To nie prawda, że przy dwójce jest mniej roboty jak przy jednym.. Mam dwójkę,
a nawet trójkę (dwa lata starszą córcię) i muszę powiedzieć z pełną
świadomością, że mam roboty za troje a nie dwoje. Dwa razy więcej butelek do
wyparzania, dwa razy więcej pieluch do przebierania i wyrzucania, dwa razy
więcej dzieci do kąpania, karmienia, przebierania, wożenia i noszenia. Dwa
razy więcej płaczu, często stereo, Dwa razy więcej ciuszków do prania,
sprzątania i DWA RAZY ZA MAŁO RĄK DO PRACY!!!!!! Więcej problemów, bo jednemu
płakać nie wolno (przepuklina), więcej tulenia i noszenia, a dzieci rosną i
drugi też potrzebuje dużo ciepła i najzwyczajniej w świecie często muszę
mu "odmawiać".. Niestety stosujemy zasadę w kolejności jedzenia, odbijania,
kąpania i tulenia i noszenia, "który słabszy najpierw, który silniejszy
potem". Któremu nie wolno płakać pierwszy do "obróbki", któremu więcej wolno
na plan drugi (albo trzeci).. Nawet do lekarza czy na spacer pójść to dwa
razy więcej wysiłku, a w moim przypadku to i trzy razy więcej, bo + jeszcze
skręt szyji i zdarte gardło od ciągłego upominania, tłumaczenia i proszenia
starszej córci, a często i wożenia całej trójki w jednym wózku.. HIMENA
trzeba, bo sapię przy tym jak staruszka

)
Jestem z dziećmi sama z pomocą męża przed albo po pracy. Nikt inny mi nie
pomaga.. teściową (jedyną osobę, która mogłaby mi pomóc) znów
musiałam "odgonić", bo znów zaczyna mi matkować i "eksperymentować" na
dzieciach.. raz na jakiś czas przyjeżdża moja mama, która zbyt wiele raczej
mi nie pomoże, bo to przecież i tak ja muszę karmić piersią, to ja muszę
ściągać mleko, bo ona nie umie robić mleka dzieciom (choć zasada jest ta sama
co przy pierwszym dziecku), więc na ogół wyganiam ją na spacer z córeczką. Z
dnia na dzień przejmuję na siebie coraz więcej obowiązków związanych z domem
i dziećmi, bo mąż ma coraz więcej pracy a zmęczenie mu nie służy.. To jest
słodka praca, dzieci są cudowne i po prostu mam więcej okazji by je
obcałować, pogilać, TRZY RAZY WIĘCEJ.. szkoda tylko, że jeszcze nie rechoczą,
bo bym je potarmosiła jak swoją starszą córunię

)
Tak że Ci, którzy mówią, że pracy mają mniej jak przy jednym
głosi "herezje" ;P i albo w życiu nie mieli jednego dziecka, albo mają kogoś
kto zajmuje się drugim albo mają tak cudownie bezproblemowe dzieci, że aż
niemożliwe..