Dodaj do ulubionych

Od autora "Historii Narodu Śląskiego

IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.05, 14:38
Od autora "Historii Narodu Śląskiego"

Postanowiłem odpowiedzieć na list p. Stanisława Obcowskiego, zamieszczony w
"DZ" 13.07.br. ("Kto wywołał wojnę …"). Dziwi mnie, iż usiłują polemizować ze
mną ludzie, którzy nawet nie wysilili się, by przeczytać moje opracowanie. Już
tam stwierdziłem: "Nie sugeruję w żadnym wypadku, że Polska była winna tej
agresji (1 IX 1939 r.), lecz wskazuję na to, że się walnie do niej
przyczyniła". Nie tylko zdemolowaniem redakcji "Kattowitzer Zeitung", lecz
również popieraniem terroru pro-rządowych bojówek (częste pobicia
opozycjonistów - nie tyko Niemców, lecz także "separatystów" Kustosa i
"korfanciorzy"), ograniczaniem niemieckiego szkolnictwa mniejszościowego (w
1931 Polska przegrała sprawę przed Trybunałem w Hadze), unieważnianiem głosów
oddanych na listy Deutsche Wahlgemenschaft i przejmowaniem zarządów
komisarycznych w miejscowościach, w których kandydaci z tych list zwyciężyli w
wyborach, bezpodstawnym aresztowaniem Otto Ulitza (mimo politycznych nacisków
uniewinnionego przez niezawisły sąd), nękaniem niemieckich przedsiębiorców
nieuzasadnionymi domiarami podatkowymi (m.in. głośne sprawy Hohenlohe
Gesellschaft, w którego obronie stanął nawet Korfanty, czy fideikomisu
pszczyńskiego, która dotarła do Genewy), wysadzeniem w powietrze pomnika
Wilhelma von Redena w Chorzowie itp. działalnością polonizacyjną Związku
Obrony Kresów Zachodnich i Polskiego Związku Zachodniego, która stanowiła
przecież "wodę na młyn" polityki Hitlera. I właśnie ten aspekt historii
wstydliwie pomijany przez historyków w Polsce chciałem wyraźnie podkreślić.
Uznałem, iż terror i akcja germanizacyjna nazistów na terenie Prowincji
Górnośląskiej (od roku 1934 Rejencji Opolskiej) oraz na terenach zajętych w
roku 1939, jako permanentnie "wałkowane" w polskich opracowaniach są
powszechnie znane, więc je tylko zasygnalizowałem. Przecież po niemieckiej
stronie Górnego Śląska do roku 1933 centrowe władze konsekwentnie zwalczały
terror nacjonalistycznych bojówek. Natomiast po roku 1933 nazistowski terror
dotknął nie tylko zdeklarowanych śląskich Polaków, lecz również wielu
polityków niemieckich. Komuniści i socjaldemokraci natychmiast trafili do
obozów koncentracyjnych, inne partie zdelegalizowano. Górnośląski lider
niemieckiej partii Centrum - Carl Ulitzka został pobity przez bojówki S.A.
(1937), następnie otrzymał urzędowy zakaz przebywania na terytorium Śląska
(1938), zaś po zamachu na Hitlera (1944) został uwięziony w obozie
koncentracyjnym Dachau. Niestety Polacy spoglądają na historię jednostronnie
nie dostrzegając faktu, iż ofiarami nazistowskiego terroru byli także Niemcy.
Nie chcą również zauważyć, że to właśnie polityka polonizacyjna i
czechizacyjna wobec mniejszości niemieckiej były istotnymi czynnikami, które
wpłynęły na wyborczy sukces nazistów w roku 1933. Natomiast podziemna opozycja
niemiecka bezskutecznie prosiła Brytyjczyków o pomoc w obaleniu Hitlera
jeszcze przed wybuchem wojny. W żadnym wypadku nie usprawiedliwiam
nazistowskich zbrodniarzy, a jedynie zwykłych żołnierzy Wehrmachtu (w tym
wielu Górnoślązaków), których nikt nie pytał, czy chcą uczestniczyć w tej wojnie.

Nie rozumiem więc w jakim celu pan Obcowski rozpisuje się o faktach
oczywistych, których nikt przecież nie neguje. Mam jedynie zastrzeżenia do
hasła "bronił się Chorzów". Broniła się tam garstka BON-owców i to głównie
przed chorzowskimi Freikorpslerami, natomiast wiele tysięcy mieszkańców, tego
wówczas najbardziej pro-niemieckiego śląskiego miasta urządziło Wehrmachtowi
entuzjastyczne powitanie z morzem niemieckich flag, chorągiewek i kwiatów.
Wrzesień 1939 r. stanowi w mojej pracy, obejmującej ponad 1000 lat historii
zaledwie epizod, więc nie chciałbym się na ten temat dłużej rozwodzić. Panu
Obcowskiemu odradzam natomiast powtarzanie w obecności Słowaków, że na mocy
układu monachijskiego "zwrócono Węgrom płd. część Słowacji".

Obserwuj wątek
    • Gość: TADEUSZ Re: Od autora Historii Narodu Śląskiego IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.05, 14:48
      O ile w kwestiach dotyczących agresywnych planów Hitlera, pan Obcowski posiada
      zapewne solidną wiedzę, to już o wydarzeniach bezpośrednio po I wojnie światowej
      wie niewiele. Czesi nie zagarnęli tzw. Zaolzia. Podział Śląska Cieszyńskiego był
      skutkiem decyzji mocarstw alianckich, na którą zgodziły się Polska i
      Czechosłowacja, obawiając się plebiscytu na spornym terenie. Czechosłowacja
      przedstawiała argument historyczny tj. status Śląska, jako kraju składowego
      Korony Czeskiej, Polska - argument etniczny: wg austriackich spisów ludności
      (absurdalnych, gdyż nie uwzględniających narodowości śląskiej) ponad 50%
      ludności stanowili Polacy. Gdyby plebiscyt się odbył, zgodnie ze słowami
      polskiego komisarza plebiscytowego, wskutek antypolskiej postawy najsilniejszego
      tutejszego ugrupowania, Śląskiej Partii Ludowej, Polska przegrała by go z
      kretesem i dziś nie tylko tzw. Zaolzie, lecz nawet Skoczów, Wisła i Bielsko
      byłyby w granicach Republiki Czeskiej.

      Plany utworzenia niepodległego państwa śląskiego po I wojnie światowej to akurat
      najistotniejszy element moich historycznych dociekań zawartych w "Historii
      Narodu Śląskiego", który rozszerzę w swej kolejnej pracy. Idea niepodległości
      Górnego Śląska była popierana przez zdecydowaną większość Górnoślązaków, a nie
      tylko przez księcia pszczyńskiego Jana Henryka XV, który próbował przeforsować
      na drodze dyplomatycznej nawet opcję niepodległości całego Śląska (i nie tylko
      on). Najliczniejszą i najsilniejszą organizacją, która głosiła ten postulat był
      ponad-partyjny Związek Górnoślązaków (1918-1924) - Ewalda Latacza i Józefa
      Musioła (400 tys. członków). Nawet Komunistyczna Partia Górnego Śląska (5600
      członków) chciała proklamacji niepodległej Górnośląskiej Republiki Rad na wzór
      Rosji Sowieckiej. Na Śląsku Cieszyńskim działalność niepodległościową prowadziły
      współpracujące z Lataczem: Śląska Partia Ludowa (1909-1938) - Józefa Kożdonia
      (70 tys. członków), Związek Ślązaków (52 tys. członków) i Śląska Partia
      Socjalistyczna. Jak widać już z powyższego zestawienia, czynni zwolennicy
      śląskiej niepodległości stanowili 1/3 ogółu dorosłych mieszkańców spornych
      terenów i swą liczebnością znacznie przewyższali tu wszystkie organizacje
      polskie, niemieckie i czeskie razem wzięte. Ten fenomen jest porównywalny
      jedynie z masowością "Solidarności" w Polsce w roku 1980.
    • Gość: TADEUSZ Re: Od autora "Historii Narodu Śląskiego IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.05, 14:57
      Śląskie sylwetki
      WIESZCZ LASKIEGO NARODU

      "Joch je z tej zemie krwawo rozterhanej. Z welkej urody zbył en mały kus. Joch
      je z tej zemie bleskem pohoranej. O Angelus Silesius." Tymi słowami wyraził swą
      tożsamość, niemal zapomniany już dziś śląski poeta Ondra Łysohorsky w utworze
      "Chacharski Song" napisanym językiem … laskim.
      Urodził się 6 czerwca 1905 roku we Frydku nad Ostrawicą jako Erwin Goj. Jego
      ojciec Józef był górnikiem kopalni Albrecht w Pietwałdzie, a młody Erwin
      dziewiątym, najmłodszym dzieckiem w rodzinie Gojów. Ojciec zapisał go do
      gimnazjum niemieckiego, chociaż w pobliskim Mistku na Morawach istniało również
      gimnazjum czeskie. Egzamin maturalny zdał jednak w czeskim gimnazjum (po 1918
      roku). W latach 1924-28 studiował na uniwersytecie niemieckim w Pradze, a studia
      ukończył na podstawie dysertacji na temat niemieckiego poety, z pochodzenia
      Prażanina - Rainera Marii Rilkego. Później nauczał w niemieckich gimnazjach,
      m.in. w Bratysławie, i pisał wiersze w j. niemieckim, ale nie oznaczało to, że
      czuł się Niemcem. W jednym z owych wierszy wypowiedział swoje literackie i
      filozoficzne credo ("An die Lyso Hora).
      Legendarna Łysa Góra towarzyszyła poecie od wczesnego dzieciństwa, tam
      mieszkał wg ludowych opowieści mityczny Ondra, znany jako zbójnik Ondraszek. Bo
      też Erwin Goj miał duszę niepokorną, a fascynacja mitologiczną postacią i
      tajemnicza górą spowodowała, że śląski poeta tutaj odnalazł nowe imię i
      nazwisko. Odtąd znany był w literaturze jako Ondra Łysohorsky, który silnie
      identyfikował się z Ondrą i rodzinnym krajem, kiedy pisał: "Bracie Ondro, z twej
      krwi jestem, z twej ojczyzny od Cieszyna". Łysohorsky pozostawał pod wpływem
      twórczości poety, znanego czeskiego nacjonalisty Petra Bezruća, ale nie uważał
      się za Czecha. W artykule "Dlaczego piszę po lasku?", zamieszczonym na łamach
      pisma "Tvorba" (1935) napisał:
      "Zapytasz człowieka, jeszcze nie skażonego nacjonalistyczno-politycznie (a nie
      musi to być zawsze człowiek prymitywny), czy jest Czechem albo Polakiem, odpowie
      ci w cieszyńskiej części Ślonzok, gdzie indziej Slezan, jeszcze gdzie indziej
      Moravec. Nie uważam się za członka narodu czeskiego, ani polskiego".
      Ondra Łysohorski wyraził tym samym nie tylko swą identyfikację regionalną,
      ale również narodową. Jego tom poezji "Spjewajuco piaść", opublikowany w Pradze
      (1934), wyrażał narodowy manifest Łysohorsky`ego. W posłowiu napisał, że naród
      laski liczy około dwóch milionów ludzi, mówiących własnym językiem, różniącym
      się od czeskiego, polskiego i słowackiego. Do terytorium laskiego kraju
      (Laszsko) zaliczył ziemie: raciborską, hulczyńską, opawską, ostrawską, frydecką,
      północne Morawy (Hana), cieszyńską po obu stronach Olzy oraz czadecką z doliną
      Turzówki i kotliną Czarne. "Odkrycie" przez Łysohorsky`ego laskiej narodowości,
      w której dialekcie (języku) pisał swe wiersze, nie wywołało tylu nieprzychylnych
      opinii i komentarzy w Pradze, ile na rodzinnym Czeskim Śląsku. Tom "Spjewajuco
      piaść" został tu początkowo przemilczany, lecz już kolejny tom wierszy "Aj
      laszske rieky płynu do morza" spowodował napastliwą recenzję Karela Gorovsky`ego
      na łamach pisma "Turbina" (1936), której tytuł brzmiał: "Ondra Łysohorsky czyli
      Kożdoń na Parnasie". Kożdoń - lider Śląskiej Partii Ludowej (Slezska Lidova
      Strana), był dla wielu Czechów synonimem renegata i separatysty, zwłaszcza na
      Śląsku Czeskim, gdzie pragnęli "utrwalania tego regionu nie tylko w ramach
      państwa, lecz i we wspólnocie językowej". Jednak Łysohorsky, w przeciwieństwie
      do Kożdonia, nie był politykiem i jego poglądy wynikały z autentycznego
      przekonania, a nie wyrachowania.
      Ondra Łysohorsky, choć nie angażował się w życie polityczne, posiadał raczej
      lewicowe poglądy, co nie znaczy, że komunistyczne, a tym bardziej
      prostalinowskie. Po zajęciu Czech i Moraw przez Niemcy hitlerowskie (1938) i
      "kampanii wrześniowej" (1939) w Polsce znalazł się w ZSRR, gdzie został
      członkiem Związku Pisarzy Radzieckich. Tutaj doczekał się wydania aż czterech
      wyborów swoich wierszy, przetłumaczonych z laskiego na rosyjski. Od 1943 roku
      był kierownikiem moskiewskiej katedry języków obcych w Wyższej Szkole Wojskowej,
      należąc do Komitetu Wszechsłowiańskiego. Wystąpił z memorandum do KC KPZR i
      "towarzysza Stalina, by się ujęli za Lachami przed uciskiem ze strony Czechów".
      "Wielki językoznawca" polecił jednak przekazać sprawę Akademii Nauk ZSRR, której
      przedstawiciel prof. Saliszew orzekł, że "na podstawie licznych dowodów
      laszczyzna jest tylko jednym z dialektów czeskich i że tzw. Lachowie nie tworzą
      odrębnego narodu, lecz należą do narodu czeskiego". Niewątpliwie na taką
      wykładnię narodu i języka laskiego wpłynęły "internacjonalistyczne" względy
      budowania "przyjaźni" radziecko-czechosłowackiej, gdyż w CSRS poeta znad
      Ostrawicy nie cieszył się uznaniem wśród literackiej bohemy. W książce czeskiego
      działacza komunistycznego Vaclava Kopecky`ego "CSRS a KPCz" (Praga 1960) napisano:
      "Nasze spory z Ondrą Łysohorskim nabierały coraz więcej ostrości, ponieważ
      (…) często oświadczał prowokacyjnie, że w związku z egzystencją samoistnego i
      samodzielnego narodu laskiego trzeba uznać za sporne i błędne włączenie Śląska,
      Ostrawska i Valaszska do czeskiego obszaru narodowego (…)"
      Po powrocie do Czechosłowacji, gdzie w 1947 roku zamieszkał w Bratysławie,
      laski poeta nie miał przez kilka lat łatwego życia. W Łysohorskim ,tak jak przed
      wojną, widziano "laskiego nacjonalistę", którego naznaczona separatyzmem
      twórczość stanowi "zagrożenie idei proletariackiego internacjonalizmu" (Ladislav
      Pallas). Jednak poza CSRS poezja Łysohorsky`ego doczekała się wielu przekładów
      m.in. na j. niemiecki, chociaż większość pierwszych utworów w tym języku nie
      została opublikowana. Wychodząca w NRD "Neue Berliner Ilustriete", przy okazji
      przekładu jednego z wierszy Łysohorsky`ego (1960) zamieściła notatkę "Lasi żyją
      na pogranicznym obszarze między Polską a Czechosłowacją", a "Łysohorsky to
      antyfaszystowski poeta laskiej mniejszości". Nie zapomniano o Łysohorskim w
      Austrii, gdzie na łamach "Oesterreichische Osthefte" (1980), wiedeński slawista
      i rodak poety Guenther Wytrzens z Bogumina, opublikował wspomnienia "Poeta na
      uboczu" z okazji 75 urodzin wieszcza laskiego narodu.
      Ondra Łysohorsky pozostał w pamięci potomnych jako nieugięty bojownik o prawa
      językowe Lachów, małego słowiańskiego narodu, któremu przyszło egzystować na
      pograniczu czesko-polsko-słowackim. W tej walce chociaż najczęściej samotnej,
      jego najsilniejszym orężem było pióro, którym oświetlał mroki niezrozumienia,
      szowinizmu, nietolerancji, kiedy pisał w swym laskim języku:
      "Daleky obzor. Stojisz som.
      Jak bleskem ołupany strom.
      Twój ceły żiwot - smutno żeń
      Nastała noc, tyś czekoł dźeń.

      "Czeski "obiektywny" dowód, że język laski nie jest niczym innym jak
      dialektem języka czeskiego, ma przeciwko sobie odmienny dowód polski z
      twierdzeniem nie mniej "obiektywnym". Na moście przez Olzę w Cieszynie stoją
      obie prawdy przeciwko sobie. Prawdą jest, że język laski posiada swój własny
      organizm, który różni się istotnymi cechami zarówno od języka czeskiego, jak
      polskiego. Od języka czeskiego między innymi akcentem na przedostatniej zgłosce
      i niedostateczną ilością różnic w iloczasie, od polskiego niedostatkiem nosówek
      oraz charakterystycznym podejściem do spółgłosek. Prócz tego język laski wielce
      się różni w dziedzinie składni tak od języka czeskiego, jak polskiego" (O.
      Łysohorsky w posłowiu do tomu "Spjewajuco Piaść" Praga 1934)

      Od redakcji: Występujące w oryginalnym tekście czeskie litery: "c", "e", "n",
      "r", "s", "z" z tzw. ptaszkiem, czyli ze znaczkiem "v" u góry, ze względów
      technicznych zostały zastąpione ich polskimi odpowiednikami: "cz", "ie", "ń",
      "rz", "sz", "ż". Z tych samych powodów nie uwzględniono również akcentów
      zapisywanych w alfabecie czeskim, a występujących również w tekstach pisanych po
      lasku.
    • Gość: TADEUSZ Re: Od autora "Historii Narodu Śląskiego IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.05, 15:09
      www.raslaska.org/ras/pol/publicystyka/002/stenogr01.txt
      • Gość: TADEUSZ Re: Od autora "Historii Narodu Śląskiego IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.05, 17:43
        Dialog, którego nie było.

        Poniżej publikujemy fragment opinii wydanej w 2003 roku przez Komitet Doradczy
        Konwencji Ramowej o ochronie mniejszości narodowych, dotyczący Ślązaków. Komitet
        zalecił dialog ze środowiskiem osób deklarujących śląską narodowość. Do rozmów
        nie doszło, a polski parlament przyjął Ustawę o mniejszościach narodowych i
        etnicznych, która o Ślązakach milczy.

        STRESZCZENIE WYKONAWCZE
        W następstwie otrzymania w dniu 10 lipca 2002 r. wstępnego Raportu Państwowego
        dotyczącego Polski (spodziewanego 1 kwietnia 2002 r.), Komitet Doradczy
        rozpoczął badanie tegoż Raportu państwowego na swoim 15 posiedzeniu w dniach od
        9 do 13 września 2002 r. W kontekście tego badania, delegacja Komitetu
        Doradczego wizytowała Polskę w dniach od 14 do 17 kwietnia 2003 r. w celu
        poszukiwania dalszych informacji na temat realizacji Konwencji ramowej od
        przedstawicieli Rządu, jak również od organizacji pozarządowych i z innych
        niezależnych źródeł. Komitet Doradczy przyjął swą opinię na temat Polski na swym
        18 posiedzeniu w dniu 27 listopada 2003 r.

        Artykuł 3.
        28. Rezultaty ostatniego spisu powszechnego pokazują również dużą liczbę osób
        oświadczających "śląska" w odpowiedzi na pytanie o przynależność narodową. W
        rzeczywistości jest to liczba większa niż ta wynikająca z oświadczeń ludzi
        należących do każdej z 13 mniejszości narodowych i większa niż liczba Kaszubów.
        Polskie władze uważają, że Ślązacy nie mogą być traktowani jako mniejszość
        narodowa, ani chronieni przez Konwencję ramową. Niezależnie od ostatecznie
        przyjętego podejścia, Komitet Doradczy nakłania polskie władze do kontynuowania
        ich dialogu ze Ślązakami na ten temat oraz zatroszczenia się o to, aby osoby
        stwierdzające przynależność do grupy śląskiej miały możliwość wyrażania swej
        tożsamości (patrz również związane z tym poniższe komentarze pod artykułem 7).

        Artykuł 7.
        58. W ostatniej sprawie obejmującej osoby dążące do rejestracji ich
        stowarzyszenia nazwanego Związkiem Ludności Narodowości Śląskiej, Europejski
        Trybunał Praw Człowieka nie znalazł naruszenia przez polskie władze wolności
        stowarzyszania się. Komitet Doradczy wskazuje jednak, że Trybunał nie wyraził
        poglądu na to, czy Ślązacy są mniejszością narodową10i Komitet odwołuje się
        tutaj do jego uprzednich komentarzy (patrz odnośne komentarze w punkcie 28 powyżej).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka