam mit

27.09.06, 11:24
To nie prawda, że przy dwójce jest mniej roboty jak przy jednym.. Mam dwójkę,
a nawet trójkę (dwa lata starszą córcię) i muszę powiedzieć z pełną
świadomością, że mam roboty za troje a nie dwoje. Dwa razy więcej butelek do
wyparzania, dwa razy więcej pieluch do przebierania i wyrzucania, dwa razy
więcej dzieci do kąpania, karmienia, przebierania, wożenia i noszenia. Dwa
razy więcej płaczu, często stereo, Dwa razy więcej ciuszków do prania,
sprzątania i DWA RAZY ZA MAŁO RĄK DO PRACY!!!!!! Więcej problemów, bo jednemu
płakać nie wolno (przepuklina), więcej tulenia i noszenia, a dzieci rosną i
drugi też potrzebuje dużo ciepła i najzwyczajniej w świecie często muszę
mu "odmawiać".. Niestety stosujemy zasadę w kolejności jedzenia, odbijania,
kąpania i tulenia i noszenia, "który słabszy najpierw, który silniejszy
potem". Któremu nie wolno płakać pierwszy do "obróbki", któremu więcej wolno
na plan drugi (albo trzeci).. Nawet do lekarza czy na spacer pójść to dwa
razy więcej wysiłku, a w moim przypadku to i trzy razy więcej, bo + jeszcze
skręt szyji i zdarte gardło od ciągłego upominania, tłumaczenia i proszenia
starszej córci, a często i wożenia całej trójki w jednym wózku.. HIMENA
trzeba, bo sapię przy tym jak staruszka smile)

Jestem z dziećmi sama z pomocą męża przed albo po pracy. Nikt inny mi nie
pomaga.. teściową (jedyną osobę, która mogłaby mi pomóc) znów
musiałam "odgonić", bo znów zaczyna mi matkować i "eksperymentować" na
dzieciach.. raz na jakiś czas przyjeżdża moja mama, która zbyt wiele raczej
mi nie pomoże, bo to przecież i tak ja muszę karmić piersią, to ja muszę
ściągać mleko, bo ona nie umie robić mleka dzieciom (choć zasada jest ta sama
co przy pierwszym dziecku), więc na ogół wyganiam ją na spacer z córeczką. Z
dnia na dzień przejmuję na siebie coraz więcej obowiązków związanych z domem
i dziećmi, bo mąż ma coraz więcej pracy a zmęczenie mu nie służy.. To jest
słodka praca, dzieci są cudowne i po prostu mam więcej okazji by je
obcałować, pogilać, TRZY RAZY WIĘCEJ.. szkoda tylko, że jeszcze nie rechoczą,
bo bym je potarmosiła jak swoją starszą córunię smile)

Tak że Ci, którzy mówią, że pracy mają mniej jak przy jednym
głosi "herezje" ;P i albo w życiu nie mieli jednego dziecka, albo mają kogoś
kto zajmuje się drugim albo mają tak cudownie bezproblemowe dzieci, że aż
niemożliwe..
Obserwuj wątek
    • ja1974 Re: Obalam mit 27.09.06, 12:11
      Choć sama doskonale, no prawie smile, dawałam sobie radę z moimi maluszkami i
      udało mi się wszystko całkiem sprawnie zorganizować, nigdy nie twierdziłam, że
      bliźniakach jest mniej pracy niż przy jednym dziecku. Ale jednocześnie, z całą
      odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że niektóre pojedyncze mamy tak jakoś to
      robią, że przy jednym dziecku mają więcej prac niż my przy bliźniakach.
      Dodam jeszcze tylko, że z braku czasu nie wyparzałam butelek i nie prasowałam
      ani pieluch ani ciuszków.
      • anna_sla do: ja1974 27.09.06, 12:55
        a ja niestety prasuję wszystko i wyparzam butelki, bo jakoś boję się tego nie
        robić, zwłaszcza gdy zostali zainfekowani grzybami w jamie ustnej..
        Prawdopodobnie starsza córeczka albo oblizała smoczek albo podała brudny albo
        je pomyliła..
        • ja1974 Re: do ja1974 27.09.06, 14:10
          Dbając o swoje dzieci i wychowując je pewne sprawy sobie odpuściłam, mniej lub
          bardziej świadomie. Nigdy nie byłam zwolenniczką sterylności i może dlatego z
          taką łatwością przyszła mi rezygnacja z prasowania i wyparzania. A także z
          pilnowania, czy maluszki mają w buźkach swoje smoczki, bowiem "pożyczanie" było
          na porządku dziennym. Nie oznacza to jednak, że moje dzieci były i są niemyte,
          brudne, czy zaniedbane - wychodzę jednak z założenia, że czasem dziecko musi
          się pobrudzić, by się dobrze bawić smile Maluszki też tak naprawdę niewiele
          chorowały. Nikogo jednak nie namawiam, ani nie zmuszam do zmiany swojego
          postępowania. Przepraszam, jeśli tak to odebrałaś, nie to było moim
          zamierzeniem.
          • anna_sla Re: do ja1974 27.09.06, 14:23
            ależ ja tego tak nie odebrałam.. i ja również uważam, że niewielki brud nie
            powinien dziecku zaszkodzić, choć często jednak górę bierze strach przed
            alergią, do której moje dzieci mają tendencje ze względu na tatusia silnego
            alergika.. Często zabraniałam z tej obsesji córce w pierwszym roku zrywania
            zwykłej trawy, którą potem pchała do buzi, bojąc się, że z tą trawą jest coś
            jeszcze. A teraz jaka potrafi moja córunia wrócić z dworu czy działki to czasem
            wstyd ;P..

            W szpitalu stawiali nacisk na niemieszanie smoczków i przestrzegałam go może z
            miesiąc, a potem niejednokrotnie sama oblizywałam brudne smoczki na spacerze
            itp., czy w panice wsuwałam ryczkowi tego smoczka, który był pod ręką (nie
            mogąc znaleźć właściwego), myśląc, że co się może stać, w końcu to moje dzieci,
            a oni są braćmi.. dopóki nie wyniknęło właśnie coś takiego z tymi grzybami..
    • beba72 Re: Obalam mit 27.09.06, 13:06
      Podejrzewam, iż w twoim przypadku tak jest gdyż tak naprawdę masz trójkę małych
      dzieci.
      U mnie jest 7 lat różnicy pomiędzy starszą córką a bliźniaczkami i nie jest
      źle. Śmiem twierdzić iż to wlaśnie przy starszej miałam więcej pracy, albo po
      prostu bardziej się przejmowałam. Teraz podchodzę z większym luzem do dzieci.
      Ale moje dzieci nie miały kolek, do 3 m-ca bardzo dużo spały, nie chorują i
      generalnie są grzeczne (choć bardzo ciekawskie i żywe).
      Ja również nie miałam nikogo do pomocy (dopóki nie pracowałam) i było ok.
      Ale karmiłam równocześnie butelką, używam pieluszek jednorazowych, na początku
      kąpałam 3 razy w tygodniu (teraz codziennie równocześnie)
      Jak miały 7 m-cy wróciłam do pracy i teraz aż wrócę do domu opiekuje się nimi
      ciocia. Również moja starsza córka potrafi się nimi zająć.
      Za 2 tyg. będą miały roczek i jedyna uciążliwość to budzenie się w nocy i
      domaganie soku, ale generalnie jest super.
      • anna_sla do: beba72 27.09.06, 14:13
        Może i tak, ale widzę, że moje chłopaki póki co, każdy z osobna jest tak samo
        zajmujący jak jedna córunia, gdy była niemowlęciem.. z tą różnicą, że też
        podchodzę z większym luzem (dlatego jeszcze nie oszalałam ;P) no i
        niemożliwością jest otwieranie gościom drzwi z dwójką niemowlaków na rękach ani
        zabieranie ich ze sobą do toalety gdy tak nieznośnie i histerycznie płaczą (a
        bordowieją już po 10 sekundach płaczu ;P), a "Tobie" pęcherz już pęka big_grin ani
        wielu innych czynności jakie wykonywałam z córką na rękach (dwa lata temu)..
        choć już raz jednego bujałam jedną nogą w wózku (po córce), a drugiego w
        leżaczku, a sama w tym czasie ściągałam mleko ;P Przez pierwszy miesiąc
        potrafili "zająć" się sobą patrząc na siebie itd. Ale teraz wyraźnie chce im
        się mamy i nawet taki nie ssący Bartuś chce często cyca by być blisko..

        Ja również karmię sztucznym mlekiem, bo Bartek prawie nie ssie piersi, a
        Krzysio dopiero jest przestawiany na samą pierś, gdyż chęci jego na cycusia
        wzrosły.. również używam pampersów, ale przez "wylewność" Krzysia (ulewanie,
        wymioty) tetrowe znikają z półki w zastraszającym tempie, poza tym córka wciąż
        jeszcze jest na tetrowych pieluszkach..
        • shemsi1 :) 27.09.06, 15:45
          poczytajcie jak trojaczkowe koleżanki mają

          www.trojaczki.net/forumnew/viewtopic.php?t=133&start=0&sid=a523d2e65f80a7bc10100398d3aec221
          • anna_sla Re: :) 27.09.06, 16:02
            poczytałam.. Fajne, podziwiam, ale większość jak czytałaś "obkłada" się
            nianiami.. Na dzień dzisiejszy stwierdzam, że jakoś poradziłabym sobie z
            trojaczkami niemowlaczkami, ale tylko z nimi, bez starszego rodzeństwa, ale czy
            potem?? Nie mam pojęcia.. hihi.. Astka z tamtejszego forum to mocna babka,
            dwójka starsza i trojaczki.. Cudowne. Padam przed nią na kolana.
            • shemsi1 Re: :) 27.09.06, 16:47
              no naprawdę...
              ja tam nie wiem, mi babcie chcą pomóc, ale... ja się boję sad
              że będzie ciężko nie z dziećmi a z babciami... sad
              • anna_sla Re: :) 27.09.06, 17:31
                hehe, to może być problem.. Ja przy pierwszym dziecku byłam zmuszona toczyć
                walkę z babciami, ale tylko moja mama czegoś się nauczyła, a teściowa znów
                dostała chorej obsesji, choć myślałam, że przy chłopaku nie dostanie, bo sama
                miała samych synów.. a jednak dostała, bo bliźniaki, wielka sensacja.. obie
                wypróbowują czy dałyby sobie radę same z nimi, tylko moja mama jako babcia, a
                teściowa jako matka i to je różni..

                .. kurde jaki mam dziś luz, aż dziw big_grin
            • aneta17 Re: :) 06.10.06, 20:32
              Moje trojaczki mają dwa lata i jakoś sobie radze sama i nie obkładam sie
              niańkami, gdy miały 8 miesięcy wróciłam do pracy i to logiczne ,że trzeba z
              kimś dzieci zostawić, a nie mam do pomocy ani mamy ani teściowej ani cioci..
              • anna_sla do: aneta17 07.10.06, 12:22
                bo to jest możliwe.. podziwiam szczerze
    • ciri_77 Re: Obalam mit 27.09.06, 21:34
      Bliźniaczki to moje pierwsze dzieci, więc nie mam porównania, jak to jest przy
      pojedyńczym dziecku. Jednak z obserwacji koleżanek z jednym dzieckiem widzę że
      one częściej się "cackają" i same sobie dokładają roboty. Nie twierdze że przy
      dwójce jest mniej roboty niż przy jednym, ale chyba nie jest tej roboty
      podwójnie, tylko tak 1,5 smile. Zwłaszcza gdy ma się dzieci takie jak moje - śpia
      o stałych godzinach i długimi ciągami ( w nocy około 8 godzin), rzadko płaczą,
      chetnie jedzą, sa zdrowe. Większośc dnia spędzam z nimi w ogrodzie, starając się
      wrócić do figury przedciążowej, kąpiemy wspólnie z mężem obie panny
      codziennie. Stosuję karmienie mieszane, używając do tego na ogół jednej butelki
      (najpierw piers i jeśli któraś głodna dokładka z butli), do odbicia najczęściej
      nie noszę tylko układam sobie wyżej na materacyku do karmienia. Smoczki tez sa
      używane naprzemiennie, nie wolno ich tylko nikomu wkładac do buzi pod rygorem
      zakupu nowych. Pieluchy tetrowe, pralka idzie codziennie, druga jest załadowana
      ubrankami. Jedyna rzecz której absolutnie nie robię to prasowanie.
      PS na ogół jestem z dziewczynami sama i tak wolę, bo wtedy mamy uporządkowany
      świat. Gdy do akcji wkracza teściowa - przewraca sie nam wszystko o 180 stopni -
      tez próbuje czy dałaby sobie rade z dwójką jako matka. Szcvzerze mówiąc z
      pomocnikami jest czasem trudniej nież samemu
      • justinka2 Re: Obalam mit 27.09.06, 22:04
        podpisuję się pod przedmówczynią obiema rękami i nogami smile!!!
        zgadzam się we wszystkim w 100% - szczególnie z faktem, że z pomocnikami jest
        gorzej niż bez.
        również nienawidzę prasowania i nie prasuję ubrań dziecięcych.

        a kto wogóle twierdził, że przy bliźniakach jest mniej pracy niż przy jednym
        dziecku?? pierwsze słyszę.....
    • badziul Re: Obalam mit 28.09.06, 06:39
      Witajcie smile
      ja też uważam, że z pomocnikami to jest więcej nerwów i "psucia" wypracowanych
      juz schematów niż pomocy. Przerabiam to na mojej teściowej i (choc troche
      mniej)na mamie.
      a pozwalam sobie pomagac tylko dlatego, że sie obie mamy burczą, że są za malo z
      wnukami, ale od przyszłego tygodnia chyba powiem veto. Przesadziłabym, gdybym
      powiedziała, że sobie radze doskonale, ale uważam, że nie jest źle - dzieci
      nakarmione, dom w jako takim stanie a ja mam trochę czasu dla siebie.
      I choc moją jedyną rozrywka obecnie jest codzienny spacer z maluchami to staram
      się nie narzekać.
      dzisiaj pochylając sie nad łóżeczkiem synka i patrząc jak się ślicznie przez sen
      uśmiecha pomyślałam, że to mi wszystko wynagradza....
      Chyba najwazniejsze jest podejście psychiczne do "bycia matką twinsów" smile)
      pozdrawiam serdecznie
      badziul

      ps. a ja prasuję ubranka, ale chyba to taka moja fobia - sama lubię chodzić w
      rzeczach wyprasowanych smile)
      • ciri_77 nie cierpię prasowania :( 28.09.06, 08:35
        i w zwiazku z tym sobie i mężowi kupuje najczęściej ubrania których prasowac nie
        trzeba. Tą samą zasade stosuję u dzieci - noszą miękkie polarki, czy inne mało
        gniotliwe rzeczy i rzadko sięgam po żelazko.
        PS a specery to super rozrywka, ja dzięki temu poznałam prawie całą wieś na
        której teraz mieszkam - wszyscy zaglądają mi do wózka
    • anna_sla Re: Obalam mit 28.09.06, 10:15
      Bardzo często na tym forum padały słowa, że z dwójką jest mniej pracy jak z
      jednym, stąd mój post.. Kiedyś też nie lubiłam prasowania, ale z czasem
      nabrałam obojętnego stosunku.. Ja bynajmniej nie mam ani grama mniej pracy ;P a
      dzieciaczki chyba przyjęły postawę wykończenia mamy ;P, bo w 90% non stop
      któryś (często na przemian) ma bulwersa, albo jest głodny itd.. ale przyjdzie
      czas, że to ja im nie dam pospać, hehe..

      www.annas.photoblog.pl
      • anna_sla dostałam rachunek za prąd 28.09.06, 11:32
        ups.. dostałam rachunek za prąd.. chyba rezygnuję z żelazka uncertain
      • grzalka Re: Obalam mit 02.10.06, 12:10
        Ja miałam pecha, bo pierworodna córeczka była niezwykle niewymagającym i
        bezproblemowym niemowlęciem (karmienie piersią od poczatku idealnie,
        przesypianie nocy od 2 miesiąca, apetyt dobry, rozwój ksiązkowy, płakała
        wyjatkowo- jak na pierwsze zetkni macierzyństwem bajka- moje życie przed i po
        rózniło się nieznacznie). Urodzenie się chłopaków było szokiem podwójnym-
        kłopoty ze ssaniem, kłopoty z napięciem mięśniowym (rehabilitacja),
        nieprzespane noce- chłopcy budzili się co 2 godziny przez ponad rok. Mimo tego,
        że sobie maksymalnie ułatwiałam- jednoczesne karmienie piersia, zero
        prasowania, tylko pampersy- i tak w porównaniu z pierwszym dzieckiem roboty
        było (i jest ) 3-4 razy więcej. Bo tak naprawde wszystko zalezy od dziecka- są
        takie bliźniaki, z którymi jest prościej niż z jednym dzieckiem, a bywa
        zupełnie inaczej. Howgh
    • mamosz Re: Obalam mit 06.10.06, 06:10
      Znowu z doswiadczen niani w NY - tu wyglada to tak.Mowimy o blizniakach
      wczesniakachmalenkich (maja teraz 3 mies urodzily sie z waga ok 2 kg)-
      pieluszki -wylacznie pampersy,mieszanka gotowa juz rozrobiona plus sciagane
      mleko mamy -male byly w szpitalu karmione butla i na piers powiedzialy nie ,a
      mama wrocila do pracy -(ma nianie czyli mnie plus od czasu do czsu swoja
      mame ,tesciowie sa wylacznie do odwiedzania ,nainie weekendowa tez ma na pare
      godzin i tatus sie udziela rowniez)-wiec piers nie wchodzi w gre.Prasowanie
      ciuszkow -chyba nikomu w ogole taka mysl w glowie nie powstala,kapiele
      codzienne -ja .I wzw z tym rodzice chadzaja do kin,teatrow i znajomych ,noce sa
      przerywane bo male budza sie co 3 godz i mama w zw z tym dosc niewyspana ,ale
      oczywiscie nie ma porownania z wami dzielnymi matkami polkami co nie dosc ze
      same walcza z progenitura to jeszcze pedza wszelka pomoc oraz dorzucaja sobie
      pracy ile sie da.Po cholere to prasowanie.A jesli chodzi o smoczki -
      przestrzegamy rozdzielnosci. Twoje dzieci grzyba dostaly prawdopodobnie od
      smoczka oblizywanego przez mamusie w ramach nie wiem czego -chyba nie
      higieny,.Leepiej kupic butelke wody i ten smoczek oplukac -bo z jednej strony
      mnostwo niepotrzebnych nikomu czynnosci ,a z drugiej fu!!! Acha butelki sa
      sterylizowane w takim prostym urzadzonku -plastikowe cos z pokrywka z woda na
      dnie wklada sie do mikrofalowki na 4 min i juz.Poza tym dzieci uczestnicza w
      zyciu domu,sa noszone przez wszystkich gosci nikt sie nie boi ze dziecko sie
      upusci,czy rozpiesci.Nie placza prawie wcale -no chyba,ze dostawa jedzonka sie
      spoznia.Pozdrowienia dla wszystkich mam blizniaczkow.
      • anna_sla Re: Obalam mit 06.10.06, 11:34
        e no od braku higieny Ty mi tu nie wyskakuj.. Na spacerach nie ma się ze sobą
        kranu z wodą by przemyć smoczek..

        Prasowanie zmiękcza szorstkie ciuszki a przede wszystkim upiększa ich wygląd.
        Prasowałam córce, bo naopowiadano mi, że to również "pełni" funkcję ochronną
        przed alergiami. Nie wiem czy to prawda, na wszelki wypadek prasuję.. Poza tym
        prasowanie pieluch tetrowych córki zmniejsza ilość sypiących się z nich
        kłaczków, które gromadzą się w kroku i mogą spowodować grzybicę..
      • anna_sla Re: Obalam mit 06.10.06, 13:25
        Przeczytałam raz jeszcze Twój post i nasunęło mi się kilka sugestii jeszcze..

        Po pierwsze, rodzice owych bliźniaków, którymi się zajmujesz prowadzą wygodny
        tryb życia. W Polsce nie każdy może sobie na to pozwolić albo nie każdy nawet
        chce. Ja zaliczam się i do jednych i do drugich.. Ja nie mam realnych szans na
        pracę (zwłaszcza teraz), nie pracowałam przed ciążą a poza tym u nas
        najczęściej pracownicę trzyma się dopóki nie urodzi pierwszego dziecka, potem
        papa.. Nawet gdybym potrzebowała pomocy to za bardzo nie ma komu pomóc. Wszyscy
        albo w pracy, albo za daleko mieszkają więc i gości za często nie miewamy (co
        na dłuższą metę byłoby męczące). Na nianię nas nie stać (czego powinnaś się
        domyślić skoro przestraszyłam się wysokością rachunku za prąd), a za tym idzie
        w dalszej kolejności: brak pieniędzy na kino, teatr (nie lubię teatru), wyjazdy
        a nawet urządzenia typu sterylizator i mikrofalówka. Poza tym po co
        sterylizator, jak ma się wodę w kranie i garnek? Jedyną osobą która mogłaby mi
        pomóc (oprócz męża) jest teściowa, ale jeśli ktoś lubi gdy mu się życie
        przestawia wraz z meblami itp. to życzę powodzenia z taką teściową..
        • mamosz Do anny 06.10.06, 18:20
          Aniu nie bylo moja intencja krytykowanie tylko opowiedzenie o tym jak jest
          gdzie indziej.To po pierwsze .Po drugie na podstawie wlasnych (dosc
          dawnych,przyznaje) doswiadczen i tego co przeczytalam oraz obserwacji rowniez
          innego sposobu zycia,bycia i radzenia sobie nasuwa mi sie jeden wniosek ,ze
          polskie mamy sa niestety umeczone na wlasne zyczenie.I nie ma to nic wspolnego
          ze stanem finansowym,oczywiste jest ze nie kazda polska mame stac na stala
          nianie -ale malo ktorej przychodzi do glowy ze mozna od czasu do czsu zostawic
          dzieci z zaufana babysitterka (corka sasiadow,zaprzyjazniona starsza
          pani,ciocia ,kolezanka czy ktos kto sie tym zajmuje-nie kosztuje to wtedy duzo
          a daje chwile oddechu od codziennosci i np.chwile na to zeby sobie przypomniec
          ze jest sie nie tylko mama ale rowniez dziewczyna swojego ukochanego meza
          (celowo nie mowie zona).Zapomnij o blogoslawionym wplywie prasowania na zdrowie
          dzieciaczkow.Ubranka sa z miekkiej bawelny wystarczy po wysuszeniu ladnie
          zlozyc-efekt jest ten sam.Jesli pierzesz w dobrym proszku na pieluszkach nie
          robia sie grudki-warto uzywac pampersow-to nie prawda ze niemowlakom one
          szkodza-drogie sa to prawda ,ale po pierwsze nie zmienia sie ich tak czesto,a
          po drugie mozna oglosic rodzinie ze zamiast prezentow dla dzieci czy naszych
          urodzinowo-imieninowych bardzo poprosimy o paczke pampersow.A jesli chodzi o
          higiene -oblizywanie smoczka jest PODSTAWOWYM uchybieniem jej zasad pomysl ile
          bakterii z twojej jamy ustnej radosnie przeskakuje do buzi twojego
          malucha .Butelke z woda mozna sobie na spacer zabrac z domu lub nabyc za pare
          groszy po drodze.Aniu zycze twoim malenstwom zeby rosly zdrowo ,a tobie zebys
          byla usmiechnieta i nie tak bardzo zmeczona mama dla wlasnego i dzieci dobra.
          A jesli chodzi o tesciowa-jesli pomocna to niech sobie gada ty i tak zrobisz po
          swojemu.Mowie ci z wiekiem czlowiek przestaje byc taki drazliwy i nabiera
          dystansu.Ona na pewno niczego nie robi ze zlej woli po prostu lubi sobie
          pogadac.
          • anna_sla Re: Do anny 06.10.06, 22:21
            Skąd Ci się wzięło, że polskie mamy nie zostawiają swoich pociech innym
            by "odpocząć" w jakikolwiek sposób? Moje otoczenie zostawia. Miałam nawet taką
            sąsiadkę co podrzucała nam całą swoją trójkę dzieci i jeszcze czasami dwójkę
            swojej siostry, którą się "opiekowała" (pilnowała tylko by nic im się nie
            stało ;P) pod jej nieobecność na całe dnie pod pretekstem, że chcą się bawić z
            moim młodszym bratem.. Sami zostawialiśmy czasami naszą córeczkę z ciocią,
            babcią choć rzadko, bardzo rzadko choćby dlatego, że po półgodzinie nie
            widzenia jej dostawałam "histerii" z tęsknoty ;p... Teraz nim z kimkolwiek
            zostawię trójkę dzieci muszę najpierw podchować tą mniejszą dwójkę (2m-ce), bo
            nie miałabym sumienia, skoro wiem co sama z nimi przechodzę (kolki itp.), nie
            mówiąc o tym, że nikt nie podjąłby się takiej opieki nawet i na te parę
            godzin smile) oprócz teściowej smile)

            Dobra niech Ci już będzie z tą butelką wody ;P

            A pieluszki tetrowe są z surówki, tzn., że nie są chemicznie bielone kupione w
            sklepie tylko prosto z "bali" pocięte, obszyte i wyprane dlatego zachowują się
            inaczej i wychowujemy na nich tylko starszą córkę, bo NIE STAĆ NAS na pampersy
            dla trójki dzieci. A rodzina przynosiła pampersy w prezencie ale tylko przy
            pierwszej wizycie u maluszków.. śladu po nich nie zostało, niestety.. a
            przecież nie możemy wymagać by przy każdej wizycie przynosili pampersy bo w
            ogóle przestaną przychodzić..

            Teściowa niestety nie tylko gada. Gdyby tak było nie byłabym z nią skłócona.
            Ona mi dyryguje w domu, przestawia. Jak meblowaliśmy mieszkanie rządziłą kto co
            gdzie ma postawić i co zrobić. Ostatnio zabrała mojego synka mojej przyjaciółce
            z rąk bo nie wiem po co, nie podobało się jej, ze go trzyma czy ki cholera.
            Olewała moje zalecenia co do moich dzieci, moja córka gdy była niemowlęciem
            wracała od niej wiecznie jakaś pobudzona, że potem do późna w nocy "tańczyłam"
            z dzieckiem, które non stop się wydzierało nie wiadomo dlaczego.. teściowa
            olewała potrzeby mojej córki, które ja widziałam a ona nie (i często nawet mi
            mówiono, że przesadzam, tylko skoro przesadzałam, to dlaczego był z nią problem
            gdy była u kogoś innego?) i próbowała zastępować jej matkę wychowując ją na
            swój starodawny sposób, nie odprowadzała mi jej na czas. Może to było powodem
            jej pobudzenia, nie wiem.. Także moja teściowa nie robi nic ze złej woli tylko
            robi po swojemu wobec nie swoich spraw i nie swoich dzieci..
          • anna_sla Re: Do anny 06.10.06, 22:28
            A tak w ogóle to jestem uśmiechnięta smile) Roboty jest masa, ale dzieci to
            przyjemność nawet jeżeli nieprzyjemny jest płacz itd.. Przy urodzeniu się
            córki, to rzeczywiście bardzo mało się uśmiechałam, wpadłam w depresję, która
            trzymała mnie ponad 9 m-cy i w której utrzymywała mnie właśnie moja teściowa i
            jej syn ;P ale ja byłam wówczas laikiem "niedouczonym" choć oczytanym i po
            prostu podwinęła mi się noga mimo, że długo czekałam na swoje pierwsze
            dziecko.. Teraz jest inaczej, bo tamto chyba mnie wzmocniło. Znam smak prawie
            wszystkiego co "podstawowe" przy niemowlęciu, dlatego teraz jeszcze nie
            spanikowałam.. ale mam na to jeszcze czas ;P


            dobra żartowałam smile)
            • mamosz Re: Do anny 07.10.06, 02:27
              anna_sla napisała:

              > A tak w ogóle to jestem uśmiechnięta smile) Roboty jest masa, ale dzieci to
              > przyjemność nawet jeżeli nieprzyjemny jest płacz itd.. Przy urodzeniu się
              > córki, to rzeczywiście bardzo mało się uśmiechałam, wpadłam w depresję, która
              > trzymała mnie ponad 9 m-cy i w której utrzymywała mnie właśnie moja teściowa
              i
              > jej syn ;P ale ja byłam wówczas laikiem "niedouczonym" choć oczytanym i po
              > prostu podwinęła mi się noga mimo, że długo czekałam na swoje pierwsze
              > dziecko.. Teraz jest inaczej, bo tamto chyba mnie wzmocniło. Znam smak prawie
              > wszystkiego co "podstawowe" przy niemowlęciu, dlatego teraz jeszcze nie
              > spanikowałam.. ale mam na to jeszcze czas ;P
              >
              >
              > dobra żartowałam smile)

              Aniu przepraszam cie za to madrzenie sie chapoux bas.To zreszta nie bylo
              personalnie do ciebie tylko przeczytalam tez watek o umeczonych mamach,o tych
              wszystkich prasowankach i od[pedzaniu pomocy ,przypomnialam sobie siebie
              zszczegolnie z pierwszym dzieckiem i tak suma sumarum...ale chyba ty sama
              najlepiej wiesz co jest najlepsze dla twoich dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka