bo zaczynam tak myśleć...umówiłam się na egzamin doktorski na 6
czerwca...Kiedy ja mam się uczyć? Teraz fakt że zawsze się znajdzie ta
godzina na net czy na jolkę w wyborczej

ale to tak z doskoku i czasem z
bieganiem do łóżeczek i wtykaniem smoczków....
rzadko znajduje czas na posprzątanie łazienki czy umycie podłogi, nie mówiąc
o przyjemnościach własnego ciała w łazience. W zasadzie to cały dzień schodzi
na dzieciach, ugotowaniu obiadu (bo to musi być), spacerze, czasem zakupach w
sklepiku, jedzeniu, no i trochę netu i gazet czy pogadaniu przez telefon.
dziewczyny ida spać ok. 20.30-21 ale ja wtedy juz jestem wykończona, zresztą
nigdy nie umiałam się uczyć w nocy...